Gdy obcy częstują twoje dziecko

IP: *.* 29.01.02, 21:28
Nie daję mojej córeczce landrynek ani innych twardych cukierków. Ząbki to jedna sprawa, a po drugie trochę się boję, gdyż podobno jak byłam mała to zadławiłam się tak, że moja mama ledwo mnie odratowała. Zdarza się czasem, że obcy ludzie częstują moją córeczkę takimi właśnie dużymi twardymi cukierkami, np sprzedawca w sklepie (po jednym córeczka podziękowała więc w nagrodę dostała jeszcze drugiego), Św.Mikołaj :), jakaś pani spacerująca z wnuczką... Czy wy swoim maluszkom dajecie takie słodycze? Czy nie przeszkadza wam jak inni częstują wasze dziecko?
    • Gość edziecko: Gosiafka Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 29.01.02, 21:39
      Bardzo mi to Ulu przeszkadza i nie pozwalam na to po prostu.czasami ....ech zdarza mi się że bierzemy od kogoś "podarunek" i mamy go potem zjeść ,ale jeśli to landryna lub coś równie słodkiego ...jakoś tak zapominamy ;)Znajomi w domu to inna sprawa ,ale człowiek na ulicy to obcy człowiek a ja uczę moje córcie aby nie ufały każdemu człowiekowi na ulicy.Może jestem troszkę za ostrożna ale taka już ze mnie mama.Gosia :hello:
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 01:27
      Coz- nie pozwalam. Po wielu trikach mam taki ktory dziala zawsze- moje dzieckojest chore nie moze jesc slodyczy. I koniec. Dziewczynki bardzo szybko nauczyly sie odmawiac a kiedy juz cos dostaly to patrzyly na mnie. jesli byla to znajoma w parku, ktorej dzieci tez jadly itd, to oczywscie ze tak....Tez mam chysia na punkcie obych i moje dziewczyny byly uczulane zadnych obcych. Zadnych raczek, kolanek, cukierkow. Nic. Ktos sie przyczepia- szukac mamy- nawet mu nie tlumaczyc ze mama nie pozwala rozmawiac. Olac.Efekty czasem byly meczace- bo nikt na kolana nie wezmie dziecka w autobusie i jeszcze dzie uwazaja ze niewychowane bo sie szarpie jak jakas pani glaszcze po buzi ( a co to pies- obcych psow sie nie glaszczea dzieci mozna?)...Ale zawsze przpomina mi sie historia z Zuzia,moja druga coreczka. Jechalismy autobusem, ja bylam wtedy w zaawansowanej ciazy z Ola i trzymalam jakies siaty (jak to matka polka) dziewczynki mialy 6 i 5 lat. Aniajakos sie trzymala a Zuza sobie nie radzila, wiec starsza paniktora wysiadala, zaproponowalapomoc, ze sprowadzi Zuze i poprosilaja o reke. A Zuza- nie. Pani- dlaczego? Zoza- bo ty jestes obca :) Ale mi glupio bylo... ale jednczesnie czulam dume z mojej Zuzi :)
    • Gość edziecko: Politea Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 07:57
      Sama słodyczy dużo nie daję Maluchowi, a jeżeli to na pewno nie landrynki i inne świństwa (lizaki, chipsy, itd.). Inna sprawa to, to, że Karolinka w zasadzie nie przepada za słodyczami. Ale w przypadku dawania przez obcych na ulicy, w parku, dla mojego dziecka słodyczy - jestem bezwzględna . Karolina zazwyczaj chowa "prezent" do kieszonki i o nim zapomina zanim zajdziemy do domu. Ja natomiast dostaję furii i zazwyczaj grzecznie, acz stanowczo mówię: dziękuję bardzo, ale my nie jadamy ... Reakcja darczyńcy jest różna - do jednych to dociera, bo pytają dlaczego, a ja wtedy, że choroba i takie tam. A inni sami stwierdzają, że przecież jeden cukierek nie zaszkodzi i że wredna matka żałuje dziecku, itd. Od jednej pani usłyszałam nawet, że jestem niegrzeczna, bo jej odmówiłam :fou:Czemu wszyscy lepiej wiedzą co jest dla mojego dziecka najlepsze?Pozdrawiam,Politea :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 08:27
      Z moim dzieckiem to samo i tez nie jada cukierków, jedynie herbatniki i kruche ciastka, a na kakao i czekoladę jest uczulony. Staram sie zrozumieć obce osoby, które częstuja moje dziecko, bo przecież robia to z sympatii, wiec staramy sie grzecznie odmówić albo po prostu cukierek trafia do mojej kieszeni, a dziecko zapomina. Ale powoli staram się uczyć małego, żeby sam odmawiał albo pytał, czy może. Dla niektórych jestem wyrodną matka, bo pozbawiam dziecka takich wątpliwych przyjemności, ale mnie to akurat nie wzrusza.A przy okazji wczoraj bylismy na spacerze i synek biegł sobie po chodniku a z przeciwka szedł starszy pan i z nienacka zatrzymał się przed małym zagadując, czy pójdzie z nim. Mały stanął jak wryty, ale nie odezwał się ani słowem. Pan zniechęcony odszedł, a mój mały (na szczęście po chwili) powiedział z oburzeniem: "Jakiś palant". I skąd mu się to wzięło ? Dobrze, ze facet nie usłyszał.ATA
    • Gość edziecko: guest Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 11:20
      Już dawno ustaliliśmy z moim Michasiem, że w soboty mamy "dzień cukierkowy". W pozostałe dni tygodnia słodycze dla niego nie istnieją i wcale mu ich nie brakuje. Sama jestem bardzo zdziwiona, jak łatwo tę zasadę zaakceptował, mimo, że lubi słodycze. Kiedyś dostał od jednej z cioć czekoladowego Mikołaja, ale zamiast podziękować, powiedział: Dlaczego mi to dzisiaj przyniosłaś? Nie wiesz, że dzisiaj nie jest dzień cukierkowy? Wahał się przyjąć, ale zjadł niewiadomo kiedy. :)Jeśli już dzieciak trzyma ów nieszczęsny cukieras w rączce i pożera go wzrokiem, to mu pozwalam. Ostatnio odgryzł kawałek Milky Waya i odłożył resztę do soboty - a w sobotę zapomniał :)Ale denerwują mnie lokale, gdzie uprzejmie wystawia się kuszące cukiereczki i obowiązkowo częstuje wszystkie dzieciaczki upychając im je po kieszeniach ile się zmieści. Denerwują mnie też kochani goście, którzy w odwiedziny do 1-1,5-rocznego dziecka przychodzą z wielką czekoladą. A potem czują się urażeni, gdy czekolada wędruje na najwyższą półkę. Patrzą na mnie jak na wyjątkowo wyrodną matkę, która zabrania maleństwu nawet czekoladki.Sama nie kupuję słodyczy dzieciom znajomych (co też się często spotyka z niezrozumieniem). Uważam, że częstować powinna tylko matka, która wie, na ile może dziecku pozwolić. Najbiedniejszy w tym wszystkim jest mój mąż, który ukochane toffi czy ptasie mleczko może spokojnie zajadać dopiero, gdy dzieci już śpią. :)
    • Gość edziecko: Anna72 Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 11:46
      Czesć! Całkowicie zgadzam się z Wami, drogie "wredne" mamy żałujące dzieciom landrynek... Ja też nie pozwalam Kamila dokarmiać słodyczami. On na szczęscie nie wie po co są landrynki ;-) , ale z czekoladą już mam pewien problem, bo skosztował i smakuje... Pół biedy, jak częstują go obcy, bo dziękuję, idę i chowam w kieszeń "smakołyk". Gorzej, jesli to rodzina, bo odmowa grozi obrazą, krytyką itd., ale hasło "pani doktor nie pozwala" nawet działa ;-) . Niestety oporne jednostki ciągle próbują nakarmić go wbrew mojej woli i nieraz widzę, że moja interwencja jest niemiłym zgrzytem. Ale nie poddaję się, czego i Wam życzę! W końcu bez landrynek można żyć i to całkiem dobrze :-) .Miło mi, że nie jestem odosobniona w moich przekonaniach. Pozdrawiam, Anka.
    • Gość edziecko: sawlb Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 12:26
      A wiecie,ze mi sie to jeszcze nie zdarzylo.Anglicy sa akurat pod tym wzgledem bardzo taktowni i,nawet jesli ktos chcialby poczestowac dziecko to najpierw pyta o zgode rodzica. Nawet jesli to jest na przyjeciu czy w towarzystwie o obcych juz nie mowiac.Pani w sklepie nawet pyta czy moze dziecku przykleic nalepke na kurtce.Babcia rowniez ,jesli cos przyniesie,daje nam do rozdysponowania a nie dzieciom.To chyba kwestia kultury spoleczenstwa.Musze przyznac,ze bardzo ulatwia zycie.
      • Gość edziecko: guest Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 16:01
        Bogusia1234? napisała/ł:> A wiecie,ze mi sie to jeszcze nie zdarzylo.Anglicy sa akurat pod tym wzgledem bardzo taktowni i,nawet jesli ktos chcialby poczestowac dziecko to najpierw pyta o zgode rodzica. Nawet jesli to jest na przyjeciu czy w towarzystwie o obcych juz nie mowiac.Pani w sklepie nawet pyta czy moze dziecku przykleic nalepke na kurtce.> Babcia rowniez ,jesli cos przyniesie,daje nam do rozdysponowania a nie dzieciom.To chyba kwestia kultury spoleczenstwa.Musze przyznac,ze bardzo ulatwia zycie.Pozazdrościć. A może ogłosić taką ogólnopolską akcję ukulturalniającą "życzliwych i sympatycznych skądinąd" słodyczodawców. Z akcją rodzić po ludzku przecież się udało!Moje dzieci jedzą słodycze tylko w domu, gdzie mają możliwość natychmiastowego umycia zębów. Mój sześcioletni syn ma zęby w idealnym stanie - warto!
      • Gość edziecko: guest Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 30.01.02, 22:15
        Dzięki takim dobrym ludziom Madzia już jadła czekoladę i chipsy. Jak mówię że MAdzia nie je czekolady to wszyscy robią duuuuuże oczy - ciekawe że ludzie są bardziej zdziwieni niż kiedy bym powiedziała że biję dziecko.
    • Gość edziecko: Malandzia Re: Gdy obcy częstują twoje dziecko IP: *.* 31.01.02, 19:25
      Moje dziecko samo dziękuje bo woli jeść czekolade(taką prawdziwą)niż ,,sztuczne cukierki,,.A ja po prostu dziękuję uprzejmym ludzią mówiąc że moje dziecko nie jada takich słodyczy.Pozdrawiam Malandzia
Pełna wersja