Dodaj do ulubionych

Moja córka to chłopczyca...

24.02.06, 10:22
Witam Was, drogie Mamusie!
Dawno mnie tu nie było, ale trójeczka łobuziaków i brak czasu robi swoje smile)
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc, bo już nie wiem co mam robić... Moja
córeczka - Julia - ma 2 lata i 4 miesiące. Przechodzi teraz słynny okres
buntu, ale nie w tym rzecz. Mój mąż od maleńkości wpoił jej miłość do...
piłki nożnej. Julka potrafi wymienić najsławniejszych piłkarzy, na spacerach
gra z tatą w piłkę, wie co to jest rzut karny, rożny, czerwona, żółta kartka,
ma dwie piłki do nogi, gwizdek i sportowy strój w narodowych barwach...
Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że ONA JEST DZIEWCZYNKĄ!!! Mamy
jeszcze bliźniaki - 1,5 roczną Darię i Łukaszka. No właśnie, SYNKA. Czemu to
z nim mąż nie ogląda tych meczy i tak dalej?!
Boję się, żeby Julka nie miała potem problemów... Owszem, chodzi w
sukienkach, lubi spineczki do włosów, ale swoją nową lalkę nazwała...
Ronaldo... ;] Nie wiem jak mam na to patrzeć... Z jednej strony bardzo się
cieszę, że mała ma taki świetny kontakt z tatą, jednakże wolałabym
inny 'podział ról' - ja z Julą i Darką piekę ciasteczka, żeby nakarmić męża i
Łukaszka, którzy wracają z treningu. Ot co...
Cholender, pomocy...
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 10:31
      daj dziecku luz
      ja od małego również byłam traktowana jak syn
      nie cierpiałam sukienek
      a chodziłam po drzewach
      póżniej powiedzmy, że mi to przeszło
      ale i tak wolę mieć kontakt z facetami niż z kobietami
      ważne, że córka jest akceptowana przez ojca
      że się uwielbiają
      póżniej będzie do taty chodziła i pytała się o jego zdanie
      daj sobie luz
      a Łukaszek - jest jeszcze trochę mały
      poza tym ma siostrę
      tak pewnie myśli mąż
    • agnieszka_gk Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 13:08
      Aż mi się włos na głowie zjeżył jak przeczytałam te "obawy" mamy córki.
      Od jakiegoś czasu zamierzałam właśnie poruszyć sprawę wychowywania córek, bo
      jako mama córki mam pewne niepokojące spostrzeżenia, które są odmiennej natury.
      Np. jak patrzę na mamusie, które na piórkach z włosów ich półrocznych córek
      próbują robić warkoczyki, zakładać spineczki w motylki i stroją raczkujace
      maluchy w sukieneczki w falbaneczki to aż mi się słabo robi. Traktują je jak
      laleczki a nie dzieci. Kanonem jest, że dziewczynka musi mieć długie włosy -
      jak ma krótkie to na pewno chłopak. Moja córka ma krótkie i ciągle zaczepiana
      jest przez durne baby z pytaniem: "aaa, to dziewczynka, no nie widać bo ma
      krótkie włosy", albo jeszcze gorsze w stylu "a nie chciałabyś mieć długich
      włosków i warkoczyków jak dziewczynki ?". Moje dziecko (2 lata i 9 mcy) zaczyna
      z tym mieć coraz większy problem i kanon piękna zaczyna postrzega przez długość
      włosów. Albo wczoraj np. byłam z moją córka na balu przebierańców - jej
      równieśnice przebrane za królewny, obsypane brokatem, wymalowane - koszmar !
      Jak można wpajać córkom taką postawę laleczki !
      Inna sprawa, że rodzice chłopćow bywają czasem jeszcze bardziej przewrażliwieni
      jak zobaczą, że ich synuś bawi sie lalką i wózkiem.
      Rodzice, wiecej luzu. Najważniejszy jest dobry kontakt z rodzicami i rozwijanie
      zainteresowań dziecka, wszechtronnych zainteresowań. Czy na prawdę chcemy
      wychować kolejne pokolenie na stereotypach - kobieta do garów, facet na mecz
      piłkarski ?
    • mirabell25 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 13:29
      O MATKO!!!! Mam ogromną nadzieję, że nie uda Ci się zagonić małej do garów. Jak
      możesz chcieć dziecku wpajać taki stereotypy??? Twoja córka napeewno nie
      bęędzie miała problemów w życiu i nie masz się czego obawiać. To w momencie gdy
      pokażesz Jej, gdzie jest miejsce dziewczynki wtedy zaczną się Jej problemy. Ze
      stereotypami trzeba walczyćć a nie wpajać następnym pokoleniom!!!
      • dorka.3 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 14:17
        świetną masz córkę, a lalka Ronaldo powaliła mnie z nóg. Cóż ja mam synka,
        który ma dwie lalki i wózek dla lalek, bo chciał. Fakt, że bawi się lalkami
        inaczej niż dziewczynki, np. wziął sobie lale na spacer, ale chwycił ją za noge
        i tak ciągnął po ziemi. A wózek rozwalił po dwóch tygodniach (stoi sam wrak),
        bo w nim jeździł. Ja nie widzę w tym nic, złego. Syn uwielbia ze mną gotować,
        obiera jajka, miesza mąkę, ale oczywiście bawi się też samochodami. Uczę go
        powoli sprzątać po sobie, żeby później żona nie miała z nim problemów, tak jak
        ja ze swoim mężem (nauczonym, że kobita w domu jest od sprzątania, oj długo
        trwało zanim go odpowiednio "wychowałam"). A dziewczyny też teraz grają w piłkę
        nożną, więc w czym problem?
        • ibulka Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 14:20
          Dziewczyny, nie zrozumiałyście mnie chyba! smile)
          Nie mam nic przeciwko temu, że Julka tyle czasu spędza z tatą, że lubi tą całą
          piłkę nożną itd. Zastanawiam się tylko, czy to dobrze dla dziewczynki, żeby od
          małego lubiła taki sport...
          Nie mam wcale zamiaru ganiać jej do garów, czesać w warkoczyki ani ubierać w
          landrynkowo cukierkowe sukieneczki z falbankami. Tylko tak jakoś dziwnie się
          czuję wiedząc, że mąż 'przywłaszczył' sobie prawie całkowicie Julkę, młodszymi
          dziećmi wykazuje mniejsze zainteresowanie, a ja sama tyram z bliźniętami...
          Czy kiedy Łukasz trochę podrośnie, mąż jego również zarazi pasją do sportu, czy
          całkowicie poświęci się córce...? sad(
          • dorka.3 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 14:29
            no ale skoro córka polubi ten sport, to chyba nie będziesz jej w tym
            przeszkadzać, w naszym miasteczku jest sekcja piłki nożnej dla dziewcząt i
            świetnie sobie radzą, robią "karierę". Być może jej to przejdzie, a jak synek
            podrośnie to mąż jego też tym zainteresuje.
            • verdana Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 15:11
              Proszę o jeden racjonalny argument, który by mnie przekonał, że nie jest
              dobrze, jesli córka lubi piłkę nozną.
              Rozumiem, ze jak lubi - to niedobrze. Dlaczego? W czym jej to zaszkodzi? Co się
              stanie złego, gdy będzie ogladała mecze.
              Myslę, ale nic nie przychodzi m do glowy. Za wyjątkiem przeswiadczenia, ze od
              narodzin kobieta i męzczyzna mają przypisane inne role. Dziewczynka ma bawić
              się laleczkami, a potem byc wzorową żoną, która podaje piwo ex-chłopczykowi,
              który grał w piłkę, a teraz ma prawo obejrzeć spokojnie mecz.
              Żona pozmywa w kuchni.
          • izabela_741 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 15:19
            Moze i nie dobrze dla malej... Moze faktycznie lepiej, zeby lubila tylko
            lalki.... No i w ten sposob Twoj maz odpierwiastkuje sie od malej i podsuwania
            jej dziwnych zainteresowan .... i ... bedziesz miala 3 non stop na glowie!!!
            ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

