Uparł się,że nie pozbiera kredek...

22.02.06, 12:44
Przeżyłam dziś coś strasznego.Mój dotąd grzeczny i posłuszny synek(20
miesięcy)kategorycznie odmówił posprzątania kredek,które rozrzucił na
podłodze.Najpierw prosiłam,tłumaczyłam,potem zaczęłam krzyczeć,dałam klapsa-
nic.Powtarzał wciąż:"NIE".Łzy się lały jakby go ktoś ze skóry
obdzierał,wydzierał się w niebogłosy,a kredek nie posprzątał.Trwało to jakieś
30 minut.Pozabierałam mu wszystkie zabawki,powiedziałam że nie będzie
oglądania teletbisiów i dalej słyszę:"NIE".Nie wiedziałam co zrobić,więc
postanowiłam nie zwracać na niego uwagi.Próbował się przytulac,chciał usiąść
na moich kolanach,ale go delikatnie odpychałam i pokazywałam kredki na
podłodze.W końcu pękł i pozbierał te kredki.Boże,ile mnie to nerwów
kosztowało...Macie takie uparciuchy?Jak sobie z nimi radzicie?
    • anet81 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 12:48
      Zawsze pomagam mojemu dwulatkowi zbierać zabawki. Gdy widzi, ze ja też to
      robię - od razu przybiega by mi pomóc. Ten sposób dotychczas mnie nie zawiódł.
      Twoje dziecko miało widocznie gorszy dzień, któż z nas ich nie ma? Też mi sie
      czasem nie chce np naczyń zmywać i zalegają w zlewie 2 godziny. Czy to taki
      straszny grzech?
      Wymagasz tak samo dużo od siebie?
      Pozdrówki
    • monmor Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 12:51
      mój (prawie 2 i pół) też ma czasami napady w tym stylu - ale jakoś tak wcześniej
      czy później daje się nakłonić do posprzątania - proponuję mu nową zabawę, ale
      bawimy się dopiero gdy zabawki są posprzątane - często robi to w formie zabawy -
      kto więcej? kto szybciej? czy kopara da radę wrzucić klocki do pojemnika? itp.
      jak do tej pory działa - ale mój syn to w ogóle jakiś porządnicki jest (podobno
      po mamusi...)
      • verdana Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 12:56
        Nie warto "iść w zaparte". Nie tylko on się uparł - Ty też się uparłaś. Trzeba
        było pogadać, iść na jakiś kompromis, zrobić z tego zabawę (Kto najszybciej
        włoży do pudełka zieloną kredkę? Kto znajdzie więcej kredek?), zapytac "A
        dlaczego nie?".
        Jeśli za każdym razem będziesz chciała tak bezwzglednie ezekwować kazde wydane
        polecenie, to następne 16 lat masz z głowy.
    • lola211 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 13:13
      Taka jazde zrobilas, bo sie sprzeciwił? On uparty i Ty tak samo, tylko Tobie
      nikt klapsa nie da.Dziecko rosnie i przyymij do wiadomosci, ze coraz czesciej
      bedziesz słyszec :nie", chyba nie chcesz, by dziecko zatrzymalo sie w rozwoju
      na poziomie roczniaka?
    • em_em71 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 13:22
      Ja tam sama wolę posprzątać kredki, niż wyciągać je za chwilę zza kaloryfera...
    • honi_29 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 13:28
      To nie chodzi akurat o te kredki,tylko o to,że jest nieposłuszny.Zawsze razem
      zbieramy zabawki,ale dziś w ogóle nie słuchał co do niego mówię,bo od
      razu:"NIE".I żadna zabawa w kto szybciej pozbiera nie dawała efektu.Nie
      pozbiera i już.Uparty jak tatuśwink
      • bogusia1231 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 13:44
        Uparty jak mama i tata...
        My parę miesięcy temu też mieliśmy okresy totalnego buntu, gdzie chodziło np. o
        to że posprząta wszystkie kredki, a nie sprzątnie jednej piłeczki. W takich
        sytuacjach, kiedy postawiliśmy sprawę na ostrzu noża i żadne nie chciało
        ustąpić (autorytet), zostawialiśmy piłeczkę, którą po powrocie sprzątał tata
        rzekomo nic o całym zajściu nie wiedzący (informowałam go w drzwiach), a
        komentujący to w sposób "o nie zauważyliście, zapomnieliście itp." Trwało to
        jakieś dwa tygodnie. Powodzenia
      • michmaja Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 11:07
        A ja bym się martwiła gdyby moje dziecko nigdy nie mówiło nie. Jak dorośnie ma
        być przebojowe, pomysłowe, samodzielne, niezależne, ma mieć własne zdanie, ma
        się obronić przed innymi, ale jako dziecko ma mnie zawsze słuchać, ma być
        zawsze posłuszne i ma robić to, co mu każę? Nie chodzi mi o uleganie i
        pozwalanie na wszystko, ale posłuszeństwo za wszelką cenę żle się skończy dla
        dziecka i rodzica. Rozumiem Cię w tej sytuacji, bo zdarzały mi sie podobne, też
        czasem szłam w zaparte, "ma być jak mówię", prosiłam, krzyczałam, groziłam,
        nakręcała się niezła awanturka,aż oboje tak naprawdę zapominaliśmy o tych
        nieposprżątanych kredkach tylko chodziło o to kto kogo przetrzyma, kto tu
        rządzi. Emocje moga ponieść, ale to my jesteśmy dorośli i mamy szukać pomysłów
        i rozwiązań. A wierz mi, że można inaczej, tylko wymaga to trochę więcej
        wysiłku niż zasada"rób, bo ja tak chcę". Misiek ma 6 lat i regularnie miewa
        okresy na "nie", ciągle nas zaskakuje. Zasadę ślepego posłuszeństwa
        wyrzuciliśmy do kosza, bo nasze dziecko ma swoje uczucia, pragnienia, potrzeby
        i można inaczej zachęcić je do współpracy. I nie mam mowy o bezstresowym
        wychowaniu.
        Poszperaj w edziecku, sporo artykułów o złośnikach, uparciuchach, o tym jak
        stawiać granice i wiele, wiele innych.
        Dzieci sa dla mnie niesamowitą motywacją do wychodzenia poza znane, dotąd
        sprawdzone rozwiązania, ciągle trzeba szukać nowych, a jak się można rozwijać!
        Pozdrawiam
    • 76kitka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 13:42
      ja wtedy klękam z małym i razem sprzątamy, po co męczyć siebie i dzieciaka pół godziny taka duperela jak rozsypane kredki.
      • leli1 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 14:01
        widzisz, sama napisałas ze DZISIAJ w ogole nie chciał sluchac. Faktycznie, moze mial goryszy dzien...kazdy ma, mały i duzy! Niepotrzebnie sie czepiałaś smile, jesli generalnie jest grzeczny to nie robiłabym sceny za jeden dzien "nieposłuszenstwa"
    • marghe_72 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 14:18
      klaps za niepozbieranie kredek
      hmm
      ciekawe co zrobisz jak [rzewinienie bedzie ciut powazniejsze

