Poczułam się wyrodną matką :(

    • jakw Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 19:08
      Bo jesteś. Sobie paskudztwa kupujesz, a dziecku nie chcesz...
      • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 19:24
        jakw napisała:

        > Bo jesteś. Sobie paskudztwa kupujesz, a dziecku nie chcesz...

        Co nie chcę, dziecku paskudztwa kupić? A powinnam mu kupić paskudztwo? Chyba nie
        rozumiem logiki tego zdania...
        Rozumiem, że aby być dobrą matką, mam kupować dziecku paskudztwa?
        • mika_p Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 19:42
          Tak. Kupować dzieciom paskudztwa, ale im ich nie dawać do jedzenia.
          Pierwsze zaspokoi ich potrzeby psychiczne, drugie uratuje zdrowie.
          • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 19:45
            mika_p napisała:

            > Tak. Kupować dzieciom paskudztwa, ale im ich nie dawać do jedzenia.
            > Pierwsze zaspokoi ich potrzeby psychiczne, drugie uratuje zdrowie.

            Mika, ja jakieś zaćmienie dzisiaj mam.
            To co mam z tym paskudztwem robić, jeśli nie dawać do jedzenia? W ramkę i na ścianę?
        • jakw Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 10:24
          A bo dałaś przykład pt: "Dorosłym wszystko wolno - mama sobie kupuje jakieś
          durne i śmierdzące papierosy, a mi nie chce kupić takiego fajnego lizaka". A
          co Twoja latorośl może poradzić na to, że skończył mu się zapas lizaków? I gdzie
          tu sprawiedliwość??
          • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 13:21
            jakw napisała:

            > A bo dałaś przykład pt: "Dorosłym wszystko wolno - mama sobie kupuje jakieś
            > durne i śmierdzące papierosy, a mi nie chce kupić takiego fajnego lizaka".
            I mama ma do tego prawo. Kto powiedział, że ma obowiązek kupować dziecku
            wszystko to, czego akurat mu się zachce?

            > A co Twoja latorośl może poradzić na to, że skończył mu się zapas lizaków?
            Ekhem... czy Ty robisz jakieś zapasy lizaków? Bo ja - przyznam się, nie robię
            tego, powinnam zacząć, aby zawsze był jakiś pod ręką, bo nie daj Boże dzidzia
            zacznie mi marudzić, że chce lizaczka, a przecież nie można odmówić?

            > I gdzie tu sprawiedliwość??

            O jakiej sprawiedliwości mówisz?
            Czy jak idziesz sobie do sklepu kupić buty, to automatycznie kupujesz też buty
            dziecku i mężowi, aby było sprawiedliwie? Czy zawsze jak kupujesz soczek
            dziecku, jednocześnie - w imię sprawiedliwości - kupujesz sobie Coca-colę?
            Nie uznaję czegoś takiego jak w ten sposób pojęta sprawiedliwość. Dziecko
            powinno wiedzieć, że czasem ono coś dostaje, czasem dostaje coś matka, czasem
            dostają coś oboje. Powinno też wiedzieć, że nie wszystko się ma na zawołanie.
            Takie pojęcie sprawiedliwości jestem w stanie zaakceptować.
            • jakw Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 14:36
              mama_kotula napisała:
              > Czy zawsze jak kupujesz soczek
              > dziecku, jednocześnie - w imię sprawiedliwości - kupujesz sobie Coca-colę?
              Nie, kupuję sobie piwo :-p

              > Dziecko powinno wiedzieć, że czasem ono coś dostaje, czasem dostaje coś
              matka, czasem
              > dostają coś oboje. Powinno też wiedzieć, że nie wszystko się ma na zawołanie.
              To było sobie nie kupować papierosów. Latwiej byłoby tłumaczyć dziecku, że
              chwilowo bez pewnych rzeczy można się obejść. Dlaczego wymagasz więcej od
              dziecka niż od siebie?
              • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 15:06
                jakw napisała:
                > To było sobie nie kupować papierosów. Latwiej byłoby tłumaczyć dziecku, że
                > chwilowo bez pewnych rzeczy można się obejść. Dlaczego wymagasz więcej od
                > dziecka niż od siebie?
                Primo, nie obraź się, ale nieco wizję przysłaniają ci klapki na oczach
                spowodowane twoim negatywnym nastawieniem do palaczy, zgadza się?

