honi_29
22.02.06, 12:44
Przeżyłam dziś coś strasznego.Mój dotąd grzeczny i posłuszny synek(20
miesięcy)kategorycznie odmówił posprzątania kredek,które rozrzucił na
podłodze.Najpierw prosiłam,tłumaczyłam,potem zaczęłam krzyczeć,dałam klapsa-
nic.Powtarzał wciąż:"NIE".Łzy się lały jakby go ktoś ze skóry
obdzierał,wydzierał się w niebogłosy,a kredek nie posprzątał.Trwało to jakieś
30 minut.Pozabierałam mu wszystkie zabawki,powiedziałam że nie będzie
oglądania teletbisiów i dalej słyszę:"NIE".Nie wiedziałam co zrobić,więc
postanowiłam nie zwracać na niego uwagi.Próbował się przytulac,chciał usiąść
na moich kolanach,ale go delikatnie odpychałam i pokazywałam kredki na
podłodze.W końcu pękł i pozbierał te kredki.Boże,ile mnie to nerwów
kosztowało...Macie takie uparciuchy?Jak sobie z nimi radzicie?