były więzień i dzieci

29.09.06, 11:37
Kilka dni temu z więzienia wyszedł kuzyn mojego męża. Odsiadywał karę kilku
lat za okrutne znęcanie się nad ludźmi "dla zabawy". Teraz jest tuż obok nas.
Jestem socjologiem. Wiem jak ważny jest normalny kontakt takiego człowieka ze
społeczeństwem. Ale...ale cała ta mądra teoria jest niczym jeżeli pomyślę, żę
ma się on spotykać z moim 2-letnim synkiem i 8-mies. córeczką. A tego wymaga
teściowa. Nalega abym go zapraszała, bo mu ...smutnno samemu. Biję się sama
ze sobą. Przyznam Wam się, że nie znam człowieka. Nie byłam jeszcze z mężem,
kiedy kuzyna aresztowano. Wiem, że jesgo zachowanie w wielkiej mierze
wynikało z braku zainteresowania ze strony rodziców alkoholików. Wiem że
odsiedział karę. Ale wiem też że teraz ( teściowa jeździła na odwiedziny)
jest "napakowanym", wutatuowanym facetem po kilkuletniej odsiadce. A w
resocjalizację polskiego więziennictwa nie wierze. Zal mi go, bo właściwie
niewielkie ma teraz wsparcie. Mieszka u dziadków,w starych schorowanych
ludzi. W kawalerce, bez sanitariów i ciepłej wody. Pracy pewnie prędko nie
dostanie. Ale jakoś nie potrafię się przemóc. Czy to instynkt lwicy, czy
zwykła prostota i głupota. Tak mi wstyd przed samą sobą. Czy Wy
pozwoliłybyście mu przychodzić do siebie? Do Waszych dzieci?
    • kaleta76 Re: były więzień i dzieci 29.09.06, 11:50
      mysle ze zapraszanie w moim przypadku nie wchodziloby w gre, ale takie
      przypadkowe spotkania-oczywiscie nie sam na sam - to tak, przeciez przy Tobie
      nic sie dzieciom nie stanie. jednak czestych kontaktow bym unikała- przeciez
      nie siedzi sie w wiezieniu za nic, a trzeba pamietac i miec na uwadze to ze
      osoba ta niestety znecala sie nad dziecmi a ja mysle ze wiezienie niewiele
      zmienia, bo jak ktos ma zawiana psychike to nie wolno mu ufac.
      • afryka11 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 11:55
        on był w jakimś gangu i nad członkami przeciwnego - robili okropne rzeczy. Nie
        będę Wam opisywać. MNie się zrobiło słabo. Jak z filmu albo obozu
        koncentracyjnego.
        • kaleta76 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 11:58
          wiesz co po tym co teraz napisałas to unikalabym go jak ognia, to tylko kuzyn,
          wiec mysle ze nie ma potrzeby takich rodzinnych odwiedzin- zwlaszcza w takim
          przypadku. a na sama mysl o tym ze mialabym zostawic z nim dzieci to ciarki po
          plecach mi przechodza. goń tego pana jak najdalej od Twojej rodziny, a tesciowa
          niech sobie gada, to typowe dla tesciowych. pozdrawiam
          • ivvette Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 12:32
            Autorka wątku nie napisała ,że znęcał sie nad dziećmi.
            Ja jakoś specjalnie nie zapraszałabym go do siebie ,nie utrzymywałabym
            bliższych kontaktów ale np spotkania rodzinne ,urodziny itp -czemu nie?
            To ,że jest napakowany i wytatułowany to chyba najmniejszy problem ,no chyba,ze
            należysz do ludzi uprzedzonych i kierujących się streotypami .
            p.s -mój mąż ma dwa tatuaże ,jest nauczycielem P
            znam kilku lekarzy/lekarek ,którzy również mają tatuaz i jakoś to nie koliduje
            z tym ,jakimi są ludżmi i co sobą reprezentują.
            • afryka11 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 12:36
              tatuaze wiezienne sa nieco inne niz te robione w studio. raczej oznaczają
              przynależność do jakiejśc grupy. Jeżeli zmienił się fizycznie to zwykle znak
              przystosowania sie do kultury więziennej. I to mnie właśnie martwi. Osoba
              uprzedzoną do tatuaży nie jestem . Ani do tężyzny fizycznej.
          • megg781 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 12:35
            Witam !! Miałabym gdzieś czy Mu smutno i czy Teściowa mnie prosi tu chodziłoby o
            moje dziecko, najwazniejsza istote w moim zyciu. Więc na Twoim miejscu nawet bym
            sie nad tym nie zastanawiała. Zwyczajnie powiedziałabym NIE! i nawet nie
            próbowała nikomu tłumaczyc dlaczego. Kuzyn mojego Męża byl w identycznej
            sytuacji , różnica w tym za co siedzial (jakiś większy rozbój) kiedy wyszedł
            powiedziałam krótko, to jest mój dom moje dziecko i nie życze sobie tego Pana w
            domu. Nikt nie powiedziała słowa bo powiedzialam to tak ze wiedzieli ze nie
            ustąpie. Poza tym kłopot mam z głowy bo nie pobył na wolności nawet rok i znowu
            poszedł siedziec, dokładnie za to samo. Jaki wniosek? A no taki ze to już w nich
            siedzi do konca zycia.Mam nadzieje ze bedziesz chroniła swoje dzieci , masz do
            tego pełne prawo a nawet obowiązek. Pozdrawiam serdecznie
            • afryka11 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 12:37
              no właśnie ja się obawiam, że brak pracy i warunki w których mieszka spowodują,
              żę szybko wróci do poprzedniego życia.
              • niusia1803 Re: nie nad dziećmi znęcanie 29.09.06, 13:16
                Nie napisałaś tylko, co o tym wszystkim sądzi twój mąż? Ja osobiście unikałabym
                takich kontaktów. Co ostatecznie one wnoszą dobrego do twojego życia, czy co
                ważniejsze życia twoich dzieci? A zdanie teściowej ... no cóż...jeśli jej go żal
                to niech sama go zaprasza.
                Pozdr.
    • bri Re: były więzień i dzieci 29.09.06, 14:25
      Nie sądzę, żeby jedno czy dwa spotkania miały dzieciom zaszkodzić pod
      warunkiem, że Ty i Twój mąż przy tym będziecie i będziecie w razie czego
      reagować. Sama będziesz mogła ocenić czy ten facet chce zmienić swoje życie i
      potrzebuje żeby ktoś do niego wyciągnął rękę czy wręcz przeciwnie.
    • dirgone Re: były więzień i dzieci 29.09.06, 15:39
      Zmroziło mnie to...
      Myślę, że na początku powinnaś zobaczyć, jak on się zachowuje na wolności. Nie
      chodzi o to, czy wpadł od razu w stare towarzystwo, tylko czy przypadkiem twoje
      dzieci nei będą nim przerażone. Jeśli będzie klął co drugie słowo, palił
      papierosa za papierosem, czasami spluwał na ziemię i miał braki w higienie
      (spotkałam takiego całkiem niedawno-również akurat wyszedł z więzienia), to jako
      gość przy twoich dzieciach będzie się mało nadawał.
      Może chce rozpocząć lepsze życie? Chciałabym, żeby tak było w twoim przypadku,
      ale niestety szczerze w to wątpię. Jeśli znęcał się nad ludźmi, to musiałby
      przejść solidną terapię, żeby zrozumieć, jak źle postępował. A takiej nie
      przeszedł na pewno.
      I jeszcze małe słowo o tatuażach - osobnik, którego spotkałam (przyszedł
      zlutować łancuszek do mojego taty, naprawdę traumatyczne przeżycie) miał tatuaże
      na twarzy. Kropki, kreski i te sprawy. i coś wstrętnego na szyi - tego bym nie
      nazwała rzemiosłem artystycznym. Brrr, na samą myśl
    • jovanka_lena Re: były więzień i dzieci 30.09.06, 14:27
      ja bym podeszla z rezerwa ale bez uprzedzenia, nei zapraszala od razu do domu
      ale spotkala sie na neutralnym gruncie ale tez bez specjalnych aranzacji tylko
      jesli bedzie akurat taka sytuacja rodzinna, spotkanie, nie ma sie co rzucac
      ludziom na ratunek tak ekstremalnie zapraszajac ich do domu od razu jesli
      bedzie sie po dlugiom czasie dobrze sprawowal bym pomyslala ale nie sadze zebym
      jedak zaprosila do domu, dom to moja intymna przestrzen i mam prawo do
      decydowania kogo zapraszam, mozna ludzi naczej wcizagac do zycia z
      spoleczenstwie, niech go zaprasza tesciowa a wy tez wpadajcie na ciacho, bedzie
      obcowal ze spoleczenstwem ale nie u ciebie w domu, i jak myslisz? ja bym tak
      zrobila, pa!
    • kubona Re: były więzień i dzieci 30.09.06, 20:47
      wiesz, każdy ma prawo do normalnego życia. nawet ci którzy wyszli dopiero z
      więzienia. skoro to kuzyn Twojego męża, to zapytaj go to, co on o tym sądzi,
      czy mieli dobre kontakty zanim trafił do więzienia, jak się dogadywali....

      i odpowiedz sobie na pytanie: czy gdyby on nie był w więzieniu czy też byłabym
      do niego uprzedzona?
      dzieci mu nie powierzysz, nie zabierze ich na spacer przy pierwszym spotkaniu
      więc raczej nie ma sie czego bać, zaproś wszystkich na rodzinny niedzielny
      obiad - będzie teściowa, mąż rodzina. zobaczysz jak to będzie,

      kazdy ma równiez prawo do traktowania ich jak innych ludzi, pobyt w więzieniu
      nie jest czymś co wymaga nałożenia włosiennicy i pokuty do końca życia. Ten
      mężczyzna z pewnościa zastanowił się nad swym postępowaniem, być może wyciągnął
      wnioski. zapewne ma kuratora, lecz może byc mu potrzebna pomoc w znalezieniu
      pracy, nie piszesz o tym, jakie ma plany na przyszłość? to bardzo ważne, jeśli
      nie będzie robił nic, zabraknie wsparcia i przyjaznego kąta gdzie będzie mógł
      przetrwac kryzys szybko może wrócić tam skąd przybył....

      jest to równiez rodzina Twego męża, a od kogo oczekujemy pomocy jak nie od
      rodziny? piszesz, ze to w dużej mierze kwestia posiadania rodziców alkoholików,
      dajcie mu szansę, jeśli nigdy nie miał prawdziwej rodziny, nie wie jak powinna
      ona wyglądać....
      resocjalizacja w polskich więzieniach jest możliwa - to zalezy od chęci
      osadzonego, jeśli nie wyrazi zgody pracownicy więzienia nic nie mogą zrobić,
      wtedy taki osadzony lezy, i ogląda gazety z nagimi panienkami.

      jestem pedagogiem resocjalizacji, odpowiadając na Twoje pytanie:
      tak, zaprosiłabym do domu, do dziecka. gdyby było naprawde źle, zawsze moge
      pokazac drzwi. i w mojej obecności nikt nie zrobi nawet kawałeczka krzywdy
      mojemu synowi.
Pełna wersja