            Wazniejszych problemow widac nie posiadasz.
          • antonina_74 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 17:43
            ja myślę że tata na razie "zawłaszczył" Julkę bo jest najstarsza z trójki a
            tatusiowie chętniej bawią się z takimi dziećmi z którymi jest już kontakt,
            można pogadać. Kiedy bliźniaki podrosną tata pewnie zacznie poświęcać im więcej
            czasu i zarażac je swoim hobby. A na razie - świetnie, dziewczynka ma pierwszą
            pasję, ma znakomity kontakt z ojcem, tylko się cieszyć. na ciasteczka z mamą
            przyjdzie pora smile A ja mam najlepszego pomocnika do ciasteczek w synu.
            • ibulka Re: do antonina74 24.02.06, 17:53
              Dzięki, pocieszyłaś mnie trochę smile) Może faktycznie jestem jakaś
              przewrażliwiona i w ogóle. Po prostu trochę mi tak jakoś dziwnie, że mąż
              wykazuje dużo mniejsze zainteresowanie bliźniakami... sad(
              No ale od tego jest forum smile)
      • ibulka Re: do marghe 24.02.06, 17:38
        Może faktycznie jestem troszkę o nią zazdrosna itd, ale z drugiej strony nie
        rozumiem zachowania mojego męża... Może i Łukaszek ma dopiero te 1,5 roku, jest
        za mały na mecze czy tłumaczenie zasad gry, ale... Michał (mój mąż) od
        najmłodszych miesięcy zaszczepiał w Julce pasję do nogi. Spacerował z nią koło
        boiska, na którym grali chłopcy, śpiewał takie ee... meczowe piosenki... A
        Łukasz tak jakby w ogóle go nie interesuje...
    • honi_29 Re: Moja córka to chłopczyca... 24.02.06, 20:26
      Też nie byłabym zachwycona gdyby mąż robił z córki chłopca,ale cóż?Nie
      pozostaje Ci nic innego jak poczekac,aż Łukaszek podrośnie i to z nim tata
      będzie oglądał mecze,a Julka zajmie się jakimiś kobiecymi sprawami
      np.lakierowaniem paznokciwink))))))))
    • ibulka Re: moja odpowiedź do Was ;-) 25.02.06, 18:05
      Tylko pozostaje pytanie, czy będzie chciała lakierować te paznokcie...

