kultura mam...troche przydługie

04.07.06, 22:44
Dzisiaj byłam z córką u kardiologa - wizyta kontrolna. Gdy byłyśmy pół roku
temu również długo czekałyśmy, ale był porządek. I z takim nastawieniem
pojechałam i dziś. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że są
dwie listy (nikt nawet nie raczył powiedzieć dlaczego) i ze nagle ludzie
zaczeli wchodzic jak leci. Poszłam więc do pielegniarki i spytałam co jest
grane. Ona wyszła, wszystko wytłumaczyła i powiedziała, ze kolejke ustalamy
sami, a ona wyczyta osoby, które wejdą do jej gabinetu. Ja z rocznym
dzieckiem, oprócz mnie 2 noworodki i 2 dzieci mniej wiecej w wieku mojej
córki oraz mamuski: z ok. 9 letnim synem i 14 letnią córką. Babka z synem
niewiadomo kiedy wogole weszla do gabinetu, a byla moja kolej, tylko musialam
wziąźć córkę i torbe, a ona mi sie w tym czasie wepchała. Później stanełam
kolo drzwi, ale pech chciał, że moja mała sie uderzyla i chcialam ja
uspokoic. W tym czasie wyszła matka z gabinetu, wiec wzielam placząca córke
na rece, jestem przy drzwiach, gdy droge przecina mi 14-letnia panna, którą
matka wręcz wepchnęła do gabinetu i powiedziała, że teraz jej kolej (choc
przyszla ostatnia!!!). Zdążyłam powiedzieć tylko : ale jak to?!?! Gdy pzed
moim nosem zatrzasnęły sie drzwi. Komentarzy matek maluszków nie bylo konca.
Dzieci przemeczone, plakaly, duchota... A mamuska 14 latki wyszla i czym
predzej uciekla nie mowiac nikomu do widzenia. Nie wiedzialam ze matki moga
byc tak okrutne.
    • zuzankak Re: kultura mam...troche przydługie 04.07.06, 23:10
      Nie dosyć, ze człowiek stresuje sie stanem zdrowia dziecka, to jeszcze narażony
      jest na takie nieprzyjemności. Też nie lubię wizyt z dziećmiu u lekarzy, nawet
      tych kontrolnych, bo niestety te sytuacje, jak ta przez ciebie opisana, często
      mają miejsce.
      hmmm, moze My, mając czternastoletnie dzieci, też dojdziemy do takiej wprawy
      przy "załatwianiu" wizyt? A moze będzie lepiej.
      Pozdrawiam.
      Zuzanna
      • gosiula81 Re: kultura mam...troche przydługie 04.07.06, 23:14
        Najlepiej by bylo, gdyby lekarze sami przyjezdzali do pacjentow czy to choroba,
        czy wizyta kontrolnasmile
        • meganm Re: kultura mam...troche przydługie 04.07.06, 23:33
          niestety to jest "kultura" w wiekszosci przychodni sad(
          najlepiej jakby kazdy lekaz sam wzywal do gabinetu i wtedy nie byloby problemu
          kto, kiedy wchodzi....
          • sto_krotka30 Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 01:40
            Dla mnie brakiem kompetencji jest takze przekazanie przez pielegniarke rodzicom
            inicjatywy w prowadzeniu rejestracji pacjentow. To nie do rodzicow nalezy (to
            nie czasy komunizmu i zapisow do kolejki po kielbase czy pralke). Pielegniarka
            powinna przyjmowac pacjentow i wreczac im numerki, a pozniej wedlug tych
            numerkow po nazwisku prosci do gabinetu> Tak to jest u mnie i dziala.
        • agawamala Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 22:48
          Czy za skladkę płaconą do NFZ cczy ekstra opłatę? Bo to interesujące. A co
          proponujesz, gdy trzeba zrobić EKG ( aparat przenośny ma zbyt mało odprowadzeń,
          aby był wiarygodny, zwłaszcza u małego dziecka). Rozumiem rozgoryczenie , ale
          tu przesadziłaś i to zdrowo.
    • magdalenkaaa78 Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 10:08
      Mialam kiedyś podobną sutyację. Synwek był zapisany do pediatry, była zima,
      masa małych dzieci w małym, dusznym pomieszczeniu. Mój mały, autytsyczny synek
      w zasadzie nie schodził mi z rąk sad Horror. I przyszła dziewczyna z małym (
      może pol rocznym dzieckiem ) i mamuską. mamuska : Ty nie możesz tak stać, muszą
      cię przepuścić" i, małpa, poszła plakać do pielęgniarki a ta wpuscila je bez
      kolejki. Ależ byłam wciekła. Nagdałam babie jak wyszła, gdyby mogła to by mnie
      wzrokiem zabiła.
      Teraz przepisałam się do innej przychodni gdzie na szczęście nie ma tłumów. A
      poza tym w tej przychodni wykorzystuję znajomości : przychodzę albo tuż przed
      rozpoczęciem pracy lekarza albo tuż przed zakończeniem i staram się omijać
      kolejki. Qrcze, nie mam wyboru - mam synka z autyzmem i nie będę go narażaćsad
    • agastrusia Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 10:27
      Mnie też bardzo wkurza to jak recepcja wyznacza konkretną godzine wizyty a w
      poczekalni i tak pacjenci robią co chcą.
      • agastrusia Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 10:34
        Na szczęście u pediatry jest ok.
    • 76kitka Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 15:14

      u nas w przychodni umawiają na godziny, w poradni dzieci zdrowych wchodzi się wg kolejności, antomiast w poradni dzieci chorych, gdy jakies dziecko wyraźnie jest młodsze od pozostałych, wychodzi pielęgniarka z recepcji i informuje mamy innych dzieci, że teraz wejdzie niemowlak. Nie wiem czy tak jest zawsze, bo ja do chorego dziecka wzywam pediatrę do domu, żeby nie siedziec, między kaszlącymi dzieciakami, tylko raz byłam z chorym synkiem u lekarza, gdy nasza pani doktor sama sie rozchorowała, a nie moglam nikogo umówic na ten dzień, mały miał pięć miesięcy, gorączkował, miał biegunkę. Nikt nie miał mi za złe, a przynajmniej nikt tego nie dał po sobie poznac, że wchodze bez kolejki.
      • kattkak Re: kultura mam...troche przydługie 05.07.06, 20:30
        miałam podobną sytuację.
        Jechaliśmy 200 km na badanie słuchu z 4 msc synkiem. Badanie mi byc
        przeprowadzone podczas snu. Zatem całą drogę robiłam wszystko aby nie pozwolić
        mu zasnąć.Niestety dostaliśmy numerek musielismy czekac pod gabinetem jeszcze 3
        godziny.
        Przed nami weszły dwie zakonnice, nastolatki, dorośli.
        Nikt nas nie przepuscił, mimo że widac było że na zmianę odstawiamy wszystko na
        korytarzu aby młody nie zasnął.
        Najgorzej wkurzyły mnie zakonnice.
        Wszyscy pacjenci byli z W-wy, dla nich nie ma problemu przyjść w innym
        terminie.
        Gdyby Młody nie zasnął czekałaby nas wyprawa na cały dzień.
        • lola211 Re: kultura mam...troche przydługie 08.07.06, 16:28
          Oczekujesz, ze ludzie beda czytac w myslach? Nikt za bardzo nie bedzie wnikal,
          dlaczego starasz sie by dziecko nie zasnelo i ze jestes spoza Wawy.To, ze ktos
          jest miejscowy nie znaczy, ze ma czas lazic po lekarzach i siedziec w
          poczekalni dluzej niz musi.
          Jesli ma sie taki problem to nalezy po prostu z ludzmi porozmawiac, a nie
          oczekiwac, ze ktos sie domysli.
          • kattkak Re: kultura mam...troche przydługie 09.07.06, 17:32
            Lola211 nie oczekuję że mi ktoś ma mi czytać w myslach. Jeżeli stoisz kilka
            godzin po drzwiami gabinetu i dziecko się drze wniebogłosy to na miejscu np,
            zakonnic przepusciłabym takich rodziców, aby w spokoju i w ciszy poczekać na
            swoją kolej.
            A tak poza tym na drzwiach gabinetu była wywieszka z listą przyjęć, nazwisko,
            chyba pesel i Kasa Chorych. Byliśmy jedyni z małym dzieckiem, do tego nie z
            Mazowieckiej Kasy Chorych.
