A może tak na golasa na mróz???

18.01.06, 14:06
Jestem u kresu wytrzymalosci. Moja trzyletnia corka robi okropne sceny kiedy
tylko wybieramy sie na spacer. Nie pomaga ani prosba ani grozba. Kazdy
element ubioru (portki polarowe, lewy but, prawy but, reczawiczki: prawa,
lewa, czapka, kamizelka i wreszcze kurtka acha i szalik..)jest okupiony
placzem, moimi nerwami a dodatkowo dziecko przez caly czas wije sie jak
piskorz starajac sie za wszelka cene nie dopuscic do ubrania sie. Wlasnie
teraz juz nie wytrzymalam prawie na finiszu. Rzucilam kurtka i powiedzialam
jej, ze odechcialo mi sie z nia isc juz na spacer. Co robic? Jest ladna
pogoda aczkolwiek duzy mnroz. Ubieranie zajmuje duzo wiecej czasu niz sam
spacer.
    • kokolores Re: A może tak na golasa na mróz??? 18.01.06, 14:10
      Nie wiem ile twoje coreczka ma lat ,ale moze potrafilaby (i chcialaby) sie sama
      ubrac ,a ty ja pochwalisz.
      Wiem to bedzie dluuuuuugo trwalo.Zachec ja moze ,ze "hustawki czekaja"!!
      Powodzeniasmile))
      Koko
      • lizbetka Re: A może tak na golasa na mróz??? 18.01.06, 17:33
        Utalia , u nas podobnie . Asia ma 3 lata i 7 miesięcy i przy ubieraniu robi
        takie sceny ze odechciewa się gdziekolwiek wychodzić . Wszystko ją " gryzie " ,
        drapie , boli , rękawiczki uciskają , stopy w kozakach swędzą , uszy pod czapką
        bolą .
        I ubierana jest naprawdę lekko , bo wiem ze nie lubi byc przegrzewana .
        Jej najwiekszym marzeniem jak mi sie dziś zwierzyła jest : " zgubić rekawiczki "
        oraz pójść na dwór w podkolanówkach i lakierkach smile
        A co do samodzielnego ubierania ... to oczywiście mała by poszła ale właśnie w
        rajstpach i lakierkach smile i w niczym więcej gdy miała zrobić to sama .
        A dzisiaj prawie - 10 , więc jak na razie to nie w chodzi w grę .
        Pozdrawiam , i jak znajdziesz cudowny sposób to napisz , to może mnie wariatkowo
        ominiesmile.
        Lizbetka
        • charl75 Re: A może tak na golasa na mróz??? 18.01.06, 23:06
          A jesli mozna spytac czemu przy -10 spacer nie wchodzi w gre? Jakies zle
          doswiadczenia???
          • niutaki Re: A może tak na golasa na mróz??? 19.01.06, 10:46
            "A co do samodzielnego ubierania ... to oczywiście mała by poszła ale właśnie w
            rajstpach i lakierkach smile i w niczym więcej gdy miała zrobić to sama .
            A dzisiaj prawie - 10 , więc jak na razie to nie w chodzi w grę . "
            myślę, że chodzi o spacer w lakierkach i rajstopach w 10 stopniowy mrózsmile)))
          • lizbetka Re: A może tak na golasa na mróz??? 19.01.06, 18:19
            Spacer u mnie wchodzi w grę nawet przy -20 , bo mała zimnolubna , ale raczej nie
            w lakierkach i cienkich rajstopach smile
            • niutaki Re: A może tak na golasa na mróz??? 20.01.06, 10:47
              moja córka też jest "bardzo ciepła" i raczej nie marznie, ale niestety ma mocno
              podrażnioną skórę na twarzy, bo ma skazę białkową i skórka jest tak delikatna,
              że nawet mały przymrozek powodował podrażnienie, więc dziś zostanie w domu.
