znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal....

28.03.06, 18:48
...przeglodzic krnabrnego niejadka (wiek 22 m-ce)? i jakie to mialo rezultaty?
od jakiegos czasu mam juz dosyc jedzeniowego stresu i zmartwien co ugotowac,
zeby zjadlo i czy wogole cos zje.. mam nadzieje, ze dam rade (staram sie do
tego wewnetrznie przekonywac i pozbyc sie wspolczucia dla glodnego dziecka,
ktore zamiast obiadu chce mus jablkowy) i postanowilem skorzystac z rad wielu
rodzicow i robic tak:
odstawic po malu mleko poranne a w to miejsce kanapka, nie zje- dostanie
kanapke na drugie sniadanie, nie zje-trudnosad potem obiad: warzywa, miesko,
ryz/kluski etc.- nie zje, dostanie to samo na podwieczorek, nie zje-
zaproponuje mu to samo na kolacje - zadnego mleka w zamian, nie zje- pojdzie
spac glodne... i w ten sposob trzy dni z rzedu! a moze i dluzej, az sie
nauczy, ze trzeby zjesc co mama da, bo inaczej bedzie glodne ( :-0!)
czy ktos z rodzicow niejadkow probowal tego "okrutnego" sposobu??? i jak?
udalo sie?
a moze ktos ma lepszy sposob!?
czekam na odzew!
mam nadzieje, ze ja to wytrzymam :-X
pozdrowka!
    • atopik Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 28.03.06, 19:30
      >nie zje- pojdzie spac glodne... i w ten sposob trzy dni z rzedu! a moze i
      dluzej, az sie nauczy, ze trzeby zjesc co mama da, bo inaczej bedzie glodne
      ( :-0!)

      Chciałabym to zobaczyć !!
    • nchyb Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 28.03.06, 19:34
      ale czy Twoje dziecko to niejadek, który nic nie je, czy też dziecko mające
      swoje smaki, które Ty na siłę chcesz zmieniać?
      Bo ja rozumiem wprowadzenie określonych, w miarę stałych pór posiłków i nie
      podawanie poza nimi przegryzek. Ale zmuszanie do jedzenia o określonej porze
      tego, co mama kaze zjeść, nie przejmując się smakiem dziecka, to już zbyt duże
      okrucieństwo smile

      Czy coś się stanie, jeżeli zamiast kanapki dziecko wypije mleko i zje mus?
      Dzieci bywają w tym wieku monotematyczne przez czas jakiś. Przez tydzień,
      miesiąc (różnie bywa) potrafią jeść stale jedną potrawę. Potem zmiana. I to, że
      nic innego nie chcą nie świadczy o niejadkości. I odmawianie im tego właśnie
      nie jest za mądre. No chyba, że to wyłącznie słodycze i chrupki. To wtedy tak,
      odmówić. Ale mleko i mus... W imię czego?
      • mareczek2004 Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 28.03.06, 21:10
        o tak, musze przyznac, ze nasze dziecko to niejadek. po pierwsze chyba
        zgodzicie sie ze mna, ze prawie dwuletnie dziecko nie moze odzywiac sie tylko
        mlekiem modyfikowanym i czasami suchym chlebem! po drugie nie chcemy go zmuszac
        do zjedzenia o okreslonej porze bardzo niesmacznych rzeczy - tylko chcemy, zeby
        zjadlo obiad, cos cieplego, typu zupa- i nie musi to byc pomidorowa, jesli nie
        lubi, tylko kazda z tysiaca innych zup. ale jak ono moze wiedziec, ze nie lubi
        pomidorowej skoro nawet jej nie sprobuje (a np. surowe pomidory lubi)na kazde
        mieso w przeroznych postaciach- Nie! ryba- Nie, ziemniaki- Nie, warzywa - tylko
        kukurydza z puszki i konserwowe ogorki!!
        jak mam szczescie to zje kilka suchych klusek (bo "pobrudzone sosem" juz "na
        oko"sa niedobre!) lub 3 lyzeczki suchego ryzu! czy chcecie mi powiedziec, ze to
        jest pelnowartosciowe jedzenie potrzebne malemu dziecku do prawidlowego
        rozwoju????
        Ja nie zamierzam dawac dziecku codziennie tego samego az w koncu po tygodniu
        zglodniale i zje! kazdego dnia bedzie mialo zaproponowane cos innego, rozne
        miesa, rozne warzywa, inna zupa! ale jak ono ma sobie wyrobic smak kiedy
        niczego nie probuje....
        jak dlugo mozna pic mleko modyfikowane- na opakowaniu polecaja jako odzywcze do
        3 lat, a co ja mam zrobic pozniej??- a moze do szkoly zapakowac termos z
        wrzatkiem a w drugiej butelce mleko w proszku?????
        wydaje mi sie, ze jezeli od zaraz nie zmienie "nawykow" zywieniowych mojego
        dziecka to w koncu bedzie za pozno !! (szczegolnie dla dziecka zdrowia ogolnego
        o moim zdrowiu psychicznym juz nie wspomnesad!

