Gość edziecko: aneea
IP: *.*
12.07.02, 11:44
Kupilam dzis moje ukochane "Zwierciadlo", zaczelam przegladac i oto, na co wpadlam:"Przez pierwszy rok zycia dziecka nie ma mowy o wymaganiu jakiejkolwiek dyscypliny ani przystosowywaniu dziecka do regul zycia spolecznego. Niemowle nie jest istota, od ktorej mozna czegokolwiek wymagac. Trzeba natomiast jak najszybciej zaspokajac jego wszystkie potrzeby. Wtedy powstanie czlowiek wyposazony w zdrowy rdzen, zdolny do rozwoju, z silnym poczuciem bezpieczenstwa, wlasnej wartosci i autonomii"Bardzo mi sie spodobal ten tekst

. OD dluzszego czasu "walcze" z moim mezem wlasnie o to: ja uwazam, ze Nadia jest za mala (ma niecaly roczek), zeby wymagac od niej posluszenstwa, jakiejs dyscypliny, zawsze jak chce ja przytulam i dalabym jej przyslowiowa gwiazdke z nieba

. Uwazam, ze na "wychowywanie" przyjdzie czas pozniej. Oczywiscie - nie pozwalam jej na wszystko, wie czego jej nie wolno, ale w granicach..Moj maz uwaza z kolei, ze ja rozpieszczam i ze od najmlodszych lat dziecko nalezy wychowywac, bo pozniej jest to juz do nienadrobienia.A co Wy o tym sadzicie? Jak to wyglada u Was? PS: aha, tekst autorstwa W. Eichelbergera.