      oboje jesteście uparci , tyle,ze On jest mały i "głupiutki", Ty troszkę starsza

      gdzie te kredki lezały,ze stanowiły az taki problem?
    • roksi23 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 15:48
      Mój synek 2 latek sprząta tylko ze mną,sam wogóle.A jak zrobi bałagan i spytam
      kto to posprząta odpowiada mamusiasmileNa sprzątanie przyjdzie czas,pozdrawiamsmile)
    • skubany_kotecek Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 15:53
      IMO ty nie wychowujesz dziecka,ty go tresujesz jak psa,boshe zeby takie cyrki
      wyprawiac o niepozbierane kredki....
    • triss_merigold6 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 15:56
      I po co się zaparłaś? Ty, nie dziecko. Nie należy doprowadzać dziecka do ściany.
      Wymusiłaś coś całkowicie bez sensu.
    • nchyb Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 16:12
      > kosztowało...Macie takie uparciuchy?Jak sobie z nimi radzicie?
      Mamy, staramy się przezwyciężyć własną uparość, by nie doprowadzać dziecka do
      ostateczności...
    • moofka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 16:39
      koszarki, co?
      czujesz sie świetną kąsekwętną mamusią?
      mnie by było parszywie
    • leli1 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 16:40
      wszyscy Ci sie "uczepili" tych kredek nieszczęsnych, mimo ze pisałas ze tak własciwie to nie o nie chodziło.
      Tak moze na pocieszenie Ci napisze....Twoj 2-latek był nieposłuszny dzis, a moj synek takie dzis ma w zasadzie codziennie. Mowie zeby czegos nie robil, mowie to stanowczym głosem zeby dotarło, a on jakby w ogóle nie słyszał, kiedy robi cos złego...np. majstruje przy telefonie czy pilocie to zabieram mu z reki, na co jest histeria, zbieranie zabawek tylko wspólne i to na zasadzie ze on zbiera co 4 zabawke i niekoniecznie wrzuca gdzie trzeba.
      Wyżaliłam sie....bo moj synek znów miał dzis jeden ze swych gorszych dni......zaczyna mnie dopadac jakies wychowawcze zniechęcenie sad.
    • honi_29 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 17:09
      Ok,pogadajcie sobie kobitki.Chciałam tylko powiedzieć,że skoro o coś proszę i
      dziecko nie słucha,powtarzam to kolejny raz,do skutku.I powtarzam nie chodzi o
      te pieprzone kredki,tylko o posłuszeństwo.Skoro powiedziałam,że tak ma być,to
      tak ma być.Jak raz nie posłucha,a ja mu puszczę to płazem,to jak będzie starszy
      wlezie mi na głowę.Ot,co.
      • lola211 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 17:46
        Skoro powiedziałam,że tak ma być,to
        > tak ma być.

        W takim razie pozostanie Ci lac dzieciaka, bo ze sprzeciwiac sie bedzie, to
        masz jak w banku.Im starszy tym czesciej.

        Jak raz nie posłucha,a ja mu puszczę to płazem,to jak będzie starszy
        >
        > wlezie mi na głowę.Ot,co.

        Bzdura.Nie wlezie.
      • mama.tadka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 08:48
        "Chciałam tylko powiedzieć,że skoro o coś proszę i dziecko nie słucha,powtarzam
        to kolejny raz,do skutku.I powtarzam nie chodzi o te pieprzone kredki,tylko o
        posłuszeństwo."

        No, to lekko na tresure wygląda. Nie jestem za takim lamaniem dziecka.
      • marghe_72 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 12:34
        honi_29 napisała:

        > Ok,pogadajcie sobie kobitki.Chciałam tylko powiedzieć,że skoro o coś proszę i
        > dziecko nie słucha,powtarzam to kolejny raz,do skutku.I powtarzam nie chodzi
        o
        > te pieprzone kredki,tylko o posłuszeństwo.Skoro powiedziałam,że tak ma być,to
        > tak ma być.Jak raz nie posłucha,a ja mu puszczę to płazem,to jak będzie
        starszy
        >
        > wlezie mi na głowę.Ot,co.



        zmien metodę.
        bo ta, jak widac nie działa
        tez mam uparciucha w domu. I nie musze go bić
      • mimi44 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 24.02.06, 13:25
        honi_29 napisała:

        > Ok,pogadajcie sobie kobitki.Chciałam tylko powiedzieć,że skoro o coś proszę i
        > dziecko nie słucha,powtarzam to kolejny raz,do skutku.I powtarzam nie chodzi
        o
        > te pieprzone kredki,tylko o posłuszeństwo.Skoro powiedziałam,że tak ma być,to
        > tak ma być.Jak raz nie posłucha,a ja mu puszczę to płazem,to jak będzie
        starszy
        >
        > wlezie mi na głowę.Ot,co.


        Zeby dziecko nie wlazło na głowe trzeba go nauczyc szacunku,a biciem i krzykiem
        najwyzej nauczysz sie go ciebie bać.Czy tego chcesz?

        <Skoro powiedziałam,że tak ma być,to
        > tak ma być.>
        Czy masz 100% pewność ze zawsze masz racje??!!A twoje dziecko nigdy??!!
        Hmmm...ciekawe podejście....męża tez tak tresujesz(bo skoro zawsze masz
        racje,to chyba mąż tez nigdzy jej nie ma.Co robisz w tym przypadku??)
        • modrooczka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 25.02.06, 23:56
          Pewnie, pewnie. Mial rację kiciuś że tych pieprzonych kredek nie zbierał. Tym
          razem wymusi na mamusi zeby sama posprzatala, nastepnym zeby mu kupila
          samochodzik a za 15 lat sama bedzie latala po piwko i papieroski, bo jak sie tak
          uparl, to moze ma racje? Skad wiadomo, czy matka sie slusznie upiera?
          • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:10
            honi napisała:
            "trzepaniem pieluchy na
            opamiętanie."

            a gdyby tak powiedzmy ktoś ci trzepnął - przez ścierkę powiedzmy, no niech to
            będzie gruba ściera, żeby czasem pod katowanie to nie pociągnąć - w twarz, np.
            mąż, bo mówi, że ma być tak, a ty robisz inaczej, więc on ci tak trzep w twarz
            na opamiętanie - to zmieniłabyś zdanie na temat konieczności stosowania takich
            metod wychowawczych dzieci, żon, czy kogokolwiek tam?
            Tak z ciekawości pytam i z podziwem trwania w metodach wychowawczych
            jednoznacznie potępianych przez wszelkich psychologów, nawet prawem
            zabronionychwink
            • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:14
              chciałam jeszcze tak luźno zauważyć, że są setki skutecznych metod
              wychowawczych. Klaps jest jedną metodą w tych setkach. Czy nie lepiej spróbować
              najpierw tych setek, by do klapsa nie musiało dojść? W końcu czego my dziecka
              uczymy? Że jak już rzekomo nie ma sobie jak poradzić z oportunistą, to trzeba
              mu przez pieluchę w tyłek strzelić?
              • prosta.krosta Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:31
                fizia-kulawa napisała:

                >Że jak już rzekomo nie ma sobie jak poradzić z oportunistą, to trzeba
                > mu przez pieluchę w tyłek strzelić?