        czy wyobrazacie sobie jak ja sie czuje kiedy siadamy w klika rodzin przy
        obiedzie, wszystkie maluchy zjadaja ze smakiem lub tez mniej zachwycone
        mniejsze lub wieksze porcje, a nasze dziecko nie chce otworzyc ust! przeciez ja
        sie martwie o jego zdrowie!!!!! czy to tak trudno zrozumiec, ze ja tego nie
        robie dla siebie tylko dla dziecka!?

        i wiecie co, ja naprawde nie potrzebuje krytyki tylko porady. bo krytyke slysze
        bardzo czesto i to typu dlaczego nie zmusze mojego dziecka do jedzenia!!!
        dlaczego wazy kilo mniej niz rowiesnicy, dlaczego to, dlaczego tamto ...
        wszystko kreci sie wokol jedzenia. ten stress jest nam wszystkim niepotrzebny!
        i ja uwazam, ze cos trzeba z tym zrobic a nie czekac, az dziecko w wieku np. 5
        lat bedzie pilo tylko mleko i jadlo mus jablkowy milupa!
        • weronikarb Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 29.03.06, 07:56
          Po pierwsze nie denerwuj się, dziewczyny dobrze mówią, a Ty za bardzo skupiasz
          się na tym co powiedzą inni "bo Twoje dziecko nie je"
          To Twoje dziecko, a nie sąsiadki i co ją interesuje co on je, ile je i ile waży?
          Prostę prawda?
          Mieszkamy na jednym korytarzu z bratem mojego męża i jego żoną. Mają córeczkę o
          3 m-ce młodszą. Mała od samego początku była nie karmiona a wręcz napychana.
          Oczywiście wprowadzanie pokarmmów - tak jak radziła teściowa czyli wiadome
          lata. Ale mniejsza z tym.
          Ja synka karmiłam wg zaleceń jakie sa na pudełkach mleka modyfikowanego
          (zresztą ona idealnie wg ich godzin jadł i dawki tam napisane do 3 m-ca później
          już za rzadkie było smile
          Wprowadzałam potrawy mniej więcej wg zaleceń. Wiesz ile sie nasłuchałam?
          Dlaczego głodzę dziecko, dlaczego mu nie przyprawiam tylko takie nijakie
          dostaje. Tłumaczyłam na początku, później zdystansowałam się bo bym w
          warjatkowie wylądowała.
          Cały czas porównywanie, bo mała je wszystko co jej się da, a Twój jak paniczyk
          ewentualnie skubnie i że trza go namawiać.
          Wkurzyłam się zeszłym latem na to gadanie i prosto z mostu do etściowej "spójrz
          na tą dobrze odżywiona dziewczynke, ma rany na szyji bo za gorąco i w tych
          fałdach się poci, zobacz na jej tyłek z którego schodzi skóra, bo zapocony" i
          dała na jakiś czas spokoj. Dalej dogaduje ze to przez moje wprowadzanie
          pokarmów i dbanie aby nie utuczyć dziecka, mały ma mały apetyt.

          Mój teraz pije rano, w południe i wieczorem butle (zwykle mleko plus kaszka
          manna), przez cały dzień pozatym nie je tylko skubie faktycznie jak paniczyk.
          Od 0,6 m-cy do 2 lat ledwie utrzymywał sie na 10/20 centylu.

          Mój długi wywód prowadzi do tego, że jak dziecko zdrowe, to niech je co chce,
          mniejszy nacisk jaki położysz na jedzenie, zwiększy apetyt zobaczysz. Wyluzuj a
          Twoje dziecko przestanie być przekorne smile

          Pozatym jak zrobisz tak jak myślisz, to wiedz że nie wpłyniesz na apetyt, a
          obrzydzisz do końca przyjemność idącą z jedzenia. Będzie w trakcie jedzenia
          myślał, że musi zjeść bo będzie kara, będzie mu w ustach rosło a będzie się bał.

          Czy tego chcesz?????
    • sylka22 Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 28.03.06, 21:23
      hmmm
      moje dziecko chyba właśnie zostało przegłodzone...wcina teraz niemiłosiernie a
      wcześniej wypinał mi sie na obiadki, o sniadaniach juz nawet nie wspomne..