            Nie mam w zwyczaju wymuszać na kimkolwiek niczego. Zatem jezeli nas nikt nie
            przepuścił to trudno.
            Było mi po prostu przykro, że ludzie myślą tylko o sobie.
    • nunik Re: kultura mam...troche przydługie 08.07.06, 14:51
      Te ogromne kolejki i sfrustrowane strasze babcie. My bylismy u kardiologa.
      Dziecięcy i dla dorosłych obok siebie. Pacjenci na jednym wąskm korytarzu. Do
      mojego dziecka podeszła rozwrzeszczana stara baba i mówi"my tu jesteśmy chorzy
      na serce". A co mają matki zrobić z takimi szkrabami gdy czekają 2 godziny.
      • agawamala Re: kultura mam...troche przydługie 08.07.06, 16:12
        Zwykle, biorąc pod uwagę stan zdrowia naszego społeczeństwa, w kolejce do
        specjalistów raczej nie ustawiają się osoby zdrowe. Mogę sobie wyobrazić
        sytuację, że "starsza babcia" np. po zawale, mająca zaostrzoną chorobę
        wieńcową, migotanie przedsionków - i wiążące się z tym dolegliwości -
        nieprzespane noce, ataki duszności, bóle w klatce piersiowej itp. jest
        zmęczona, gdy "szkraby" wrzeszczą, skaczą,a mamy domagają się przepuszczenia
        bez kolejki.
        Zarówno "babcie" jak i mamy są bardzo różne. Dla babci jej choroba jest
        najważniejsza, dla Ciebie Twój "szkrab", ktrego "babcia" może okreslić zgoła
        inaczej.
        P.S. Do wieku "babci" brakuje mi całkiem sporo lat.
        • anatemka Re: kultura mam...troche przydługie 08.07.06, 16:22
          babcie chore na serce... a na co chore są dzieci czekające do kardiologa?
          Rozumiem zmęczone życiem babcie, czemu one nie rozumieją zmęczonych,
          głodnych/czasami/, rozdrażnionych tłumem i duchota dzieci? Ponoć starszy jest
          mądrzejszy...
          • agawamala Re: kultura mam...troche przydługie 09.07.06, 19:37
            Nie jestem w wieku "babciowym", sama mam dzieci, ale czasem nie jestem wstanie
            wykazać zrozumienia dla krzyczących, skaczących, brudzących dzieci i ich mam
            przekonanych, że DZIECIOM WSZYSTKO WOLNO.
            Mniemam, że większość czekających w kolejce do kardiologa dzieci nie jest
            poważnie chora na serce ( i dzięki Bogu). 90% wizyt to wykluczenie wad serca,
            gdyż mało doświadczony pediatra wysłuchał tzw. niewinne szmery i nie bardzo wie
            jak je interpretować.
            Naprawdę poważnie chore dzieci trafiają do placówek wysokospecjalistycznych, w
            których raczej nie ma dorosłych.
            Z babciami jest raczej odwrotnie. Do kardiologa docierają osoby naprawdę chore
            z zaostrzoną chorobą wieńcową, po zawale, z napadowym migotaniem przedsionków
            itp, te sprawy banalne załatwia lekarz pierwszego kontaktu.
            Oczywiście, że zdarzają się nieprzyjemne babcie przekonane, że z racji wieku
            wszystko im się należy, ale mamy małych dzieci zachowują się podobnie i stąd
            spięcia.
    • cyborgus Re: kultura mam...troche przydługie 08.07.06, 20:48
      to wina systemu - to pielegniarki powinny pilnowac kolejnosci i wzywac po kolei
      pacjentow. u nas jest tak ze zapisujesz sie na konkretna godzine, gdy
      przychodzisz, kazdy wpisuje sie na liste i od tego momentu wchodzimy wg. tej
      listy. pielegniarka wychodzi i wola cie po imieniu (zakaz uzywania nazwiska ze
      wzgledu na prywatnosc). zadnych przepychanek, pilnowania kolejki, itp.Mozesz
      siedziec w lazience i tak na ciebie poczekaja.
      • koralik12 Re: kultura mam...troche przydługie 09.07.06, 21:13
        U mnie w przychodni jest tak że najpierw są przyjmowane dzieci zdrowe, potem
        lekarz ma chwilę przerwy i przyjmuje dzieci chore. Juz kilka razy zdarzyło mi
        się jak przyszłam z chorym dzieckiem, że chociaż byłam zapisana na konkretną
        godzinę to okazywało się że jest jeszcze dużo zdrowych dzieci w poczekalni,
        które przyszly bez wcześniejszej rejestracji. Poczekalnia jest jedna i musiałam
        czekać w poczekalni dla dorosłych żeby się zdrowe nie pozarażały. W tym czasie
        jak czekałam przyszło jeszcze kilka matek ze zdrowymi dziećmi i pielęgniarka ja
        zarejestrowała. Powiedziałam że nie ma mowy, nie przepuszczę nikogo nie będę
        czekała z rozgorączkowanym dzieckiem czy przyjdzie jeszcze jakieś zdrowe czy
        nie. Organizacja w tej przychodni jest beznadziejna sad nie ma określonych godzin
        kiedy lekarz przyjmuje chore a kiedy zdrowe dzieci, tylko ile jest zdrowych to
        przyjmie a potem chore
    • dziubelek2 Re: kultura mam...troche przydługie 10.07.06, 10:59
      rowniez jeżdżę z synem do kardiologa - zawsze jestesmy umowieni na konkretna
      godzinę, ale czasem zdarza się, że wcześniej wchodzą inne mamy - dlatego, ze
      ich dzieci są po powaznej operacji kardiologicznej i np. gorączkują- ale lekarz
      zawsze wychodzi ,prosi takie dziecko do gabinetu, przeprasza i reszcie rodziców
      wyjaśnia, dlaczego bez kolejki.

      denerwuję się, gdy ktos wchodzi bez kolejki, ale przeważnie są to osoby, które
      naprawdę nie moga siedzieć z dzieckiem w poczekalni.


      • izabela.16 w ciazy i po... 11.07.06, 08:20
        tez cos takiego przeszlam.przed nami wepchnela sie 14latka niby tylko na chwile
        bo maluszki sa dlugo w gabinecie.tak sobie posiedziala ze nasze szczepienie
        razem z bilansem trwalo krocej!podobna sytuacja jest w gabinecie
        ginekologicznym.zawsze araczej przewaznie przepuszcza sie panie po terminie
        porodu-tak jak ja.po zrobionym ktg zawsze wchodzilam bez kolejki i to bylo
        troszke niesprawiedliwe ale sama polozna tak decydowala.pozdr.i trzymajmy sie
        takie jest zycie i niestarajmy sie na sile wpychac bo strauszka mysli tak smo ze
        ona tez ma pierwszenstwo....
    • anestezjolog2 Re: kultura mam...troche przydługie 11.07.06, 14:42
      Ojmogą, mogą.
      Wiecie po czym można poznać anestezjologa? Wcale nie po tabliczce. Jest to
      człowiek, który z walizką w ręku biegnie szpitalnym korytarzem. Najczęściej w
      zielonym lub niebieskim mundurku.
      I biegnie nie dlatego, że lubi uprawiać w pracy jogging, tylko przed chwilą
      wezwał go alarmowy telefon. Gdzieś na oddziale ktoś się zatrzymał, jest
      reanimacja, potrzebna szybka pomoc.
      Biegnę więc sobie korytarzam z ciężka walizką w ręku wiedząc, że od mojej
      kondycji być może zależeć będzie czyjeś życie, a tu nagle pod moimi nogami
      wyrasta 2-3 letnie dziecko. Nie wyhamowałam, potrąciłam, ale pobiegłam dalej.
      I kiedy po półgodzinie wracalam ( po udanej reanimacji) mamuśka , która
      niedopilnowała dziecka bo gawędziła z inną mamuśką złapała mnie za ramiona i
      zabrała się do bicia. Jej krewkie usposobienie pohamował kolega, który wezwał
      ochronę, ta zaś wyprowadziła ją ze szpitala. Podobno straciła długo oczekiwaną
      wizytę u specjalisty.
    • jakw Re: kultura mam...troche przydługie 14.07.06, 01:15
      Kultura kulturą , ale przede wszystkim chyba braki organizacyjne przychodni.
      Jakby pielęgniarka wychodziła i mówiła: teraz dziecko X to nie byłoby pewnie
      problemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja