Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego narci...

24.01.06, 23:17
Mój pięcioletni syn w tym roku nauczył się jeździć na nartach. Próbowałem
uczyć go w zeszłym roku i nic z tego nie wychodziło. A w tym roku dwa
podejścia i już...
Przede wszystkim musi byc wyciąg. Żadne podchodzenie ani wciąganie na górę
nie zdaje rezultatu. Jak tylko przekonał się jakie to proste oddał się temu
całą duszą. Jeździł nawet w temp. -15°C i siłą musieliśmy go zaganiać do
bacówki żeby się ogrzał i coś zjadł smile
    • jkm8 Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 28.01.06, 22:00
      , Ani Krzyzanowskiej nie znam, ale jestem od ponad 30 lat instruktorem
      narciarstwa zjazdowego i prywatnie specjalizuje sie w nauczaniu bardzo malych
      dzieci (3-7 lat) oraz osob niepelnosprawnych. Podpisuje obydwoma rekami pod tym
      co napisala, ba, po raz pierwszy zabral glos instruktor, ktory wie "co jest
      grane" przy pracy z takimi malymi dziecmi. W Polsce o instruktora, ktory
      ma "przeszkolenie" w zakresie nauczania maluczkich jest jak na lekarstwo i to
      glownie dziewczyny. Moze dlatego, ze taki instrtuktor musi byc dodatkowo a moze
      przede wszystkim nianka, opiekunka i piastunka. Bowiem tak male dzieci ucza sie
      przez podpatrywanie - wiekszosc z nas nauczyla sie chodzic samodzielnie tylko
      dlatego, ze to byla "sztuka", ktora wszyscy dookola robili.
      Aha, jeszcze jedno: nawet jesli policjanci-narciarze jedza bez kasku (totalny
      absurd, nie do pomyslenia w USA!), wasze dzieci jezdza ZAWSZE w kasku - moze
      byc hokejowy (bo lekki), ale musi byc.

      Joe Cool
      • jkm8 Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 28.01.06, 22:14
        Aha, nie napisalem, ze mam syna, ktory tak jak corka Ani jak dopadl nart i
        wykombinowal jak sie skreca i zatrzymuje, bil rekordy szybkosci w jezdzie na
        przyslowiowa "kreche" najpierw na "Klinie" w Bukowinie Tatrz. i Bialce a potem
        w Alpach itp. I wyrosl z niego 16-letni teraz narciarz doskonaly (wlasnie
        dzieki temu nieskrepowanemu szusowaniu nie ma problemow ze skretami przy duzych
        predkosciach co jest niestety bolaczka prawie wszystkich polskich narciarzy)
    • sqwind Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 29.01.06, 04:32
      Z bezradnego malucha-duży problem,ale niezwykle wdzięczny obiekt po pokonaniu
      pierwszych kłopotów.Ja pierwszy raz założyłem narty w wieku lat
      czterdziestu,popadłem w nałóg,z którego od dziesięciu lat nie mogę i nie chcę
      się wyzwolić i przed którym ostrzegam moich rówiesników-właśnie teraz dobudzam
      mego syna i pędzimy na stok w bratnim kraju za miedzą...Pogoda się klaruje!!!!
      • tommy306 Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 27.12.06, 17:41
        Podobnie - ja wystartowałem mając 30 lat. Dlatego moje dzieciaki jeżdżą od 4
        roku życia (prawie 30 lat frajdy więcej). Jedno spostrzeżenie - może się okazać,
        że młody nie chce się uczyć z ojcem/matką - nie poddawajcie się od razu. Lepiej
        "wziąć" instruktora (SYMPATYCZNEGO !!!!!!!!!!!!!) a może będzie chciał jeździć.
    • kasia157 Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 10.12.07, 11:31
      Pytanie do instruktorow narciarskich: Co sadzicie o nagminnym w Polsce wozeniu
      dzieci pomiedzy nogami. Moze nie byloby to nic dziwnego gdyby dzieci wozili
      rodzice, ale to robia wlasnie instruktorzy. Przeciez to chyba musi byc katorga
      dla dziecka ( tak sama wspominam takie praktyki z dziecinstwa) i chyba nie ma
      zadnej wartosci dydaktycznej. Rownie czesto spotyka sie zwozenia dziecka za
      kijki w dol.
      Czy to sie jeszcze gdziekolwiek stosuje i jaki to ma sens?
    • fajnyczerwiumc Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego narci... 09.11.08, 15:00
      najlepiej pojedźcie z nami na wyjazd a na pewno nauczy się jeździć na nartach
      smile www.strefa-ruchu.pl
    • miryw Re: Jak z bezradnego malucha zrobić dzielnego nar 01.06.09, 19:20
      My pierwszy raz na nartach z Kacprem byliśmy jak miał niecałe 2.5 roku.
      Oczywiście był za młody na jakiekolwiek przedszkole, ale radził sobie bardzo
      dobrze. Co prawda co godzinę była kilku godzinna przerwa, ale pod koniec
      zjeżdżał już samodzielnie.
Pełna wersja