Gość edziecko: guest IP: *.* 02.10.01, 01:43 Czy u Was jest podobnie moj maz pozwala dzieciom na wszysko wiec, za nim dzieci przepadaja,a ja mowie, aby sprzatac zabawki malowac kredkami po papierze, a nie po scianach wiec jestem be. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 02.10.01, 20:51 U nas jest podobnie a dzieje sie tak, ze ojcow dziweci widuja rzadzej i dlatego chcac to jakos zrekompensowac pozwalaja na wszystko. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 02.10.01, 22:37 A u nas odwrotnie,hi,hi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 03.10.01, 11:16 Mało tego; u nas zdarza sie, że tata pozwala a mama zakazuje w tym samym czasie.I muszę wtedy ostro tłumaczyć jednemu i drugiemu dlaczego? A dziecko od tego głupieje...Na szczeście zawsze jakoś mi się udaje czego wszystkim życzę.PozdrowionkaMałgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 03.10.01, 14:26 Myślę, że to nie jest dobry układ.Rodzice powinni ustalić wspólny front i zasady "życia w rodzinie". Nie chodzi mi o drobiazgi, czy sytuacje nie mające wpływu na kształtowanie się osobowości dziecka, jego poczucia odpowiedzialności, czy zwykłego szacunku do swojej i cudzej pracy.Ojciec na równi z mamą powinien uczyć dzieci zasad współżycia w rodzinie (a potem w społeczeństwie - bo to się właśnie tak przekłada) - sprzątania po sobie zabawek, potem ciuchów , czy talerza ze stołu. Jeśli mama robi tak, a tata zupełnie odwrotnie, dziecko jest zdezorientowane brakiem jasnych reguł, a potem wybiera łatwiejsze rozwiązanie i buntuje się przeciwko rodzicowi proponującemu rozwiązanie trudniejsze. Ważne tu jest, żeby samemu dawać dobry przykład, czyli stosować się do zasad wpajanych dziecku. Jeśli uczymy malucha, że nie wolno np. wchodzić w butach do pokoju, a sami wchodzimy, to możemy liczyć się z "wychowawczą porażką". Pamiętajmy, że proces wychowania zaczyna się praktycznie od samych narodzin. To nie jest tak (wszyscy dobrze o tym wiemy), że dopiero w szkole dzieci są kształtowane. "Fundamenty" swojej przyszłej życiowej postawy wynoszą z domu - szkoła może już je doskonalić albo wypaczyć.Jest jeszcze druga strona problemu braku wspólnej taktyki. Może się to niezauważalnie przeistoczyć w rywalizację, który rodzic lepszy, bardzej pobłażliwy(- czyli podatny na dziecięcą manipulację). Dzieci skrzętnie to wykorzystują. NIeświadomie też przejmują wzorce układu w rodzinie, np. mama służy do sprzątania, gotowania, zmywania, a tata do szaleństw z dziećmi, siedzenia przed telewizorem i do tego żeby mama mogła mu usługiwać.Mam nadzieję, że się nie pogniewasz, Zosiu, że poruszyłam tu nieco inne sytuacje niż Twoja. Twój post nasunął mi pewne spostrzeżenia, a zgodzisz się ze mną, że temat jest szeroki. Dorka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 03.10.01, 20:04 Dorka Oczywiście, że taki układ jest nie do przyjęcia gdy rodzice są diametralnie innego zdania, ale jak pisałaś w sprawach mających wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka.To prawda , nie zawsze z mężem mam takie samo zdanie, ale staram się wtedy żeby nasza pociecha usłyszala ostateczną wersję. Nasze "podknięcia wychowawcze" są , mam nadzieję innego rodzaju.Zdaża się czasami, że tata zabrania jej siedzenia przy kompie; Kasia oczywiscie w płacz; mi się serce kroi i pozwalam na siedzenie ale po kolacji i kąpieli w moim towarzystwie (czytamy bajki na dobranoc).Staram się załagodzić sytuację jak to określam "nie nerwowo" i myślę,że nie robię wtedy dużego błędu wychowawczego.Wszystkim życzę i sobie też dużo cierpliwości i jasnego oceniania sytuacji: zabraniać czy pozwalać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 03.10.01, 21:46 My też czasem przy Eleonorze na "gorąco" ustalamy pewne kwestie (w nagłych , nowych sytuacjach).Wydaje mi się Małgosiu, że dziecko wyczuwa, że mama "mięknie" i u niej można więcej "wygrać" (lub u taty).Sama pamiętam, że moja mama też starała się łagodzić stanowcze postanowienia taty. Prowadziło to do tego, że braliśmy ją na litość. Nigdy nie prosiliśmy ojca. Mama dawała sobą manipulować - wystarczyło trochę się pożalić.Chodzi mi o to, że rodzice, nawet gdy się ze sobą nie zgadzają , zawsze powinni dojść do konsensusu dla dobra dziecka. Przykład komputera - ja taką sytuację widzę tak:Tata zabrania, dziecko płacze, mama mięknie. Razem negocjują nowe warunki - mama proponuje "polubowne" rozwiązanie na dziś, tata raczej nie powinien mieć nic "na przeciwko" (chyba, że ma kompleksy podwładnego i chce rządzić choć w domu ). Dziecko uczy się, że wiele spraw można rozwiązać za pomocą konstruktywnej rozmowy, a nie manipulacją. Widzi też, że rodzice się nawzajem szanują. Dorka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 04.10.01, 09:09 A u mnie jest odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Tat pozwala na wszystko, a mama nie IP: *.* 04.10.01, 18:56 Tak, tak na pewno lepsza rozmowa niz manipulacja.Ale nie zapominajmy, że dzieciaki są nie tylko mądre ale bardzo, bardzi sprytne.Przykład z dzisiaj.Moja Kasia wie, że nie pozwalam na kupowanie tzw.laleczek kioskowych (jakie pięniądze taka jakość) a ma ich w domu sztuk parę/naście.Mnie już od dawna nie prosi o kupno nowej do kolekcji więc ...wykorzystała boguwinnego dziatka odbierającego ją wyjątkowo dzisiaj z przedszkola.A radości miała co niemiara, bo i tak dopięła swego- no i bądz tu mądry i pisz wiersze...wszystkiemu winni są dziatkowie Ale powaznie to faktycznie, nikt nie mówił, że wychowanie w zgodzie i wzajemnym szacunku jest sprawa prostą.Pozostaje nam jednak nadzieja,że nam się uda...czego wszystkim serdecznie życzęMałgosia Odpowiedz Link Zgłoś