Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka

22.09.06, 10:52
Czy należy chronić dzieci przed drastycznymi scenami? Odp. oczywista.
Czy dzieci powinny oglądać obrazy, rzeźby itp z drastycznym przekazem? j.w.

A co sądzicie o tym:
www.drozd.szczecin.pl/
Ta figura w tle jest chyba nieco za duża i zbyt sugestywna dla maluchów, nie sądzicie?
Czy nie wpłynie to negaywnie na psychikę dziecka?
    • anatemka Re: Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka 22.09.06, 12:17
      nie sądzę. Zresztą, ma ona ideologiczne wytłumaczenie.

      Dzieci chronić nalezy, ale ochronić się nie da. Podejrzewam, że dla małego
      dziecka bardziej drastycznym widokiem jest widok przejechanego kota czy ptaszka
      zjedzonego przez robaki niz krucyfiks.
      • 0golone_jajka Re: Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka 22.09.06, 14:07
        Podejrzewam, że dla małego
        > dziecka bardziej drastycznym widokiem jest widok przejechanego kota czy ptaszka
        >
        > zjedzonego przez robaki niz krucyfiks.

        Zgadzam się, ale taki wielki krucyfiks to lekka przesada chyba.
        • magdamroziuk Re: Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka 22.09.06, 15:34
          Zawsze możecie chodzić do innego kościoła. Ja tam uważam, że więcej krzywdy
          wyrządzają bajki typu Tom i Jerry, gdzie się walą po głowach, zrzucają z
          okien, przytrzaskują drzwaimi etc.
          • ibulka Re: Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka 22.09.06, 15:45
            Popieram magdęmroziuk. Kościołów jest wiele. A z obserwacji moich Dzieci -
            znaczy ja Ich obserwuję :o)) - wynika, że w kościele mają daleko w tyle krzyż
            wiszący nad Ołtarzem i bardziej interesują ich członkowie Służby Liturgicznej,
            których doskonale znają za pośrednictwem Piętnastoletniej Kuzynki :]

            Buziaki.
            • edytka_73 Re: Drastyczne sceny a wrażliwość dziecka 22.09.06, 22:49
              Moi religijni rodzice (nie fanatycy!) ciągali mnie od małego do koscioła, gdzie
              w jednej w wnęk był Chrystus na krzyżu, w domu 0 krucyfiks nad wejściem - a ja,
              dziecko, nie widziałam w tym człowieka przybitego do krzyża. To był symbol,
              opatrzony na tysiąc sposobów, bez znaczenia. Dopiero jak mi się dorastanie dało
              we znaki i zaczęłam przygladac się działaniom Kościoła krytycznym okiem
              nastolatka - wtedy dopiero uśiwadomiłam sobie, co tak naprawdę krucyfiks
              przedstawia, ile w tym bólu, męki, poniżenia i upokorzenia.
              To, co się widzi codziennie, nawet jesli jest okrutne, powszednieje...
Pełna wersja