a_pola
12.07.06, 10:02
Witam , wlasnie dowiedzialam sie ,ze to pewnie moja wina,ze Pola jeszcze nie
mowi pelnymi zdaniami i ma maly zasob slow, a wszystkie dwulatki mowia plynnie
i normalnie rozmawiaja... troche mnie to wkurza, a troche martwi, dowiedzialam
sie o tym od pani pediatry, do ktorej poszlam w zupelnie innej sprawie. Na
dodatek w sasiedztwie mieszka dwulatka , trzy miesciace starsza od mojej,
ktora od roku mowi, spiewa , recytuje , buduje dlugie i logiczne zdanie
uzywajac bardzo trudnych słow...
staram sie , czytam , duzo jej opowiadam, i nic , mowi tylko MAma , Tata, Chce
, nie chce, ja tez chce, jeszcze , ciocia, a poza tym to tylko takie paraslowa
typu mniam mniam, brum brum, koko, łała / to o psie/ buju buju / to o plau
zabaw ./..itd prawie wogole nie uzywa rzeczownikow,tylko mowi,ze chce i
pokazuje lub uzywa dzwiekow.
widze,ze rozumie, reaguje na polecenia, jak mowie przynies to czy tamto ,
usiadz, zatancz, ostatnio poprosilam ,zeby stanela w rozkroku , bo musialam ją
przewinąc na stojąco i o dziwo od razu stanela niemal w szpagacie, wiec chyba
kuma, a mowic nie chce i juz!!
co mam robic, cwiczyc , uczyc, czy zostawic sprawe wlasnemu biegowi, ostatnio
mama tej zdolnej dwulatki , powiedziala,ze ona to bardzo duzo czasu poswiecila
na nauke mowienia i jej dziecko w wieku 12 miesiecy konstruowalo juz pierwsze
zdania... poczulam sie jak wyrodna matka, ktora nie cwiczyla dziecku mowy i
teraz moja mała jest jakby opozniona?? juz nie wiem co mam myslec!!
prosze o rady