justyna9926
11.04.06, 07:50
Nie wiem już sama czy ze mną jest coś nie tak gdyż bywają dni że mam
serdecznie dość swojego syna.
Wydaje mi się że od początku jest on trudnym dzieckiem. Ma rok i 3 miesiące i
nie potrafi prawie wogóle pobawić sie sam. Ja nie wymagam od niego ay bawił
się sam pare godzin ale choćby 10 minut. Ja pracuje a z synem jest opiekunka,
która mówi, że przy niej on jest grzeczny i nie ma z nim problemów. Jednak
jak zobaczy mamę to coś w niego wstępuję. Ja naprawde rozumiem ze on moze
tesknic za mna , ja sama tak mam ale czy to możliwe aby tak sie objawiała
jego tęsknota. Nie daje mi nawet chwili spokoju, jak chcę wyjsc z pokoju
chocby na chwilę to zaraz wpada w jakis szał, placze, chce na ręcę. Jego
zachowanie w mojej obecności zauważyła opiekunka i dziadkowie. Już nie wiem
co mam robic, nie działa naniego ani mój spokoj, a czasem nawet krzyknę bo
już nie mogę wytrzymać. Wczoraj wrócił z opiekunka zadowolony. Jak został sam
ze mna zaczelo sie wszystko od nowa. Wczoraj z bezsilnosci az sie poryczałam,
bo już nie mogę czasem wytrzymac. Znowu jak jestem w pracy o o nim myślę i
tęsknie, a jak wroce to już mam dość. Czy jest coś ze mną nie tak ? Cz jestem
wyrodną matką?