utalia
18.01.06, 14:06
Jestem u kresu wytrzymalosci. Moja trzyletnia corka robi okropne sceny kiedy
tylko wybieramy sie na spacer. Nie pomaga ani prosba ani grozba. Kazdy
element ubioru (portki polarowe, lewy but, prawy but, reczawiczki: prawa,
lewa, czapka, kamizelka i wreszcze kurtka acha i szalik..)jest okupiony
placzem, moimi nerwami a dodatkowo dziecko przez caly czas wije sie jak
piskorz starajac sie za wszelka cene nie dopuscic do ubrania sie. Wlasnie
teraz juz nie wytrzymalam prawie na finiszu. Rzucilam kurtka i powiedzialam
jej, ze odechcialo mi sie z nia isc juz na spacer. Co robic? Jest ladna
pogoda aczkolwiek duzy mnroz. Ubieranie zajmuje duzo wiecej czasu niz sam
spacer.