Mój synek nie ma czasu na jedzenie

14.11.06, 17:17
Kacper ma 17 miesięcy i do niedawna byl dzieckiem idealnym jeśli chodzi o
jedzenie.
Siadał w wysokim krzesełku,otwierał buzię i zjadał wszystko bez protestów.
Od pewnego czasu ta "promocja" się niestety skończyla.....
Teraz siada,zje dwie-trzy łużyki,tyle,aby nie burczało mu w brzuszku i już
jest gotowy do biegania.Owszem,jadłby,gdybym chodziła za nim po domu i
wkładała do buzi,nie przerywając zabawy.najlepiej wchodzi mu jedzonko które
mozna wziąść do ręki i "pogryzać".Zupka,kaszka i wszystko "lejace" odpada.
Rozumiem oczywiście że to taki okres,ale czy wy w tym okresie W jakiś sposób
"przemycałyście" zupki i sztućcowe posiłki wymagające spokojnego siedzenia,czy
na pewien okres raczej pozwolić mu jeść "fast food" w wydaniu dziecięcym?
Nie chciałabym go przyzwyczajc do tego,że można jeść w czasie zabawy.
    • asia06 Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 14.11.06, 22:47
      Moja mała ma też 17 miesięcy. Zupki zjada jak ma ochotę, grzebiąc w nich czym
      się da, poza tym jedzenie ląduje na talerzyku na niskim stoliku i zjada, kiedy
      ma ochotę. Jak jest niedojedzona, to ciągnie pierś (ale zwykle się najada "fast
      foodem").
    • hanka56 Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 00:57
      Moja mała też ma 17 mcy, jedzenie mogłoby dla niej nie istnieć. Żeby utrzymać
      ja w krzesełku muszę wymyślać coraz to nowe ciekawe przedmioty, przy czym
      zabawki lub jedzenie sa w ogóle nie interesujące, najlepsze są pudełka, które
      można otwierać, wyjmować różne przedmiaty ze środka i wkładać je tam z
      powrotem, i ciągle musi to być coś nowego. jeżeli nie jest zaangażowana
      manualnie, to łyżka którą jej podaję napotyka na opór jej machającej lewej
      łapy. Wiem że przyzwyczaiła się do tego i nie powinno tak być, ale co mam
      robić, żeby cokolwiek zjadła jestem w stanie dać jej wszystko.
      • bammbi Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 08:25
        Mam to samo, dokładnie jak bym czytała o mojej 15 msc-nej latorośli
        każdy posiłek musi byc konsumowany w wysokim krzesełku - sama mi się na nie
        wspina, ale na tym zapale się kończy. Gdy już zasiądzie w krzaesełku ja muszę
        mieć wszystko gotowe, przygrzane bo wiem że mam tylko kilkadziesiat sekund na
        nakarmienie młodej. Po tym czasie zaczyna mi skakać w krzesełku, machać rękami
        etc etc. Oczywiście nie jest to typowe karmienie, bo jednocześnie muszę ją
        maxymalnie zabawiać, zawsze obwowiązkowa jest gitara (taka dla dzieci) aż boję
        się pomyśleć co będzie gdy się gitara zapsuje. Po 20 sekundach młoda potrzebuje
        nowych wrażeń więc książeczka (Pierwszy słownik obrazkowy Książeczka - super
        sprawa) mała pokazuje obrazki a ja je nazywam (oczywiście po polsku na razie) w
        tym czasie kombinuje jak by tu uniknąć jedzenia, ale chęć zabawy i "wiedzy"
        jest większa i zawsze uda mi się wcisnąć jej pare łyżeczek, czasem nawet super
        zje ! Odkąd zaopatrzyłam nas w to wysokie krzesełko, karmienie jest jej nie
        jest już takim koszmarem jak wcześniej, naprawdę, a nie sądziłam że to pomoże.
        Wcześniej ganiałam z małą po całym domu - to było straszne, po 1 posiłku
        (zazwyczaj max 5 zjedzonych łyżeczek) miałam atrakcje typu : pranie zapaćkanego
        dywanu, przebieranie (oczywiscie mała cała wysmarowana) zbieranie jedzenia po
        kątach itp. Oczywiście latając tak za nią też musiałam się wygłupiać bo nic by
        nie zjadła, teraz to wszystko się skróciło, jest wygodnie i dużo lepiej. Mam
        jeszcze taki awaryjny sposób, mam taką szuflaDĘ w pokoju na samym dole, w
        której jest zawalisko i ta szuflada jest zabezpieczona, są w niej jakieś domowe
        narzędzia - szczotki, części nie wiadomo od czego, jakieś śrubokręty
        pudełeczka, jak małej to otworzę to jest w 7 niebie, po prostu inny świat,
        grzebie zawzęcie, nie wie czego sie złapać i zjada mi wszystko co jej wtedy
        podam, najgorszy moment to ... zamykanie szuflady wink
      • letica Hanka56 - mam identycznie :) 24.11.06, 04:21
        O to,to wink Też mam 17-miesięczniaka , najlepsze są pudełka, na razie hitem jest
        zielone pudełko po chusteczkach Pampers. Podobnie jak Ty zabawiam syna, coś mu
        opowiadam , śpiewam itd - inaczej wyłazi z krzesełka i znajduje sobie zabawę. A
        ja należę do matek - wariatek , takich , dla których wypadnięcie posiłku lub
        dwóch z grafiku dziennego to koniec świata i posuty humor na reszte dnia smile
    • agnieszka129 Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 07:23
      U mnie dokładnie to samo tylko że córcia ma 8 miesięcy więc menu Fast foodowe
      jest znacznie ograniczone w stosunku do tego które może jeść 17 miesieczne
      dziecię. Tak więc w sumie jeszcze większy problem.
