Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty...

10.02.06, 17:31
Moja Paulinka miała dziś pierwszą wizytę u dentysty.Zauważyłam że coś się
robi na ząbkach,takie żółtawe plamki.
Okazało się że to próchnica !
Dentystka posmarowała je czymś czarnym i za tydzień jeszcze raz mamy przyjść
żeby poprawić.To straszne że tak wcześnie ją to dopadło,niby jest na
piersi,wit D3 przyjmuje i już próchnica.
Dentystka powiedziała że teraz jest wysyp takich małych dzieci i już z
próchnicą i sama jest zdziwiona tym faktem.
Chociaż w większości stan naszych zębów dziedziczymy(ja miałam baardzo
słabe),mój najstarszy syn ma kość po mężu(tacie swoim)i zęby ma dobre a
średniak ma słabe po mnie i córeczka też słabe,szkoda że nie odziedziczyła
kości po tatuśku jak brat.Będzie się bujać po dentystach.
Wolę żeby teraz miała zęby czarne od tego preparatu gdy nie zdaje sobie
jeszcze sprawy z tego,niż gdyby miała mieć czarne od próchnicy gdy będzie
nastolatką.Czy wasze dzieci też mają słabe zęby ? w tym wieku ?
    • driadea Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 10.02.06, 17:52
      Współczuję. A jak wygląda u Was higiena jamy ustnej?
      • redudek Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 10.02.06, 19:44
        Myję jej zęby,jest wtedy płacz jakby ją ktoś ze skóry obdzierał,no ale muszę
        jej myć.Problem w tym że ona ciągle coś podjada,od braci wyciąga jakieś żelki
        itp.Jednak słodkie też szkodzi zębom.Ale zęby jej myję min 2x dziennie.
        Dentysta też powiedziała że higiena przy słabych zębach to musi być podstawa.
        Mam nadzieję że ten preparat co ma teraz posmarowane zęby zatrzyma rozwój
        próchnicy.
        • driadea Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 10.02.06, 20:18
          A jaką pastę i szczotkę macie?

          Zgadzam się, higiena to podstawa, zresztą nie tylko przy słabych zębach.
    • gemmavera Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 10.02.06, 21:04
      Muszę powiedzieć, że sama zęby mam fatalne, mąż też. Podobno jesteśmy
      pokoleniem "antybiotykowym" i miało to jakiś wpływ na osłabienie zębów -
      podobno. Natomiast moje dzieci póki co mają naprawdę zdrowe, ładne zęby (nie
      licząc odrobinę ubitych w wyniki urazu jedynek wink). Starsza ma 5 lat i ani
      jednego ubytku, dentystka na ostatniej wizycie kontrolnej mówiła, że nie widać
      nawet śladu, gdzie próchnica chciałaby się rozwijać. Sama się dziwię, jakim
      cudem te Zuzkowe zęby się uchowały w tak dobrym stanie. smile Fakt, że akurat w
      tej kwestii jestem bezlitosna - z nieumytymi zębami dzieci nie idą spać, choćby
      padały na nosy. Mają już nawyk i same o tym pamiętają. Moja mama uważa, że
      jestem wredna, bo nawet jak dzieciaki są bardzo zmęczone, ja je "katuję" myciem
      zębów. Ale tak sobie myślę, że dodatkowe 2 minutki nie zrobią wielkiej
      różnicy... A gdyby moja mama była kiedyś równie podła wink jak ja teraz, może
      miałabym teraz ładniejsze zęby, kto wie...

      Zgadzam się więc, że higiena to podstawa. Wieczorne mycie zębów dzieci jest
      zarezerwowane dla mnie, nawet w przypadku pięciolatki. Zuzka sama sobie tam coś
      oczywiście szczotkuje, ale żebym mogła spać spokojnie, muszę jej poprawić. wink)
      Ona po prostu jeszcze nie umie porządnie umyć zębów całkiem samodzielnie.

      Do tego u nas dzieci (zwłaszcza starsza, przy młodszym byłam mniej
      konsekwentna) nie dostawały słodyczy przez całe pierwsze dwa lata życia. Babcie
      się lekko bulwersowały i uważały, że primo: przesadzam, secundo: odbieram
      dziecku przyjemność. wink A ja się zaparłam i uznałam, że dopóki dzieci nie
      bardzo współpracują przy myciu zębów, a więc dopóki mam problem z dokładnym
      wyszorowaniem uzębienia, nie jedzą słodkości.

      Dobrze, że poszłas do dentysty od razu, jak zauważyłaś coś niepokojącego.
      Grunt to zacząć działać od razu.
      Pozdrawiam smile
      gemma
      • e5121 Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 11.02.06, 16:42
        A ja się nie zgodzę z tą higieną.Jako małe dziecko myłam zęby rzadko.Mam raczej
        nie dbała o zęby ani swoje, ani moje...KOchałam chodzić do dentysty, zęby jak
        naswoje 35 lat ma podobno niezłe.Synek ma 5 lat, nie ma żadnego ubytku, zęby od
        jakiegoś czasu myje sam, draka jest jeśli ja chcę to robić.Jego mycie to
        muskanie zębów.Denerwuję się i raz na jakiś czas sama przejmuję inicjatywę i
        wtedy jest tragedia rodzinna.Córka ma 15 miesięcy i idealne zęby,przemywam jej
        wodą czystą.
        Rozmawiałam nawet na ten temat z naszą pediatrą,ze to chyba nie sprawa higieny
        te zdrowe czy choire zęby,a genów.I ona się ze mną zgodziła. Nawet mi
        opowaidała o znajomej dziewczynce,której rodzice dbają o zęby, a dziecko ma
        próchnicę,że hej.
        Oczywiscie uważam,że higiena to ważna sprawa,ale coś mi się zdaje,że bez wpływu
        na zęby.Moja dentystka powiedziała do mnie-niech pani tak nie szoruje tych
        zębów, bo się szkliwo niszczy. Lepiej nitką. No ale dziecku nitką sie nie
        da.Zwłaszcza małemu.
        • gemmavera Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 11.02.06, 17:20
          Też uważam, że to głównie sprawa genów - ale jak mówię, moje dzieci mimo raczej
          nienajlepszych "genów zębowych" wink)) mają zęby super. No chyba że jakiś mój
          przodek miał mocne zęby, a ja nic o tym nie wiem... wink

          Alw wydaje mi się, że higiena ma duży wpływ na stan uzębienia (może nie
          decydujący, fakt). Tyle że higiena to według mnie nie tylko kwestia mycia, ale
          także np. niepojadania między posiłkami. Zauważyłam, że jeżeli dzieci są u
          mojej mamy, to wiecznie coś żują - babcia podsuwa im a to kawałek jabłka, a to
          paluszki, a to ciasteczko, a to czekoladę... W domu jedzą cztery główne
          posiłki, słodycze też są, ale tylko na deser, czyli zaraz po jedzeniu. A
          autorka wątku sama przyznaje, że jej córka ciągle coś podjada. To może mieć
          duży (i zgubny) wpływ na zęby, niestety.
        • 222j444 Re:Dzieci długo karmione piersią ... 12.02.06, 11:30
          Z moich obserwacji wynika, że maluchy długo karmione piersią częściej mają
          próchnicę. Zastanawiam się czy nie wynika to z jedzenia tuż przed snem a może
          podjadania także w nocy? To taka moja uwaga na ten temat ( absolutnie nie znaczy
          to, że jestem przeciwna długiemu karmieniu piersią...)
          Pozdrowienia
          • driadea Re:Dzieci długo karmione piersią ... 12.02.06, 12:41
            O, a ja słyszałam, że jest zupełnie odwrotnie - dzieci butelkowe mają częściej
            próchnicę (sutek matki podobno jest głeboko podczas ssania, smoczek nie), stąd
            zresztą nazwa próchnicy butelkowej.
            Tak czy siak, moje dziecko nie ma prchnicy, a było na piersi 2 lata (ale fakt,
            w nocy nie jadła, a po ostatnim posiłku zęby były myte, potem już tylko woda).
          • agnieszkas72 Re:Dzieci długo karmione piersią ... 16.02.06, 01:04
            Bzdura,próchnica jest zależna od higieny,nawyków żywieniowych(szkodzi nie mleko
            z piersi ale lizaki,cukierki,ciastka i ogólnie przewaga cukru w posiłkach) i
            "odżywienia"zalązków zębów w życiu płodowym.Moja starsz trójka(każde karmione
            piersią prawie 2 lata) nie ma dziur.Najstarszy ma 8 lat.Aha,mąż i ja nie mamy
            supermocnych zębów,więc to nie jest dziedziczne.Wszyscy bardzo o nie dbamy.
        • de_la_hoya Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 14:45
          e5121 napisała:

          > Rozmawiałam nawet na ten temat z naszą pediatrą,ze to chyba nie sprawa higieny
          > te zdrowe czy choire zęby,a genów.I ona się ze mną zgodziła. Nawet mi
          > opowaidała o znajomej dziewczynce,której rodzice dbają o zęby, a dziecko ma
          > próchnicę,że hej.

          ja tez bylam takim przypadkiem, rodzice dbali o higiene mojej jamy ustnej, co
          miesiac wizyty kontolne i nie pomoglo, prochnice mialam ze hej! moj syn chyba
          odziedziczyl zabki po tacie, ma prawie dwa latka i zero ubytkow, zabki biale az
          lsnia! fakt ze dbam o to zeby mial umyte zabki ale jak czasami padnie to nie
          robie wielkiego halo...
          podobno najwiekszym bledem jest mycie zebow zaraz po wstaniu z lozka, najlepiej
          umyc je dopiero po sniadaniu...
    • redudek Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 09:12
      Pewnie że w większej części jest to dziedziczne jakie ma się zęby,ale higiena
      jest też bardzo ważna.Ja mam bardzo słabe zęby i myję bardzo często dzięki temu
      jeszcze je mam.Do dentysty chodziłam swego czasu często,teraz tylko wtedy jak
      mnie boli ,bo poprostu mnie nie stać na leczenie zębów.Na ile się da na tyle
      leczę.
      Dlatego chcę zadbać o zęby dzieci żeby one miały zadbane i leczyły póki mają
      taką szansę(moja matka nie dbała o moje zęby).
      Chciałam się zapytać jakiej pasty używają wasze maluchy?,bo ja chyba powinnam
      zmienić na lepszą.Używam Bobini i rosmanowej dla dzieci,ale słyszałam że to nie
      są najlepsze pasty.
      • werata Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 09:46
        Dbac trzeba i warto, ale ja tez obserwuje, ze to bardziej jednak geny!

        Dwa skrajne przyklady:
        moj syn (20m-cy), 16 zebow, rowniutkie, biale, pije glownie wode, do 15 -ca nie
        znal smaku cukru, myje zeby (o ile gryzienie szczoteczki to mycie) itp.
        wynik=sliczne, biale, wzorowe zabki

        synek kolezanki: 21 m-cy, caly dzien, prawie non-stop popija slodki soczek z
        butelki, je ogromne ilosci slodyczy, nie pija w ogole wody, nigdy nie myl zebow
        (nie ma nawet szczoteczki) wynik=sliczne, biale, wzorowe zabki.

        I badz tu madra, mamo wink))
        Pisze to, aby mamy sie nie zadreczaly i nie obwinialy o te prochnice, czasem
        mamy nikly wplyw na to.

      • martheatre Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 11:39
        Mój czteroletni syn używa najczęsciej pasty elmex dla dzieci i szczoteczki ORAL
        B (jest według mnie najlepiej wyprofilowana w zależności od wieku dziecka, dla
        którego jest przeznaczona). Mój syn nie ma ani jednego ubytku, piękne białe
        zęby. Był długop karmiony piersią, ale też baaaardzo długo, do trzeciego roku
        życia nie jadł słodyczy i do dziś je tylko sporadycznie. No i myć, nawet trzy
        razy dziennie. Mój syn myje przed wyjściem do przedszkola, w przedszkolu,
        wieczorem, a czasem również po zjedzeniu słodyczy.
      • delilian Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 11:50
        redudek napisała:
        >Do dentysty chodziłam swego czasu często,teraz tylko wtedy jak
        > mnie boli ,bo poprostu mnie nie stać na leczenie zębów.Na ile się da na tyle
        > leczę.

