nocnikowanie - moja metoda

16.01.06, 14:47
moja córka ma już prawie 2,5 roku i do niedawna nie rozstawałyśmy się z
pieluchą ...prubowałam wszystkiego , nocnik deska na sedes ...po domu
chodziła bez pieluchy ...i jak była mokra dopiero przybiegała i "mamo daj
pieluche" niedawno stwierdziłam , że nie będe dłużej wydawała pieniędzy na
jej pieluchy i zamiast pampersów i heppy kupiłam takie zwykłe najtańsze
ceratowe z hipermarketu ....dziecko poczuło odrazu zmiane komfortu przy
tyłku ....od tej pory zawsze woła na nocnik
    • mama_kotula Re: nocnikowanie - moja metoda 16.01.06, 15:09
      Próbowałam tak samo z synem, kupiłam pieluszki bodajże z Reala, i skończyło się
      jedynie koszmarnie odparzonym tyłkiem wink)), no, ale zrobiłam ten eksperyment
      jak miał niecałe 2 lata, miesiąc później sam z siebie zaczął sikać do
      brodzika smile))) i miał z tego masę radości.
      Ma 2,5 roku, chodzi w majtkach, a kupę nadal robi do pieluchy, co więcej - musi
      to być oryginalny Pampers, bo innej nie chce zakładać wink))), bo "nie chcę z
      takim obrazkiem!!!!".
      • maliniaq Re: nocnikowanie - moja metoda 16.01.06, 15:23
        Ależ słodki ten Twój Synuś, tylko zjeśćsmile. "nie chcę z takim obrazkiem" -
        boskie, normalnie.
        • betty_julcia Re: nocnikowanie - moja metoda 16.01.06, 23:30
          Julka też 2,5 roczku. Z siusianiem do nocnika od dawna nie mieliśmy problemu, z
          kolei problem był w kupką do nocnika.
          To mój sposób: na początku grudnia zaprowadziłam małą do sklepu i obiecałam że
          jak zrobi kupkę do nicnika to kupię lalę jaką sobie wybierze, na drugi dzień
          były dwie w nocniku i od tamtej pory juz są tylko do nocnika. Lala oczywiscie
          została natychmiast zakupiona i teraz niestety w kącie leżysmile
          ------------------------------------------------------
          Betty to mama a to jestem ja:
          GWIAZDECZKA
          • mama_kotula Re: nocnikowanie - moja metoda 16.01.06, 23:55
            Ja za kupę do nocnika obiecywałam kilogram żelek Haribo. Bezskutecznie. W
            dodatku paskud oczywiście znalazł te cholerną torbę żelek, mimo, że były - w
            moim mniemaniu - idealnie ukryte wink
            Ale nasz problem polega na tym, że Szymon ma po prostu na kupę odruch
            wymiotny wink jak przewijam jego siostrę, nie daj Boże, aby zerknął w jej
            pieluchę, bo mam od razu podłogę do starcia i dziecko do przebrania.
Pełna wersja