Czy bijecie swoje dzieci?

IP: *.* 25.02.02, 09:46
W sobotę byłam świadkiem takiej scenki, że jeszcze do dzisiaj mi skóra cierpnie, jak o tym pomyślę. Plac zabaw. Trzyletni chłopiec bawi się na zjeżdżalni. Mama w pobliżu stoi i pali papierosa. Zawołała do niego raz, że czas wracać do domu. Chłopiec nie reaguje. Matka krzyczy ponownie,trochę już głośniej. Brak reakcji. Matka wyrzuca papierosa, podlatuje do dzieciaka i wrzeszcząc na niego wali go po głowie i po twarzy. Dzieciak przewraca się na chodnik a ta kopie go gdzie popadnie. Na wzburzone reakcje innych rodziców kobieta nie reaguje. Bierze małego z krwawiącą wargą i wyjącego w niebogłosy pod pachę i odchodzi.Jezu skąd się biorą tacy ludzie? Ja jak dam małej klapsa w dupę to mam potem wyrzuty sumieniaZgroza
    • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 10:26
      To co napisałaś jest przerażające.Nie rozumiem jak można tak traktować swoje dziecko!Takie zachowanie świadczy tylko o jej głupocie i braku odpowiedzialności! A poza tym:bicie dzieci jest chya przestępstwem!Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci!
    • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 12:22
      Rzeczywiscie, to co napisalas jest przerazajace.Ale moze zamiast ferowac wyroki typu: "tacy ludzie nie powinni miec dzieci" powinnismy ("my", w sensie obserwatorzy takich zdarzen)zastanowic sie co takiego sie wydarzylo, ze ta kobieta zareagowala tak, a nie inaczej? Byc mmoze jest tylko zla, glupia, nieodpowiedzialna. Byc moze... Ale moze jest na skraju wyczerpania, nie potrafi reagowac stosownie do sytuacji, moze wymaga pomocy, a nie napietnowania i odrzucenia? Kiedys tez bylam swiadkiem podobnej, neco mniej drastycznej sceny w sklepie, kiedy matka tlukla wrzeszczacego 3,4 latka. Oburzenie ludzi, a i owszem. Pokatne, po cichu "ooo taka i owaka, wyrodna matka." Podeszlam, na sile odciagnelam ja od dzieciaka, zebralo mi sie pare wyzwisk na leb, a cowink Ale ona wyladowala swoja zlosc na mnie, po chwili wziela dziecko juz spokojnie, przytulila i poszla do domu. Kilka dni pozniej spotkalam ja na podworku. Podeszla do mnie i przeprosila za swoje zachowanie. Posiedzialysmy chwilke na lawce, opowiedziala mi dosc tragiczna historie swojego zycia. I wiem, ze nie ma byc moze usprawiedliwienia dla przemocy, ale.... Ta kobieta poszla na terapie grupowa dla zon alkocholikow. Wiem, ze jej zycie znacznie sie poprawilo, a ona juz nie reaguje w ten sposob na swoje dziecko.Czasem takie nienormalne zachowania to wolanie o pomoc. Latwo jest wyrokowac o innych z zacisza wlasnego, mniej lub bardziej nieskomplikowanego zycia. Sorry, ale dla mnie takie oceny sa tylko glaskaniem sie po glowce - jakimi to my jestesmy dobrymi rodzicami. My swoich dzieci nie bijemy, mamy do nich cierpliwosc i mimo wszystko dajemy rade. Sa tacy, ktorzy nie daja rady. Trzeba im pomagac, a nie potepiac. Oczywiscie, sa tez ludzie zli i glupi. Ale tego nie mozemy wiedziec po jednym rzuceniu okiem na scenke rodzajowa w ktorej glownym atrybutem "zlej matki" jest papieros palony na placu zabaw.Pozdrawiam.ps. Ja mojego dziecka nie bije, chociaz mialam kiedys taka chwile gdy Weronika miala jakies 2 miesiace, kiedy po 4 dobach z iloscia snu 2, 3 godziny/24 w calkowitej samotnosci od urodzenia malej, nosilam ja w te i wewte po mieszkaniu kryczaca w nieboglosy (kolka) przez jakies 6 godzin bez przerwy, i sila woli odlozylam ja do lozeczka, zamknelam sie w lazience i siedzialam na kiblu z zatkanymi uszami przez dobre 20 min przezywajac wewnetrzny horror. Gdybym wtedy nie zadzialala resztka instynktu, nie wiem, co by sie stalo. Byc moze jakas tragedia. raz jeszcze pozdrawiamja rowniez zla, glupia i nieodpowiedzialna, ktora nie powinnam miec dzieci.Joanna
      • Gość edziecko: Morud Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 13:00
        Droga Joanno. Napisałaś:"Latwo jest wyrokowac o innych z zacisza wlasnego, mniej lub bardziej nieskomplikowanego zycia. Trzeba im pomagac, a nie potepiac"Nie zauważyłam w moim poście żadnego potępienia ani wyrokowania. Przedstawiłam obraz pewnej scenki, której byłam świadkiem i daleko mi było do komentowania tego. Po prostu przeraziło mnie to, że są dzieci, które są narażone na coś takiego. Dlatego proszę ty też wstrzymaj się od potępienia mnie za brak reakcji, bo reakcja była tylko trafiła w pustkę......Monika
      • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 20:59
        Joanno,w jaki sposób wytłumaczyć więc dziecku,że jego mamusia jest zdenerwowana,zrozpaczona,załamana a ono,jako,że jest jej dzieckiem,musi to znosić i zbierać kolejne razy? Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia bicia dziecka.
        • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 22:21
          Podpisuję się pod zdaniem Joanny. Cała ta rodzina nadaje się na terapię grupową. Być może jest tam problem przemocy, alkoholizmu, początków kryzysu psycho-fizycznego ?Samym żalem nad dzieckiem niczego nie zwojujemy. Oburzenie często dolewa oliwy do ognia, chociaż nie sposób go nie wyrazić. Głowę daję, że ta matka sama choćby resztką świadomości wie, że NIE WOLNO. Nie oznacza to jednak, że sama jest w stanie przerwać to błędne koło. Być może nie potrafi z różnych przyczyn się opanować.Być może nie ma z kim porozmawiać.Dlaczego osoby obecne na placu zabaw po prostu nie zabrały chłopca matce, nie zasłoniły go przed ciosami, zamiast się oburzać? Dlaczego były tylko świadkami??? Nie wierzę, że kilka kobiet nie jest w stanie powstrzymać jednej furii.Zgadzam, się, że zachowanie tej kobiety zasługiwało na potępienie, ale ZACHOWANIE, a nie ona sama.Być może inne matki spotykające ją na placu zabaw są w stanie pomóc choćby przez podjęcie rozmowy, zainteresowanie się dzieckiem. Często rozmowa z obcą osobą, która potrafi słuchać, pozwala na zauważenie problemu, który w konsekwencji prowadzi do tak skrajnego zachowania. A zagaić rozmowę z tą kobietą jest łatwo- szczególnie palaczkom. Można poprosic o ogień, potem zwrócić uwagę na coś, co nam się podoba w niej samej, czy w jej dziecku. Jestem nauczycielką podstawówki. Zdarzyło mi się już zabierać od zdemoralizowanego jedenastolatka nóż, którym groził dzieciom podczas mojego dyżuru. Okazało się, że robił to już trzecią przerwę. Żadnej z koleżanek nie udało się wcześniej odebrać narzędzia. Szkoła jest sfeminizowana, więc męskiej pomocy akurat nie było. Pytałam go później, dlaczego dopiero mnie oddał nóż. Powiedział, że inne panie mu groziły (on oczywiście w żadnej sprawie sobie z naszych gróźb nic nie robił), a ja z nim zaczęłam rozmawiać, dlaczego i po co to robi. To taka relacja w skrócie. Cała historia tego chłopaka przypomina mi jednak trochę sytuację na placu zabaw.
        • Gość edziecko: Gosiafka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.02.02, 22:25
          a ja bym qrcze blade zadzwoniła po policję !!Jak mama jest chora lub cierpi na jakieś zaburzenia niech się leczy a nie maltretuje dziecko ! To nie jest własność ,która ma się jeszcze odpowiednio zachowywać ,bo mama ma ciężki okres :gun:Jeżeli ta kobieta tak zachowuje się na ulicy,przy ludziach rzekłabym całkowicie bezkarnie ,to co dzieje się w "zacisz domowego ogniska "? :what:Jaka byłaby reakcja gdyby tak lali się na ulicy dwaj panowie ?? -rozróba !!!Biją się!!!Policja!!!A tu .........matka wklepała dzieciakowi i nic :gun:Ja potępiam ,tak tak potępiam !!!!!!!Jezu co to za matka :what:no poniosło mnie ,naprawdę mnie poniosloGosia
          • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 25.02.02, 23:03
            Mnie też krew zalewa, bo postępowanie jest złe. Ale czy sądzisz, że chory psychicznie, albo alkoholik pójdzie sam się leczyć ????Z różnych racji zawodowych wiem trochę o ostatnim problemie. Alkoholik będzie twierdził, że nie jest alkoholikiem, a rzadko która osoba mająca problemy z psychika pójdzie do psychiatry.A co do zacisza domowego ogniska, to może właśnie ta mama dostaje od swojego mężczyzny niezły wycisk?? Powiesz, że w takim razie powinna wiedzieć, co robi własnemu dziecku. Niestety nie w każdym przypadku jest to wszystko takie proste.A gdyby się lali dwaj panowie, to POLICJA, bo.... . Czy ktoś na tym placu zabaw pomyślał o policji? Być może trzeba by było.Połowa matek w parku ma teraz telefony komórkowe. Mnie cały czas chodzi o to, że łatwo jest osądzać, niż pomyśleć, w jaki sposób przerwać przejawy brutalności u innych, bądź im przeciwdziałać.Iza
            • Gość edziecko: Gosiafka Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 25.02.02, 23:17
              Wychowywała mnie nalogowa alkoholiczka ( na moje szczęście tylko 9 lat) ,a i tak nie zapomnę wielu przykrych rzeczy .I właśnie z perspektywy takiego dziecka... tu mówię.Takie dziecko cierpi i nie obchodzą go problemy rodziców i bardzo żałuję że nikt nie zareagował odpowiednio kiedy dostawałam po twarzy za to, że nie chciałam oddać misia do sprzedania na wódkę .Każdy mówił że trzeba zrozumieć ,że przecież to ten alkoholizm .Obecnie pracuję w szkole i widuję takie same dzieci ,dzieci alkoholików -aż skurczone ze wstydu i strachu ,one nie mają niestety takiej Babci jak miałam ja ,która wyrwała mnie z rąk człowieka (którego szkoda oczywiście ) ale to człowiek który KRZYWDZI innych i tego NIC nie USPRAWIEDLIWIA.I powiem Ci jeszcze że takie matki które biją swoje dzieci z papierosem w ręku ,na placu zabaw .....nie wierzę że to przykład maltretowanej kobiety .To przykład kobiety zniecierpliwionej bo dziecko na czas nie zeszło z huśtawki,na czas nie ubrało spodenek,wylało sok na kanapę itd itp :(brrrrr ....Gosia
              • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 25.02.02, 23:55
                Brawo Gosiafka!Szkoda,że na ten temat nie mogą wypowiedzieć się same dzieci.One nie zastanawiają się,jaki problem może mieć mama,one po prostu czują ból...
                • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 26.02.02, 09:22
                  Po pierwsze - dzieki Izo za wsparciewinkPo drugie - do pozostalych Pan.Zgadza sie - niec nie usprawiedliwia przemocy i nie probuje je usprawiedliwiac, tylko zrozumiec i ja "leczyc", choc lepiej byloby zapobiegac, ale to utopia...Pan opcja jest latwiejsza - oburzyc sie na matke i....?????No wlasnie i co dalej?Ok - wezwac policje... A co ta ma zrobic?Moze pouczyc matke. TO NIC NIE DA.Ale moze tez zadzialac ostro - matke do aresztu, dzieciaka do izby dziecka.Potem moze sad rodzinny (tylko kto wniesie oskarzenie??? Czy ktorakolwiek z oburzonych pan w parku zdecyduje sie na to, czy ostatecznie uzna "to nie moja sprawa". Zakladam sie, ze raczej w 90% opcja nr 2).Sad rodzinny wydaje wyrok ograniczenia praw rodzicielskich, odebrania dziecka matce i umieszczenia w placowce panstwowej. I taki bedzie happy end wersji pt. "Potepiona i skazana".A w Domu Dziecka... Jezeli sie Panie ludzicie, ze "nawet w domu dziecka lepiej niz u matki, ktora zneca sie nad dzieckiem" to sie PAnie ludzicie. Z reszta w placowce tez beda tacy, ktorzy beda sie nad nim znecac. Najprawdopodobniej bardziej krzywdzac niz zla matka.A jezeli chodzi o prosty wniosek "jezeli pali to niecierpliwa i lubi katowac swoje dziecko.." Coz... pozostawiam bez komentarza! Podsumowujac - dobrze, ze sa ludzie zdolni bardziej perspektywicznie spojzec na problem. Jasne, ze dziecko nie rozumie, boi sie itd...Ale jakie mozna mu potepieniem perspektywy przedstawic?
                  • Gość edziecko: krakowianka Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 26.02.02, 09:50
                    Ja też czasem krzykne na Szymka albo mu dam klapsa,jak coś przeskrobie.Ale staram się mu najpierw wytłumaczyć że to nie ładnie itak nie wolno.Gdy Szymon był jeszcze malutki i płakał że ja nie miałam już nerwów to raczej wyczodziłam z pokoju żeby się uspokoić a po kilku minutach wracałam i prubowałam go znowu uspokoić ania
            • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy bijecie swoje dzieci?- do Gosi IP: *.* 26.02.02, 15:27
              O własnie Iza - krzyczeć i to głośno to każdy potrafi. Nie każdy potrafi, a przede wszystkim CHCE zareagować.......Gosia
      • Gość edziecko: malanda Re: Czy bijecie swoje dzieci?-Do Joanny IP: *.* 26.02.02, 16:11
        Joanno, chylę czoła, jestem pod wrażeniem przytomności umysłu i dojrzałości, jakimi się wykazałaś w sklepie. I zdecydowanie zgadzam się, że potępienie jest pomyłką. Ludzie którzy czynią źle potrzebują zapewne pomocy.Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: 220571 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 19:11
        Diękuję Ci Joanno za ten post.
    • Gość edziecko: AniaSK Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 10:07
      A ja mam do Was pytanie nieco z innej beczki, choć na temat. Czy nie wydaje Wam się, że ostatnio strasznie dużo mówi się o biciu dzieci (i dobrze, ale czy nie przesadnie?), ale powoduje to u wielu osób ogromne wyrzuty sumienia jeśli tylko dadzą dziecku klapsa (podobnie jak u matek, które nie karmią piersią, a przecież absolutnie powinny, wg aktualnie obowiązujących metod!). I wiecie jaki tego efekt? Kilka razy spotkałam w parku starsze osoby, które widząc mnie twierdziły "niech mu Pani wleje, to przestanie", "ja bym zastosowała bardziej drastyczne metody, lanie!", "no chyba będzie Pani go lała jak dorośnie, bo ta dzisiejsza młodzież" - i jak tak z nimi rozmawiam o tym, że bicie to nie jest żadna metoda, to okazuje się, że Ci starsi ludzie wnioskuja następująco: kiedyś się nie gadało w mediach o biciu dzieci a się je lało i było dobrze a teraz nie wolno dziecka tknąć i efekt jest tragiczny - wystarczy popatrzeć co się dzieje. Tak... a ja ma wyrzuty sumienia, kiedy dam dziecku klapsa (bardzo, bardzo rzadko). Ania
      • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 10:59
        Po pierwsze:chyba należy odróżnić klapsa od znęcania się nad dziećmi.Po drugie:problem jest tak bardzo złożony ,że można by tak dyskutować bardzo długo.A każda z nas ma trochę racji.Ale ja wciąż próbuję zozumieć jedno: dlaczego cierpi akurat dziecko,które jest słabe i bezbronne? Dlaczego sfrustrowana mama nie wyładuje swojej złości na kimś innym?Czy tylko dlatego ,że dzieciak jest akurat pod ręką?