                Oportunista nie jest wbrew pozorom "osobą stawiającą opór".
                Oportunista to osoba wybierająca najłatwiejsżą drogę postępowania, starająca
                się przypodobać innym za wszelką cenę.
                • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:35
                  o dzięki prosta.krosta. następny błąd myślowy przez dwadzieścia kilka lat
                  robiłamwink Ech, zresztą w zwyczaju mam używanie wyrazów, których znaczenia do
                  końca nie jarzęwink lub tym wyrazom, często swoiste znaczenie nadajęwink Pozdrawiam
                  i dziękuję za naukęwink
          • triss_merigold6 O! 01.03.06, 22:37
            Dawno nie czytałam czegoś tak niewiarygodnie głupiego. Zaskoczyłaś mnie,
            gratuluję.
    • mamadwojkiam Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 17:24
      Oj kobitki. Czepiłyście się tej biednej kredki. Każda z nas powinna być
      konsekwentna w swoim działaniu. Okres buntu nie tłumaczy wszystkiego. Wiem z
      autopsji. Odpuściłam kiedyś mojemu synkowi (teraz 3,5 roku), a dziś za własną
      niekonsekwencję miałam scenę w sklepie, bo nie chciałam kupić mu autka. Darł
      się w niebogłosy. A ja nie kupiłam tego samochodziku i tak. Każde dziecko musi
      wiedzieć, że to co powiedzą rodzice jest święte. Nie możemy pozwolić, aby nasze
      dzieci nami rządziły. Ja na to w pewnym momencie pozwoliłam, bo uważałam, że
      jest jeszcze za mały, a teraz mam za swoje.Myslę,że dobrze zrobiła Honi_29.
      Musisz byc konsekwentna. Dziecko zobaczy, że mama nie ustąpi i po tygodniu
      będzie reagowało na Twoje prośby. Klaps nie jest wyjściem. Do tego też dziecko
      się przyzwyczaja i w pewnym momencie woli go dostać niż słuchać "Twoich kazań".
      • lola211 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 18:02
        Wystarczy zastosowac chocby porade Manmor- odczekac i sposobem namowic dziecko,
        zamiast drzec sie i sprzedawac klapsa.Konsekwencja jest porzadana, ale trzeba
        nauczyc sie w sposób pokojowy wymuszac na dziecku okreslone zachowania.
        • lola211 Re: pożądana ntx 22.02.06, 18:03
        • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:40
          lola211 napisała:

          > Wystarczy zastosowac chocby porade Manmor - odczekac i sposobem namowic
          dziecko, zamiast drzec sie i sprzedawac klapsa.

          A ja oczywiście znowu napiszę, że bardzo łatwo się teoretyzuje, jak ma się
          jedno dziecko i można poświęcić mu - na jego karanie, nagradzanie itp. -
          c.a.ł.ą uwagę i c.a.ł.y czas. W momencie, gdy niemowlak drze japę na moich
          rękach, ja chodząc i nosząc go potykam się o rozsypane przez starsze dziecko
          kredki/klocki/cokolwiek, nie mam czasu na tłumaczenie, odczekiwanie,
          branie "sposobem". Wiem, wiem, to niewychowawcze, ale mam to gdzieś, i wrzasnę
          na dziecko, aby do jasnej cholery pozbierało te kredki (aha, jak miałam jedno
          dziecię nie wyobrażałam sobie, że można wrzepić w tyłek półtoraroczniakowi,
          teraz życie zweryfikowało mi poglądy, jakkolwiek za niepozbierane kredki dzieci
          nie klapsuję wink), aczkolwiek nie zrobię tego z zasady "dziecko musi wykonywać
          polecenia rodziców", ale z ogólnego wkurzenia, zmęczenia, braku czasu na
          bardziej odpowiednie metody wychowawcze.
          • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 00:52
            mamo-kotula, nikt nie wymaga idealnościwink. Ja w mojej kampanii o nieklapsowanie
            walczę o zrozumienie bzdurności tej metody - a właściwie o kręcenie sobie bicza
            na siebie. Będzie sobie później taka staruszka z jednym zębem, nie będzie
            chciała żreć twardego mięcha, a syn na miękko to mięcha nie umie ugotować - i
            dostanie po gębie starowinka, że mięcha nie żre, wszak nieposłuszna jest nie? A
            syn do pracy się spieszy i w ogóle ma dość gotowania dla starej matki. Więc po
            dupie jej, przez pieluchę, bo zmieniania pieluchy też ma dość. Jakby nie mogła
            starucha do kibla siurać.
            Wydaje mi się, że każda mamuśka wcześniej czy później staje w sytuacji
            wieeeelkiej chęci dania klapsa. I chodzi tu o świadomość, by takich sytuacji i
            takich chęci świadomie unikać.
            Prosta.krosta? A czy "kampanii" mogłam w mej wypowiedzi tu użyć? I czy "o"
            przy "kampanii o" też jest zasadnie umieszczone? Bo całe życie mam z tym "o"
            przy "kampanii" wątpliwości???
            • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 01:32
              fizia-kulawa napisała:

              > Wydaje mi się, że każda mamuśka wcześniej czy później staje w sytuacji
              > wieeeelkiej chęci dania klapsa. I chodzi tu o świadomość, by takich sytuacji i
              > takich chęci świadomie unikać.

              Chęci owszem, można uniknąć, sytuacji - nie da się, niestety smile))
              A przykład ze staruszką boski, choć nieco przejaskrawiony smile
              • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 08:55
                "A przykład ze staruszką boski, choć nieco przejaskrawiony smile"

                dla mnie Kotula tak samo przejaskrawiony jest przykład dawania dziecku klapsa
                za "nieposłuszeństwo" niczym się nie różni oprócz obiektu wymierzania klapsawink
                A swoje dziecko mam ochotę lać tak średnio raz na dzień. Ale w trosce o własne
                zęby na starość - czyli z własnego egoizmu - na razie udaje mi się tego nie
                robićwink
                • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 09:34
                  fizia-kulawa napisała:

                  > A swoje dziecko mam ochotę lać tak średnio raz na dzień.

                  Tylko raz? Szczęściara big_grinDDDDDD
                  • fizia-kulawa Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 09:49
                    większość dnia "męczą się" z nim babciewink
                    • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 27.02.06, 10:01
                      No, moje przez pół dnia w żłobie, ale jak tylko przyjdą, mam ochotę lać wink))
                      Chyba czas mi na urlop, wyjadę gdzieś na tydzień, albo co smile)))
                      Jak ja bym chciała mieć jedno dziecko, wtedy byłabym cudownie miła, wyrozumiała
                      i konsekwentna w tłumaczeniu hehe. Chociaż i tak widzę u siebie dużą
                      poprawę smile) meliskę popijam i dzieci tyż. big_grinDDD
          • lola211 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 06.03.06, 11:35
            Honi ma chyba jedno dziecko - o drugim nie wspomniala.
            To przykre, ze wraz z pojawieniem sie rodzenstwa metody pokojowe biora w
            łeb, "bo nie ma czasu".
      • moofka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 18:59
        mamadwojkiam napisała:

        > Każde dziecko musi
        > wiedzieć, że to co powiedzą rodzice jest święte.
        ______________________
        no a ja jakos nie mam takich ambicji
        dlaczego jest swiete? mozesz uzasadnic?
      • marghe_72 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 12:35
        mamadwojkiam napisała:

        Każde dziecko musi
        > wiedzieć, że to co powiedzą rodzice jest święte.

        Oj chyba to nie o to chodzi.

        Nie o ślepe posłuszeństwo
    • mamadwojkiam Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 20:54
      może źle się wyraziłam, ale chodziło mi o to, że dziecko powinno respektować to
      co mówią rodzice. Niestety większość dzieci żądzi rodzicami.
      • moofka Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 21:10
        20-miesieczne dziecko ktore slepo wykonuje świete polecenia rodzicow to dla
        ciebie ideal karnosci i dobrego wychowania
        a znasz troche psychologie rozwojowa?
        • mamadwojkiam Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 22.02.06, 22:13
          czepiasz się słówek. dziecko nie ma wykonywać świętych poleceń rodziców, tylko
          ich słuchać. a karanie czy bicie nie jest wyjściem. to wyraz naszej
          bezsilności. ale nie można wychowywać małego egoisty. z dzieckiem jak
          najbardziej trzeba rozmawiać i tłumaczyć. ale mi można pozwolić mu na wszystko,
          bo tego chce. wiem, że jest etap w życiu każdego dziecka na "nie", ale nie
          wolno tego zostawiać lub poprostu przeczekać. to największy błąd. dziecko widzi
          wtedy, że mama dla świętego spokoju pozwala na to, czy tamto. i wykorzystuje
          to. im starsze tym bardziej.
          • maliniaq Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 08:20
            a to może mnie ktos poradzi co mam zrobić ze swoim 19miesiecznym Szczęściem,
            które konsekwentnie obskubuje mi pokój z tapety (jestem przeciwniczką tapet,
            ale dostaliśmy już mieszkanie z nowo położonymi tapetami), co??? Nie biję
            (nigdy nie uderzyłam dziecka i nie zrobię tego, bo dla mnie to przejaw
            słabości, nie siły i konsekwencji), narazie tłumaczę, mówię beee i odprowadzam
            do innego zajęcia. Ale to niewiele daje. Za kaloryferem zaczyna się pokazywac
            tynk a buuuuu.Ale nie uderzę, za chiny świata nie uderzę. Tylko jak
            wyegzekwowac zrozumienie???(nie posłuszeństwo psiaka, tylko zrozumienie przez
            dzieciaka, że robi źle).
            • honi_29 Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 09:01
              jestem patologiczną matką,która katuje swoje dziecko przez danie klapsa.Zaczyna
              się przemoc w rodzinie.Może więc któraś z Was poinformuje odpowiednie władze,że
              moje dziecko jest maltretowanewink)).Boże,co za brednie wypisujecie.Nigdy nie
              dostałyście klapsa od swoich rodziców?Podkreślam klapsa,nie lanie-bo to ogromna
              róznica.
              • moofka Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 09:10
                honi_29 napisała:

                > jestem patologiczną matką,która katuje swoje dziecko przez danie
                klapsa.Zaczyna
                >
                > się przemoc w rodzinie.Może więc któraś z Was poinformuje odpowiednie
                władze,że
                >
                > moje dziecko jest maltretowanewink)).Boże,co za brednie wypisujecie.Nigdy nie
                > dostałyście klapsa od swoich rodziców?Podkreślam klapsa,nie lanie-bo to
                ogromna
                >
                > róznica.
                ____________________
                dupa tam, nie roznica
                spojrz chlodnio i od swojej strony
                ktos ci kaze cos zrobic
                ty nie chcesz tego robic
                on wymusza to na tobie wrzaskiem
                im wiekszy twoj opor tym wieksza jego agresja
                potem dochodzi do rekoczynow
                dlaczego, dkatego, ze ty nie chcesz czegos zrobic

                a poza tym
                moze faktycznie kazda matka ma cos na sumieniu, nikt swiety nie jest i nie
                pretenduje
                rozne są przewinienia, za ktore reka sie podniesie
                ale - ludzie - nie za kredki na podlodze
                i nie poltoraroczne dziecko


              • maliniaq Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 09:14
                dla mnie - żadna. Klaps czy lanie, to w wyopbrażeniu dziecka to samo. Klaps -
                to też uderzenie, tyle ze krótsze, szybsze. I nie wściekaj się, jeśli chcesz to
                klapsuj swoje dziecko nawet 15 razy dziennie. W tym miejscu mogłabyś podac rękę
                mojemu mężowi. On też twierdzi (może teraz coraz rzadziej), że to jedyna
                słuszna metoda wychowania. Sam był klapsowany w dzieciństwie i dlatego nie zna
                innych wzorców (kolejny argument za tym, żeby nie bić dzieci). Tylko z nim to
                jest tak, że gada, gada, a sam nigdy ręki na synka nie podniósł i nie
                podniesie, widzę to. A jak ja w żartach mówię do adasia "bo dostaniesz klapsa",
                to mój małżonek natychmiast leci na pomoc "katowanemu". Tak więc wiem i jestem
                pewna, że nie będę wychowywac dziecka przez klapsowanie (w jakimkolwiek
                aspekcie) i nie będę go uczyć posłuszeństwa w myśl zasady "masz zrobić tak i
                tak bo... JA TAK CHCĘ). Dziecko jest elastyczne (choć uparciuchy się zdarzają,
                mój Adaś też nie jest okazaem spokoju i grzeczności) i można z nim duuuuuuuużo
                więcej zdziałać zabawą, tłumaczeniem, wspólnym wykonywaniem obowiązków. Nie
                popadajmy w paranoję. 20 miesięcy to jeszcze MAŁE DZIECKO.
                • maliniaq Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 09:17
                  "klaps i lanie to duża różnica" - kurcze, się zdenerwowałam, no. Co za bzdury
                  można wymyśleć????
                  • honi_29 Dziękuję miłe Panie 23.02.06, 09:26
                    za wszelkie uwagi i komentarze.Kończę dyskusję,miłego dnia
                    • moofka Re: Dziękuję miłe Panie 23.02.06, 09:38
                      honi_29 napisała:

                      > za wszelkie uwagi i komentarze.Kończę dyskusję,miłego dnia
                      ________________________
                      a co przykro uslyszec, ze twoje metody nie zyskują szerokiego poklasku?
                    • michmaja Re: Dziękuję miłe Panie 23.02.06, 11:10
                      A ja bym się martwiła gdyby moje dziecko nigdy nie mówiło nie. Jak dorośnie ma
                      być przebojowe, pomysłowe, samodzielne, niezależne, ma mieć własne zdanie, ma
                      się obronić przed innymi, ale jako dziecko ma mnie zawsze słuchać, ma być
                      zawsze posłuszne i ma robić to, co mu każę? Nie chodzi mi o uleganie i
                      pozwalanie na wszystko, ale posłuszeństwo za wszelką cenę żle się skończy dla
                      dziecka i rodzica. Rozumiem Cię w tej sytuacji, bo zdarzały mi sie podobne, też
                      czasem szłam w zaparte, "ma być jak mówię", prosiłam, krzyczałam, groziłam,
                      nakręcała się niezła awanturka,aż oboje tak naprawdę zapominaliśmy o tych
                      nieposprżątanych kredkach tylko chodziło o to kto kogo przetrzyma, kto tu
                      rządzi. Emocje moga ponieść, ale to my jesteśmy dorośli i mamy szukać pomysłów
                      i rozwiązań. A wierz mi, że można inaczej, tylko wymaga to trochę więcej
                      wysiłku niż zasada"rób, bo ja tak chcę". Misiek ma 6 lat i regularnie miewa
                      okresy na "nie", ciągle nas zaskakuje. Zasadę ślepego posłuszeństwa
                      wyrzuciliśmy do kosza, bo nasze dziecko ma swoje uczucia, pragnienia, potrzeby
                      i można inaczej zachęcić je do współpracy. I nie mam mowy o bezstresowym
                      wychowaniu.
                      Poszperaj w edziecku, sporo artykułów o złośnikach, uparciuchach, o tym jak
                      stawiać granice i wiele, wiele innych.
                      Dzieci sa dla mnie niesamowitą motywacją do wychodzenia poza znane, dotąd
                      sprawdzone rozwiązania, ciągle trzeba szukać nowych, a jak się można rozwijać!
                      Pozdrawiam Miłego dnia również
                      • monia102 Re: Dziękuję miłe Panie 23.02.06, 11:18
                        Ale Wredzie z Was! Najłatwiej jest krytykowac. Ciekawa jestem, ktora z Was jest
                        idealna?
                        • marghe_72 Re: Dziękuję miłe Panie 23.02.06, 12:39
                          monia102 napisała:

                          > Ale Wredzie z Was! Najłatwiej jest krytykowac. Ciekawa jestem, ktora z Was
                          jest
                          >
                          > idealna?


