Jedzenie - czy wpychacie na siłę?

03.04.06, 18:49
Ja mam dość - nie nie synka, bo synek wg. mnie je tyle ile potrzebuje. TYlko
nie zawsze jest głodny kiedy przychodzi pora obiadu... A że mieszkamy z
teściami, to jak oni widzą iż dziecko nie chce jeść to próbują poprzez
zastraszenie zmusić go do jedzenia - a jak nie zjesz to ktoś coś tam zrobi,
albo nie wyjdziesz na dwór itp. Ja natomiast wiem, że synek nie jest akurart
głodny, wiec mówię, że nie musi jeść jak nue chce, tylko biedak sam nie wie co
zrobić, bo z jednej strony upomnienia i groźby, a z drugiej sstrony
przyzwolenie na nie jedzenie...
Więc ja nie wpycham na siłę, ale niestety są osoby które to robią....
    • edycia274 Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 03.04.06, 20:44
      Moja teściowa jak jest u nas czasmi to wmusza w moje dziecko jedzenie jak sie
      tylko da. Jest wojna, poniewaz ja tego nie robie , staram sie Niki nakłaniać
      ale nic na siłę. W końcu jej powiedziałam i mąż mnie tez poparł trochę pomogło,
      ale jak dzwoni to się zawsze pyta czy Niki je? A ja mówię tak przecież jej nie
      głodze smile myśle iż powinnaś porozmawiać , spokojnie wytłumaczyć, że dziecko nie
      wolno straszyć będzie głodne to zje . Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 03.04.06, 21:21
      Nie. Jadł niewiele i je niewiele ale je. Urozmaicone w miarę. Teściowa też
      miała różne pomysły na temat karmienia... anachroniczne nieco. Moja rada to
      izolować teściów albo asertywnie i stanowczo zabronić komentowania i straszenia
      dziecka.
    • katklos Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 03.04.06, 22:46
      Proponowałbym Ci, zebyś przeniosła sie z karmieniem synka do innego
      pomieszczenia (wymyśl jakis powód lub po prostu powiedz, ze synek musi jeść w
      ciszy i spokoju).Im mniejsza "widownia" przy jedzeniu, tym lepiej. My mieszkamy
      sami, wiec na co dzień nie mamy takich problemów, ale gdy tylko przyjadą
      dzadkowie, od razu odbija sie to na jedzeniu. Oczywście dzadkowie skłonni sa do
      przesady i wysuwaja wnioski, jakoby Bartek w ogole nie jadl! gdy zostajemy sami,
      wszytko wraca do normy.

      A latem , gdy jesteśmy u drugiej babci, też jemy osobno, bo dziadkowie
      nieustannie rozśmieszją synka przy jedzniu, zagaduja, podszczypują - no makabra!
      A ze są niereformowalni, no i w takich wrunkach karmić dziecka sie nie da -
      musimy wychodzić z kuchni lub zminiać pory jedzenia.
      Oczywiscie nigdy nie wmuszamy jedzenia - je kiedy jest głodny! pozdrawiam

    • acorns Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 00:44
      Oczywiście że nie. Ja jako pięcio - sześciolatek byłem na siłę karmiony przez
      kuzynkę. Wstręt do wszystkich jedzonych wtedy rzeczy mam do dziś a kuzynka ma
      szczęście, że już nie żyje bo ja jestem pamiętliwy i odpłaciłbym jej za to. Ale
      nawet w zaświatach się za to odegram, bo pobyt u niej pamiętać będę do końca
      życia ze szczegółami, także tymi smakowymi. Na całe życie zapamiętałem smak
      zimnego przypalonego sadzonego jajka, botwiny i zupy szczawiowej.
      Nigdy nie zmuszałem Młodej do jedzenia niczego. Jadła kiedy była głodna i tylko
      to jadła co lubiła i tak jest nadal.
    • sylwia.ax Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 11:18
      NIe popieram wmuszania jedzenia na siłe, choć tez mam synka który wcale nie
      jest entuzjastą jedzenia; w sumie niejadkiem tez nie jest. To karmienie na siłe
      to jakiś anachronizm w którym przodują babcie (u nas tesciowa, ale na szczescie
      rzadko bywa przy karmieniu wink Slyszałm tez od jednej babci na placu zabaw,ze
      jej córka zawsze wciska obiad do konca niezaleznie od tego czy dziecko chce
      czy nie. Sorry ale dla mnie to sadyzm, Pomijam fakt, ze moj synek pewnie
      prędzej by zwymiotował niż dał sobie coś wcisnąc na siłe.
    • mieszkowamama Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 12:11
      Nie, absolutnie, nie wpycham na siłę. Kiedyś teściowa też coś tam próbowała
      synkowi wcisnąć (ogólnie cudowna kobita), ale stanowczo powiedziałam, że stop,
      prrrr, hola hola... I teraz spoko.
      Mi natomiast jest przykro, bo kiedy jesteśmy na jakimś rodzinnym obiedzie, to
      synek zazwyczaj ma tysiąc innych pomysłów na spedzanie czasu, a nie jedzenie i
      posiedzenie przy stole przez te 10 minut. W sumie to dopiero dwulatek, ale jak
      myślicie, czy nie wypadałoby, aby od wielkiego dzwonu... dziecko po prostu
      zjadło obiad z całą rodziną? Są np. Święta... Podobno nigdy nie jest za
      wcześnie na naukę dobrych manier.
      • acorns Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 12:39
        > czy nie wypadałoby, aby od wielkiego dzwonu... dziecko po prostu
        > zjadło obiad z całą rodziną? Są np. Święta... Podobno nigdy nie jest za
        > wcześnie na naukę dobrych manier.

        No bez przesady. Dwulatek ma ciekawsze zajęcia niż siedzenie przy stole i
        słuchania wywodów ciotek, wujków, dziadków. Dobrych manier bedzie się uczył od
        Was przebywając z Wami. Dziecko naśladuje zachowania dorosłych i niekoniecznie
        musi w celu nauki dobrych manier nudzić się przy rodzinnym obiadku jako
        dwulatek.
        • mieszkowamama Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 14:39
          Acorns, masz rację, ale mi chodzi o te 10 minutek...
          • acorns Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 15:22
            Twoja miara czasu, czyli 10 minut nie ma żadnego odniesienia do 2 latka. Dla
            niego te 10 minut to jak dla Ciebie godzina. Wiesz ile taki dwulatek może
            zrobić w 10 minut? Obleci cały dom, wejdzie na regał, wywali dwa pudła z
            zabawkami, pobawi się nimi, wejdzie pod stół i ściągnie wujkowi kapcie, znów
            pójdzie do wywalonych wcześniej zabawek itd.
            Daruj mu. Naprawdę smile
            • mieszkowamama Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 04.04.06, 16:31
              Masz rację... ja tego od niego nie wymagam, tylko... nie wszyscy mogą to
              rozumieć. Dla mnie osobiście to żaden problem, niech sobie je, kiedy chce...
              Ale nie wiem, jak rodzinka bliższa, dalsza.
              • sylwia.ax Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 05.04.06, 09:32
                Ja sobie tez nie wyobrazam zeby moj 2 latek zjadł spokojnie obiad rodzinny,
                zlwaszcza u kogos "w gosciach" i przy duzej ilosci osób. A ze niektorym (pewnie
                ze starszego pokolenia wink to sie nie podoba, to coż... oni mają problem.
    • gika_gkc Re: Jedzenie - czy wpychacie na siłę? 05.04.06, 09:53
      nie, nie zmuszam dziecka do jedzenia
      czasem zadarzaja nam sie dni ze Maly nie chce jesc to wiec nie je
      zawsze zjada tyle na ile ma ochote
Inne wątki na temat:
Pełna wersja