        • Gość edziecko: AniaSK Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 11:08
          Myślę, że nie tylko dlatego, że jest pod ręką, ale... dlatego, że dziecko nie potrafi się bronić, prawda? :( Tak to w naszym życiu jest, że mniejsi są zawsze poszkodowani. Ania
          • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 11:16
            I to właśnie boli najbardziej.Chyba nigdy tego nie zrozumiem.ikasia
    • Gość edziecko: Agata Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 11:34
      Zgadzam się z dziewczynami, które nie ograniczją swojej reakcji do oburzenia na "wyrodną matkę", tylko próbują dostrzec w całej sytuacji jakieś drugie dno. Morud pisała, że zareagowała, ale ta reakcja trafiła w pustkę. W pierwszym poście nie pisałaś nic o swojej reakcji, więc nie dziw się, że do niej nikt nie nawiązał. Moim zdaniem podstawą jest właśnie reakcja na przemoc, a nie pokątne utyskiwanie na matkę czy ojca. Zdarzyło mi się w ubiegły weekend tak właśnie zareagować, gdy spostrzegłam dziecko płaczące na ruchomych schodach, na czworakach, miałam już przed oczami tragedię, jaka mogła się tam rozegrać. Tatuś odnalazł się dopeiro po chwili i jeszcze ochrzanił dzieci, że nie czekały tam, gdzie miały czekać, tylko wlazły na schody.Jeśli nie reagujemy, to nie mamy prawa czuć się lepszymi, niż ta matka. Dajemy ciche przyzwolenie. To jest właśnie klasyczna postawa, niestety często prezentowana także przez policję, że to prywatna sprawa, rodzinna sprawa, nie można się wtrącać. Jeśli "nie mozna się wtrącać", to nie wtrącajcie się ale i nie oburzajcie. Jedni mają lepsze kwalifikacje na rodziców, inni gorsze, tych innych może trzeba nauczyć, może uświadomić, może leczyć. A może sami byli bici przez swoich rodziców. Nie słyszałyście nigdy o takim mechanizmie, że ludzie, którzy doznali przemocy, sami są podatni na jej stosowanie? Ja byłam bita przez matkę w zaciszu domowym i dalibóg wolałabym, aby ktoś zareagował. Ale w ten sposób, aby jej uświadomił, że tak nie wolno, może skierował na jakieś leczenie, a na pewno nie pragnęłabym aby jej mnie odebrano. I na plaster mi czyjeś utyskiwania, że matka zła, albo że w ogóle nie powinna mieć dzieci. Bo co to oznacza? Że mnie nie powinno być.
    • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 11:45
      W takiej sytuacji reakcja pozostałych rodziców powinna iść dalej niż zwrócenie uwagi matce, że tak się nie robi. Jest wielce prawdopodobne, że dziecko jest maltretowane w domu. Wilekorotnie w szpitalu miałam do czynienia z dziećmi, które rodzice katowali. Problem w Polsce jest niedostrzegany, w USA ocenia się że 3 mln dzieci pada ofiarą przemocy w rodzinie. Trzeba takie sutuacje zgłaszać np. na niebieską linię albo na policję. W Polsce system nie działa jeszcze doskonale i nic nie zastąpi rodziców, ale jak rodzice nie są rodzicami tylko oprawcami to trzeba działać, aby nie dochodziło do takich sytuacji jak głośna sprawa Michałka.
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 12:38
      Opisalam taka sytuacje w wychowaniu. Moja reakcja byla- nawrzeszczalam na kobiete,gdyby nie moj maz to i w leb by zarobila. Jej reakcja brzmiala mnniej wiecej tak : ty *&^%$#%^&* to moja sprawai poje pi....... dziecko a nie twoja ty pi......... wiec sie od pi........ bo jak ci pi......... to cie dzieci nie poznaja ty pi........... I poszla nie zatrzymalam jej bo mnie troche przytkalo.....I wiecie coja sobie mysle? Ze ona tego dzieciaka sprala za to ze ja zareagowalam jak przyszla do domu. Moze powinnam z nia porozmawiac? Moze jej wytlumaczyc? No moze nie potrafie...Nastepnym razem faktycznie wykrece 912 a dzieciaka wyslena odbukcje i afere zrobie na cale podworko.... I najgorsze jest to ze ona pewnie juz tam nie przyjdzie. Nie wiem czy w domu dziecka jest gorzej czy lepiej jak przy sadystce. Wiem jedno- policja ma srodki prawne do tego zeby sie wtracic w taka sytuacje i moze masowo, jako emamy zaczniemy do panow policjantow wydzwaniac. Bo owszem sa ludzie zdegenerowani do szpiku kosci. Ale dlawiekszosci wystarczy jak pan policjant spisze...
      • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 13:42
        ZlaGosia napisała/ł:> Opisalam taka sytuacje w wychowaniu. Moja reakcja byla- nawrzeszczalam na kobiete,gdyby nie moj maz to i w leb by zarobila. Jej reakcja brzmiala mnniej wiecej tak : ty *&^%$#%^&* to moja sprawai poje pi....... dziecko a nie twoja ty pi......... wiec sie od pi........ bo jak ci pi......... to cie dzieci nie poznaja ty pi........... I poszla nie zatrzymalam jej bo mnie troche przytkalo..... Czytalam ten watek na wychowaniu. I osobiscie uwazam, ze taka reakcja, to zadna reakcja. To reakcja na poziomie tej kobiety, nic dobrego w efekcie nie przynoszaca dla dziecka. Co jest w takim momencie najistotniejsze? Na gwalt zmienic podejscie danego rodzica? Wytlumaczyc mu ze nie wolno bic dziecka? Zbluzgac za zachowanie? A co to da? Wydaje mi sie, ze istotnym w takim wypadku jest ochronic dziecko. Kilka osob na placu zabaw jest w stanie taka akcje zatrzymac. Przytrzymac matke, oderwac ja od dziecka. I oddac je dopiero, gdy sie wzglednie uspokoi. Poinformowac ja, ze takie zachowanie jest karalne i ze nic nie stoi na przeszkodzie, zeby zaraz ktos zatelefonowal na policje. I jest konkretny efekt - dziecko nie zostaje skatowane, matce mozna cos powiedziec. Jak rowniez mozna poczekac na przybycie policji itp itd...> I wiecie coja sobie mysle? Ze ona tego dzieciaka sprala za to ze ja zareagowalam jak przyszla do domu. Moze powinnam z nia porozmawiac? Moze jej wytlumaczyc? No moze nie potrafie...Nie musisz potrafic. Od tego sa specjalisci. Jak rowniez od tego, zeby bitemu dziecku wytlumaczyc, ze mama je bije, bo to i to i to ale ze je kocha i przestanie bic. Po to sa terapie rodzinne, na ktorych pracuje sie zarowno z rodzicami jak i dzieckiem. Nawet bardzo malymi dziecmi. Najmlodszy znany mi przypadek, gdzie psycholog pracowal w terapii rodzinnej z dzieckiem 10 miesiecznym. Mozna. Na prawde mozna uzdrowic rodzine.>Nastepnym razem faktycznie wykrece 912 a dzieciaka wyslena odbukcje i afere zrobie na cale podworko.... I najgorsze jest to ze ona pewnie juz tam nie przyjdzie. Jezeli wykrecisz 912 to oni sie juz zajma reszta. I obdukcja i tym, ze matka sie nie pojawi, ale nie bedzie juz mogla katowac dziecka. A robienie afery na cale podworko??? Po co???Co to da, poza napietnowaniem matki I DZIECKA. I efekt bedzie taki, ze DZIECKO ucierpi podwojnie. RAz - od matki, dwa od innych dzieci, ktore nie omieszkaja przy najblizszej okazji posmiac sie z niego, ze twoja mama jest taka i owaka. To, ze dzieci alkocholikow itp. sa tak stlamszone w szkole i przedszkolu wynika z rozmaitych czynnikow. Z jednej strony z dysfunkcji rodzinnych, z drugiej z wyszydzania przez inne dzieci. Albo mowienie "zrobie dziecku obdukcje"? Jak??? Zabierze Pani juz i tak przerazonego dzieciaka i poleci z nim na pogotowie??? No, mozna.... Tylko czy to dla niego naprawde bedzie dobre????> Nie wiem czy w domu dziecka jest gorzej czy lepiej jak przy sadystce. Zadziwiajace jest to, ze ok. 80% dzieci przebywajacych w domu dziecka marzy o tym, zeby byc znowu z rodzicami. Ale funkcjonowanie dzieci objetych szeroko pojeta opieka panstwowa to juz osobny temat rzeka. >Wiem jedno- policja ma srodki prawne do tego zeby sie wtracic w taka sytuacje i moze masowo, jako emamy zaczniemy do panow policjantow wydzwaniac.Tak na prawde nie potrzeba robic masowej krucjaty emam, ani innych vmam, czy rmam. Potrzeba zdecydowanych reakcji konkretnych osob w konkretnych sytuacjach. Reakcji majacych na celu powstrzymanie agresji, oraz oddania sprawy w rece specjalistow. Policja nie jest najlepszy rozwiazaniem, bo to tylko aparat represji, ale juz na przyklad niebieska linia, czy inne lokalne osrodki zajmujace sie pomoca ofiarom przemocy - tak. Mysle, ze jest rozwiazniem znac numery telefonow do takich instytucji i kiedy juz nic innego nie mozna zrobic - z miejsca wypadku zadzwonic pod dany numer. W ostatecznosci niech to bedzie numer policji.> Bo owszem sa ludzie zdegenerowani do szpiku kosci. Ale dlawiekszosci wystarczy jak pan policjant spisze...Nie wystarczy. To znaczy - wystarczy na dany moment. Dla zaspokoenia poczucia bezpieczenstwa obserwatorow -"ooo, dostalo sie babie!!!". A samej "babie"? Moze i zamknie jej buzie na minute, ale co bedzie dalej??? Sama Pani wie. Pisala pani o tym wyzej. Ze wroci do domu i w zaciszu pieleszy wtlucze dziecku jeszcze bardziej.Reasumujac: Nie pisze tego wszystkiego, by komus cos wyrzucac, czy potepiac za brak reakcji, jak mi to wczesniej zarzucono. Nie. Pisze to po to, zeby pokazac, ze sa mozliwosci SKUTECZNEJ reakcji na takie sytuacje. Przez "skuteczne" rozumiem takie, ktore powoduja, ze agresja zostaje powstrzymana a potem leczona. Ze dziecko przestaje byc bite, ze stwarza sie rodzinie szanse na powrot do normalnosci. A o takich rozwiazaniach nie musialy Panie tak na prawde wiedziec - wiec nie ma za co potepiac. Tak jak przecietny czlowiek nie musi wiedziec jak sie leczy raka, ale wie, ze mozna go leczyc, jakie moga byc jego symptomy i ze trzeba sie zglosic do specjalisty. Tak samo jest z przemoca. Trzeba chronic ofiary za wszelka cene - to fakt. Ale nie uznaje metody "cel uswieca srodki". Czyli - Dom Dziecka zamiast matki-sadystki.PozdrawiamJoanna
    • Gość edziecko: Ania_mama_2Budrysow Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 13:05
      I znowu sprawa ktora ma 2 obliczaPo pierwsze PRZEMOC KAZDA FIZYCZNA I PSYCHICZNA JEST ZLEMAle kona z rzedem temu kto nigdy nie dal klapsa dziecku. Ja wsrod licznych mam znam tylko jedna ktora ma tyle cierpliwosci zeby tlumaczyc nie podnoszac glosu.Jej syn ma w tej chwili 12 lat i jest na prawde bardzo dobrze wychowany. Postawa(obojga rodziców)godna podziwu bo dziecko jest nadpobudliwe.Ja niestety nie mam takiej anielskiej cierpliwosci. Jak dzieci byly mlodsze dostawaly oczywiscie klapsy(zawsze na pupe bo u mnie w domu funkcjonuje powiedzenie ze po twarzy to bili hitlerowcy).Teraz jak chodza juz do szkoly to moje znecierpliwienie konczy sie niestety mono podniesionym glosem. Uznalam, ze nawet klapsy dla tak duzych dzieci sa juz ponizajace.Po drugie czy reagowac i jakOczywiscie ze reagowac. Tylko jak? To co zdarzylo sie na placu zabaw za chwile skonczy sie w szpitalu.Wiec dywagacje czy mamusia jest zdenerwowana po prostu sa nie na miejscu. Gdyby sprawa dotyczela przetrzepania pupy mozna by sie bylo oburzyc ale Monika pisala o kopaniu. Wybaczcie ale ja bym wezwala policje. I prosze mi tu nie opowiadac ze dziecku wieksza by sie krzywda stala. A sady moje drogie tak zaraz nie odbieraja dzieci do domu dziecka. Mój znajomy jest kuratorem społecznym. Opiekuje sie kilkoma rodzinami gdzie matki maja ograniczona władze, gdzie sad zmusil je do leczenia. Dzieci nadal mieszkaja z matkami ale przemoc zostala ograniczona bo ktos silniejszy od takiego rodzica zmusil go do zmiany postepowania. Ktos napisal tu ze brak reakcji jest spoleczny przyzwoleniem. Ja sie z tym zgadzam.Rusauka
      • Gość edziecko: Agata Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 13:24
        W swojej wypowiedzi opisałam swoją sytuację, która nie była aż tak drastyczna, aby wzywac policję i prawnie interweniować. Może wystarczyłaby interwencja "przyjacielska" kogoś dorosłego, postronnego, może nawet kogoś z rodziny, ale ja nie miałam odwagi się poskarżyć. Dlatego też skupiłam się na takim rodzaju reakcji. Ale absolutnie zgadzam się, że w takich przypadkach, jak opisany w tym wątku reakcja powinna być ostrzejsza i bardziej radykalna. Zasada jednak powinna być taka, że nie pozostawiamy takich sytuacji bez echa. Tylko wtedy możemy uznać, że nasze sumienie jest czyste. Właściwie nie to jest najważniejsze, nasze sumienie to nasza sprawa. Najważniejsza jest świadomość, że nie zostawiliśmy takiego dziecka bez pomocy. Ja nigdy bezpośrednio nie spotkałam się z czymś takim, ale mam nadzieję, że gdyby to nastąpiło, zdobyłabym się na to. Są sytuacje trudno interpretowalne, gdy ciężko odnaleźć granicę między zwykłym klapsem, a maltretowaniem. Ale gdy dziecko wychodzi z potyczki z matką skopane i zakrwawione, to chyba nie ma co się obawiać, że wtrącamy się bez potrzeby, że nadinterpretowujemy sytuację.
        • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 16:59
          poruszył mnie ten wątek niezmiernie. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że wielokrotnie miałam do czynienia z przemocą względem dzieci. Nie jest to dla mnie sprawa nowa, jednorazowa, ale za każdym razem mnie to porusza.A najbardziej w tym wszystkim rusza mnie to, że w Polsce, niewiele osób wie i potrafi reagować na takie sytuacje. Taka socjologiczna spuścizna po czasach słusznie minionych. Mam trochę prywatności, niech inni ją też mają, co mnie obchodzi sąsiad trzy piętra wyżej czy dwie klatki obok. Od czasów komuny, trochę zmieniło się w naszym ustawodastwie i realiach. A jak reagować na sytuacje przemocy? Jest wiele sposobów i dróg, wśród których policja tak naprawdę powinna być drogą ostateczną lub używaną w wyjątkowych sytuacjach. Najłatwiej jest reagować przez ośrodek pomocy społecznej. Oni dostają pieniądze na takie etaty i to ich obowiązek, żeby przeprowadzić wywiad. Oni mogą skierować sprawę na drogę prawną, w sytuacji koniecznośći, a przede wszystkim mają możliwość udzielania pomocy. Materialnej i niematerialnej. Coraz więcej jest w Polsce tak funkcjonujących ośrodków, by pomagały one rodzinom z problemem. Można to zrobić też przez pedagoga w szkole.Tylko dlaczego porusza nas to tylko w sytuacjach gdy spotykamy się z tym twarzą w twarz? A nie gdy towarzyszy nam to gdzieś obok?Zgadzam się z Joanną w całej rozciągłości w kwestiach dotyczących leczenia. A to, czy wychowywały nas osoby dysfunkcyjne, chore prychicznie, uzależnione, nie obliguje do odbierania dzieci rodzicom, przed próbą pomocy. Być może sami powinniśmy pójść po taką do właściwego miejsca. I to jest właśnie drugi wątek, który w tej sprawie mnie szczególnie poruszył. Ja też wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej i sporo doświadczyłam na własnych czterech literach. Natomiast potrafię zdystansować się do własnych, bolesnych przeżyć i patrzeć na sytuację z różnych punktów widzenia.
      • Gość edziecko: guest Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 14:06
        > Po drugie czy reagowac i jak> Oczywiscie ze reagowac. Tylko jak? To co zdarzylo sie na placu zabaw za chwile skonczy sie w szpitalu.Wiec dywagacje czy mamusia jest zdenerwowana po prostu sa nie na miejscu. Zgadza sie, ze to byla sytuacja ekstremalna i ze nalezalo zareagowac z cala bezwzglednoscia - o tym napisalam w poprzednim poscie. Natomiast dywagacje o stanie matki sa na miejscu, bo jezeli przyjmiemy, ze robila to z czystej zlosliwosci, to nie ma tu miejsca na zadne leczenie.A jest ono konieczne.>Gdyby sprawa dotyczela przetrzepania pupy mozna by sie bylo oburzyc ale Monika pisala o kopaniu. Wybaczcie ale ja bym wezwala policje. I slusznie. Tez bym zatelefonowala - na niebieska linie i byc moze na policje. Bo to juz jest sytuacja jak pisalam, gdzie trzeba zareagowac ostro. Poniewaz tak jak Pani pisze - za chwile dziecko moze trafic na oiom.>I prosze mi tu nie opowiadac ze dziecku wieksza by sie krzywda stala. A sady moje drogie tak zaraz nie odbieraja dzieci do domu dziecka. Mój znajomy jest kuratorem społecznym. Opiekuje sie kilkoma rodzinami gdzie matki maja ograniczona władze, gdzie sad zmusil je do leczenia. Piszac o DOmu Dziecka tez uzylam swiadomie pewnej ekstremy. Oczywiscie, ze po drodze jest jeszcze mozliwosc kuratora itp. Ale... Pani znajomy jest kuratorem byc moze switnie wywiazujacym sie ze swoich zadan. Ale niestety, moje doswiadczenie mi pokazalo, ze zazwyczaj jest inaczej. Z reszta - jak moze byc to opieka w pelni skuteczna, jezeli na jednego kuratora przypada kilka rodzin? Zeby skutecznosc kuratora byla wlasciwa, powinien miec pod opieka gora 2 takie rodziny, a do pomocy pracownikow socjalnych. Poki co - w Polsce jest to utopia.>Dzieci nadal mieszkaja z matkami ale przemoc zostala ograniczona bo ktos silniejszy od takiego rodzica zmusil go do zmiany postepowania. Ktos napisal tu ze brak reakcji jest spoleczny przyzwoleniem. Ja sie z tym zgadzam.Otoz to. Reakcja spoleczna, potem specjalisci i naprawde mozna osiagnoc niezle efekty w walce z przemoca w rodzinie. Ale do tego nie wystarczy potepienie.PozdrawiamJoanna
        • Gość edziecko: Ania_mama_2Budrysow Re: Czy bijecie swoje dzieci?Do Moniki a"propos policji IP: *.* 26.02.02, 14:56
          Zdarzalo mi się do sąsiadki z góry (jak maż ją bił).Przyjeżdzali po 10 minutach wiec moze u nas to lepiej dziala.Nie miałam na myśli pouczania ciebie jako uczestniczki zajścia. Byłam raczej poruszona próbami wytłumaczenia zachowania owej matki. Bo uważam, że nikt nie ma prawa krzywdzić słabszych.Wybacz jeżeli poczułaś się urażona, nie było moim zamiarem dawanie Ci dobrych rad. Przypuszczam, że gdybym była świadkiem takiego zajścia tak bym zbaraniała, że bym nie zdażyła zareagować. Chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że wypadek, którego byłaś świadkiem był już dla mnie maltretowaniem, a nie wychowywaniem czy też zwykłym zdenerwowaniem.Rusauka
      • Gość edziecko: Morud Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 14:32
        Aniu napisałaś: "Wybaczcie ale ja bym wezwala policje"Ciekawa jestem czy zdarzyło Ci się kiedyś wzywać policję w jakiejkolwiek sprawie? Mnie sie zdarzyło kilka razy i albo przyjeżdżali po godzinie albo wcale nie przyjeżdżali. Łatwo jest mówić komuś co powinien był zrobić. Ja nie wiedziałam. Cieszę się ,że są takie rozważne osoby jak ty, które zawsze wiedzą co robić.Monika
        • Gość edziecko: Morud Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 14:45
          Dodam jeszcze że nikt z obecnych nie znał tej kobiety i nie wiedział gdzie mieszka.