    • selka25 Re: A może tak na golasa na mróz??? 18.01.06, 18:01
      U mnie było to samo. Ciągle uciekała i...cyrk. Teraz zagaduje o lalkach czy są
      neigrzeczne, czy jak wychodzi na spacerek to dają sie ubrać, czy nasz piesek
      nie uciekł i póki co działa smile
      • utalia Re: A może tak na golasa na mróz??? 18.01.06, 19:48
        Tak jak napisalam na poczatku moja corka ma 3 lata a raczej skonczy 3 latka 1
        lutego. Wiec jak pisze Lizdebka (z pewnoscia przekrecilam ale nie mam juz
        mozliwosci sprawdzenia nicku) strach mnie oblatuje, ze jej cora ma o 7 miesiecy
        wiecej i ten "okres" nadal u niej trwa. Te podkolanowki i lakierku ubawily mnie.
        Ale wydaje mni sie ze chyba przypadkiem jak do Was pisalam sam sie wynalazl
        sposob. Otoz jak juz rzucilam jej kurtka to pobieglam na pieterko i zamknelam
        sie po raz pierwszy na klucz. Wiedzialam, ze nie zniose jej jeczenia i lazenia
        wokol mnie. Z poczatku ryczala i jeczala na zmiane. Trwalo to przeszlo 5-10
        minut. Az nagle ryki ucichly (ku mojemu zdumieniu, bo ona potrafi tak wyc i
        drzec sie pomimo, ze cos jej tlumacze albo nie zwaracam na nia uwagi)i slodkim
        glosikiem wolala mamusiu zobacz! Otworzylam natychmiast drzwi! Stala tam
        grzeczna mala dziewczynka i mowila ze chce isc na spacer i ze mamusia sie
        zamknela bo ona nie chciala sie ubierac! Malo tego mezowi opowiadala przy
        obiedzie, ze wlasnie mamusia zamknela sie w pokoju bo Malwinka byla
        niegrzeczna, bo nie chciala sie ubierac.....Nie musze dodawac, ze spacer odbyl
        sie w bardzo milejk atmosferze. Utalia
        • alpepe Re: A może tak na golasa na mróz??? 19.01.06, 10:02
          no widzisz, odkryłaś metodę, którą ja stosowałam przy każdym marudzeniu mojej
          córci. Jak ona niby to chciała iść na spacer, ale robiła cyrki, to ja w momencie
          mówiłam, to nie idziemy i szłam do innego pokoju. Po paru minutach dziecko
          próbowało ubrać się same.
          Nie mam problemów z przekomarzaniem się, stosuję tą metodę nawet wtedy, kiedy
          wiem, ze moje dziecko musi się ubrać, bo np. muszę ją zaprowadzić do przedszkola
          a sama iść do pracy smile
          • aleksandra245 Re: A może tak na golasa na mróz??? 19.01.06, 10:21
            U nas jest tak samo. Wołem go nie mozna wyciagnac z domu na spcer. To ja mowie
            ze ja wychodze i ze zostanie sam i zaczynam sie ubierac. Wtedy maly mowi ze on
            tez chce i go szybko ubieram.
            Inny sposob to ze pojdziemy tam gdzie on lubi np. sklep z zabawkami, plac
            zabaw, zobaczyc pociag itp
            Pozdrawiam!!
    • teraz_asia Re: A może tak na golasa na mróz??? 20.01.06, 12:34
      Moja dwuipółletnia córka jest typem modnisi (sukieneczki, falbanki, i wszystko
      najlepiej różowe). Idealnym sposobem na w miarę sprawne wyjście okazało się
      pozostawienie jej wyboru sztuk odziezy. Ja mówie: Julciu, zastanów się co dziś
      założysz, bo mróz straszny. Julka z zafrasowana miną rozważa i dysponuje: No
      dobla, to dzisiaj czapeczka lóziowa i niebieski szalik i kulteczka z futelkiem.
      Wprawdzie czasem Julka wygląda jak sierotka w idiotycznie dobranych kolorach,
      ale za to wychodzimy szybko i bezkonfliktowo, a kiedyś w końcu gust jej sie
      wyrobismile
    • nalenale Re: A może tak na golasa na mróz??? 20.01.06, 23:43
      Ja mialam ten koszmar zeszlej zimy, jak mala miala 2 lata. Lacznie z rzucaniem
      sie na podloge i wiciem. Przez jakis czas skutkowalo zalozenie kurtki tuz przed
      wyjsciem z budynku, ale potem zaczelo sie to samo. Uff, jakos przetrwalam i w
      tym roku jest dobrze. Najbardziej sie balam, ze przez te wrzaski sie spoci, a
      potem zmarznie. Tak sobie mysle, ze jezeli twoja cora ma 3 lata, to moze
      faktycznie poskutkuje pomysl z wyborem ubrania. 3 latki uwielbiaja podejmowac
      decyzje. Wolisz ta czapeczke, czy tamta?
      Pozdrawiam
      • utalia Re: A może tak na golasa na mróz??? 21.01.06, 00:51
        Mam obawy, ze moj pomysl z wychodzeniem do innego pokoju byl dobry jedynie
        jednorazowo. Nawet jak mowie, zewychodze sama to owszem jest w strachu kiedy to
        robie i nawet obiecuje, ze zaraz sie sama szybko ubierze ale juz gorzej z
        dotrzymaniem obietnicy.
        Pomysl z wybieraniem ubrania tez odpada, poniewaz nie ma co wybierac: mamy
        jedna pare zimowych butow, jedna kurtke, czapki dwie i szaliki tez dwa wiec
        wlasciwie nie ma w czym wybierac. Zreszta gdyby nawet zaczela cudaczyc to wyjsc
        by chciala w letnim kapelusiku a wtdy mialabym jeszcze wiekjszy problem.
        Dzisiaj wyszlam na spacer tylko ja sama. Maz ja mogl przypilnowac przez chwile.
        Mroz byl zdecydowanie za duzy. Bylo przeszlo 20 stopni i niewielki ale dotkliwy
        wiaterek. ja jestem bardzo zimo i mrozolubna. I wytrzymala na mrozy ale dzisiaj
        ze zdziwieniem speiszylam sie juz do domu.
        A mialam kurtke puchowa a pod spodem polar.
        Najgorzej jak ona tak sie rozbeczy rozwscieczy przy tym ubieraniu, ze zalana
        jest cala lzami i gilami z nosa. Nie moze sie uspokoic z tego rozzalenia i
        nawet jak juz jest kompletnie ubrana to trudno wypuszczac ja na mroz z taka
        mokra buzia (kazda proba otarcia lez chusteczka to nastepny atak chisterii)
        • nalenale Re: A może tak na golasa na mróz??? 21.01.06, 10:21
          No tak, rozumiem. Moge Cie pocieszyc, ze to po prostu minie...
          A moze sprobuj pytanie, w ktorym pokoju chce sie ubrac?.
          Tak czy siak, wiem ze mozna oszalec. Z synem nie mialam takigo problemu - czyzby
          to kobieca natura?
          • natkakoperku Re: A może tak na golasa na mróz??? 21.01.06, 13:29
            Zastosowałam ekstremalna metode.Mateusz ma 20 miesięcy i zaczął się okres buntu
            ubraniowego,wicie,krzyki etc.Tłumaczyłam,prosiłam,krzyczałam.Wnerwiłam
            się,założyłam mu czapke,buty ciepłe i zaprowadziłam w sweterku na balkon(spodnie
            ciepłe też miał),byliśmy tak może z pół minuty-młody zdążył dotknąć barierki
            lodowatej.Zabrałam go do domu na moje pytanie czy idziemy w kórteczce i
            rękawiczkach zgodził się i nawet sam próbował założyć kórtke.Okrótne ale narazie
            pskutkowało.
            • utalia Re: A może tak na golasa na mróz??? 22.01.06, 00:24
              Hmmm, no faktycznie metoda drastyczna ale moze zastosuje przy najblizszej
              niemocy mojej.... Chyba ze mi odpowie, ze ona po prostu nie chce isc wogole na
              spacer, bo takie odpowiedzo tez slysze kiedy tlumacze bajduraly o szczypiacej w
              nozki mrozem pani zimie.... Moze nalezy przeczekac ale ile. W koncu moze sie
              okazac, ze nie wyjdziemy przez najblizszy rok!!1 Choc latem nie mam takiego
              problemu ale zima sie na nas zaciela!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja