Gość edziecko: szwedka
IP: *.*
09.08.02, 10:25
Pojawiła się "ciocia z przedszkola", który to fakt bardzo sobie cenię, a z listów innym mam wynika, że nie tylko ja.Mój Mikołaj we wrześniu idzie do przedszkola (2 września - mówi Wam coś ta data

). Będzie miał 2 lata i 7 miesięcy.Przedszkolem jestem zachwycona - grupa z glottodydaktyką, pani chyba mądra i fajna (początkowo wydawała mi się trochę infantylna, ale w końcu dla dzieci to super).Byłam na spotkaniach adaptacyjnych, bardzo dobrze przygotowanych - w przeciwieństwie do innych przedszkoli, które też odwiedziłam i pozostawiono nas "samym sobie" z hasłem - proszę się bawić jak w domu.Przeżywam fakt pójścia mikołaja do przedszkola, jest przyzwyczajony do rozstań ze mną, kiedy jestem w pracy, zostaje z babcią, ale to jednak nie dom.Mikołaj wydaje się być zachwycony, twierdzi, że idzie do przedszkola codziennie, ale nie wiem czy mu to nie minie.Sam się nie ubiera, załatwia w domu do nocnika, siusiu ewentualnie do kibelka.No, boję się.Przed nami także zakupy - spodnie z gumką, koszulki i bluzy łatwe do zdejmowania, pantofle, powleczenie na pościel, pieluchy (na leżakowanie można), szczotka, kubek, mydło, pasta - czy o czymś zapomniałam?Dajcie znać, jeśli tak.Czy uważacie, że lepiej oddawać dziecko najpierw do południa (mam taką możliwoć) czy od razu "na głęboką wodę".Nie wiem.To na razie tyle, czekam na Wasze obawy i wyobrażenia o przedszkolu.Pa!