samochodem naSycylię???

IP: *.* 20.01.02, 10:01
W maju zamierzamy pojechać na Sycylię samochodem.Nasza Mała będzie miała wtedy 11 mies.Czy uważacie,że to słuszna decyzja???Czy miałyście podobne doświadczenia?Natalia.
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: samochodem naSycylię??? IP: *.* 20.01.02, 13:28
      Dojechalam samochodem do Kalabrii, prawie do samego reggio. Na Sycylii bylam dwa razy na wycieczkach. MIalam ze soba dwie spore panny, ale mnostwo ludzi podrozowalo z malutkimi dziecmi i mysle ze Wlochy sa wyjatkowo przyjazne do podrozy z dziecmi, przy autostardach jest siec restauracji z zapleczem, gdzie zawsze jest punkt do przewijania i wysokie krzeselka, posilki mozna komponowac samemu a wszystko jest swieze. Nappisz co bys chciala wiedziec to opisze dokladniej :)
      • Gość edziecko: guest Re: samochodem naSycylię??? IP: *.* 20.01.02, 20:02
        my byliśmy z 15 miesięczną Martą w dwuetapowej podróży W-wa-Wiedeń (2 dni pobytu) potem - Wiedeń - Andora - jechaliśmy z przerwami na pieluchę i rozciągnięcie kości I etap około 9 godzin i drugi około 12 i było wspaniale- Marta przeważnie spała, my zmienialiśmy się za kierownicą - podróż samochodem jest o tyle dobra że możesz się w każdej chwili zatrzymać na ile chcesz więc nie ma co się bać - a maluchy w wieku około roku są w 90% tak ululane przez samochód że śpią prawie całą drogę :)
    • Gość edziecko: guest Re: samochodem naSycylię???-do Gosi26 IP: *.* 21.01.02, 11:39
      Gosiu,dziękuję,że odpowiedziłaś na mój list.Interesuje mnie trasa.Jak ją przeżyć.Jedziemy w okolice Palermo.To od nas ok.2500 km.Tak sobie myślę,że z noclegami to pewnie pojedziemy ze trzy dni...Jak to zniesie Nadia?No i mam jeszcze jedna obawę(może smieszną):czy przez te wakacje małej nie rozreguluje się z takim trudem ustalony rytm dobowy i po powrocie do domu będę ją musiała np.uczyć zasypiania.Nie wiem,czy rozumiesz moje obawy,a może są niepotrzebne?Pozdrowienia ,natalia.
      • Gość edziecko: guest Re: samochodem naSycylię???-do Gosi26 IP: *.* 22.01.02, 11:07
        Witam moje drogie !W ubiegłym roku w maju razem pojechaliśmy razem z 10 miesięcznym wówczas Jasiem do Hiszpani (2500 km około). Wzieliśmy ze sobą zapas pieluch, jedzenie w słoiczkach i picie, całe mnustwo zabawek i wszystkie inne rzeczy jakie wydawało się że będą potrzebne oczywiście w ilościach na jakie pozwalał nasz samochód. Wyjechaliśmy z Warszawy raniutko tzn. jak nasz synek się wyspał. Jechaliśmy przez sześć godzin (pierwszy dzień podróży) do Jeleniej Góry bo tam był nasz pierwszy nocleg, darmowy u rodziny. Jasiek bawił się, jadł i spał bez problemu. No spał może trochę więcej bo chyba dwa razy niż to zdarzało się w domu. Wyglądało to mniej więcej tak: godzinka zabawy, pół godziny jedzenia i półtorej godzinki spania i od nowa. Przewijanie odbywało się w samochodzie na tylnim siedzeniu. Zrobiliśmy dwie przerwy na rozprostowanie kości. Jasiek zachowywał się super. Drugi dzień rozpoczęliśmy o 6 rano i do przejechania mieliśmy całe Niemcy zakładaliśmy że do 19 - ej wieczorem. Wtedy to planowaliśmy przekroczyć granicę z Francją i zanocować w tanim hotelu (hotele we Francji są dużo tańsze jak w Niemczech). Jasiek jak poprzedniego dnia bawił się jadł i spał. Mieliśmy trzy pół godzinne przerwy na parkingach w Niemczech. Na parkingach przy stacjach benzynowych przy autostradzie (benzyna troszkę droższa jak na stacjach w miasteczkach czy poza autostradami)są specjalne pokoiki gdzie można przewinąć dziecko, nakarmić umyć itp. Poza tym są kuchenki mikrofalowe gdzie można podgrzać posiłek dla malca. Wszyscy z obsługi stacji byli bardzo pomocni. Niestety potem nie było tak fajnie jak zakładaliśmy ale nie chodziło tu o Jasia który przespał w samochodzie całą noc budząc się tylko na karmienie (karmię piersią). Okazało się że we wszystkich hotelach wzdłuż autostrady do Hiszpanii nie ma wolnych pokoii bo wszystkie miejsca są zarezerwowane. Dodam że w każdy miasteczku hoteli było kilka i nie zwarzaliśmy już na cenę (niską). Także całą noc spędziliśmy na jeżdzeniu od miasteczka do miasteczka, szukaniu hoteli, aż do 6 rano kiedy postanowiliśmy przespać się chociaż dwie godziny na parkingu przy autostradzie w samochodzie, Jasiowi absolutnie taka niedogodność nie zrobiła różnicy. Spał na mnie czyli na moim brzuchu i przytulał się do piersi, ale głównie całą noc przejechał w swoim foteliku. Dodam że mieliśmy wtedy fotelik większy taki od 13 kg z regulowanym oparciem, czyli można było ustawić w pozycji leżącej. Noc minęłą bez problemów z Jasiem. Po przespaniu dwóch godzin mój zdeterminowany mą postanowił jak najszybciej przejechać Francję by znaleźć się w wymarzonej Katalonii, dodam że mieliśmy do przejechania połowę francuskiej trasy. Jasiek zachowywał się super. Bez jakich kolwiek zensacji czy problemów. Owszem znudziły mu się jego zabawki które wżieliśmy ze sobą, ale było tyle innych ciekawych przedmiotów które zabraliśmy ze sobą lub też były już w samochodzie, że daliśmy radę pokonać trasę do miejscowości Pals na Costa Brava. Dojechaliśmy o godz, 18 ej wieczorem. Podróż odbyła się bez komplikacji. Podobnie było w drodze powrotnej. Tylko z wyjątkiem, że z góry zaplanowaliśmy pominąć nocleg we Francji i jechaliśmy dzień i noć non stop rzeby rano znaleźć się w Jeleniej Górze. Oczywiście były przerwy na rozprostiowanie nóg. Kilka po pół godziny. Pobyt był fantactyczny. Jasio odetchną czystym nadmorskim powietrzem. Miał okazję pobyć z tatą, który na codzień jest w pracy od rana do wieczora, co zaowocowało wypowiedzeniem przez Jasia poraz pierwszy słowa "Tata" i to z pełnym zrozumieniem. Wszyscy tubylcy byli bardzo przychylnie nastawienie i pomocni. I dopiero tam zobaczyłam że dla Niemców, Brytyjczyków czy Francuzów których było sporo nie jest problemem podróż z kilkumiesięcznym bąblem. W każdej restauracji ( jedzenie wychodziło taniej, niż jak kupowaliśmy produkty w sklepie i gotowaliśmy sami - dodam że obiad dla dużego chłopa z e szklankąpiwa kosztował 20 zł mniam mniam) dostawaliśmy krzesełko do karmienia JAsia i pytano nmas czy przygotować coś specjalnego dla dziecka, albo może coś podgrzać. Obsługa restauracji zabawiała Jasia kiedy był bardziej rozbrykany, żebyśmy my mogli zjeść. W ogóle wobec dzieci panowała ogromna tolerancja gdzikolwiek one były i gdzie my się pojawialiśmy. Wakacje idały się doskonale i zachęcam wszystkie mamy do podróży z malcami. I wcale nie kosztuje tak dużo jak mogłoby się wydawać (byliśmy tam drugi raz i taniej nas wyniosło jak wczasy nad Bałtykiem, a wrarzenia, atrakcje i pogoda gwarantowane). Przynajmniej jeżeli chodzi o Hiszpanię. Aha ! Pampersy, kosmetyki i jedzonaka w słoiczkach były wszędzie dostępne. Przeważnie firmy Nestle ( u nas niem a takich), nie przeterminowane i w takiej samej cenie co w Polsce). Jeżeli macie jakieś pytania to napiszcie. Chętnie odpowiem i udzielę informacji na temat wyjazdu z malcem i wakacji na Costa Brava po kontem małych dzieci i dorosłych (co, gdzie i za ile). Pozdrawiam KAsia (kborz@go2.pl)
Pełna wersja