                Nie, nie wymagam więcej od dziecka niż od siebie. Statystycznie częściej, gdy
                gdzieś wychodzimy, w sklepie robię zakupy dla dzieci, a nie dla mnie. Powinnam
                wtedy jęczeć i marudzić, że "Szymon dostał żelki, a ja chcę piiiiiwo!!!"?
                Nie, bo jestem dorosła i wiem, że bez pewnych rzeczy można się w danej chwili
                obejść, że nie wszystko jest na pstryknięcie palcem. Ale musiałam się tego
                nauczyć. I tego chcę też nauczyć moje dzieci. Że nie zawsze jest
                "sprawiedliwie", jak to napisałaś wcześniej. Że raz ja dostaję lizaka, a raz
                dziecko.
                Poza tym - żeby już całkiem nakreślić obraz sytuacji - przed wyjściem na dwór
                zapowiedziałam, że pójdziemy do sklepu po papierosy dla mnie, a potem zaraz
                idziemy do cioci Moniki (taki plan nakreśliłam).
                Podejrzewam, że jakbym napisała, że kupowałam nie papierosy, a np. kiełbasę
                śląską, nie miałabyś tak negatywnej opinii na mój temat.
    • zapomnialamnicka Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 20:01
      cos czuje ze wkrotce powstanie watek
      "nie uwiezycie co za podla matka..."
      • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 20:13
        zapomnialamnicka napisała:

        > cos czuje ze wkrotce powstanie watek
        > "nie uwierzycie co za podla matka..."

        Gdzie taki ma powstać? Chętnie się dopiszę big_grinDD
        • zapomnialamnicka Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 20:17
          znajdziesz wink
          • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 02.06.06, 20:23
            zapomnialamnicka napisała:

            > znajdziesz wink

            Czyżby na moim ulubionym forum emama? wink
    • della_street_35 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 11:07
      Może trochę obok tematu, ale zainspirowała mnie wypowiedź oneway o zachodzie i
      paranoiczym lęku przed cukierkami od obcych.
      Nie jest to wcale takie głupie, na jakie pozornie wygląda.
      Dla dziecka pojęcie "obcy" jest szalenie abstrakcyjne. "Nie bierz cukierków od
      obcych" - cóż to znaczy dla dziecka? Od kogo ma konkretnie nie brać? Czy pani w
      sklepie jest obca, czy nie? Czy miły pan, który zaczepił na ulicy i powiedział,
      że jest kolegą taty, jest obcy, czy nie jest? Dla dziecka nie jest obcy, bo
      przecież powiedział.
      Jeżeli nie chcemy, żeby dziecko miało niebezpieczny zamęt w głowie, trzeba
      bardzo jasno określić definicję "obcego" i trzymać się jej bardzo konsekwentnie.
      Jeżeli ktoś daje cukierka, a mama jest przy tym i się zgadza, można wziąć.
      Jeżeli mama się nie zgadza, samo dziecko musi umieć odmówić, nawet, jeżeli ma
      przyfasolić dobrej cioci ze sklepu tekstem "nie biorę cukierków od obcych". Musi
      też mieć odruch pytania matki o zgodę, jeżeli ciocia wpycha coś ukradkiem za
      plecami matki.
      Nie jest to paranoja, tylko dostosowanie zasad bezpieczeństwa do możliwości
      poznawczych dziecka.
      • lola211 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 03.06.06, 11:35
        Ja tak wlasnie dziecku tłumaczylam.Gdy miala ze 3 lata jakis pan dal jej
        cukierka na ulicy, ja stalam 20 m dalej.Odebralam tego cuksa(facet tego nie
        widzial) i wytlumaczylam, ze nie wolno jesc slodyczy od obcych.Tylko wowczas,
        gdy ja pozwole.Zaowocowalo to w przyszlosci- w wieku 5 lat w windzie mily pan
        czestowal ja cukierkiem- dziecko , łasuch zreszta, odmowilo- ze niby nie lubi.
    • madzia1708 rośnie w tempie światła ;O) 03.06.06, 13:34
      ten wątek
      GRATULACJE Mamo Kotula ;O)
      Pozdrówka Mamuśki
    • lunarei Re: Poczułam się wyrodną matką :( 05.06.06, 12:30
      no i oplułam monitor kawąsmile
      Watek całkiem na temat znowu zaczął walić poprawnością polityczną
      podręcznikowego wychowywania dzieci.
      Kotula: Jak ty mogłaś dziecku lizaka nie kupić??? Przez to dozna urazu
      psychicznego - znienawidzi każdą kobietę która mu odmówi czegoś do lizania big_grinDD
      I w ogóle rzuc palenie i zrób zapas lizaków, po 5 z każdego rodzaju, żeby
      dziecko rozwijało zdolność dokonywania samodzielnych wyborów "malinowy czy
      pomarańczowy"
      A wniosek z tego taki, że muszę iść po ścierkę zeby kawe wytrzec z biurka.
      • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 05.06.06, 12:39
        lunarei napisała:
        > Kotula: Jak ty mogłaś dziecku lizaka nie kupić??? Przez to dozna urazu
        > psychicznego - znienawidzi każdą kobietę która mu odmówi czegoś do lizania big_grinDD

        Lunarei, pożycz ścierkę big_grinDDD lol big_grinDDD
        • marla8 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 05.06.06, 15:48
          a czego ty tego lizaka nie kupiła, ha ? Mnie wkurzają mamy, które sobie coś
          ubzdurają i ma byc jak chcą. Ty sobie fajki kupiłaś mimo ze miałas żelki albo
          lody w lodówce albo sałatkę grecką albo karmi ale czasem masz ochote zwyczajnie
          zapalić. Dziecko ma zwyczajnie ochotę na lizaka. Dlaczego tego nie
          respektować ?
          • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 05.06.06, 16:36
            marla8 napisała:

            > a czego ty tego lizaka nie kupiła, ha ? Mnie wkurzają mamy, które sobie coś
            > ubzdurają i ma byc jak chcą.
            A mnie wkurzają matki, które robią tak, jak sobie ubzdura dziecko i ma być jak
            dziecko chce. Póki co, to ja decyduję o tym, na co wydaję pieniądze i jeszcze
            długo tak pozostanie.

            > Ty sobie fajki kupiłaś mimo ze miałas żelki albo
            > lody w lodówce albo sałatkę grecką albo karmi ale czasem masz ochote
            > zwyczajnie zapalić. Dziecko ma zwyczajnie ochotę na lizaka. Dlaczego tego nie
            > respektować ?
            Wiem, kiedy moje dziecko ma zwyczajnie ochotę na lizaka, a kiedy jest to kaprys
            w związku z tym, że zobaczyło lizaka na półce w sklepie. Jakbym powiedziała, że
            mamy lizaki w plecaku, zażądałby ciastek, jakbym powiedziała, że mamy i ciastka
            - wołałby o jabłka, kaszankę, cokolwiek. Tu nie chodziło o konkretnego lizaka
            tylko o to, aby cokolwiek jemu kupić, o sam fakt zakupu.
            Dlaczego tego nie respektować? Bo nie zamierzam spełniać każdej zachcianki
            dziecka za każdym razem. Podobnie, jak nie kupuję sobie każdej bluzki w sklepie,
            która mi się spodoba.
            • 222j444 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 06.06.06, 13:26
              Analogicznie dziecku też mogło się wydawać, że tak naprawdę wcale Ci się tej
              fajki nie chce a kupujesz tylko dlatego, że widzisz na wystawie sklepowej.
              Najpierw udowodnij małemu, że fajki kupujesz bo chce Ci się baaaaardzo oraz, że
              Twoje chcenie jest silniejsze od jego chcenia. No a potem faktycznie będziesz
              usprawiedliwionawink
              • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 06.06.06, 14:02
                Chwileczkę - już napisałam, że zakup papierosów i piwa był zaplanowany w domu, i
                dziecię zostało o tym wcześniej poinformowane, ale może nie doczytałaś smile.
                Ta rozmowa prowadzi donikąd, ponieważ mamy inne priorytety i inne metody
                wychowawcze smile)
                Naprawdę zawsze kupujesz dziecku wszystko, czego mu się akurat zachce? I - w
                imię "sprawiedliwości" robisz z siebie męczennicę "dziecku nie kupię, więc sobie
                też od ust odejmę, co by było po równo"? Sorry, to nie dla mnie.
                • 222j444 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 06.06.06, 14:14
                  Nie zniechęcaj się tak szybko, rozmowa nie prowadzi donikąd tylko do ciekawych
                  wniosków.
                  Co do innych priorytetów i metod wychowawczych też się nie zgodzęsmile Oprócz
                  papierosów, z których wyrosłam kilka lat temu reszta się zgadzawink
                  Ale widzę, że wątek zaczyna Cię męczyć, zamiast błyskotliwej ironii jakieś
                  zniechęcenie i poirytowanie?
                  A tak na marginesie: przebywasz w zasięgu netu 24h/dobę? Prawie zawsze jesteś
                  dostępna...
                  • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 06.06.06, 19:59
                    222j444 napisała:
                    > Ale widzę, że wątek zaczyna Cię męczyć, zamiast błyskotliwej ironii jakieś
                    > zniechęcenie i poirytowanie?
                    Bo nie lubię się powtarzać 5000 razy dla osób, które nie zadały sobie trudu
                    przeczytania wcześniejszych wpisów.

                    > A tak na marginesie: przebywasz w zasięgu netu 24h/dobę? Prawie zawsze jesteś
                    > dostępna...
                    Do 15.00 w pracy, a potem w domu, teraz np. moje dzieci się kąpią w brodziku,
                    więc ja korzystam, oczywiście mam je cały czas na widoku surprised)
                    • 222j444 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 06.06.06, 22:21
                      Wiesz co Kotula? Wlazłam przed chwilą z ciekawości na Twojego bloga, żeby
                      wiedzieć z kim gadam i uśmiałam się za wszystkie czasy (mąż co chwilę zaglądał
                      mi przez ramię, żeby zobaczyć z czego się tak śmiejębig_grin). No i muszę napisać, że
                      zaczynam rozumieć skąd bierze się to uwielbienie do Ciebie na tym forum, które z
                      zainteresowaniem kiedyś zarejestrowałam.
                      Pozdrawiam
                      • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 09:34
                        222j444 napisała:

                        > No i muszę napisać, że
                        > zaczynam rozumieć skąd bierze się to uwielbienie do Ciebie na tym forum, które
                        > z zainteresowaniem kiedyś zarejestrowałam.
                        > Pozdrawiam

                        Heh, uwielbienie, dobre sobie.
                        Ja z gatunku osób, które się albo uwielbia, albo się ich masakrycznie nie znosi.
                        Na forach publicznych raczej to drugie big_grin
                        • 222j444 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 15:21
                          > Ja z gatunku osób, które się albo uwielbia, albo się ich masakrycznie nie znosi


                          hmmm... powiadasz?... na razie nie mogę się zdecydować czy dołączyć do grona
                          wielbicieli czy raczej wprost przeciwnie...hmm....
                    • zazazi Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 20:40
                      Kotula, to pierwszy raz jak poczułaś się wyrodną matką? A wydaje się, że tak
                      dobrze ci z tą świadomością. Piszesz blog o swojej wyrodności, zabierasz dzieci
                      na super edukacyjne zakupy i dziwisz się, że ludzie reagują w ten sposób? Nie
                      o to ci chodzi? a może o reklamę Nas troje? Czy może na tym forum chciałaś się
                      pochwalić swoją rewelacyjną łaciną podwórkową?
                      • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 20:59
                        zazazi napisała:

                        > Kotula, to pierwszy raz jak poczułaś się wyrodną matką? A wydaje się, że tak
                        > dobrze ci z tą świadomością. Piszesz blog o swojej wyrodności, zabierasz
                        dzieci na super edukacyjne zakupy i dziwisz się, że ludzie reagują w ten
                        sposób? Nie o to ci chodzi? a może o reklamę Nas troje? Czy może na tym forum
                        chciałaś się pochwalić swoją rewelacyjną łaciną podwórkową?

                        No gratuluję, Sherlocku. Przejrzałaś mnie na wylot.
                        Jakbyś poczytała wątek, znalazłabyś wpis, że wątek miał zawisnąć na innym forum,
                        gdzie "łacina podwórkowa" to zabieg stylistyczny i gdzie nie ma takich
                        egzaltowanych niuń jak Ty.
                        I zdawało mi się, że nie piszę bloga o wyrodności, ale może się myliłam.
                        Tak więc - specjalnie dla Ciebie - przyznaję, że ten wątek miał mieć tytuł
                        "jestem super zajebista, i jeszcze wyrodna patrzcie i podziwiajcie, a do tego
                        piszę rewelacyjnego bloga, przy którym chowa się Mickiewicz i Słowacki".
                        • zazazi Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 21:11
                          Oczywiście, wiem, ze "omyłkowo" ten wpis znalazł sie na tym forum wink . Nie
                          możesz nazywac mnie "egzaltowaną niunią" nie znając mnie zupełnie, bo nie piszę
                          tak wspaniałego bloga jak ty. Naprawdę to rewelacyjny pomysł z zamianą tytułu
                          bloga - kilkuletnie wypociny zamknięte w jednym zdaniu - tylko na twoim miejscu
                          nie ubliżałabym Mickiewiczowi i Słowackiemu.
                          pozdrawiam
                        • 222j444 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 21:33
                          no muszę przyznać, że z tym "masakrycznym nieznoszeniem" zaiste wcale nie
                          przesadziłaśbig_grinDDDDD
                          • lunarei Re: Poczułam się wyrodną matką :( 07.06.06, 21:50
                            Najpierw przyznałam rację, potem usmiałam się do łez, a teraz to już nudne się
                            robi. Czy naprawdę osoby które uważają osobę, forum, bloga i sposób wychowania
                            dzieci innej osoby za bee i fujj nie mają nic innego do roboty niż siedzenie na
                            forum i wykłócanie się jak baby na targowisku?
                            Nie powiem kto tu ma rację, nie wiem, ale takie targowe przekrzykiwanie się
                            jest bardzo kobiece, w znaczeniu tego słowa, z którym się nie utożsamiam. I
                            jeszcze te wszystkie kłótliwe babska mają się za wzór enteligencji, klasy i
                            elegancji. Mieszkam w małym zapyziałym mieście, może stąd to targowe
                            porównanie smile
                            • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 08:50
                              lunarei napisała:

                              > Najpierw przyznałam rację, potem usmiałam się do łez, a teraz to już nudne się
                              > robi. Czy naprawdę osoby które uważają osobę, forum, bloga i sposób wychowania
                              > dzieci innej osoby za bee i fujj nie mają nic innego do roboty niż siedzenie
                              na forum i wykłócanie się jak baby na targowisku?

                              Lunarei, a ja wiem, o co chodzi. Moja pomyłka z zawieszeniem tego wątku tutaj,
                              na forum publicznym, stała się świetną okazją do działań w stylu "o, jak fajnie,
                              wreszcie mogę dokopać Kotuli, bo na KMW nie mam takiej szansy" ;-PPPP
                              A kopcie, kopcie. Mogę dupę nadstawić, o. (_!_)
                              • lunarei Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 14:54
                                Tylko nie rozumiem przyczyn kopania. Rozumiem, że macie różne wizje na
                                wychowywanie dzieci i ogólnie życie, ale czy to powód do kopania? Naprawdę nie
                                ma ważniejszych rzeczy do robienia w ciagu dnia niż pieprzenie o niczym na
                                forum? Takie przepychanki przecież zawsze są podobne i podobnie się kończą:
                                NICZYM. Rozumiem kłótnie dla rozładowania emocji, ale mięsem tu nie można
                                rzucać, to żadna przyjemność. A może to z wiekiem nabiera się dystansu do
                                netowych rozmów?smile
                                Straszna jestem, rozładowałam waszą mdłą awanturkę, teraz to juz głupio będzie
                                się oszczerstwami obrzucać, nie? big_grinDDD
                                Miłego dnia.
                                • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 14:56
                                  lunarei napisała:

                                  > Tylko nie rozumiem przyczyn kopania.

                                  Ja rozumiem, bo przeważnie to ja kopię ;-PPP, ale wyłącznie w przypadku
                                  ewidentnej głupoty smile)), pojmowanej obiektywnie ofkorz.
                                  Miłego dnia również smile)
                                  • amneris Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 18:30
                                    Wiesz, mama_kotula, pewnie w opisanej przez Ciebie sytuacji też bym wyszła na
                                    wyrodną matkę... Fajek wprawdzie nie palę, ale nie w fajkach rzecz. Po prostu w
                                    życiu nie kupuję mojemu synkowi niczego, o co on dopomina się przy pomocy
                                    wrzasku, jęków i tupania. Więc lizaka też by nie dostał smile. Pozdrawiam i życzę
                                    posiadania twardego tyłka- bo jeszcze nieraz Ci dokopią...
                                    • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 18:43
                                      amneris napisała:

                                      > Fajek wprawdzie nie palę, ale nie w fajkach rzecz.
                                      No nareszcie ktoś skumał, o co tak naprawdę chodzi smile))
              • 2003.m Re: Poczułam się wyrodną matką :( 09.06.06, 09:12
                przez przypadek przeczytałam ten wątek. Wybacz , może sie nie znamy i nie
                widzimy , ale myśle , że każdy porządny człowiek zastanawia sie co pisze i
                jakich słów uzywa. poprostu jestes wyrodna matką i myśl sobie co chcesz.
                Jestem matką 3 dzieci, która w chwilach nawet ciężkich "gnojku" do dziecka nie
                powiedziała. poczekaj trochę i usłyszysz niedługo jak to Twoje niczemu niewinne
                dziecko będzie mówić Twoim językiem.
                • amneris Do 2003.m 09.06.06, 12:28
                  Kurczę, nie zamierzam grać roli adwokata, ale przeczytałam cały wątek i z tego
                  co zrozumiałam, mama_kotula NIE MóWI w ten sposób do swojego dziecka, a jedynie
                  użyła tego zwrotu w celu wyrażenia emocji, ale TU, NA FORUM, nie do dziecka
                  bezpośrednio. Tylko ja tak zrozumiałam? A może się mylę?
                  • monia145 Re: Do 2003.m 09.06.06, 13:50
                    Nie, nie tylko Tywink
                • mama_kotula Re: Poczułam się wyrodną matką :( 09.06.06, 18:45
                  2003.m napisała:

                  > "poprostu jestes wyrodna matką i myśl sobie co chcesz.
                  > (...) poczekaj trochę i usłyszysz niedługo jak to Twoje niczemu niewinne
                  > dziecko będzie mówić Twoim językiem."

                  Cudne. Cudne, cudne, cudne.
                  Mogę to sobie w sygnaturkę wrzucić?
    • isabellla Do wszystkich "świętych" 08.06.06, 20:44
      Nie chce mi się wierzyć, że żadna z tych "świętych" nigdy nie miała ochoty
      powiedzieć lub pomyśleć o dziecku "gnojek" lub coś w tym stylu gdy np. "daje
      cyrk" w sklepie.

      Popieram mamę_kotula, że nie kupiła synowi lizaka jak miała pełny plecak
      slodyczy, nie obiecywała mu tego. Matki ustępujące nawet w takich sprawach nie
      mają w oczach swoich dzieci autorytetu, nie są wiarygodne. Zresztą nie tylko dla
      dzieci ale i dla innych osób. A potem posty w stylu, "ktoś olewa co ja mówię".

      Nie chce mi sie juz pisać bo od tygodnia męczy mnie grypa idę spać ....

      Pozdrawiam
      • isabellla Ps . ... 08.06.06, 20:47
        ... a babę bym "odpowiednio" potraktowała
    • monia145 Re: Poczułam się wyrodną matką :( 08.06.06, 21:10
      Mama_kotula,czy tylko dlatego niektóre szacowne matrony chcą spalić cię na
      stosie, że dziecko swe od gnojków wyzywasz? A fe, co za małostkowość z nich
      przebija, nie rozumiem tego, no bo żeby chociaz jakiś paskudny karzełek albo
      obrzydliwy troll w repertuarze się pojawił!
      A teraz na serio- mój ulubiony krytyk Zygmunt Kałużyński mówił, że jak człowiek
      potrafi się śmiać z samego siebie to więcej mu wolno i na więcej ludzie mu
      pozwalają. Jak widać tylko niektórzy- reszta jest całkowicie zaimpregnowana na
      konieczność traktowania niektórych zwrotów i postępków z przymróżeniem oka.
      Wystawiają się przez to na pośmiewisko, szkoda, ze tego nie widzą.

      Co do głównego watku- miałaś rację, ty jesteś matką, ty decydujesz. Jak kobieta
      ma potrzebę obdarowywania dzieci to niech pojedzie zlizakami do domu dziecka-
      tam pewnie przyjmą wszystko i nawet podziękują. Nie to co
      mama_kotula.....smile)))))
    • mama_kotula O mamuniu... 09.06.06, 18:43
      Ale się pięknie wacik rozwinął!
      No normalnie dumna z siebie jestem big_grin big_grin big_grin big_grin
      • lunarei Re: O mamuniu... 10.06.06, 00:07
        > Ale się pięknie wacik rozwinął!
        > No normalnie dumna z siebie jestem big_grin big_grin big_grin big_grin
        >
        Coż za mało konstruktywna odpowiedź na powyższe opinie pozostałych
        forumowiczek. To okropne jak ktoś, kto nie ma nic do powiedzenia, wtrąca swoje
        trzy grosze, najczęściej kompletny offtop. Jestem obużona i zdegustowana.
        Popieram z całego serca wszystkie matki, które do swych idealnych pociech nie
        zwracają się inaczej niż po imieniu, lub Kotuś, Rybko, Kochanie. Dzięki nim
        place zabaw i reszta świata staje się piękniejsza i jaśnieje pośród tej
        rozszalałej wulgarności dzisiejszych czasów. Podziwiam te kobiety i Ty
        mamo_kotula też powinnaś podziwiać i starać się codzień dążyć do tej
        nieskalanej czystości Matki Polki.
        - Ave - powiedziała i poszła po kolejne piwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja