Gość edziecko: guest
IP: *.*
30.01.02, 07:45
Dziewczyny jak do tej pory miałam pewien rytuał u swojej małej, jesli chodzi o spanie, ale wczoraj wieczorem to juz zupełnie nie wiedziałam co robić.

Kamilka około 23 wydawła się bardzo spiąca wiec połozyłysmy sie obie, jak to robimy co wieczór. Niestety Kami cały czas się wierciła zmieniała pozycje, wstawała, kwiliła, przez około godzinę. Mnie niestety ogarniał coraz wiekszy sen a córkę nie. BYłam juz troche zdenerwowana na jej zachowanie i wstałam chcąc coś zrobic w kuchni(zawsze sprzatam jak ona juz spi) Kamilka juz była przy mnie, tak przez około 30 minut ja cos robie ona ze mną co ją próbowałam połozyć to nic z tego nie wyszło. Po pewnym czasie znowu połozyysmy sie obie i juz wydawało się ona zasnie , a tu znowu wstaje , ja juz prawie zasypiałam .. Kamilka w tedy chciała się bawic i jeszcze mnie na siłę ciągneła , w koncu zrozumiała ze ja juz nie dam rady , bawiła sie wiec sama, co własciwie w ciągu dnia sie jej przy mnie nie zdarza, zawsze razem. Dopiero za chwilę podeszła do mnie zaczeło po swojemu cos opowiadć i połozyła sie przy mnie na łózku. około 1 zasneła.Wczesniej nie miałysmy az takich problemów z usypianiem , jak chciała spac to spała jak bawić, to się bawiłysmy , a wczoraj ja nie wiedziałam co w koncu mam robić.Jestem podłamana