bieganie dzieci po podwórku z kijami i mieczami

25.04.06, 17:03
Ostatnio poszłam z moja 2,5-letnią córcią na placyk zabaw niedaleko naszego
domu.Było sporo dzieci.Częśc z nich bawiła się w piaskownicy, częśc na
ślizgawce itp.Nagle przyszły dwie rozgadane mamy z dwojgiem chłopców (ok.2,5-
3-letnich).Jeden z nich miał w reku plastikowy miecz, drugi długiego kija.
zaczęli biegac i wymachiwac tym mieczem i kijem,nie patrząc na inne dzieci.co
prawda zaden nie uderzył innego dziecka,ale miałam serce w gardle jak tak
biegali z tymi "zabawkami".A mamuśki...siedziały sobie i peplały o byle czym
zamiast zwrócić uwagę maluchom.Mama jednej dziewczynki zwróciła wreszcie
uwagę chłopcom,ze jak chcą sie tak bawić to niech nie biegają z kijami,bo
mogą sobie i innym coś zrobic.A mamuski nadal nic...Dalej gadu gadu.A chłopcy
za chwile dalej biegali.wiecie co, normalnie nóż sie w kieszeni otwiera jak
się patrzę na tak nieodpowiedzialne kobiety-matki...A co wy o tym sądzicie?
    • bekimama Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 25.04.06, 17:30
      Taaaak.Niektóre mamuśki wychodzą z dziećmi żeby poplotkować ze sobą i nic je
      nie obchodzi co robią inne dzieci. Ja zawsze zwracam uwagę takiemu dziecku, ala
      na tyle głośno żeby mamunia usłyszała i czekam na jej reakcję (jeszcze się nie
      zdarzyło żeby jakoś zareagowała taka mamuncia).Moją córkę zawsze uczę że w
      zabawie trzeba uważać na inne maluchy.
      • myelegans Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 25.04.06, 21:54
        W takich sytuacjach nie zwraca sie uwagi dziecku tylko RODZICOM, to oni sa
        odpowiedzialni za dzieci. Obcych dzieci sie nie upomina w obecnosci ich
        rodzicow, poza tym sama widzisz,z e to nie dziala. Po prostu trzeba grzecznie
        poporsic mamy, zeby albo poszly z dziecmi w miejsce, gdzie moga takie zabawy
        uskuteczniac, albo odebraly im te zabawki, bo naokolo jest duzo malych dzieci i
        niechcacy moga im zrobic krzywdze.

        Mnie jak sie cos nie podoba w zabawach czy zachowaniach innych dzieci, to
        zawsze rozmawiam o tym z matkami, grzecznie, nie konfrontacyjnie i
        roszczeniowo, w ten sposob zaprzyjaznilam sie nawet z jedna mama, ktorej
        dziecko namietnie obsypywalo moje piaskiem.
    • najada Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 25.04.06, 23:50
      Chłopcy biegali z kijami i mieczami? Toż to święte prawo chłopaków, taka ich
      natura... Wiem, co mówię, bo mam dwóch w domu - plastikowe miecze to ich
      ukochana zabawka. Piszesz, że nikogo nie uderzyli, to niby czemu mamusie miały
      im zabraniać zabawy? Na tej samej zasadzie widuję na placach zabaw
      tabliczkę "zakaz gry w piłkę", bo jeszcze w coś uderzy. A gdzie niby dzieci
      mają się bawić jak nie na placu zabaw? Moim zdaniem przesadzasz (nie rozumiesz
      potrzeb małych facetów wink, nic złego się nie stało. Mamy powinny się włączyć,
      gdyby tymi mieczami przylali jakiejś spokojnej dziewczynce, jeśli walczyli
      między sobą i biegali, to wszystko ok.
      • mama_kotula Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 00:47
        Nie chodzi o to, że nie uderzyli. Chodzi o to, że mogli uderzyć, wbić toto
        komuś w oko, przerżnąć tętnicę, ups, zagalopowałam się...
        Jeśli biegają z tymi długimi, nawet niekoniecznie ostrymi przedmiotami pomiędzy
        dziećmi, taka zabawa jest niebezpieczna. Prędzej czy później ktoś się na taki
        kij nadzieje.
        Ja bym zapytała matki tych chłopców, czy ich dzieci nie mogłyby przenieść
        zabawy w miejsce, gdzie będą mogli swobodnie tym wymachiwać - w końcu to ich
        święte prawo - i nie będę musiała się martwić, że moje dziecko z kijem w oku
        trafi do chirurga.
        Zaś zakaz gry w piłkę dotyczy przede wszystkim niewielkich przestrzeni
        międzyblokowych, gdzie łatwo o stłuczenie szyby, czy to w oknie, czy w
        samochodzie. Jeśli w pobliżu jest przestrzeń, typu łąka czy boisko, na której
        można pograć w piłkę, nie widzę problemu.
        • lola211 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 09:54
          Jeśli w pobliżu jest przestrzeń, typu łąka czy boisko, na której
          > można pograć w piłkę, nie widzę problemu.


          Ja widze.Siedzac kiedys na lawce w parku przy placu zabaw dla malych
          dzieci ,dostalam taka pilka w glowe.Chlopcy grali na duzym trawniku za moimi
          plecami.Gdyby ta pilka dostalo dziecko chyba straciloby przytomnosc, biorac pod
          uwage jak silne to bylo uderzenie.
          Do gry sa boiska, ewentualnie tereny, gdzie nie przebywaja blisko inni.

          Co do mieczy- sama pamietam bawilam sie "bronia", zwlaszcza drewniane karabiny
          byly super.Jednak nie mozna zezwalac na takie walki posród innych dzieci- niech
          wojownicy bawia sie z boku.Ja zwrócilabym od razu uwage rodzicom, by swoje
          dzieci wyekspediowali w odpowiedniejsze miejsce.
          • mama_kotula Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 10:07
            lola211 napisała:

            > Jeśli w pobliżu jest przestrzeń, typu łąka czy boisko, na której
            > > można pograć w piłkę, nie widzę problemu.
            >
            >
            > Ja widze.Siedzac kiedys na lawce w parku przy placu zabaw dla malych
            > dzieci ,dostalam taka pilka w glowe.Chlopcy grali na duzym trawniku za moimi
            > plecami.Gdyby ta pilka dostalo dziecko chyba straciloby przytomnosc, biorac
            pod uwage jak silne to bylo uderzenie.
            > Do gry sa boiska, ewentualnie tereny, gdzie nie przebywaja blisko inni.

            Lola, no to o tym właśnie pisałam, że nie widzę problemu - czyli nie robię
            problemu z tablicy "zakaz gry w piłkę" na placu zabaw.
            Inna sprawa, że gra w piłkę, a gra w piłkę to dwie różne rzeczy. Co innego
            przerzucanie gumowej piłki w grupie 3-, 4-latków, a co innego regularny mecz
            koszykówki gimnazjalistów smile
      • mamma do najada 26.04.06, 09:56
        "Moim zdaniem przesadzasz (nie rozumiesz
        potrzeb małych facetów wink, nic złego się nie stało. Mamy powinny się włączyć,
        gdyby tymi mieczami przylali jakiejś spokojnej dziewczynce..."

        No własnie, i tak pewnie myślały te mamy...Ciekawe jakbyś ty była mamą tej
        dziewczynki...Siedziałabys i czekała aż stanie sie krzywda, łatwa do
        przewidzenia. I dopiero wtedy byś zareagowała...Myślę,ze nalezałoby zrobić
        wszystko, by zapobiec temu. Dla każdej mamy przecież dobro jej dziecka jest
        najwazniejsze
    • mamma Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 09:45
      dzieki za Wasze wypowiedzi.Własnie chodzi o to,żeby zapobiec tragedii, dmuchać
      na zimne.Absolutnie nie lubie sie wtracac w wychowywanie innych dzieci, nie
      lubie zwracać uwagi, bo to do rodziców nalezy ten obowiazek.ale jak widze,że
      wszystkie matki dookoła stresują sie czy oby ten kij/miecz nie trafi w któreś z
      dzieci (nawet niechcący, przez przypadek), a te,które własnie najbardziej
      powinny zwrócić na to uwagę gadaja sobie i nic sie nie przejmują to po prostu
      krew mnie zalewa.Moim zdaniem takie zabawy w miejscu, gdzie jest duzo dzieci sa
      niebezbieczne.Nie wiem, może jestem panikarą,ale chyba też nie pozwoliłabym
      swojemu dziecku biegać z takim kijem i mieczem.Przeciez tak łatwo o upadek,
      kij/miecz moze wbić sie w oko, czy w inne miejsce na buzi...wiem,nie nalezy
      przesadzać, to są chłopcy, którzy lubią takie zabawy,ale chociaż żeby tak nie
      biegali...tak łatwo o tragedię...Ja bym sie strasznie stresowała gdyby moje
      dziecko tak sie bawiło.ale moze rzeczywiscie panikara jestem...smile.
      • lola211 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 09:56
        Ja bym sie strasznie stresowała gdyby moje
        > dziecko tak sie bawiło.ale moze rzeczywiscie panikara jestem...smile.

        Raczej jestessmile- idac tym tropem wszystko jest niebezpieczne- kije, rowery,
        rolki, itd..
      • mama_kotula Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 10:13
        mamma napisała:

        > Ja bym sie strasznie stresowała gdyby moje
        > dziecko tak sie bawiło.ale moze rzeczywiscie panikara jestem...smile.

        Czy ja wiem?
        Generalnie nie jestem panikarą, ale przeważnie nie pozwalam mojemu synowi na
        bieganie po podwórku z wielkim kijem, tak jak i nie pozwalam na bieganie z
        lizakiem czy cukierkiem w buzi. Ze względu na jego i innych bezpieczeństwo - w
        każdej chwili może się przewrócić i wbić sobie ten kij gdziekolwiek, w
        najlżejszym przypadku skończy się siniakiem, w najgorszym - utratą oka.
        Na grzebanie kijem w kałuży czy gmeranie nim w piachu, bądź spuszczanie go ze
        ślizgawki w dół pozwalam. Na "fechtowanie" kijami z młodszą siostrą - w
        miejscu, bez biegania w kółko - też.
        Nie, nie sądzę, abyś była panikarą.
        I nie można tu porównywać do rowerów, czy innych - potencjalnie niebezpiecznych
        zabawek. Lola, pisałaś wcześniej, że dla ciebie uzasadniony jest zakaz gry w
        piłkę, bo raz oberwałaś. Teoretycznie piłka nie jest niebezpieczna, nie ma
        ostrych zakończeń, można ją dać już niemowlęciu, prawda? A w praktyce wygląda
        to inaczej.
        • mamma Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 10:18
          dobrze napisane,Mamo-kotulasmile.Ciesze sie,ze mamy w tej kwestii podobne zdaniasmile
    • oneway9 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 16:24
      taka uwaga ogolna - dzieci nie chodza, dzieci biegaja!! wyjmowanie im z rak
      niebezpiecznych narzedzi jest czesto konieczne, ale jak slysze nie biegnij,
      wyrzuc to be np kamien, patrz jakie masz brudne raczki to... zal mi tych
      dzieci; mamuski to czyscioszki, damy, a chlopaki (mam dwoch a walsciwie trzech)
      to lobuzy i porowanac ich moge tylko w tym wzgledzie...do psa, on jest
      przeszczesliwy po kapieli w Wisle (..) i wytarzaniu sie w blocie (biszkoptowy
      golden); zabawy z uszczerbkiem na zdrowiu, skorze tez macie przed soba; do dzis
      mam zachowany wypis (pierwszego syna)z izby przyjec costam costam iles szwow na
      czole rana po ciosie wiaderkiem od kolegi w piaskownicy... niebezpieczne
      narzedzia?.. ja mialam utrocone jedynki ..sama wbieglam na drabinke(..),
      za ta radosc i smiech i ciagly ruch dzieci podziwiam i uwielbiam obserwowac; do
      dzis pamietam jak moj ojciec mowil kiedy ty wreszcie siadziesz i poczytasz
      gazete.. i niestety ten czas nadszedl b szybko i siedze i czytam godzinami,
      a wybita szyba pilka to zwykla rzecz, chyba ze ktos nie czytal kilku lektur;
      nieodpowiedzialne kobiety-matki to dla mnie tez te, ktore zapomnialy jak to
      jest byc dzieckiem
      • leli1 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 16:37
        dla mnie plac zabaw to miejsce gdzie dzieci sie moga bawic. takze kijami i mieczami, taki urok.....
        Odsunac na bok?, a jak rozbawionym dzieciakom wytłumaczysz ze moga sie poruszac tylko w tym obrebie, przeciez podczas zabawy nie beda sie rozgladac czy aby sa w dobrym miejscu. Moze jesli mama dziewczynki widzi dla niej zagrozenie w zabawia chlopcow to powinna ją miec bacznie na oku zeby nie doszlo do nieszczescia?
        A "przewidywanie"ze moze sie cos stac to tak jak z tym kawałem, ze wszystkich facetow powinno sie aresztowac za gwałt....w końcu mają narzędzie smile
        • lola211 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 19:53
          Od tego sa rodzice, by mysleli za dzieci.Chyba nie trudno przewidziec, jakie
          moga byc konsekwencje machania kijem w gromadzie rozbawionych dzieciakow?Plac
          zabaw jest owszem dla bawiacych sie dzieci, ale pewne zasady musza byc.A jak
          mojej córce przyjdzie do glowy rzucac pilka do piaskownicy, gdzie siedza
          maluchy to co , mam pozwolic? Bo ona sie bawi? A ciezar pilnowania, by sie nic
          nie stalo, zrzucic na matki maluchow? Cos nie tak.
          • leli1 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 27.04.06, 14:08
            alez wszystko tak! chciałam powiedziec przez to, ze trzeba pilnowac wszystke dzieci, bo czasem dzieciaki bawia sie w zupełnie legalne zabawy a nieopatrznie jakis maluszek spuszczony z oka moze im "wejsc w parade" i dojdzie do nieszczescia. Tak samo w tym przypadku, matki chlopcow powinny ich miec na oku, ale rowniez matki pozostałych dzieci.
            A jako ze zadnych pisanych zasad zabaw nie ma, to nie mozemy zabraniac dzieciakom bawic sie tak jak lubią. idąc tym tropem to kazdy moze sobie wymyslic ze jakas tam zabawa jest niebezpieczna a wiec nie wolno sie w nia bawic-pozostanie dzieciakom chodzenie za raczke w kółko.
            Pisze to wszystko póki co bardziej "z boku", bo moje dziecko nie wpadło jeszcze na pomysł takiej zabawy, ale bywam na placach gdzie troche wieksze pociechy wywijają kijami i powiem szczerze nie przyszlo mi do glowy zwrócic im uwagi (bo to w koncu plac zabaw), po prostu uwazałam na synka.
      • sylka22 Re: bieganie dzieci po podwórku z kijami i miecza 26.04.06, 16:49
        yh.ja tez nie jestem jakas wielka panikara..wlaśnie wróciłam z młodym ze
        spaceru..podkreślam ze SPACERU.cały czany, o rękach i twarzy to już nawet nie
        wspominam..
        zresztą siniak też jest bo zeskakiwal z huśtawki którą inne dziecko kreciło sad

        ale co do kijków i biegających z nim dzieci mam chyba taki sam stosunek jak
        założycielka wątku...
        na naszym placu zabaw jest chłopiec który nieustannie z kijkami biega - matki
        nie można upomnieć bowiem jest to chłopiec ok 8 lat więc na dworze jest sam
        i nie patrzymy z dziewczynami aż naszym dzieciom coś się stanie tylko upominamy
        go żeby biegał gdzie indziej...
        bo potrafi też z tym kijem wejść na zjeżdżalnie na którą wchodzą też za nim
        nasze dzieci
Pełna wersja