76kitka
24.02.06, 14:00
Dziewczyny od kilku tygodni, mój grzeczny chłopczyk zamienił się w potwora. Najpierw zaczął prężyć się, gdy trzeba siadać i podwijać nóżki gdy trzeba stanąć, teraz już przestał reagować na moje prośby, czy polecenia. Gdy nie mogę odciągnąc Go od czegoś co robi, a nie powinien np. rysuje po ścianie patykiem, a ja mam akurat ręce zajęte, powiedzmy ugniatam ciasto, to ani na prośby, ani na groźby nie reaguje, a jak krzyknę na Niego to się jeszcze uśmiecha i rysuje dalej. Ucieka, wiecznie przeciwko wszystkiemu protestuje i usiłuje wymóc coś płaczem, kładzeniem się na podłogę. Jak poskromić dwulatka, bo żaden ze sposobów, które wyczytałam w mądrych książkach u nas się nie sprawdza. Jak długo trwał u Was taki stan. Jesteśmy z mężem konstekwentni, nie zakazujemy bez przyczyny, ma kilka wyraźnych zakazów, ale i tak ich nie respektuje. Co zamiast klapsa ?????????????????