nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód

23.09.06, 11:37
Moja dwójka jest niezbyt grzeczna i bardzo hałaśliwa. Żona nie daje sobie z nimi rady, podobnie przedszkolanka. W zasadzie tylko ja mam posłuch, bo wiedzą że mogę dać klapa i to wcale nie lekko (żona daje czasami, ale tak lekko że to nie działa). Poza tym, nawet jak są niby grzeczni, to po prostu energia ich rozpiera; krzyczą, ganiają, rzucają rzeczami a to bywa po prostu niebezpieczne. Prym wiedzie starszy - czterolatek w rozrabianiu a w krzyczeniu i płakaniu młodszy dwulatek. Można ich prosić 5 razy i nic. Dopiero jak krzyknę to dociera. Nie zawsze, ale zwykle tak właśnie jest. Dziś młodszy wstał o 6 rano (wiadomo, sobota, można pospać to on akurat na odwrot) a starszy którego trudno dobudzić przed 8 zazwyczaj rozdarł się już koło 7. Mniej więcej do 9.30 słyszałem krzyki całej trójki (trzecia to żona która co chwila na nich krzyczy - twierdzi że taki ma głos(?)). Generalnie dramat. Co ciekawe dzieci tylko przy żonie się tak zachowują. No i starszy w przedszkolu też trochę dokazuje. A jak żony nie ma w pobliżu i ja jestem z nimi albo dziadkowie to dzieciaki są o wiele grzeczniejsze.
W związku z tym, że żony nie mogę cały czas izolować od dzieci smile, zastanawiam się nad stłumieniem w nich choć trochę ich krzykliwości i ndpobudliwości. Rozmawiałem z dwiema pediatrami i powiedziały że można stosować herbatki z melisy. Nie działa to podobno od razu i jednorazowo, ale regularne podawanie powoduje lekkie uspokojenie. Sprobowałem tego na wakacjach (2 tygodnie piekła) i jakby po tygodniu było ciut lepiej. Dawaliśmy im w sumie mniej niż polecał producent na opakowaniu. Moja żona jest jednak zdecydowanie przeciwna temu sposobowi, bo "nie chce truc dzieci srodkami uspokajającymi". Przez to niestety w domu jest nieustanny niemal ryk. Ja nie mogę tego znieść i się wyłączam, a więc wszytko spada na żonę, która jest tym zmęczona a w rezultacie ma mniej siły dla dzieci, reaguje krzykiem, dzieci na to swoim i spirala się nakręca. Niestety za nic w świecie nie chce się zgodzić na test herbatki uspokajającej przez tydzień czy dwa. Czy ta herbatka jest szkodliwa? Wiecie coś na ten temat? Czy uzależnia? Czy można ją stosować przez dłuższy okres?
Ja oferuję żonie pomoc przy dzieciach nawet jak wydzierają się wniebogłosy bo chcą np. czerwonego soku a nie żółtego, ale pod warunkiem wprowadzenia malisy - jak nie pomoże to moja strata, zacisnę zęby i będę\robił, ale nie chcę się zgodzić na bycie terroryzowanym przez dwa rozdarte jamochłony! Zresztą uważam, że mniej szkody wyrządzi dzieciom melisa niż dawanie klapów, nieustane kary itp.
Żeby nie było że ja w ogóle nie pomagam przy dzieciach to powiem tylko, ze zazwyczaj odprowadzam i przyprowadzam małego z przedszkola, robię większość zakupów, przynajmniej połowę gotowania, chodzę na 1/5 wizyt lekarskich, kapie starszego codziennie i daje mu kolację. To nie jest tak, że nic nie robię. Poza tym oboja mamy pracę, ale takimi rzeczami jak rachunki, samochów, naprawy to oczywiście ja się zajmuję.
Żona twierdzi, że jeśli nadal będę robił jak robię (czyli rzekomo nic, a faktycznie nic ale tylko wtedy gdy jest żona i dzieci się drą - np dziś od rana się darły i żona powiedziała że nie pójdą do zoo, po czym je do zoo zabrała, ale ja dmówiłem udzialu w wycieczce bo hcę być konsekwentny, zresztę weekendy są najgorsze) to się ze mną rozwiedzie i "wypieprzy mnie z mieszkania". Poza tym żona często przeklina, nawet w obecności dzieci.
Czy łyżeczka melisy dziennie byłaby naprawdę gorsza od tego wszystkiego co opisałem??
    • agnieszka_azj Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 12:09
      Problem nie jest w dzieciach, tylko w Tobie i żonie i melisą się go nie
      rozwiąże.
      • agataxyz Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 12:39
        W sumie to fakt, jednak konsekwencja jest bardzo ważna,dlatego dzieci wiedzą,że
        przy żonie mogą pozwolić sobie na więcej.Spróbujcię się dogadać i podjąć
        konkretne kroki co do wychowania dzieci, bo one są najważniejsze, przede
        wszystkim takie, które oboje zaakceptujecie.Kiedy sami będziecie spokojni,
        uśmiechnięci i wiedzieli co chcecie, dzieci to wyczują i spokornieją. A co do
        melisy to pewnie nie zaszkodzi, bo to zioło, ale nie w tym problem. Powodzenia
    • mela-blonda Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 14:59
      O matko.
      Problem pewnie jest po środku. Macie bardzo energetyczne dzieci i za nimi nie
      nadążacie, a z drugiej strony już między wami się popsuło, więc macie utarczki,
      co dodatkowo nakręca dzieci. Masakra. Melisa ok, ale dla was także.
      • verdana Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 17:03
        Melisę pij sam.
        No i trudno sie dziwić, że skoro za metodę wychowawczą uznajesz mocne klapy, to
        dzieci nauczyły się, ze tylko ten ma władze, kto jest silniejszy i potrafi
        zbić. Nie słuchaja już argumentów, tylko sily fizycznej. Jak ktos nie leje, to
        słuchać go nie warto. W przyszłosci ich idolem może być szkolny chuligan.
        Pewne rzeczy sa zupełnie normalne, skoro sie ma dzieci - np. budzenie się
        dziecka o 6 rano w sobotę - i nic na to nie poradzisz. dzieci tez z reguły są
        hałaśliwe.
        Radzę wizytę u psychologa dla całej rodziny.
        • misz098 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 18:26
          Konieczny psycholog i to jak najszybciej. Dla Ciebie i dla żony. Dzieci są
          jeszcze male, wiec zmianą swojego postepowania mozecie jeszcze cos zdzialac. Im
          dluzej bedziecie w tym tkwic tym problemy beda wieksze!!!!
        • edytkus Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 24.09.06, 19:04
          verdana napisała:

          > Melisę pij sam.

          tez mysle ze ta melisa miala byc dla rodzicow a nie dla dzieci, na mojego urwisa lekarz przepisal mi
          srodek uspokajajacy wink)

          > Jak ktos nie leje, to
          > słuchać go nie warto. W przyszłosci ich idolem może być szkolny chuligan.

          bez przesady, ja dostawalam a z chuliganami sie nie zadawalam (dziz, dopiero by mi wlano)
    • triss_merigold6 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 23.09.06, 19:45
      Łyżeczka melisy tu pomoże jak umarłemu kadzidło.
      Do psychologa się wybierz i zweryfikuj swoje podejście do dzieci oraz żony, bo
      możesz się obudzić na przed drzwiami ze zmienionymi zamkami.
      Kwestia wyboru żółtego/czerwonego soku jest absurdalna - ja bym dała oba do
      wyboru. To, że czterolatek i dwulatek nie reagują na prośby jest jak
      najbardziej zrozumiałe a bicie tylko pogarsza sytuację.
      Jesteś zenującym przykładem gościa, który uważa się za guru a ma zerowe pojęcie
      o psychice dzieci i wychowaniu.
    • edytkus Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 24.09.06, 19:10
      u mnie jest podobnie jak u Ciebie, tzn. ja posluchu nie mam, chyba ze zaczne sie drzec ale od tego
      akurat boli mnie gardlo wiec unikam jak moge. Natomiast moj maz wystarczy ze powie cos glosno i
      dosadnie i juz jest spokoj. Niestety ale moj glos jest za piskliwy, mam wiecej wyobrazni nz moj maz
      wiec ciagle corke za cos strofuje, przebywam z nia za duzo czasu, brak konsekwencji: ja zabraniam
      moj maz macha reka. Czy Twoja zona to typ matki polki dla ktorej dzieci zastepuja caly swiat i sa jej
      jedynym hobby? Jesli tak to musicie razem wybrac sie do ppsychologa. Jezeli jest tylko zmeczona
      ciagla opieka to nawet dwa dni romantycznego weekendu bez dzieci moga zdzialac cuda wink
      • fruwajka1 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 25.09.06, 21:22
        To z Tobą jest coś nie tak.. A wogóle.. trzecia żona.. to już widać dwie z Tobą
        nie wytrzymały.. Biedna kobieta i dzieci!!
        • fruwajka1 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 25.09.06, 21:27
          I jeszcze dopiszę, że jezeli "się wyłanczasz" wtedy kiedy jest najgorzej, to
          faktycznie tak jakbyś nie robił nic. Twoja żona jest zajechana bo najgorsze ma
          na swojej głowie, a Ty jak mały kolejny rozkapryszony gó..arz: nie, nie
          pomogę, biorę zabawki i idę sobie. Tobie też się należy solidne lanie w dupsko.
          • vanik Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 10:35
            A ja bym tak ostro nie reagowała na Pana wywody. Tylko faktycznie problem
            największy tkwi w rodzicach. Ja mam jednego małego terroryste ( 2,5) roku my
            oboje pracujemy, mały siedzi z babcią. U babci jest ok. ale w domu z
            nami...coraz gorzej. Jestesmy załamani tą sytuacją, kłócimy się, nakręcamy
            nawzajem. Problem zaczyna sie już po wyjściu od babci, próbuje go wziąść za
            rączkę, wyrywa się, bo chce sam, a jak próbuje egzekwować posłuszeństwo- leży na
            chodniku i się wydziera. Nawet kiedy się bawi w naszej obecności, każda czynność
            kórej nie uda mu sie wykonac powoduje atak złości, rzucanie klockami i ryk. I
            dokładnie tak samo jest kiedy chce czegoś, na co mu nie pozwolę np. wspinanie
            sie na stół..jeden wielki ryk...i tak kilka razy dziennie. Zgodnie z jakąś
            przeczytaną metodą, kiedy zaczyna wrzeszczeć zostawiamy go samego..po jakimś
            czasie wycisza się, przychodzi, przytulamy go...ale ile razy dziennie można to
            znieść ??? I co z wizytami u lekarza, nie daj boże do sklepu, ataki złości na
            ulicy...poprostu tragedia. I wiem że to my coś źle robimy, niestety, czasami
            dostaje klapsa, kiedy już sytuacja wymyka sie zupełnie z naszej kontroli...wiem
            że tak nie powinno być !! Wybierzemy sie do psychologa, bo co zrobić, ale to
            naprawde jest trudne wychowac dziecko z takim temperamentem, i nie da się
            porównac takiego egzemplarza do innych spokojniejszych dzieci, bo u niego te
            metody nie skutkują. Nie będę opisywac co przeżywaliśmy przez pierwsze dni
            urlopu nad morzem...można sobie wyobrazić wink
            A takich dwoje ??? Tutaj trzeba naprawde świętej cierpliwości, może kilku wizyt
            u psychologa dla wszystkich. A napewno potrzeba na kilka dni zawieść pociechy do
            babci i sie wyciszyć...
            pozdrawiam serdecznie
    • bri Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 11:07
      Melisę to Ty powinieneś pić i Twoja żona. Kupcie sobie jakiś podręcznik "jak
      sobie radzić z dziećmi" i zacznijcie się stosować. Dajecie dzieciom słodycze?
      Pewnie tak skoro urządzają wycie nawet dlatego bo im sie kolor soku nie podoba.
      Słodycze są często przyczyną nadpobudliwości u dzieci.
      • vanik Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 11:16
        Zastanawiam się czy ty bri masz dzieci ???
        Strasznie mnie wkurza jak ktoś tak idiotycznie spłaszcza czyjś problem w takim
        durnym komentarzu..
        Ja nie daje dziecku słodyczy, dla mnie też masz jakąś "złotą radę " ?
        Dlaczego moje dziecko jest takie jakie jest. Melise mam i ksiązki o trudnych
        dzieciach też.
        Może źle czytam, za mało pije....
        • bri Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 12:56
          Nie chciałam Cię zirytować i nie rozumiem zupełnie czemu się wściekasz. Mam
          dziecko - jedno. Wiele tu już napisano i nie chciałam powtarzać tego samego, co
          pozostali uczestnicy wątku dlatego napisałam tylko o słodyczach.
    • cooky1 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 11:35
      Oj trudny "orzech do zgryzienia"
      Wydaje mi się że problem tkwi i w samym wychowywaniu dzieci i w waszych
      stosunkach partnerskich(mąż-żona).
      Ja coś wiem na temat nieznośnych dzieci, bo moi chłopcy nie należą do
      grzechniutkich (6 i 2 lata.)Dla pocieszenia powiem że kiedyś było gorzej,
      dzisiaj jest już lepiej ten starszy dorósł i mogę mu więcej wytłymaczyć, bo ten
      mały to jak "grochem o ścianę". Dopiero przy 6, 7 razie coś do niego dojdzie
      Ale wiem z doświadczenia, że klapsy niestety nic nie dają . NIE BUJCIE DZIECI
      TO NIC NIE DAJE. Ja nie stosowałam kar cielesnych , ale kiedy zdarzyło mi się
      parę razy przylać im w pupę, to na prawdę nie widziałam żadnej poprawy a kiedy
      wziełam jednego do pokoju zazwyczaj tego starszegi i porozmawiałm z nim to był
      widoczny efekt. Wiem że ten starszy buntuje sie ,że ciągle z nim rozmawiam i on
      musi iśc na kompropmis, ale tłumaszę mu że Aluś jeszcz eniewiele rozumie i musi
      on dawać mu przykład żeny wiedział jak ma postępować.
      Mójego męża często nie ma w domu, albo wraca bardzo późno i jest zmęczony i
      wiem jak to jest jak ciągle jesteś z dziećmi, które na dodatke nie słuchają
      ciebie. Jesteś bardzo zmęczona i masz wszystiego dość, i zdarza sie
      że "wyrzywam " się na mężu i niekiedy dzieciom też sie " dostało "
      niepotrzebnie ( krzyczałam za mocno) Ale niestety zmęczenie potęguje złość i
      stres.
      Mnie też się wiele razy zdarzało , zę mówiłam coś innego a zrobiłąm w
      konsekwencji inaczej(wyjscie do ZOO), ale robiłąm to dla świętego spooju,
      oczywiście jest to złe wyjście, bo nastenym razem dzieci bedą wiedział że mamę
      można łatwo z\"złamać" Mój mąż jest bardzo konsekwentny.
      Jeśli chodzi o herbati z melisy, to nie widzę w tym nic złego.
      Na pewnoi dzieciom nie zaszkodzą.
      Ale wdaje mi sie że misicie razem w domu bardziej popracować z dziećmi.
      Wprowadźcie im kary (żadne cielesne!!!!1)
      NP zakaz oglądania wieczorynki zakaz wychodzenia na polę schowajcie ulubione
      zabawki (oczywiście wtedy kiedy będą niegrzeczne).
      Jeśli biją się między sobą i przy tym bardzo krzyczą, to niech jeden idzie do
      innego , pokokj a drigi do drugiego, jaesli nie ma za bardzo warunków
      lokalowych, to z jednym wyjdzcie z domu ( ten starszy). wtedy w spokoju
      porozmawiacie z nim, o s\całej sytuacji i zobzcycuie że temu młodzszemu będzie
      smutno. Poza tym hja zauważyłąm, że rozłąka rodzeństwa tez czyni cuda.
      (nawet godzinka dwie).
      Powodzenia
      I wy też musicie sie zmienić, nie wyrzucajcie sobie że nie pomagacie sobie
      nawzajem, trzeba najpierw "ustawić " dzieci, bo one na prwade
      potrafią "wywrócić dom do góry nogami"
      .
      • fruwajka1 Re: nieznośne dzieciaki - melisa albo rozwód 26.09.06, 12:54
        Poza tym nie ma co liczyć, że dzieci (zwłaszcza chłopcy) usiądą w kącie
        grzecznie z misiem.. to normalne, że jak sobie sami wymyślą zabawę, to będzie
        ona głównie polegała na bieganiu i okrzykach. Trzeba im poświęcić trochę czasu,
        poddać jakiś fajny pomysł, żeby ich wciągnęło.. Samo takie przepychanie między
        wychodzącą z siebie mamą, a umywającym ręce tatą, to żadne zajmowanie się
        dziećmi. Pewnie czują się jak piąte koło u wozu i jest tylko gorzej..
Pełna wersja