        Matko! Chyba cie nie stac na NIE LECZENIE zebow!
        Przeglad jest za darmo, jesli bedziesz chodzila co pol roku, to najwyzej beda
        niewielkie ubytki, mala plomba = mala cena.
        A jak boli, to moze juz byc potrzebne, np. leczenie kanalowe - kilka razy
        drozsze!!!
        • anoosia2 Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 15:05
          JA mam podobny problem jak założycielka wątku, ale u nas udało się trochę
          wcześniej wyłapać niepokojące oznaki, tzn. nie doszło jeszcze do znacznego
          naruszenia szkliwa. Uniknęliśmy lakowania, stomatolog wyczyścił ząbki taką
          gumką i miniaturową szczoteczką. Po oczyszczaniu okazało się, że Oliwka ma
          nierównomierne szkliwo, wynika to z niedoboru wapnia. W te miniaturowe rowki na
          ząbkach odkładają się resztki jedzenia, co w dłuższym czasie powoduje próchnice.

          Mimo mycia nie udawało nam się ich dostatecznie wyczyścić, teraz jesteśmy na
          etapie fluoryzowania ząbków w celu odbudowy szkliwa. Odbywa się to przez
          przecieranie zębów fluorem w/g zaleceń lekarza.

          Byłam bardzo zdziwiona, dlaczego Oliwia dostała próchnice, pierwsze zęby
          pojawiły się około 11 miesiąca życia, czyli późno, ponoć miały być trwalsze he
          he. Karmiona była naturalnie do roku. Butelka praktycznie nie zaistniała w jej
          życiu wcale, (korzystałyśmy z niekapków Aventu). W nocy nie jadła od czasu
          odstawienia, pije wodę czasami soki. Przecierałam jej dziąsła, a później jak
          wyszły zęby to pilnowałam by czyścić regularnie.
          Warto chodzić profilaktycznie do stomatologa, nawet z małym dzieckiem (moja ma
          dopiero 19 miesięcy), lepiej zacząć wtedy, kiedy nie wiąże się to z bólem, aby
          dziecko miało dobre doświadczenia. Moja Oliwia bardzo bała się i sam zabieg
          czyszczenia kosztował nas obie dużo nerwów, ale było warto.
          Co do kosztów to dzieci większość zabiegów mają refundowane, właśnie leczenie
          poważnych przypadków jest odpłatne, zwłaszcza u dorosłych.
    • madziulaw Re: Moja półtoraroczna córeczka była u dentysty.. 12.02.06, 22:20
      Ponieważ mam KOMPLETNEGO FIOŁA na punkcie zebów, bo sama mam słabe, wszystkie
      leczone (dużo i ciężko chorowałam na anginy w dzieciństwie ale i niestety moi
      rodzice nie zadbali w odpowiednim momencie o leczenie zębów u DOBREGO
      dentysty)--------
      • dentystka2 Z tymi genami to bzdura 12.02.06, 22:43
        majaca przerzucic odpowiedzialnosc za prochnice u dziecka na czynniki
        zewnetrzne, niezalezne od nas. Oczywiscie czynnik genetyczny rowniez istnieje,
        ale nie w pierwszym rzedzie. Obecnie uznaje sie, ze najwazniejsza jest
        odpowiednia dieta (niepodjadanie, ograniczenie do minimum lub wyeliminowanie z
        diety cukru), potem higiena - przy prawidlowych nawykach dietetycznych
        wystarczy mycie zebow 2 razy dziennie, potem ewentualnie podaz zwiazkow
        fluoru, geny moze na koncu. Dzis o tym pisalam:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=36639518&a=36672704
        • anoosia2 Re: Z tymi genami to bzdura 13.02.06, 11:26
          JA się przyznaje, moja wina popełniłam błędy żywieniowe, ale już nad tym
          pracuje. MAła pije wode, zamiast herbatek, słodycze są reglamentowane wink, zęby
          szczotkuje ja, a nie ona gryząc szczoteczke.

          A teraz odnośnie fluoru, obecnie jesteśmy w czasie kuracji. Przecieram jej zęby
          zagrożone wacikiem nasączonym w preparacie fuorowym. LEkarka uprzedzała mnie
          żeby nie dopuścić do połykania płynu, niepotrzebie nie przecierać zębów
          zdrowych. I moje pytanie dlaczego? Co może spowodowac nadmiar fluoru.