                          prawdopodobnie żadna
                          dzieki Bogu
                          tylko co to wnosi do dyskusji o agresji? i klapsach?
                  • mama_kotula Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 12:51
                    maliniaq napisała:

                    > "klaps i lanie to duża różnica" - kurcze, się zdenerwowałam, no. Co za bzdury
                    > można wymyśleć????

                    Ano jest różnica, przynajmniej dla mnie. Lanie jest z premedytacją, za karę, z
                    wyrachowania. Klaps - czyli lekkie przyłożenie w dupsko - przeważnie wynika z
                    bezsilności matki; i przeważnie powoduje opadnięcie emocji i sprowadzenie i
                    matki, i dziecka na ziemię. Ja przynajmniej w ten sposób to rozumiem.
                    Aczkolwiek sytuacja taka, jaką opisuje autorka wątku, nie kwalifikuje się nawet
                    do klapsa. Choć z drugiej strony nagromadzenie negatywnych emocji mogło do tego
                    skłonić. Tyle, że upieranie się aby 20-miesięczne dziecko cokolwiek zrobiło,
                    grożenie karami ("nie będzie teletubisiów") jest imho pomyłką smile))
                    • maliniaq Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 12:57
                      a dla mnie (tylko nie chcę się kłócić, po prostu takie mam przekonania), i
                      klaps i lanie - wynik bezsilności matki. Ja na razie nie uderzyłam swojego
                      synka i zarzekam się że nigdy tego nie zrobię. Takie posty jak ten tylko
                      utwierdzaja mnie w moim przekonaniu. A na serio nie mam w domu bandyty, mimo że
                      nie biję i nie każę. Nie wiem, co moje dziecko zrozumiałoby z zagrożenia :" nie
                      będzie teletubisiów", chyba nic lub niewiele.
                    • marghe_72 Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 13:01
                      a klaps nie z premedytacją?

                      zgadzam sie ze stwierdzeniem,ze jestto wyraz naszej bezsilnosci i pójścia na
                      łatwiznę
                      I nic on nie daje. NIC.
                      Strachem przed klapsem niczego nie nauczymy
                      • mama_kotula Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 13:07
                        marghe_72 napisała:

                        > a klaps nie z premedytacją?
                        > zgadzam sie ze stwierdzeniem,ze jestto wyraz naszej bezsilnosci i pójścia na
                        > łatwiznę
                        > I nic on nie daje. NIC.
                        > Strachem przed klapsem niczego nie nauczymy

                        Niekoniecznie. Dwuletnie dziecko - przeciętne - nie zrozumie pewnych zagrożeń,
                        typu ruchliwa ulica z kuszącym widokiem po drugiej stronie. Nie będzie się
                        bało, że je samochód przejedzie, bo samochody lubi, ogląda często na spacerze,
                        dotyka. Szczerze mówiąc, wolę, aby moje dziecko nie wybiegało na ulicę z powodu
                        strachu przed klapsem, niż aby miało na nią wybiegać, bo nie zrozumie
                        tłumaczenia, że to niebezpieczne.
                        Powtarzam, dzieci są różne. Ja n.i.e jestem zwolenniczką klapsów. Ale nie
                        jestem też zwolenniczką wychowania bezstresowego. Jasne, dziecko musi mieć
                        nakreślone pewne reguły, bo to mu czyni poczucie bezpieczeństwa w świecie. Ale
                        jeszcze raz napiszę: dzieci są różne. Czasem klaps "na otrzeźwienie" potrafi
                        wiele zdziałać. Czasem tłumaczenie nie działa.
                        No, możecie linczować smile
                        • marghe_72 Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 13:17
                          mama_kotula napisała:

                          > marghe_72 napisała:
                          >
                          > > a klaps nie z premedytacją?
                          > > zgadzam sie ze stwierdzeniem,ze jestto wyraz naszej bezsilnosci i pójścia
                          > na
                          > > łatwiznę
                          > > I nic on nie daje. NIC.
                          > > Strachem przed klapsem niczego nie nauczymy
                          >
                          > Niekoniecznie. Dwuletnie dziecko - przeciętne - nie zrozumie pewnych
                          zagrożeń,
                          > typu ruchliwa ulica z kuszącym widokiem po drugiej stronie. Nie będzie się
                          > bało, że je samochód przejedzie, bo samochody lubi, ogląda często na
                          spacerze,
                          > dotyka. Szczerze mówiąc, wolę, aby moje dziecko nie wybiegało na ulicę z
                          powodu
                          >
                          > strachu przed klapsem, niż aby miało na nią wybiegać, bo nie zrozumie
                          > tłumaczenia, że to niebezpieczne.
                          > Powtarzam, dzieci są różne. Ja n.i.e jestem zwolenniczką klapsów. Ale nie
                          > jestem też zwolenniczką wychowania bezstresowego. Jasne, dziecko musi mieć
                          > nakreślone pewne reguły, bo to mu czyni poczucie bezpieczeństwa w świecie.
                          Ale
                          > jeszcze raz napiszę: dzieci są różne. Czasem klaps "na otrzeźwienie" potrafi
                          > wiele zdziałać. Czasem tłumaczenie nie działa.
                          > No, możecie linczować smile
                          >



                          ja naprawde nie rozumiem, dalczego wychowanie bez klapsa dla niektorych to
                          synonim wychowania bezstresowego?
                          • mama_kotula Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 13:27
                            Ale ja tego nie napisałam! Nie popadajmy w skrajności. Wiem, że da się wychować
                            dziecko bez klapsów, ale powtarzam po raz kolejny: dzieci są różne i różni są
                            rodzice smile
                        • marghe_72 Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 13:29
                          mama_kotula napisała:

                          Ja n.i.e jestem zwolenniczką klapsów. Ale nie
                          > jestem też zwolenniczką wychowania bezstresowego.
                          to Twoje słowa..
              • marghe_72 Re: Rozumiem,że dla większości z Was 23.02.06, 12:38
                honi_29 napisała:

                > jestem patologiczną matką,która katuje swoje dziecko przez danie
                klapsa.Zaczyna
                >
                > się przemoc w rodzinie.Może więc któraś z Was poinformuje odpowiednie
                władze,że
                >
                > moje dziecko jest maltretowanewink)).Boże,co za brednie wypisujecie.Nigdy nie
                > dostałyście klapsa od swoich rodziców?Podkreślam klapsa,nie lanie-bo to
                ogromna
                >
                > róznica.


                Nie ma róznicy.

                I co tu ma do rzezy czy my dostawalismy klapsy czy nie.
                Byłam karmiona co 3 h..
                dostałam skórkę do gryzienia jak miałam 6 miesiecy
                jeździłam bez fotelika
                żarłam mleko z proszku (zwykłe, nie dla dzieci)

                mam powielac te same wzorce?

                napisałas posta na forum, więc licz sie z tym,ze nie wszystkie odpowiedzi bedą
                Ci przychylne.
    • rapunzel1 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 11:42
      Hej, dlaczego niekórzy uważają klaps za jedyną karę.
      Na ROZRZUCONE ZABAWKI jest dużo naturalniejszy sposób:
      1)Każesz posprzątać.Dziecko: nie.
      2)Sama zaczynasz wkładać do pudła i zachęcasz dziecko do współpracy. Dziecko:
      nie.
      3)Grozisz "OK, zrobię to sama, ale schowam te zabawki na cały dzień (2|3 dni)".
      Dziecko: nie.
      4)Sprzątasz i zabierasz zabawki (nie zważając na ewentualne protesty).

      Dziecko postawiło na swoim, ale zostało ukarane.
      Ty nie tracisz energii na pieklenie się z powodu dupereli,
      nie potykasz się o zabawki dziś i przez cały okres kary.

      A zabawka nie widziana przez kilka dni zyskuje na atrakcyjności...

      Ja przetrenowałam na klockach
      • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 12:55
        rapunzel1 napisała:

        > Hej, dlaczego niekórzy uważają klaps za jedyną karę.
        > Na ROZRZUCONE ZABAWKI jest dużo naturalniejszy sposób:
        > 1)Każesz posprzątać.Dziecko: nie.
        > 2)Sama zaczynasz wkładać do pudła i zachęcasz dziecko do współpracy. Dziecko:
        > nie.
        > 3)Grozisz "OK, zrobię to sama, ale schowam te zabawki na cały dzień (2|3
        dni)".
        >
        > Dziecko: nie.
        > 4)Sprzątasz i zabierasz zabawki (nie zważając na ewentualne protesty).
        >
        > Dziecko postawiło na swoim, ale zostało ukarane.
        > Ty nie tracisz energii na pieklenie się z powodu dupereli,
        > nie potykasz się o zabawki dziś i przez cały okres kary.

        Za to masz ciągnące się za tobą przez cały dzień znudzone i obrażone dziecko,
        które koniecznie domaga się zabawy tym, co utraciło.
        Można owszem, spróbować, ale nie na wszystkie dzieci to działa smile
        U mnie dochodzi problem, że nie mogę schować zabawki, bo dzieci mam dwoje i
        niestety, nie uśmiecha mi się karanie jednego za niesubordynację drugiego, a
        schowanie zabawki ugodzi w oboje.
        • maliniaq Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:01
          o kurcze, to rzeczywiście masz problemsmile)). Dwoje takich ludzieńków
          rozrabiającychsmile)) fajnie masz, ja też chcę, tylko nie wiem, kiedy bocian
          nadleci, ale mam nadzieję że niedługo. A kary w przypadku dwójki są
          rzeczywiście trudniejsze. Ja jednak nie chcę karać, no nie chcę i już. Chcę
          tylko żeby dziecko zrozumiało, co robi źle i samo doszło do wniosku, że to jest
          niedobre. Wtedy przestanie psocić. Na to jednak potrzeba czasuuuuuu, i
          cierpliwości. A wiadomo że łapa plus dupsko to najszybsze rozwiązanie. Boze,
          chroń mnie przed takimi metodami!!!!
          • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:10
            maliniaq napisała:

            > Ja jednak nie chcę karać, no nie chcę i już.
            Twoje prawo.

            > Chcę tylko żeby dziecko zrozumiało, co robi źle i samo doszło do wniosku, że
            to jest niedobre.
            Dwulatek? Sam? hi hi

            > Wtedy przestanie psocić.
            Albo zacznie z wzmożoną siłą, np. na złość, z przekory, albo dlatego, że będzie
            mieć takie widzimisię smile

            > Na to jednak potrzeba czasuuuuuu, i
            > cierpliwości. A wiadomo że łapa plus dupsko to najszybsze rozwiązanie. Boze,
            > chroń mnie przed takimi metodami!!!!
            A Boga w to nie mieszaj smile Każdy robi jak chce.
            • maliniaq Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:13
              jeszcze nie wiem jak, ale bić nie będę. a w związku z tym, że dwulatek nie
              skuma o co chodzi z zakazami i nakazami, a bicie potraktuje jako okrutne
              maltretowanie bez możliwości "oddania", poczekam z tłumaczeniem mojemu dziecku
              dlaczego to wolno a to nie, jak troszkę podroścnie. A narazie- wychowanie w
              formie zabawy. Nie znam nic lepszegosmile)). a o Bogu pisałam w odniesieniu do
              własnej osoby, żeby mi łapsko uschło, jak będę je podnosić na dziecko (tym
              bardziej takie małe.
              • marghe_72 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:18
                dwulatek umie myslec
                najwazniejsze to umiec mu przekazać informacje na poziomie dostosowanym do jego
                wieku
                • verdana Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:41
                  Dziecko może dostać klapsa, bo wybiegło na jezdnię, dłubie psu w oku, albo
                  wychyla się przez balkon. Ale dawać klapsa malutkiemu dziecku, bo się uparło -
                  to absurd. Nie mówię, że trzeba ustąpić, skoro dziecko mówi nie, ale można
                  negocjować, żartować, przekonywać - czasem pokazać, że na niesprzatnięte kredki
                  można nadepnąć i je zniszczyć - tzn. pokazać dziecku sens sprzatąnia kredek.
                  Mozna nawet się "obrazić" "Musiałam za ciebie sprzatnąć, jestem zmęczona, dzis
                  się z toba już nie pobawię".
                  Ale jeśli przyjmie sie zasadę "ja mowię, dziecko bez dyskusji wykonuje" - to
                  mamy do wyboru dwie drogi.
                  Jeśli dziecko ma silny charakter i nie da się od razu złamać - to czeka nas
                  wiele lat nasilającej się przemocy. Najpierw lekki klaps za niezbieranie
                  kredek - nie skutkuje, potem coraz silniejsze klapsy, tak by dziecko "poczuło
                  kto tu rządzi", a przy starszym dziecku lanie kablem tak długo, aż się ugnie i
                  zrozumie, ze polecenie rodziców i ich zdanie - to rzecz święta.
                  Albo dziecko ma słabszy charakter. Wtedy nauczy się, ze nie wolno w żadnych
                  okolicznosciach mówić "nie", bo silniejszy ma rację. "Nie" słabszego nic nie
                  znaczy - zjedz zupkę "Nie" - to zupka zostaje wtoczona do gardła, włóż
                  nebieskie spodnie "Nie", - niebieskie drapiące spodnie zostaja wtłoczone na
                  dziecko itd.
                  Dziecko stanie się może i posłuszne, ale nie tylko rodzicom, każdemu
                  silniejszemu. Najpierw sama radość "Dzieci koleżanek pyskują, a mój grzeczny".
                  Potem rozpacz "Jak oni go namówili na te narkotyki" - prosto go namówili, skoro
                  nie nauczono go mówić "nie".
                • mama_kotula Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:47
                  marghe_72 napisała:

                  > dwulatek umie myslec
                  > najwazniejsze to umiec mu przekazać informacje na poziomie dostosowanym do
                  jego wieku

                  Owszem. Umie. Umie też być złośliwy i przekorny. Nie pozwolę aby robił coś, co
                  dla niego albo kogoś jest niebezpieczne, z czystej przekory bądź złośliwości.
                  Czy mam kogoś wepchnąć pod samochód, aby przekonał się, że wybieganie na ulicę
                  jest niebezpieczne?
                  Wiem, zaraz napiszesz, aby przytrzymać i nie dopuszczać do takich sytuacji
                  blablabla. No cóż, przyjdzie mi dwie smycze kupić smile))))
                  • marghe_72 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 13:53
                    mama_kotula napisała:

                    > marghe_72 napisała:
                    >
                    > > dwulatek umie myslec
                    > > najwazniejsze to umiec mu przekazać informacje na poziomie dostosowanym d
                    > o
                    > jego wieku
                    >
                    > Owszem. Umie. Umie też być złośliwy i przekorny. Nie pozwolę aby robił coś,
                    co
                    > dla niego albo kogoś jest niebezpieczne, z czystej przekory bądź złośliwości.
                    > Czy mam kogoś wepchnąć pod samochód, aby przekonał się, że wybieganie na
                    ulicę
                    > jest niebezpieczne?
                    > Wiem, zaraz napiszesz, aby przytrzymać i nie dopuszczać do takich sytuacji
                    > blablabla. No cóż, przyjdzie mi dwie smycze kupić smile))))
                    >

                    skoro wiesz co napisze to moze nie bede sie wysilać..
                    najpierw twierdzisz,ze dwulatek nie zrozumie
                    za chwilę twierdzisz,ze działa złosliwie i z premedytacją / z przekorą. Na to
                    trzeba inteligencji
                    coś mi sie w Twoim rozumowaniu gryzie.

                    jak ma zrozumiec,ze wybieganie jest niebezpieczne. Gadać do upadłego.
                    Bo to,ze orzylejszesz raz, nie znaczy.. ze gdy Ciebie przy nim kiedyś nie
                    będzie nie wybiegnie na tę ulicę mysląc "mamy nie ma, to mi nie przyleje". Tfu
                    tfu
                    Wolę,zeby moje dziecko nie wybiegało.. dlatego ze ma swiadomosc czym to moze
                    grozić. I nie chodzi mi o klapsa.

                    Klaps działą, jasne. Chwilowo. Na dłuzszą metę nie
    • mirabell2 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 23.02.06, 14:26
      Dziecko trzeba podejść sposobem. Jestem nianią dwuletniej dziewczynki i od ok.
      4 m-cy słysze NIE. Czasem nawet nie skończe zdania i nie wie jeszcze o co
      chodzi a już mówi NIE. Najśmieszniej jest jak pytam czy chce ciasteczko, a Ona
      na to NIEsmile Po chwili się orientuje i mówi TAK. To normalne w tym wieku- tzw.
      bunt dwulatka. Nie warto doprowadzać dziecka i siebie do ostateczności. Jak nie
      chce zrobić teraz to może zrobi później. To oczywiście trudne bo jednocześnie
      trzeba być konsekwentnym.
    • honi_29 moofka 23.02.06, 19:24
      i Ty chcesz mnie umoralniać?Mówić,że klaps dla dziecka jest czymś w rodzaju
      molestowania?Ty,która uważasz,że spirala wewnątrzmaciczna nie zabija
      nienarodzonych dzieci?Uważasz,że Ty postępujesz lepiej,bo zabijasz
      nienarodzone,a ja daję klapsa?Wspaniały tok myślenia,gratulacje
      • mama_kotula Re: moofka 23.02.06, 20:25
        honi_29 napisała:

        > i Ty chcesz mnie umoralniać Mówić,że klaps dla dziecka jest czymś w rodzaju
        > molestowania? Ty,która uważasz,że spirala wewnątrzmaciczna nie zabija
        > nienarodzonych dzieci? Uważasz,że Ty postępujesz lepiej,bo zabijasz
        > nienarodzone,a ja daję klapsa? Wspaniały tok myślenia,gratulacje

        Przepraszam, a cóż to za wycieczka osobista? Nie widzę tu żadnej analogii uncertain
      • moofka Re: moofka 23.02.06, 21:30
        musi dlugo grzebalas w tej wyszukiwarce bo o spirali pisalam cos jakies pol
        roku temu smile
        yen wtret jednakze niewielka ma wartosc jako argument w dyskusji o zmuszaniu
        biciem poltoraroczne dzieci do sprzatania
        poza tym, nigdzie cie nie umoralniam, spojrzalam z drugiej strony, podzielilam
        sie refleksja
        widze ze nier tylko nie znosisz sprzeciwu, ale chlodnego obiektywnego
        spojrzenia (celowo nie pisze o krytyce) tez nie
        szkoda, matki nie sa nieomylne i nie musza byc tak naprawde
        • honi_29 Re: moofka 24.02.06, 07:57
          Nie musiałam grzebać w wyszukiwarce,bo pamiętam dokładnie jak napisałaś,że
          blastocysta nie jest jeszcze człowiekiem.Zapomniałaś?Poza tym na każdy mój post
          stajesz kontra,więc chcąc nie chcąc zapamiętałam Cię.
          Powtarzasz w kółko,że biję swoje dziecko,a ja mu dałam klapsa
          na "otrzeźwienie".Nie płakał dlatego,że dostał klapa,tylko dlatego,że się uparł
          a mnie się ten upór nie podobał i twardo stałam przy swoim.Tak,jestem
          wymagającą matką,ale chcę by to kiedyś zaowocowało.Uważam,że" nie klapsowanie"
          jest metodą wychowanie bezstresowego,co dla mnie jest bez sensu.Nie chodzi o
          bicie dziecka z wielką siłą,tylko jak ja to nazywam trzepaniem pieluchy na
          opamiętanie.
    • honi_29 Jeszcze raz dziękuję za wszelkie wpisy 24.02.06, 08:54
      Na tym kończę dyskusję,bo do niczego ona nie prowadzi,a denerwowanie się nie
      jest mi potrzebne.Pytałam jak radzicie sobie z uparciuszkami, i nie prosiłam o
      ocenę mojego zachowania.Miłego dnia
      • lola211 Re: Jeszcze raz dziękuję za wszelkie wpisy 24.02.06, 09:42
        Przeciez dostalas rady- wystarczy skorzystac.
        A "nieklapsowanie" nie jest metoda bezstresowa, wbrew temu co piszesz.
        • maliniaq Re: Jeszcze raz dziękuję za wszelkie wpisy 24.02.06, 10:02
          "a mnie się ten upór nie podobał i twardo stałam przy swoim" - nie, Ty dałaś
          wyraz swojej bezsilności i małości. A pomyślałaś, że Twojemu dzicku też się
          może twój upór "nie podobać"????????????????????? i też chciałoby "twardo stać
          przy swoim"???????????????????? Ty to wyegzekwowałaś biciem, a dzicko co ma
          zrobić??? Oj, coraz bardziej mnie denerwujesz, kobieto! Aha, i nie wytykaj
          innym, co powiedzieli kiedyś tam, bo to niesmacvzne zwyczajnie. Nie masz
          racjonalnych argumentów, to siedź cicho. A cała burza, któa wynikła pod twoim
          postem, to dowód tego że są rodzice, matki, które nie zgadzają sie z Tobą. I
          mają rację,. I nie zatrzymasz tego, choćbyś chciała. Bo "NAM SIĘ TO NIE PODOBA
          I BĘDZIEMY STAĆ PRZY SWOIM". I co teraz, przyjdziesz i nam wtłuczesz???
          • anula993 zgadzam sie z autorka postu 27.02.06, 17:10
            zgadzam sie z autorka postu, dziecko ma wiedziec ze jak mama i tata mowia ze ma
            pozbierac zabawki to ma pozbierac, a jak ma sie zatrzymac na przejsciu dla
            pieszych to ma stac a nie pytac dlaczego i ja chce ,trzeba byc konsekwentnym i
            w zabawie i powaznych sprawach, wtedy dziecko nie jest zagubione( bo wczoraj
            musialem sam zbierac a dzis mama posprzatala zabawki bo dziecko mowi nie),
            wtedy dziecko zna granice i mysle ze ma poczucie bezpieczenstwa, wychowywanie
            dzieci trocze jednak przypomina tresure
            • fizia-kulawa Re: zgadzam sie z autorka postu 27.02.06, 21:34
              nikt nie przeczy, że trzeba być konsekwentnym - spór idzie o metody konsekwencji
              • betty_julcia Z doświadczenia 27.02.06, 22:31
                zauważyłam że nieecierpliwością niewiele się zdziała.
                Zdarzyłą mi się też urządzić jazdę, po której miałam moraslniaka jak stąd do
                końca świata. Nigdy więcej...
                To nie jest konsekwencja, to jest wymuszenie. Mam w domu 2,8 latkę która jest
                totalnie uparta. Nerwy puszczają mi 100 razy dziennie ale krzykiem i
                wymuszaniem niestety jeszcze nic nie udało mi się zdziałać. Wystarczy
                odwrócenie kota ogonem i podejście z innej strony. Trudno mi teraz podać
                przykład ale np poskromić nerwy, przykleić uśmiech do twarzy o obrócić
                sytuację w zabawę. Trudne to jest bo nie zawsze za piewrwszym razem pomaga. Ale
                rozładowuje nerwy i zmusza do konstruktywnego myślenia.
                I jestem pewna ze chodzi o to by dziecko coś zrobiło z przyjemnością i w
                zabawie i w ten sposób wyrobiło w sobie nawyk sprzątania, ubierania sie bez
                wrzasków, zostawania u babci, chdzenia spać itp itd niż dlatego bo mu się każe
                i spotka go kara jak tego nie zrobi. Wtedy każde nasze polecenie stanie się po
                prostu nakazem a nie sytuacją normalną, codzienną.
                ------------------------------------------------------
                Betty to mama a to jestem ja:
                GWIAZDECZKA
    • aniko16 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 28.02.06, 15:05
      Biedny mały. Uważam, że potraktowałaś go okropnie. Raz bijąc, a dwa nie dając
      się "przeprosić". Powinnaś cieszyć się, że dziecko (mimo takiego zamordyzmu!)
      jakoś stara się wykształcic w sobie umiejętność postawienia na swoim - a
      naprawdę potrzebne to w życiu. Pewno jednak takie przemyślenia są ci obce skoro
      najbardziej cenisz ślepe posłuszeństwo. Uważaj tylko żebyś za parę lat nie
      miała niemiłej niespodzianki, bo na to sie zanosi.
    • dz12 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 28.02.06, 23:22
      moje dziecko nie znosi sprzatania po sobie,na kazda prosbe by posprzatalo
      zabawki odpowiada ze albo nie umie albo nie chce mu sie, albo zebym sobie sama
      posprzatala...Wkurza mnie to troche,nie zaprzecze ze czasem krzykne,czasem groze
      ze dobranocki nie obejrzy albo ze jak mu zabawki nie potrzebne to damy innym
      dzieciom-nie skutkuje. A dzis zrobilam z zabawek dwie"kupki",postawilam dwa
      pudelka i urzadzilismy zawody kto szybciej pozbiera swoje zabawki do
      pojemnika.Oczywiscie wygral syn,nagroda-buziak od mamy.I wszyscy
      zadowoleni-dziecko bo zabawe mialo dodatkowa,mama bo wreszcie bez krzykow i
      porzadek jest.
    • mieszkowamama Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 01.03.06, 14:30
      Bardzo dobrze, że nie pękłaś, konsekwencja jest najważniejsza. następnym razem
      się zastanowi, czy warto rozpętać taką wojnę. Wiem, to brzmi okrutnie, ktoś
      powie, że to tylko dziecko... Ale ja uważam, że bardzo dobrze zrobiłaś wink
      • verdana Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 01.03.06, 14:50
        Słusznie. Nalezy lać dziecko tak długo, aż wykona wszystkie nasze polecenia.
        Jak klaps nie pomoże, to zawsze mozna jeszcze smyczą.
        Dziwnie przypomina mi to ostatni artykuł i dzieci scielace godzinami łóżko.
        Pewnie też zaczynały od sprzątania kredek.
        • triss_merigold6 Re: Uparł się,że nie pozbiera kredek... 01.03.06, 16:32
          Tak to jest jak rodzic buduje swój pożal się Boże autorytet na fakcie, że do
          czegoś dziecko ZMUSI.
        • honi_29 verdana 01.03.06, 17:36
          przeginasz kur... mać,nawet nie wiesz jak bardzo przeginasz
          • mieszkowamama Re: verdana 01.03.06, 17:38
            Verdana, jesteś żałosna, a może byłaś bita w dzieciństwie. Nikt tu nie mówi o
            przemocy, laniu aż krew z d... pójdzie.
          • honi_29 Re: verdana 01.03.06, 17:40
            Ale mnie wkur...Szkoda,że taka stara jesteś i takie pierdoły opowiadasz.Ja nie
            wiem czy Wy tak głupie jesteście,czy udajecie idealne mamusie.Nie będę już się
            tłumaczyć,bo tłumaczy się winny.Moje dziecko nie jest bite,lane-jak to
            nazywacie tylko lekko klapnięte w tyłek na "opamiętanie".Dla zainetesowanych
            zapraszam do przeczytania moich postów "fajne pokolenie nam rośnie" czy coś w
            tym stylu,też na edziecku.
            • marghe_72 Re: verdana 01.03.06, 21:22
              honi_29 napisała:

              > Ale mnie wkur...Szkoda,że taka stara jesteś i takie pierdoły opowiadasz.Ja
              nie
              > wiem czy Wy tak głupie jesteście,czy udajecie idealne mamusie.Nie będę już
              się
              > tłumaczyć,bo tłumaczy się winny.Moje dziecko nie jest bite,lane-jak to
              > nazywacie tylko lekko klapnięte w tyłek na "opamiętanie".Dla zainetesowanych
              > zapraszam do przeczytania moich postów "fajne pokolenie nam rośnie" czy coś
              w
              > tym stylu,też na edziecku.


              zaczynam co nieco rozumieć..
              • moofka Re: verdana 01.03.06, 21:28
                marghe_72 napisała:

                >>
                >
                > zaczynam co nieco rozumieć..

                smile)))))))))))
                ja verdana potrafi tak zjezyc, to co dopiero upierdliwy niesubordynowany
                poltoraroczniak tongue_out
    • s.ivona Re: do honi 01.03.06, 17:48
      Czesc Honi
      ja tez mam 20m synka, strasznego urwisasmile wchodzi teraz w jakis okres
      buntu...szalenstwo.
      jakis czas temu nie moglam sobie z nim poradzic i dziewczyny na forum
      wychowanie polecily mi ksiazke "Kiedy zabronic, kiedy pozwolic" Roberta
      Mackenzie (wydawnictwo psychologiczne gdanskie). naprawde bardzo ciekawa i
      pomocna pozycja. jest tam bardzo duzo przykladow konkretnych zachowan dzieci i
      opisy jak sobie krok po kroku z nimi radzic. ja sciagnelam z tamtad pare
      sposobow. trzeba wykazac sie cierpliwoscia i konsekwencja ale efekty sa
      naprawde widoczne. ksiazke czyta sie szybko i fajnie jest napisana. naprawde
      polecamsmile)) powodzenia

      p.s. jakbys chciala to moge Ci opisac pare przykladow...
      • honi_29 Re: do honi 01.03.06, 18:05
        Dziękuję s.ivonasmilechętnie skorzystam.A wiesz,że mój synek jest tylko 5 dni
        młodszy od Twojego Szymusia?smile)))))))))))))
        • s.ivona Re: do honi 01.03.06, 18:14
          tez taki pyskaty? moj strasznie. w sumie nie za wiele gada ale NIE swietnie mu
          wychodzismile)) wszystko jest NIE bez wzgledu na to o co chodzi i czego
          chce..czasem to jest smieszne a czasem mozna sie zalamac. no ale w sumie to
          chyba najgorsze te pierwsze 18 lat, potem juz z gorkismile)
          • honi_29 Re: do honi 01.03.06, 18:20
            Oj tak,bardzo pyskaty,chociaż w większości raczej po swojemu.Jak chce,powie
            ładnie i wiadomo o co chodzi,a jak mu się nie chce papluszy duuuuuuuuuuuużo i
            po swojemu i przeważnie wtedy jest to awantura o coś wink.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja