mama_kotula
01.06.06, 12:22
Poszłam wczoraj z dzieciorami do koleżanki, po drodze zahaczyłam o sklep
spożywczy, bo mi się fajki skończyły. Szymon oczywiście zaczął jęczeć "kuuup
lizaka, no kuuup lizaka", ja tłumaczyłam gnojkowi, że w plecaku mamy żelki i
inne słodkie świństwa i nie ma potrzeby kupowania lizaka, Szymon jęczał,
smarkał, marudził o tego lizaka. Olałam sprawę, kupiłam papierosy i wyszłam.
Zaraz za mną wyszła kobita, która stała dalej w kolejce i wcisnęła Szymkowi i
Ani po Chupa-chupsie z tekstem "macie tu od dobrej cioci". Na mnie popatrzyła
spojrzeniem pt. "co za okropna matka, na papierosy pieniądze ma, a dziecku na
lizaka żałuje".
Nożeż ku...wa mać, to chyba ja decyduję, czy spełnić zachciankę mojego
dziecka, czy nie? Jezuuu, jak mnie takie sytuacje irytują, czuję się
idiotycznie. Pewnie bym coś kobicie powiedziała, ale szybko poszła.
Zdarzyło wam się coś podobnego?