      A co do tego, czy rozmawiałam z mężem na temat syna - tak, owszem rozmawiałam.
      Michał zbył mnie jednak twierdząc, że panikuję...
      No, jasne, ja panikuję, ok. Ale czy gdybym zaczęła czesać synka w warkoczyki,
      mąż byłby zadowolony?? sad(
      • marghe_72 Re: moja odpowiedź do Was ;-) 25.02.06, 21:44
        ibulka napisała:

        > Tylko pozostaje pytanie, czy będzie chciała lakierować te paznokcie...
        >
        > A co do tego, czy rozmawiałam z mężem na temat syna - tak, owszem
        rozmawiałam.
        > Michał zbył mnie jednak twierdząc, że panikuję...
        > No, jasne, ja panikuję, ok. Ale czy gdybym zaczęła czesać synka w warkoczyki,
        > mąż byłby zadowolony?? sad(
        >



        porównanie wyjątkowo nietrafione
    • sylwialew Re: Moja córka to chłopczyca... 25.02.06, 21:32
      Moja corka ma 15 miesiecy i odkad nauczyla sie chodzic ( 10 i pol miesiaca) to
      najlepsza zabawa jest gra w pilke z bratem i darcie sie na caly glos GOL.Jak
      zobaczy pilke to az jej sie oczy swieca i wcale nie widze w tym problemu.A co do
      tych spineczek i sukieneczek to lubie zakladac malej i wcale nie dlatego zeby
      zrobic z niej lale
      • ibulka Re: do marghe72 25.02.06, 21:56
        Dlaczego nietrafione?? Jeśli mój mąż ubiera dziewczynkę w sportowe ubranka,
        dresiki, spodenki itd., to czemu ja nie mogę ubierać chłopczyka w róże, koronki
        i tym podobne?? Oczywiście nie mówię, że tak robię, bo nie robię i nie mam
        zamiaru, ale nie rozumiem czemu twierdzisz, iż jest to nietrafione porównanie...
        • marghe_72 Re: do marghe72 25.02.06, 22:03
          ibulka napisała:

          > Dlaczego nietrafione?? Jeśli mój mąż ubiera dziewczynkę w sportowe ubranka,
          > dresiki, spodenki itd., to czemu ja nie mogę ubierać chłopczyka w róże,
          koronki
          >
          > i tym podobne?? Oczywiście nie mówię, że tak robię, bo nie robię i nie mam
          > zamiaru, ale nie rozumiem czemu twierdzisz, iż jest to nietrafione
          porównanie..
          > .

          od kiedy to sportowe ubrania są przypisane do danej płci?
          • ibulka Re: do marghe72 25.02.06, 22:05
            Nie czepiaj się kochana, nie chodzi mi tu o to. Sorry, ale nie spotkałam się
            jeszcze z małą dziewczynką ubraną w typowo chłopięce sztruksy czy spodnie a'la
            bojówki! Julia ma krótkie włoski i ubrana w te wszystkie typowo chłopięce
            ciuszki w kolorach moro itd., wygląda jak 100% chłopaczek... uncertain
            A mąż protestuje przeciwko wkładaniu na małą tych ubranek, które już ma. I nie
            są to wcale sterty cukierkowych różów, sukienki z koronkami czy coś w ten
            deseń...
            • marghe_72 Re: do marghe72 25.02.06, 22:12
              ibulka napisała:

              > Nie czepiaj się kochana, nie chodzi mi tu o to. Sorry, ale nie spotkałam się
              > jeszcze z małą dziewczynką ubraną w typowo chłopięce sztruksy czy spodnie
              a'la
              > bojówki! Julia ma krótkie włoski i ubrana w te wszystkie typowo chłopięce
              > ciuszki w kolorach moro itd., wygląda jak 100% chłopaczek... uncertain
              > A mąż protestuje przeciwko wkładaniu na małą tych ubranek, które już ma. I
              nie
              > są to wcale sterty cukierkowych różów, sukienki z koronkami czy coś w ten
              > deseń...