    • bammbi Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 08:29
      Powiem Ci że Twój 17 msc-niak ze zdjęcia wygląda na 7 latka !
      MOże Ty go przekarmiasz, może tylko wydaje Ci się że on mało je !
      Moja córka ma 15 mscy i naprawdę słabo je - waży w porywach 9 kg a Twój 17 msc-
      niak wygląda bardzo dorodnie !
      • iwonatyl Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 20:20
        No tak,Kacper jest faktycznie duży (92 cm/14,5 kg),ale poruszyłam problem nie
        ilości,ale kultury jedzenia....
        Ale troche mnie te posty uspokoiły-jak podrośnie i zmądrzeje,zajmiemy się jego
        kulturą.
    • kama1978k Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 11:33
      U nas identycznie - Filip od zawsze praktycznie był niejadkiem ale teraz
      nakarmienie go przekracza wszelkie zdroworozsądkowe granice. Po pierwsze
      trzeba mieć anielską cierpliwość ( na stoliku w jego krzesełku co 28 sekund
      muszą znajdować się nowe zabawki łącznie z moją szkatułką na biżuterię ), po
      drugie niezłą kondycję ( kiedy już w krzesełku nie daje się wysiedzeć trzeba
      trochę pobiegać po mieszkaniu a jeszcze jak mama goni z łyżką to z dzikim
      uśmiechem zamykać się w łazience ) noi przede wszystkim wyćwiczoną do
      perfekcji umiejętność wkładania do buzi jedzenia zwłaszcza dot. to łyżek bo
      jak to nazwałyście "fast foody" elegancko wchodza rękami ). Jednym słowem
      masakra!
      • mmalicka21 ja bym nic nie przemycała 15.11.06, 11:34
        będzie głodne to przyjdzie i zje
        z cała pewnością
        • kama1978k Re: ja bym nic nie przemycała 15.11.06, 12:18
          Szczerze wątpię. Dziecię moje czase próbuje nam udowodnić że jak najbardziej
          może żyć bez jedzenia.
      • hanka56 Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 15.11.06, 20:53
        Ha ha, u nas szkatułki z biżuterią też były przerabiane, niestety po jakimś
        czasie przestały działać... Przerabialiśmy też kosmetyczki z zawartością oraz
        wkłady do szuflad ze sztućcami i innymi pierdołami kuchennymi oraz wkład do
        szuflady z drobiazgami biurowymi. Ale to wszystko się już znudziło memu
        dziecięciu. Obecnie mogę ją nakarmić wyłącznie wtedy, gdy siedzi lub stoi na
        blacie kuchennym i ma dostęp do zawartości wiszącej szafki z pzrzyprawami,
        kostkami rosołowymi, dzbanuszkami z zapachami do ciast i kolorowymi miskami. Te
        same rzeczy na blacie krzesełka do karmienia już nie działają, ale na blacie
        kuchennym tak. Takie karmienie wymaga ode mnie niezłej koordynacji, bo oprócz
        zabawiania, manipulowania łyżką w taki sposób żeby uniknąć wywalenia zawartości
        oraz machającej "łapy", doszedł jeszcze element pilnowania, żeby mała nie
        spadła z kuchennego blatu... Boję się co będzie dalej, już kończą mi się
        pomysły. Dzisiaj udało mi się ją nakarmić dając jej miskę z cebulą. Oglądała
        każdą z osobna, próbowała obdzierać suchą łuskę i odrywać ewentualne
        szczypiorki... Dodam że mała ma 17 mcy i waży niecałe 10kg.
        • hanka56 Re: Mój synek nie ma czasu na jedzenie 24.11.06, 03:18
          Dopisuję się znów, bo jestem przeszczęśliwa. Moje dziecię zaczęło znowu jeść w
          miare normalnie, tzn interesuje się wszystkim, co jej położę na blacie
          krzesełka, nie muszą to juz być nożyczkismile i OTWIERA PASZCZĘ. Sprawcami
          poprzedniego zachowania jak się okazało były dwie lewe czwórki, które ujrzały
          właśnie światło dzienne. Hurra!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja