Gość edziecko: guest
IP: *.*
08.10.02, 20:41
W tym roku moje szczęście rozpoczęło drugi rok chodzenia do przedszkola. W zeszłym, jako 3 latek radził sobie cudownie. Mimo, że prawie nie mówił (mały leń) opiekująca się nim siostra zakonna potrafiła nawiązać z nim kontakt. Jędrzej bardzo chętnie chodził do przedszkola, płakał tylko gdy nie mogłam go do niego zaprowadzić. Teraz Jędrek mówi aż za dużo więc myślałam, że znowu będzie dobrze. Ja wiem że moje skarbie nie jest złote i ma rogi ale jest bardzo empatycznym dzieckiem z którym można się dogadać. Jednak początek tegorocznego chodzenia do przedszkola był koszmarem. Zmieniła się opiekunka, z siostry kochającej i przytulającej może trochę zbyt pobłażliwej na siostrę która nie uznaje dotykania i uważa że dzieci nie muszą jej lubić tyklo mają się jej słuchać. Synek przed wyjściem do przedszkola wymiotował, dostawał gorączki a ja nie wiedziałam co robić. Siostra miała do mnie ciągle pretensje że dziecko nic nie je w przedszkolu, że ciągle mnie woła, że szuka poprzedniej siostry. To był koszmar. Jędrek z dziecka spokojnego stał się dzieckiem agresywnym. Wylądowaliśmy u psychologa. Stwierdziła rozchwianie emocjonalne i neurologiczne dziecka. Zaleciła trapię sensoryczną i dużo miłości a także zmianę przedszkola po Nowym Roku. A ja zastanawiam się czy rzeczywiście zmieniać przedszkole. Teraz gdy Jędrula jest trochę krócej w przedszkolu, gdy opiekunka zaczęła myśleć i czytać poradniki z zakresu psychologii dziecka nie wiem co robić. Przeciż w normalnym życiu nik nie będzie się nad Jedrkiem trząsł: bo ty jesteś teki delikatny, empatyczny i wrażliwy, bo masz skłonności do zachowań autystycznych. W normalnym życiu będzie zbierał koka za kopem i nie ma zmiłuj się. Co rpobić, chronić czy hartować. Dajcie jakąś radę bo oszaleję od samotnego myślenia. eIrma