Grymaszenie.

07.12.06, 15:29

    • andaba Re: Grymaszenie. 07.12.06, 15:34
      Przepraszam, za wcześnie mi się wysłało.


      Chciałam zapytać, czy wybrzydzanie na jedzenie to norma? Córka chodzi do przedszkola, malutkiego, 20 dzieci. Widzę, że większość dzieci dostaje nawet nie kanapki lecz drożdżówki , a i tak wracają niezjedzone. Bo nie lubi marmolady, bo maku, bo sera, bo bez lukru, bo z lukrem...
      Zawsze mnie zastanawia, po co matki kupują te drożdżówki...
      To normalne, że dzieci nie jedzą, a matki im i tak dogadzają? Na siłę moim zdaniem?
      • 5_monika Re: Grymaszenie. 07.12.06, 17:24
        mój też wybrzydza, szczerze to nie przeszkadza mi to, trudno żeby lubieć
        wszystko
        odnośnie drożdżówek, mój zawwsze z bazarku w wózku jadł kapustę lub ogórka
        kiszonego, słodkich bułek raczej nie kupuję
      • aluc Re: Grymaszenie. 07.12.06, 17:58
        dogadzać=dawać przez cały czas tylko to, co dziecko uwielbia

        kupowanie rzeczy, które dzieciom ewidentnie nie smakują, a w dodatku mają
        wątpliwe walory dietetyczne, jest IMHO od czapy

        a dzieci nie grymaszą, tylko mają swoje preferencje, które matki najwyraźniej
        olewają - ja też nie znoszę zbyt grubego i za słodkiego lukru, nie znoszę
        marmolady, budyniu, a mak powinien być wilgotny i ciężki

        grymaszę?
        • magdamroziuk Re: Grymaszenie. 07.12.06, 18:15

          >
          > grymaszę?

          taksmile))

          ale dzieci też grymaszą - niestety jak mój za bardzo grymasi (chce coś,
          dostanie dokładnie to, co chce i wtedy już nie chce itd), to oznacza początek
          chorobysad(
          a dzieci grymaszą, jak są rozpuszczone i wiedzą, że ich zachcianki są
          spełniane - mój synek najmniej gryamsi mi (bo się nie daję, moze tylko
          czasami), a baci grymasi potwornie - czego babcia nawet nie ma czasu zauważyć,
          spełniając kolejny kaprysik wnuczkasmile) i twierdzi, że on nigdy nie grymasismile))
          • aluc Re: Grymaszenie. 07.12.06, 18:21
            he he to możemy się pospierać o definicję grymaszenia smile

            bo dla mnie grymaszeniem nie są specyficzne preferencje, a sytuacja, w której
            dziecko samo nie wie, czego chce, ale nic mu nie odpowiada

            moi nie znoszą mleka
            do głowy by mi nie przyszło, żeby w związku z tym permanentnie proponować im
            mleko, chociaż jest o niebo bardziej uzasadnione, niż rzeczone drożdżówki

            a tak w ogóle to nie można się poruszać jedynie pomiędzy spełnianiem każdej
            zachcianki a kompletnym olewaniem tego, co dziecko chce i lubi, bo prawda - jak
            zwykle - leży pośrodku wink

            PS. moi potrafią grymasić jak jasna cholera, na grymaszenie się jednak nie
            nabieram
            • andaba Re: Grymaszenie. 07.12.06, 18:37
              Ja to rozumiem tak: Dzecko nie lubi białego sera, nie jestem złośliwa, nie robię kanapki z białym serem tylko z dżemem, szynką, pasztetem, itp.
              Wymienione produkty lubi, kanapkę zjada, poza przypadkami ewentualnej coroby i braku apetytu.

              Ale - mama kanapki nie robi, bo dziecko nie zje. Więc dogadza, kupując rozmaite bułeczki, które potem i tak lądują w śmieciach. Dla mnie rzecz nie zrozumiała, bo gdyby dziecko dwa razy z rzędu nie zjadło śniadania, to na trzeci dzień nie dostałoby wcale. A nie dostawało coraz to lepsze rzeczy. Dla mnie to jest karygodne marnowanie jedzenia - bo jeszcze te drożdżówki z reguły wyglądają jak po katastrofie - nikt poza świnią i drobiem ich nie zje.
              • 5_monika Re: Grymaszenie. 08.12.06, 08:31
                abstrachując od drożdżówek, mój nigdt nie pił mleka odkąd skończył pierś, nie
                nalegałam, kanapki z wędliną nie zje i nie podaję, oczywiście zjadłby gdyby był
                b.b. głodny.Sałatek też nie je np. do drugiego dania.

                czy to jest grymaszenie ?? smile
                • magdamroziuk Re: Grymaszenie. 08.12.06, 09:47
                  Niesmile)

                  Grymaszenie to np.:

                  "Mamusiu, chcę jabłko".
                  "Dobrze, obrać?"
                  "Tak"
                  podaję obrane jabłko, dziecko nawet nie spróbuje
                  "Niedobre, nie chcę. chcę gruszkę!"

                  Grymaszeniem wg mnie nie jest nie jedzenie tego, czego się bardzo nie lubi, ale
                  wymyślanie problemów, gdzie ich nie ma. Jak pisałam, moje dziecię grymasi
                  zazwyczaj przed chorobą, albo jak niewyspane. Nigdy nie wciskam mu tego ,czego
                  nie lubi, bo to torturowaniesmile))
                  • 5_monika Re: Grymaszenie. 08.12.06, 12:48
                    ta mój nigdy w takim razie tak nie grymasił smile)
Pełna wersja