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 15:42
          Moniczko, nie czuj się urażona. Przecież nie tylko Ty ponosisz odpowiedzialność za niewezwanie policji. O ile dobrze pamiętam, na placu zabaw było trochę tych mamuś.... Poza tym, jak mówi mi moje doświadczenie - nie każdy jest na tyle silny, aby walczyć. Ja jestem. Przyjaciółkę - sąsiadkę wyciągnęłam spod noża Jej "kochanego" pierdzielniętego w łeb mężusia. I sama mu zagroziłam, że jeśli jeszcze raz.... I wiesz co? Ten czubek się mnie boi!!! Serio! Nie skończyłam na tym - pomogłam Jej w dalszej procedurze, która w naszym kochanym kraju usiana jest kłodami, kolcami i różnymi innymi przeszkodami, rzucanymi niestety nie przez kogo innego jak przez STRÓŻÓW PRAWA, czyli ludzi mających obowiązek nas bronić. Ale nie poddałam się, i przyjaciółce też nie pozwoliłam. Efekt jest taki, że kończą sie sprawy o rozwód, koleś ma zakaz zbliżania się do swojej rodziny jak i do mieszkania. W sądzie karnym kończy się sprawa o próbę zabójsta. Włożyłam w to mnóstwo determinacji, zawziętości, nerwów, zdrowia itd. Ale opłacało się. Sądzę, że jeszcze trochę takich ludzi jak ja (to troche nieskromnie...), i może wreszcie coś się ruszy w tym kraju. Ale trzeba DZIAŁAĆ!!!! Gosia
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 15:33
        Ja również! I czekając na policję, sama bym mamusi wpier..... o ile nie czekałaby grzecznie. Mam dość cackania się z takimi zwyrodnialcami. Najpierw działanie zapobiegające tragedii a dopiero potem zastanawianie się w jaki sposób można ewentualnie pomóc, o ile ta pomoc zostanie przyjęta i potraktowana poważnie. Ot co.Gosia
        • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 16:58
          uff, właśnie przeczytałam całą dyskusję...Od paru dni czytam w codziennej gazecie relację z procesu rodziców ( a właściwie ojca i jego żony, czyli macochy ) oskarżonych o morderstwo dziecka. 7 letni Randall wychowywał się u swojej mamy na Jamajce, rodzice byli rozwiedzeni, ojciec wyjechał do Kanady i powtórnie się ożenił. Kiedy Randall miał 6 lat matka zgodziła się aby przyjechał do ojca, w nadziei na "lepsze życie". Po roku dziecko już nie żyło. Autopsja wykazała złamania 12 żeber, ręki, uszkodzenie wątroby, znaleziono ząb w żołądku, obrzęk mózgu... Oznaki że był maltretowany przez dłuższy czas ponieważ urazy były nowsze i starsze.Zgadzam się z Gosią że pierwsza rzecz to odseparować dziecko od matki. Nie wiemy co tam się dzieje w domu, czy jest tam ktoś kto staje w jego obronie. Najpierw zapewnić dziecko bezpieczeństwo a potem zobaczyć czy matce można w jakiś sposób pomóc. Nikogo nie krytykuję, mnie najprawdobodobniej by totalnie zamurowało gdybym była świadkiem takiej sytuacji. Dobrze że są ludzie którzy mają odwagę interweniować, chwała Wam za to.Wiecie co, w sprawie Randalla było śledztwo, nauczycielka zawiadomiła policję kiedy była zaniepokojona zachowaniem dziecka i zauważyła siniaki. Niestety, policja popełniła kilka błędów, służby socjalne nie zareagowały w odpowiednim momencie i tak mały chłopczyk, w obcym kraju, umarł w swoim łóżku po kolejnym biciu przez ojca i macochę, nikt się o jego prawa nie upomniał. Przepraszam, nic nowego nie wniosłam do tej dyskusji, sprawa jest taka złożona...
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.02.02, 15:25
      Moniczko, za przeproszeniem, ale Ty nic??? Nie zareagowałaś??????? Nie jestem gołosłowna - poczytajcie wcześniejsze posty na temat bicia, ja się rzuciłam do bicia jak facet dał klapsa (tylko) swojemu synkowi!!!!!! Jezu Chryste!!!!!!! Przecie zabiłabym babsztyla!!!!!!! Nie będę więcej przeglądać tego typu postów, bo mnie szlag trafi. No chyba, że będzie napisane - "Rozniosłam na strzępy bijącego rodzica..."......Przepraszam ale nie mogę... sama byłam bitym dzieckiem. Trzęsie mną. Cześć - Gosia
    • Gość edziecko: Aga_1972 Re: Czy bijecie swoje dzieci?-po przeczytaniu wszystkich postów IP: *.* 26.02.02, 21:22
      Przeczytałam wszystkie wWsze wypowiedzi. Zgadzam się, że nikogo nie można potępiać jak się od początku do końca nie zna sprawy czy sytuacji danej osoby. Ale nigdy przenigdy nie przeszłabym obojętnie obok kobiety (czy mężczyzny) bijącej dziecko. Wiem, że ktoś jest na granicy nerwów z takich bądź innych powodów to niech sobie nie wiem walnie setkę wódki, niech wyjdzie do parku i pokrzyczy do drzew ale nie jest usprawiedliwieniem bicie dziecka w celu odreagowania. Kiedys ostro zwróciłam uwagę matce, która przy temperaturze 30 stopni C zostawiła 10 miesięczne dziecko w zamknietym samochodzie i poszła po lody stojąc w długiej kolejce w lodziarni. Wiem, ze nie zrobiła tego specjalnie-po prostu nie pomyslała i jak nakrzyczałam na nia była przestraszona-nie tym moim krzykiem-ale faktem, że rzeczywiście dziecku mogło się coś stać-ja jej to uświadomiłam. Ale gdy ktoś świadomie wyżywa się na bezbronnej istotce-tego nie można zostawić i nie można usprawiedliwić. Potem będzie tak jak w tej sprawie u nas we wrocławiu gzdie 21-letnia matka znęcałqa się nad 4-miesięcznym dzieckiem i dopiero jak doszło do rzucenia dzieckiem o ścianę to matka tej dziewczyny dała znać na policję.Aga mama , która nie cierpi i nie stosuje przemocy ani wobec dzieci ani wobec zwierząt:hello:
Pełna wersja