              a. nie czepiam sie, Ty zaczełas mówic o ciuchach
              b. a co córka na to, jest na tyle duza, ze umie chyba powiedziec w czym libi
              chodzić
              c. moja córka biega w bojówkach, ubierałam ją w granatowe rzeczy ("typowo
              chłopięce" ;-/), miała króciutkie włosy
              d. to własciwie o co Ci chodzi.. bo co i rusz inne argumety wyciagasz.
              • antonina_74 Re: do marghe72 25.02.06, 23:36
                Moja córka, rowieśnica Julki, biega w dresach po znajomym chłopcu i sztruksach
                i to ja ją tak ubieram nie tata smile ma parę rzeczy różowych w kwiatki, nosi jak
                goście przychodzą i na uroczystości, czasem mam ochotę ją ubrać "jak
                dziewczynkę". Włos ma półdługi, rozwiany dziko bo spinek nie uznaje smile No i co?
                Wpadasz w stereotypy, dziewczynka powinna, chłopiec nie powinien, chowasz nowe
                pokolenie które uzna że córka ma w sukience piec ciastka a syn w dresie chodzić
                na mecze. trochę luzu. Ja tu czuję jakieś takie "a co powiedzą sąsiadki". Miej
                to gdzieś, masz fajną córkę, wysportowaną, ma kontakt z ojcem, nie hodujesz jej
                na miss tylko na normalnego człowieka. Dorosłe kobiety chodzą na karate, noszą
                bojówki, jeżdżą na wyścigach, czy taka Martyna Wojciechowska jest niekobieca?
                • ibulka Re: do marghe72 25.02.06, 23:49
                  Nie wpadam w stereotypy, że dziewczę na różowo, a chłopaczek na niebiesko. Chcę
                  tylko ubrać własną córkę w bardziej dziewczęce kolory. Jakoś mi się nie widzi
                  ta blondyneczka w tych okropnych dresach, które mój mąż wytrzasnął nie wiadomo
                  skąd. Tyle jest ślicznych kompletów sportowych dla panienek... Nawet dla tych,
                  które ledwo od ziemi odrosły... ;]
                  • antonina_74 Re: do marghe72 26.02.06, 00:29
                    Tzn. przyznam że jakoś nie rozumiem problemu tutaj akurat. Dlaczego nie możesz
                    iść, kupić dresu "dziewczęcego" w sklepie czy na bazarze czy w szmateksie czy
                    gdziekolwiek, i włożyć Julce? Mąż zły? To się umówcie, w domu lata w twoich
                    szarych dresach a do kościoła, do babci, idzie w tym zielonym komplecie w
                    kwiatki. Czy Julka nie lubi "dziewczyńskich" ubrań? No to jej odpuść, dzieciom
                    się tak zmienia... nawet moja siostra po 17 latach dżinsów i swetrzysk kupiła
                    sobie spodnicę i nawet ją czasem nosi smile
                    ja to wszystko piszę bo mam wrażenie że stwarzasz sobie wielki problem tam
                    gdzie akurat warto odpuścić - i że wszyscy się tym męczycie, mąż bo masz za
                    złe, Ty bo Julka jest "jak chłopak", Julka bo sama nie wie co rodzice chcą od
                    niej, czy ma grać w piłkę czy warkocze i sukienki nosić.
                    • ibulka Re: do antoniny 26.02.06, 12:19
                      No tak, ale tu właśnie pojawia się problem! Michał (mój mąż) twierdzi, że ja
                      przesadzam, a Julce jest wprost genialnie i cudownie w tych zielonych dresach.
                      A naprawdę nie są to ładne ubranka. Typowo dla chłopca, bardzo sportowego, ale
                      może troszkę starszego.
                      Byliśmy w sklepie, mówię.: 'Popatrz jaki fajny komplet, kupimy Julce i będzie
                      miała do grania?' Na to mąż odkrzyknął mi wręcz, iż nie widzi sensu kupowania
                      Julce kolejnego kompletu w jakichś rażących barwach, (błękitny dresik z
                      lampasami, biała bluzeczka i błękitna bluza z lampasami na rękawach, 17,50zł)
                      skoro ma w domu kilka kompletów ubrania ODPOWIEDNIEGO do nogi.
                      A czemu ten niebieski, czy nawet ten czarny, który wisiał obok nie są dobre?
                      Nie potrafię zrozumieć własnego małżonka...
                      • honi_29 Ibulka uważam,że masz rację 26.02.06, 12:44
                        Twój mąż przesadza.Za wszelką cenę chce z Julki zrobić synka na swoje
                        podobieństwo i wpaja jej zamiłowanie piłką nożną.Dziecku podobają się
                        szaleństwa z tatą,ba nawet ta nieszczęsna piłka,a co do ubrań to chyba tak
                        małej dziewczynce trudno jest zdecydować co tak naprawdę jest ładne i
                        dziewczęce.W sumie to nawet nie chodzi o kokardki i falbanki,bo dla mnie to
                        jest wieśniackie,ale o ładne dziewczęce ubranka.I nie rozumiem dlaczego Twój
                        mąż swoje uczucia ojcowskie przelewa tylko na jedno z dzieci.Faceci marzą o
                        synach,ale jednego już ma,że młodszy-trudno,urośnie.A dziewczynce wypacza
                        poczucie piękna tymi męskimi strojami.Przecież do cholery jesteś matką i masz
                        prawo decydować o własnym dziecku.Ja mam synka(marzyłam o córce,ale cóż...),ale
                        nie zamierzam ubierać go w jakieś zniewieściałe ubranka,ani nie wpajam mu
                        swoich upodobań,zachowań kobiecych,bo chcę żeby był normalny.Trochę zawile to
                        napisałam i zaraz znajdzie się masa mamusiek,które bardzo chętnie będa czepiały
                        się najdrobniejszych szczegółów,ale mam to gdzieś.Ibulka ja też mam męża
                        uparciucha i czasem mam wrażenie,że wszystko robię nie tak,a on jest
                        wspaniały.Ale jedna grubsza awantura z "rzucaniem mięsem" przeze mnie
                        działa.Jak nie klnę,ma gdzieś to co mówię,a jak rzucę mięchem-robi się potulny
                        jak baranek.Jacy Ci faceci są dziwni...Mamuśki,które odpisały na Twojego posta
                        też są dla mnie jakieś troszkę nie tego...Nie wiem dlaczego trzymają stronę
                        męża.Ciekawe co one by powiedzialy,gdyby ich mąż robił takie numery.Zaraz
                        zostanę ukamienowana serią postów,hehe
                        • marghe_72 Re: do Honi 27.02.06, 22:19
                          honi_29 napisała:

                          > Twój mąż przesadza.Za wszelką cenę chce z Julki zrobić synka na swoje
                          > podobieństwo i wpaja jej zamiłowanie piłką nożną.Dziecku podobają się
                          > szaleństwa z tatą,ba nawet ta nieszczęsna piłka,a co do ubrań to chyba tak
                          > małej dziewczynce trudno jest zdecydować co tak naprawdę jest ładne i
                          > dziewczęce.W sumie to nawet nie chodzi o kokardki i falbanki,bo dla mnie to
                          > jest wieśniackie,ale o ładne dziewczęce ubranka.I nie rozumiem dlaczego Twój
                          > mąż swoje uczucia ojcowskie przelewa tylko na jedno z dzieci.Faceci marzą o
                          > synach,ale jednego już ma,że młodszy-trudno,urośnie.A dziewczynce wypacza
                          > poczucie piękna tymi męskimi strojami.Przecież do cholery jesteś matką i masz
                          > prawo decydować o własnym dziecku.Ja mam synka(marzyłam o córce,ale
                          cóż...),ale
                          >
                          > nie zamierzam ubierać go w jakieś zniewieściałe ubranka,ani nie wpajam mu
                          > swoich upodobań,zachowań kobiecych,bo chcę żeby był normalny.Trochę zawile to
                          > napisałam i zaraz znajdzie się masa mamusiek,które bardzo chętnie będa
                          czepiały
                          >
                          > się najdrobniejszych szczegółów,ale mam to gdzieś.Ibulka ja też mam męża
                          > uparciucha i czasem mam wrażenie,że wszystko robię nie tak,a on jest
                          > wspaniały.Ale jedna grubsza awantura z "rzucaniem mięsem" przeze mnie
                          > działa.Jak nie klnę,ma gdzieś to co mówię,a jak rzucę mięchem-robi się
                          potulny
                          > jak baranek.Jacy Ci faceci są dziwni...Mamuśki,które odpisały na Twojego
                          posta
                          > też są dla mnie jakieś troszkę nie tego...Nie wiem dlaczego trzymają stronę
                          > męża.Ciekawe co one by powiedzialy,gdyby ich mąż robił takie numery.Zaraz
                          > zostanę ukamienowana serią postów,hehe

                          czy mozesz podać przykłady zachowań kobiecych i męskich?

                          jakaś troszkę nie tego marghe
            • inia25 Re: do marghe72 26.02.06, 13:06
              ibulka napisała:

              Sorry, ale nie spotkałam się
              > jeszcze z małą dziewczynką ubraną w typowo chłopięce sztruksy czy spodnie
              a'la
              > bojówki!


              zapraszam do mnie, moje dziecko chodzi głównie w chłopięcych ubrankach,
              będziesz mogła sobie pooglądać dziewczynkę w bojówkachsmile
        • verdana Re: do marghe72 25.02.06, 22:09
          Dlatego, że moda jak najbardziej pozwala ubierać dziewczynki w spodnie (mam
          nadzieje, że ty nigdy nie dasz swoim córkom fatalnego przykładu i nie włozysz
          dżinsów), a chłopców w spódniczki i koronki nie. To tylko moda, nic innego.
          Konski ogon u starszego chłopaka już jest OK, prawda?
          Rozumiem też, że będziesz przerazona, jesli syn zacznie się bawić lalką?
          Biedne dzieci, od maleńkości wtłoczone w role, które nie musza im odpowiadać. I
          to zajęcie odpowiednie dla dziewczynki - malowanie paznokci, zeby się spodobać
          chłopakom.
          Po co? Po to, ze by wyjść za mąż i jako piekna laleczka obsługiwać chłopa
          ogladającego mecz?
          Naprawdę, po prostu nie moge uwierzyć w takie poglady. Cos mi się wydaje, ze po
          prostu jesteś zazdrosna o dobry kontakt córki z mężem i bardzo byś chciała
          zabronić jej wspólnych z mężem zainteresowań. Wtedy nie będzie tak bardzo
          lgnęła do Tatusia, bo Ty masz być dla córki najwazniejsza, a mąż najwyżej na
          drugim miejscu. Przecież nie po to ją masz, żeby się dobrze bawiła, ale żeby
          była mamusiną córeczką - nie taka jaka chce być, ale dokładnie taką jaka sobie
          wymarzyłaś. Chetnie zabierzesz jej nawet przyjemność obcowania z Tatą, bo
          prawdziwa córeczka mniej się liczy, niż córeczka z Twoich marzeń. Eeech....
          • ibulka Re: do verdany 25.02.06, 22:15
            Tak, tak verdanko, masz całkowitą rację! Jestem wredną, głupią, zakłamaną
            mamusią, która narobiła sobie dzieci i teraz próbuje synalka wychować na 100%
            faceta, a córcie wbić w obcisłe róże i wysłać do garów!

            Otóż nie, mylisz się moja droga!!! Ja po prostu nie rozumiem zachowania mojego
            męża - ma syna, a wbija córkę w klimaty piłki nożnej! Poza tym sorry, ale ja
            też jestem Julki rodzicem i chyba mam prawo ingerować w to, w czym moje dziecko
            chodzi na codzień?! Nie odpowiada mi zwyczajnie fakt, iż mąż 'olewa' brzydko
            mówiąc dwójkę młodszych dzieci, a jeśli chcę założyć Julce sukienkę czy coś
            takiego, to krzyczy na mnie, że przecież w burozielonym dresie z szarymi
            napisami będzie jej wygodniej!

            Cholera, czy na tym forum nie można już normalnie zapytać o poradę, wyżalić
            się, podzielić przemyśleniami, bo od razu jest się branym za tosjyczną i
            zaborczą, zazdrosną mamusię?!

            Zastanów się nad tym objeżdżaniem i krytykowaniem, oraz na takiej dość dziwnej
            opinii o mnie. Nie znasz mnie, tyle co z posta. Więc może nie wmawiaj mi
            czegoś, czego nie powiedziałam... ;]
    • sylwialew Re: Moja córka to chłopczyca... 25.02.06, 22:14
      Moja mala ma krotkie wlosy i jak ubiore ja w jeansy i bluzke po bracie typowo
      chlopieca to na ulicy mowia o jaki ladny chlopczyk.A jak kiedys miala spinke to
      pani powiedziala o jaki ladny chlopczyk ze spinka na glowie hihihihihi
    • ibulka Re: Moja córka to chłopczyca... 25.02.06, 22:26
      Julka ma 2 lata i 4 miesiące, sama raczej nie może zdecydować w co się chce
      ubierać i czym interesować, ale ja jako jej mama mam jakieś tam prawo do tego,
      żeby decydować w czym chodzi. Tak samo, jak ojciec może ją ubierać w te dresy,
      to ja mogę w jej inne, dziewczęce bardziej ciuszki.
      I szlag mnie trafia jak ktoś mi wmawia, że próbuję z córki kucharkę w różach
      zrobić... uncertain
        • ibulka Re: Moja córka to chłopczyca... 25.02.06, 22:40
          I tak i nie. Faktycznie, przeszkadza mi to, że mąż zamiast synka
          ubierać 'chłopięco', stroi mi w dresy córcię. Początkowo wadziły mi te mecze,
          piłka itd., ale po przemyśleniu sprawy zrozumiałam, że to faktycznie błahostka.
          Próbowałam pogadać z mężem na temat kolorów w jakie ubiera Julię. Krzyk i
          pretensje. Nie umiem z nim rozmawiać. Wie lepiej. Zawsze. Ma rację. Zawsze i na
          każdy temat.
          'Nie masz kochanie prawa ingerować w to, w jaki sposób ubieram własną córkę.'
          Nie mam. W końcu jestem jej matką.
          Tylko...
          • verdana Re: Moja córka to chłopczyca... 25.02.06, 23:29
            A moze córce wygodnie w dresie, skoro ma tylko 2,5 roku, a nieszczególnie
            wygodnie w sukieneczkach?
            I mąż ma dokładnie takie same prawo jak Ty ubierać dziecko i bawić się z nim.
            Nie rozumiem, dlaczego tak usilnie dążysz do odseparowania go od córki - bo do
            tego sprowadzają się Twoje mnożące się żale.
            Córeczka dla mamusi, synek dla tatusia? Rozumiem, ze Ty nie będziesz za to
            ingerować, w co ubierany jest synek?
            • ibulka Re: do verdana 25.02.06, 23:47
              Nie moja droga. Niech ją sobie ubiera w dresy, może tak faktycznie jest
              wygodniej. Ale czy koniecznie muszą to być dresy w typowo chłopięcych kolorach?
              Jakieś zgniłe zielenie, szarości, czernie...? Czy nie mogą to być trochę żywsze
              kolory?
              Widziałam w supermarkecie fajny komplecik - błękitne dresiki z lampasami,
              koszulka z półdługim rękawkiem i na to bluza na zamek. Ale mąż uparł się, że
              nie, nie, nic z tego, bo po co? Skoro gra w piłkę w ogródku, to lepsze są te
              brudne kolory. A ja wolę częściej wyprać jej te jasne, przyjemne dla oka
              dresiki, niż te zielone dresy...

              I oczywiście będę ingerować w to, co nosi mój syn. Tylko wytłumacz mi jedno -
              czemu mój mąż do ciężkiej cholery tak faworyzuje Julię, tak się nią zajmuje, a
              na Darkę i Łukasza nie patrzy? Czemu nie zgadza się na to, żeby pójść na
              kompromis - dresy ok, ale w bardziej przyjaznych kolorach? No czemu?
              • inia25 Re: do verdana 26.02.06, 13:14
                ibulka napisała:


                > I oczywiście będę ingerować w to, co nosi mój syn. Tylko wytłumacz mi jedno -
                > czemu mój mąż do ciężkiej cholery tak faworyzuje Julię, tak się nią zajmuje,
                a
                > na Darkę i Łukasza nie patrzy?


                Bo Julka to jego PIERWSZE dziecko, ma z nią lepszy kontakt, bo ma ja przy sobie
                dłużej.
                • ibulka Re: do inia25 26.02.06, 13:40
                  Czy to znaczy, że skoro Julia jest pierwszym dzieckiem Michała, ma większe
                  prawa? Większe przywileje? Jest ważniejsza? Lepsza?
                  Moim zdaniem nie, nie wiem jak sądzisz ty. Kiedy urodziły się bliźniaki, Michał
                  był wprost zachwycony, choć nieco zszokowany. Natomiast boję się, że za kilka
                  lat Łukasz i Daria mogą poczuć się nieco odepchnięci przez tatę, i pojawią się
                  konflikty ze starszą siostrą. Między moimi dziećmi jest tylko rok różnicy, więc
                  w gruncie rzeczy nie ma tu czegoś takiego, że Julia jest już duża, rozumna
                  panna, a bliźniaki to jeszcze niemowlęta.

                  Nie podoba mi się nie tylko to, że mąż wręcz nie pozwala mi ubierać jego
                  sportowej córeczki w bardziej dziewczęce ciuchy, i nie podoba mi się również
                  to, że tylko Julka z całej trójki jest kropeczką, oczkiem w głowie tatusia.
                  • inia25 Re: do inia25 26.02.06, 17:34
                    ibulka napisała:

                    > Czy to znaczy, że skoro Julia jest pierwszym dzieckiem Michała, ma większe
                    > prawa? Większe przywileje? Jest ważniejsza? Lepsza?


                    nie nie uważam, że ma większe prawa, przywileje itp. Napisałam tylko swoje
                    przypuszczenie. Przykre, ze bliźniaki są troszkę z boku i że tatuś faworyzuje
                    najstarszą córkę. I wiesz co, wydaje mi się, że gdyby Twoj mąż traktował
                    wszystkie dzieci jednakowo, to cały ten problem z chłopięcymi ubrankami by sie
                    rozpłynął.
                    Niestety nie mam pojęcia co Ci poradzić....
                    • ibulka Re: do inia25 26.02.06, 20:58
                      No właśnie ja też już nie mam pojęcia co robić... sad( Właśnie zakończyła się
                      kolejna bardzo nieprzyjemna rozmowa na temat ubranek Julki. Michał kupił jej
                      kolejne szare porcięta, w których nasza śliczna Pannica wygląda jak worek
                      ziemniaków...
                      Już sama nie wiem jak z nim rozmawiać...
                      Czy to jest dobry powód na to, żeby zgłosić się do jakiegoś psychologa? big_grin
                      Poradni małżeńskiej? Czy zrobię z siebie idiotkę...?
                      No i pozostaje pytanie, czy mój małżonek zechce iść do takiej poradni, w co
                      naprawdę szczerze wątpie...
                      sad(
    • starling1 Re: Moja córka to chłopczyca... 26.02.06, 12:35
      Tego typu obawy mnie trochę przerażają i trochę smucą,myślałam że skoro nowe
      czasy to i poglądy na miarę tych czasów(pomimo kaczego ciemnogrodu). Ja też
      byłam ''chłopczycą'' i nie mogłam znieść w dzieciństwie stereotypów
      typu 'dziewczynka to powinna przed lustrem siedzieć i bawić się lalkami'
      natomiast cała reszta to to co dziewczynka nie powinna,a chłopcy mogą.Bardzo
      krzywdzące,bardzo.Lubiłam piłkę,chodziłam po drzewach-pamiętam,że generalnie
      wolałam Pippi niż Barbie,ale nie sądzę,żeby to mnie skrzywiło.Dziś w pełni
      doceniam swoją kobiecość i wręcz uważam,że kobiety mają dziś lepiej.Z tego
      samego powodu dla którego mali chłopcy mają lepiej od dziewczynek.
    • ibulka Re: Sprawa się wyjaśniła... :)) 07.03.06, 19:30
      Pogadałam z mężem. Ustaliliśmy, że nie przeszkadza mi samo wpajanie w córcię
      pasji do nogi, tylko sposób, w jaki on to robi i te nieszczęsne ciuszki w
      trupiastych kolorach... Po długiej negocjacji doszliśmy do porozumienia.
      Mąż zaczyna bardziej interesować się młodszymi dziećmi. Julia chodzi w
      dziewczęcych dresach i nie ma awantur o jakąś sukienkę czy gumkę do włosków.
      Póki co mija 5 dzień i jest fajnie. A moja córcia została zaopatrzona w trzy
      prześliczne komplety - niebieski, różowy i granatowy smile
      • pade ibulko 13.03.06, 10:16
        masz rację, nie jesteś przewrażliwiona, a Twój mąż zaczął popadać w skrajności.
        Świetnie, ze interesuje się córą, ale ma jeszcze dwoje dzieci, które, gdybyś
        nie zareagowała w porę czuły by się odtrącone, na pewno.
    • steffa Re: Moja córka to chłopczyca... 13.03.06, 01:29
      No to masz problem wink Ja bym była nieszczęśliwa, jeśli zamiast zabaw z tatą
      musiałabym siedzieć w kuchni z mamą.... Fajnie ma twoja córka! Jeszcze będą jej
      zazdrościć. A o jej kobiecość bym się nie martwiła wink
      • ibulka Re: przepraszam??? 13.03.06, 15:56
        Napisałam posta, że SPRAWA SIĘ WYJAŚNIŁA, więc nie rozumiem wielkiego oburzenia
        mamydokwadratu2. Jeśli cię to nie obchodzi, to droga wolna, w tym wątku nikt
        cię siłą nie trzyma... uncertain A forum jest od tego, żeby rozmawiać o problemach.

        Sprawa wyjaśniona, dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
        • laura.croft Re: przepraszam??? 14.03.06, 13:25
          Z jednej strony bardzo się
          cieszę, że mała ma taki świetny kontakt z tatą, jednakże wolałabym
          inny 'podział ról' - ja z Julą i Darką piekę ciasteczka, żeby nakarmić męża i
          Łukaszka, którzy wracają z treningu. Ot co...
          ---------------------------------------------
          Poważnie ?- chcesz zrobić z córki przyszłą kurę ,której zadaniem i
          posłannictwem bedzie usługiwanie facetowi? No to sorry - współczuję córce!
          • ibulka Re: przepraszam??? 14.03.06, 15:07
            I nie będę po raz kolejny pisać tego, co jest napisane kilka postów wyżej - że
            nie chcę zrobić z córki kury domowej. Najpierw czytaj, potem pisz.
            Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka