gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiązek

18.01.06, 12:12
Witam drogie mamusie, piszę ten post bo dziś przejrzałam na nowo na oczy.
Marzyłam o dzidzi odkąd skończyłam 17 lat, była to moja psychoza i największa
potrzeba w życiu. Miałam takie a nie inne życie i macierzyństwo miało być
moim wynagrodzeniem. Było tak, cieszyłam się bawiłam z małą byłam w 7 niebie,
miałam sił i radości tyle co całe miasto razem wzięte w sylwestra. Gdy
odstawiłąm małą wiadomo była załamka, a potem ta radość zmieniła się w
zmęczenie obowiązek, monotonię i serdeczną dosyć ryku i marudzenia dziecka.
Fakt sama się nią zajmuję i jest 24/7 ze mną. Coraz częsciej na nia
krzyczałąm, dawałam klapsa w dupe, nie bawiłam się tylko zajmowałam
obowiązkami w domu i wiecznie byłam zmęczona. Kocham ją ale miałam poprostu
dosyć. Dziś jak chciałam jej zrobić niespodziankę i wyjąć balony, między
czasie ona polała się kawą gorącą, naszczęscie mało i delikatnie. Pierwsza
reakcja pisk i zdjecie koszulki, opłukanie zimną wodą i sprawdzenie czy
wszystko gra, słabo mi sie zrobiło ze ledwo co doszłam do łazienki, ciemno
przed oczami, ale trzeźwość umysłu jak każda matka, potem oczywiście
książeczki, i pora drzemki na klacie jak zawsze. i jak zasypiałam razem z
nią -otrzeźwiałam, gdzie straciłam tą radość, tą siłę i potęgę miłości jaką
mogłam ją obdarzyć a przez to i siebie i świat dookoła, ja mogłam wszystko i
wszystko w życiu miałam dzieki klaudeńce. A naraz zaczeło mi brakować tego,
owego, to przeszkadzać, tamto zawadzać, miałam dosyć jej azs, miałam dosyć
zmęczenia, a właśnie to kiedyś mnie wzmacniało, budowało i sprawiało ze
wreszcie czułam się potrzebna i ważna. Gdyby nie dzisiejsze zdarzenie nie
wiem kiedy bym otrzeźwiała, chyba jak bym się z nią max. na dzieć rozstała, a
kiedy by się znalazła na to mozliwość to nie wiem, wiec dalej by było
zjmęczenie i monotonia.
Mamusie proszę nie zatraćcie się w byciu matką, pamiętajcie o sobie i
niepozwólcie otoczeniu by doprowadziło was do stanu znużenia dzieckiem,
wychodxcie na spacer bez dziecka, na klahy, odpoczywajcie od dziecka, bo
dojdzie do tego co ja przerabiałam. Nie ma piękniejszej i silniejszej miłości
niż matki do dziecka, nie ma większej radości niż bycie matką, nie pozwólcie
sobie na zapomnienie o tym, na zaniedbanie tej radości.
    • ana_mama_patrycji Re: gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiąze 18.01.06, 20:58
      Nati dzięki za ten list. Jeśli masz taką możliwość odezwij się na gg. Chętnie
      porozmawiam z kimś komu udało się.
      • marciochaa Re: gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiąze 18.01.06, 22:11
        Czytając Twój list miałam wrażenie, że ktoś napisał o mnie...Odezwij się na
        gg.Dzieki
        • utalia Re: gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiąze 18.01.06, 22:54
          Msz jak najwieksza slusznosc. Trzab wychodzic i pobuc bez dziecka aby nie
          popasc w sam obowiazek bycia matka. Z ta tylko roznica miedzy nami, ze ja nigdy
          nie mialam potrzeby posiadania dziecka. Macierzynstwo odkladlam z roku na rok i
          zdecydowalam sie wlasciwie z rozsadku. Kocham swoja coreczka to oczywiste ale
          nawet na poczatku brakowalo mi tego zapalu o sile calego miasta w Sylwestra jak
          piszesz. Ominelo mnie to. Caly dzien zajmowanie sie dzieckiem meczylo mnie i
          meczy nadal. Choc staram sie codziennie i obiecuje, ze bede poswiecala jej
          wiecej czasu, bede bardziej cierpliwa. Ale kiedy mam chwile oddechu moge sama
          pojsc do kina, na spacer naplywa do mnie morze cioerpliwosci. I odwrotnie kiedy
          nie ma mnie kto wyreczyc przy dziecku przez dluzszy czas robie sie okropna.
          Utalia
          • 82nati Re: gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiąze 18.01.06, 23:12
            moje gg 5770108
            • 82nati Re: gdy radośc zmienia się w monotonię i obowiąze 18.01.06, 23:12
              cieszę się ze mogłam jakoś was podnieść na duchu czy coś, wiem jak można mieć
              czasem dosyć.
Pełna wersja