      tak się zdarzyło ze trafilismy do szpitala, mały był pod kroplówka nawadniającą
      wiec nic jeść i pić nie mógł, a potem przez kilka dni już w domu na diecie
      musiał być
      kiedy zaczął znów normalnie jesć to zaczął pochłaniać takie ilości że do tej
      pory jestem w szoku..
      miesko a proszę i nawet całe...zupa bez gadania cała miska, ziemniaki - a jak,
      tez już teraz dobre, na śniadanko kanapeczka a przed tym jeszcze mleczko, i tak
      samo na kolacje..a pomiędzy tym wszystkim jakis deserek, jabłuszko - normalnie
      jakiś cud, bo inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć


      kiedyś nasz pediatra jak młody nie chciał nic jesć powiedział ze spokojnie jak
      dziecko by nie jadło 3 dni to nic mu się nie stanie - bo na tyle czasu organizm
      podobno ma zapasów

      ale dłuzej niż 2 dni to ja bym chyba głodnego dziecka nie trzymała..
      • myelegans Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 28.03.06, 21:38
        Dawaj mu jesc to co lubi. dzieci w tym wieku potrafia tygodniami jesc to samo.
        Tu nie chodzi tylko o zapelnienie zoladka i zaspokojenie apetytu, ale rowniez
        kontroli nad otoczeniem, a jedzenia, to jedna z tych sfer, gdzie dziecko
        kontrole ma, bo jak nie chce jesc to nie bedzie jadlo, nie zmusisz.
        Zawsze mozesz podac witaminy i zelazo w plynie, jak nie bedzie jadlo miesa, a
        bialko i weglowodany i wapn dostaje w mleku i kukurydzy. Wiec ja bym nikogo tu
        nie stresowala.
        Moj maly kiedys miesiac byl tylko na mleku i budyniu, NIC innego nie jadl.
        Przeszlo, ale i tak ma swoje okresy bulimiczno-anorektyczne, a jak sie uprze,
        ze czegos nie chce, to zadna sila go nie przekona, a ja juz na pewno. Ja mam
        zasade, jak nie chce to niech nie je, nie proponuje wiecej niz 2 rzeczy do
        wyboru, ale jak cos wyjatkowo lubi, to wole zeby zjadl to co lubi, niz nie jadl
        wogole. Do tej kategorii nie zaliczaja sie slodycze, tych nie dostaje, chociaz
        lubi.
        • roksi23 Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 29.03.06, 09:19
          Nic na siłe,niech je to co lubi....z tym głodzeniem to chyba przesadasmile
        • e-aneta Re: znow o jedzenieu- czy ktos sprobowal.... 29.03.06, 09:39
          Mam pytanko a jak u Ciebie wyglądało jedzenie w tym wieku czy też byłaś
          niejadkiem???
          A czemu pytam, sama byłam niejadkiem okrutnym, mama latała za mną z kanapką
          odkąd pamiętam jadłam tylko chleb z dzemem lub miodem a na obiady tylko rosół z
          makaronem swojej roboty, ewentualnie frytki.
          Mój syn 4 latem do dziś pije mleko zmodyfikowane a kleikiem, flacha rano i
          wieczorem, kartonowe raz na kiedyś pod postacią kakao nie bardzo za nim
          przepada. Też byłam zestresowana jego jedzeniem, do dziś chyba trochę jestem
          ale przyznam nie miałam tyle siły w sobie, choć nie raz sobie obiecywałm, że
          spróbuje przegłodzić i nie dać do puki nie zje tego co przygotowałam na obiad.
          Ale tak myślę, że to za duży stres dla niego i dla mnie. Efekt je to co lubi i
          kiedy chce z wyjątkiem słodycz na którymi przepada więc ograniczam je do
          minimum i zawsze po daniu głównym, choć przez to moje podejście jest troche
          obciachu jak gdzieś idziemy w gości. Wówczas nadrabia zaległości w jedzeniu
          słodyczy heheehe zupełnie jakby w domu nie miał smile

          A tak sobie myśle.... jak u niego z wynikami może ma anemie, ponoć niektóre
          dzieci nie maja w ogóle apetytu przy tej chorobie. Są też różne środki na
          poprawę apetytu, sama kiedyś pytałam o to pediatrę, ale stwierdził, że jeśli
          dziecko się normalnie zdrowo rozwija to po co go faszerować.

          Ciężko znaleść złoty środek w takim przypadku każde dziecko jest inne ale ja
          bym chyba troszke odpuściła, żeby nie robić z jedzenia takiego rytuału, w końcu
          jedzenie powino być przyjemnością nie karą.
          Dziecko nie da sobie zrobić krzywdy, samo się nie zagłodzi.

          Zdaje sobie sprawę, że to brzmi mało pocieszająco ale może warto na tą sytuację
          spojrzeć z drugiej strony. Jakbyś się Ty czuła gdyby jakiś "wielkolud"
          silniejszy od Ciebie przymuszał Cię do robienia rzeczy na które Ty nie masz
          ochoty i nie masz w sobie tyle siły żeby się obronić??? Może wóczas zaczęła byś
          się buntować i robić na przekór.

          A tak ogólnie to szczupłe dzieci są zdrowsze, sprawniejsze.
          Hmm ja do dziś mam sporą niedowagę i żyje zdrowo smile
          Pozdrawiam
          Aneta mama niejadka 4 latka
Pełna wersja