          I jeszcze jedno pytanie do dentystki2, dlaczego małej rosną tak wolno zęby, ma
          rok i 8 miesięcy i dalej nie ma 3 i 5. A pierwsze zęby pojawiły się koło roku.
          W rodzinie sa dzieci bez zawiązków zębów, a konkretnie 5-tek, czy to może być
          dziedziczne?
          Z góru dziękuje za ustosunkowanie się do mioch pytań.
          • magda270519761 Re: Z tymi genami to bzdura 13.02.06, 12:29
            A mojej 10 m-cznej córce podaje fluor w kroplach , zalecany przez stomatologa.
            • alex05012000 Re: Z tymi genami to bzdura 13.02.06, 13:35
              nie wiem czy bzdura czy nie, ale:
              ja jako dziecko jadłam dużo nabiału, zieleniny, bardzo mało słodyczy, bo nie
              lubiłam, a i wtedy to niewiele było... o moje zęby dbano bardzo, szczotkowanie,
              fluor, regularne wizyty u lekarza, i co? ano niewiele, miałam i mam słabe zęby,
              zadbane ale pełno plomb i tyle, mimo, iż w dalszym ciągu bardzo dbam...
              mój mąż ma takie zęby, że może latami obywać się bez stomatologa,
              córka ma 6 lat, zęby, odpukać! zdrowiutkie, bielutkie, ostatnio zalakowałyśmy 4
              szóstki i polakierowałyśmy resztę, przyjmowała fluor w kroplach, ostatnio mniej
              regularnie, miałyśmy przerwę kilka miesięcy a teraz znowu bierzemy, a ja w
              ciąży też białam fluor, w pastylkach...
              najmłodszy pacjent naszej pani doktor miał ponoć niecały rok?!!! okropność!
              pozdrawiam serdecznie
          • elwira125 Re: do anoosia2 13.02.06, 13:37
            A robiłaś małej badania na poziom wapnia we krwi ,to może być przyczyną póżnego
            wyrzynania się zębów.A jeżeli chodzi o flour to mogę się tylko wypowiedzieć w
            kwesti podawania doustnego.Nadmia fluoru w organiżmie dziecka może doprowadzić
            do nadmiernego wydalania wapnia z moczem.
          • dentystka2 Re: Z tymi genami to bzdura 13.02.06, 22:28
            O terminie wyrzynania sie zebow czesto decyduje czynnik dziedziczny: jesli
            ktores z rodzicow dziecka pozno zabkowalo, to i dziecko moze rowniez troche
            poczekac na zeby. Przykladowo wszystkie moje dzieci zaczely zabkowac w 11-12
            miesiacu zycia. Uwaza sie, ze pozniej wyrzynajace sie zeby sa mocniejsze, czyli
            zanim Twoje dziecko "uzbroi sie" we wszystkie mleczaki, niejeden z jego
            rowiesnikow juz je do tego czasu straci wskutek prochnicy.. Szczerze przyznam
            sie, ze nie czytalam zadnych wiarygodnych artykulow na ten temat, wiec nie
            wiem, na ile jest to prawda, a na ile "madrosc ludowa". W kazdym razie powodu
            do paniki nie ma.
            • galela Re: Z tymi genami to bzdura 16.02.06, 00:16
              A fluor i pasta? Moja Marta ma 17 m. nie płuka ust i nie chce pluć. Myję jej
              zęby pastą nenedent bez fluoru, która zjada (pół ziarenka groszku). Fluoru
              żadnego nie dostaje, pediatra uważa że wystarczy ten fluor w wodzie
              (butelkowanej). Wystarczy?
              • redudek Re: kupiłam inną pastę 16.02.06, 06:39
                Ja już zmieniłam córeczce pastę,kupiłam elmex dla dzieci.
                Tylko gdy przyszłam do domu przeczytałam dokładnie i wyczytałam na pudełku że
                jest to pasta od 2 roku życia.Moja córcia ma półtora roku ,mi osobiście się
                wydaje że nic jej się nie stanie jak będzie jej już używać,jak myslicie ?
                • dentystka2 Re: kupiłam inną pastę 16.02.06, 08:00
                  Nie zaszkodzi, a jesli sie boisz, to rano myj dziecku zeby szczoteczka bez
                  pasty, a wieczorem z pasta, nakladajac minimalna ilosc na szczoteczke.
                  Tymczasem powtarzam do znudzenia: przy prawidlowych nawykach zywieniowych,
                  mycie zebow 2 razy dziennie wystarczy w zupelnosci, przy nieprawidlowej diecie
                  ani 6-krotne mycie zebow nie pomoze. Dlatego zamiast skupiac sie na typach
                  szczoteczek i rodzajach past (to tak naprawde nie ma wiekszego znaczenia),
                  skupcie sie na tym, co, kiedy i jak czesto Wasze dzieci jedza i pija, bo tu
                  jest pies pogrzebany, jesli chodzi o prochnice u malych dzieci.
    • m.online Oprócz tego co pisałyście 16.02.06, 08:36
      koszmarem dla zębów są soki, serki dosładzane i kaszki. To GLÓWNI dziś
      winowajcy. "Zdrowy" Kubuś ma w sobie ok 3 łyżeczki cukru na 100ml, czyli na
      całość ponad 9 łyżeczek! crying. Do tego jako zagęstnik mąka ziemniaczana (tyle
      wspólnego ma on z tzw. przecierowym, gęstym sokiem). W serkach cukru jest
      jeszcze więcej.
      pzdr
      • redudek Re: Oprócz tego co pisałyście 16.02.06, 08:53
        Ja musze powiedzieć że moja córcia niestety też podjada słodycze.
        Nie nawidzi siedziec w wózku odkąd tylko pamiętam,żeby odwrócić jej uwagę
        ciągle jej coś podtykaliśmy,najpierw chrupki kukurydziane ale z czasem np
        lizaka.Zajmowała sie tym i siedziała w wózku jak musiałam gdzies pojechać z nią.
        A teraz to chodzi i wyciąga od babci słodycze albo od braci.
        Wiem że jest w tym duza moja wina że już ma próchnicę,ale człowiek zawsze
        pomyśli po że zle robi,niestety.
        Naszczęscie już jak dostanie lizaka to go raz liznie i wyrzuca!znudziły jej się.
        Zjada tez duzo owoców i pije soki,jak była malutka to nie chciała nic pić tylko
        wodę,soki pije od niedawna(rzadko)
        Ale jak jest w łazience to sama upomina sie o umycie ząbków smilemoże je myć tyle
        razy dziennie ile razy jest w łazience smile
        • violkam Re: Oprócz tego co pisałyście 16.02.06, 09:09
          Dziewczyny polecam kropelki Zymafluor. One zapobiegają próchnicy już u
          niemowląt. Spytałam pediatry czy warto je stosować i mi je przepisała. Oprócz
          tego staramy się myć ząbki, ale wiecie jak to jest...
          • m.online Na Zymafluor trzeba uważać 16.02.06, 09:17
            bo nadmiar fluoru w organizmie jest zdecydowanie szkodliwy. Fluor jest w wodzie
            pitnej, a nikt nie bada jego poziomu, stąd nie wiadomo, czy i ile fluoru można
            podawać ponadto. Nam pediatra zdecydowanie odradzała.
            • anisr Re: Na Zymafluor trzeba uważać 16.02.06, 09:42
              a nam pediatra odradził zymafluor, za to przepisał elmex żel do stosowania raz
              w tygodniu-polecamsmileStarsza panna ma 6 lat a ząbki jak perełki, mlodsza ma
              prawue 2 lata i zmyciem dokładnym róznie bywa-ale co tydzień nie ma zmiłuj-
              szczotkujemy elmexem i na razie jest oksmile
              • violkam Re: Na Zymafluor trzeba uważać 17.02.06, 14:14
                a dlaczego Ci odradziła? Mi doradziła i lekarka i mój stomatolog. Bierze się
                przez 200 dni w roku a potem przerwa.
                • anisr Re: Na Zymafluor trzeba uważać 17.02.06, 17:41
                  Dlatego że jest stosowany doustnie-a więc kumuluje się w organiźmie.Żel jest
                  stosowany tylko miejscowo i nie ma obawy przedawkowania w zaden sposób-dział na
                  to co trzeba po prostu.a nadmiar fluoru w organixmie bywa niebezpieczny-choc
                  nie musi ofkorswink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja