ibulka
02.03.06, 20:34
Słuchajcie, jestem zszokowana i nie ukrywam, iż jest mi bardzo przykro. Dziś
do południa razem z koleżanką i dziećmi byłam w supermarkecie, konkretnie w
Geant’cie. Była nas mała kolonia, faktycznie – dwie młode mamusie i pięcioro
dzieci

Nie chodzi jednak o to.
Na stoisku z zabawkami postanowiłyśmy zakupić piłki dla maluchów, bo tak się
składało, że synek koleżanki marzył o piłce, a moim dzieciom pękły dwie
gumowe. Julka i chłopcy koleżanki polecieli do koszyka z piłkami. Julka
wzięła jedną i rzuciła do Patryka. Patryk odrzucił jej i piłka potoczyła się
pod regał z książkami. Wtedy dobiegła do Julki pani z obsługi, wyrwała jej
piłkę z rąk i powiedziała, że ‘sklep nie jest miejscem do zabawy i jeśli ja
chcę, to mogę kupić dziecku piłkę, a potem dać mu ją do rąk.’ Ta kobieta
wprost wykrzyczała mi to w twarz! Zabrałyśmy dzieci i poszłyśmy po zabawki do
konkurencji – Auchan.
Przepraszam bardzo, ale czy to ja jestem nienormalną matką, czy ta pani z
obsługi miała jakiś problem ze sobą? A może to moje 2,5 letnie niespełna
dziecko ma nie po kolei?
Co o tym sądzicie? Jak Wy zachowałybyście się na moim miejscu?
Pozdrawiam serdecznie.