przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania"

IP: *.* 13.10.02, 23:18
Po przeczytaniu postu "Udało mi się - moje dziecko samo zasypia" i wielu innych na temat nauki samodzielnego zasypiania, postanowiłam wreszcie nauczyć moje 14 miesięczne dziecko tej "trudnej sztuki".Do tej pory moje dziecko grzecznie zasypiało przy butlce lub u mnie na rękach. Jednakże chciałabym, aby syn nie zasypiał przy kaszce, bo to niezdrowe i pewnie już niedługo na zawsze pożegna z butelką (hm.. jeżeli do tego dorośnie).Jedenak mam pewne zastrzeżenia do tej metody.A mianowice czy dziecko pozostawione na te 5 min, 10 min w ciemnym pokoju sam sobie i do tego całe zapłakane nie będzie miało problemów emocjonalnych? przecież on to bardzo przeżywa psychicznie. Proszę, przekonajcie mnie do tej metody.Dziękuję.
    • Gość edziecko: Alka Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 08:24
      Hej! Jak nie jesteś przekonana do "samodzielnego zasypiania" to i dobrze :-) Moja Pysia ma 22 m-ce i zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy tak długo jak sobie będzie tego życzyła przy zasypianiu :-) Zmieniają się Jej potrzeby: najpierw chciała żeby Ją kołysać (jeszcze się to zdarza), potem żeby śpiewać i często włączała się do śpiewu a ostatnio opowiada. I tak sobie rozmawiamy aż zaśnie przytulona do podusi. Niekiedy chce żeby Ją głaskać :what: Nawet nie pamiętam kiedy przestała zasypiać przy cycu a potem butli z kaszą na kolację :-) I osobiście mam nadzieję, że taki rytuał zasypiana się utrzyma, bo jak podrośnie to w półmroku wieczorem przed snem łatwiej wyzna swoje kłopoty i troski.PozdrófkaAlka
    • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 09:06
      Cześć ,nie przekonam Cię do tej metody ponieważ sama nie jestem do niej przekonana .Jasio jako mały guciek bardzo ładnie sam zasypiał niestety kiedy skończył pół roku "wprowadził "się do naszego łóżka ...Wolałabym żeby spał sam a z drugiej strony ,dzieci tak szybko rosną ,zaczynają zyć swoimi sprawami Teraz jest czas ładowanie emocjonalnego i myślę sobie ze to co teraz zainwestujemy kiedyś do nas wróci Lubię jak budzimy się wszyscy razem w trójkę i gadamy sobie rano ,śmiejemy się ,wygłupiamy ....Wprowadziliśmy zwyczaj picia rano kawki w łóżku,tzn.my kawkę Jasio kakao i wiesz co bardziej mnie to wspólne spanie cieszy niż mi przeszkadza.PozdrawiamIwo
    • Gość edziecko: ez Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 09:37
      Ja nie umiem Asi zostawić samej. Siedzę przy łóżeczku nie pozwalając jej wstać bo oczywiście chce na rączki no i siedzę aż zaśnie.
    • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 11:17
      Mnie przekonała książka "Uśnij wreszcie". Jeden czy dwa posty mogą być nieprzekonywujące. Mojej córeczce służy samodzielne zasypianie. Ma 19 miesięcy i wieczorem często mówi "Do pieska" co oznacza że chce sie położyć. Rano woła "Wyśpałaś się!", wtedy bierzemy ją do naszego łóżka i "kotłasimy się". Nie tracę cennych chwil z dzieckiem, mam ich więcej gdy jestem wyspana. Pozdrawiam Ola
      • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 12:20
        Ja bym Ci polecała książkę "kazde dziecko moze nauczyc sie spac" jest znacznie lepsza a traktuje o tej samej metodzie. Nie musisz zostawiac dziecka w ciemnym pokoju. Zostaw malutka lampke, daj maskotkę a przed snem (najlepiej w innym pokoju), poczytaj książeczkę albo pospiewaj czy potańcz z dzieckiem przy spokojnej muzyce. jak wchodzisz Ty czy mąż, przemawiaj spokojnie i czule - ono może nie rozumieć słów ale wyczyta z tonu, ,ze wszystko jest OK. Niestety przy tej metodzie działa tylko zasada"z miłością ale konsekwentnie". Będzie dobrze, u mnie było po 2 nocach.Pozdrawiam,Joanna
        • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 13:14
          Przekonać Cię do słuszności samodzielnego zasypiania dziecka? Powiem jak to było u nas. Mamy dwoje dzieci- 3 lata i drugie 9 m-cy. Starsze dziecko zawsze usypiałam ja- synek nawet nie chciał słyszeć o tacie lub okazjonalnie o babci. Najpierw zasypiał przy piersi, potem musialam z nim leżeć-niestety w nieskończoność. Po 2 latach zarwanych wieczorów byłam wściekła na niego i cały świat. Nie miałam chwili dla siebie, a jak nawet miałam to po takim wieczornym "wyleżeniu się" nic mi się nie chciało. Córeczkę postanowiłam nauczyć samodzielności wcześniej- ok. 6 miesiąca postanowiłam położyć ją spać samą- trochę zmusiła mnie sytuacja- wieczory bez pomocy innej dorosłej osoby z dwojką małych dzieci są trudne.Mała pomarudziła ok 15 minut i zasnęła. Postanowiłam kontynuować. 3-go dnia nie zdążyłam zejść po schodach na dół, a już spała. Teraz karmię małą przed spaniem w miom łóżku, potem przytulam, daję całusa i zanoszę do jej lóżeczka. Córcia kładzie się na brzuszku, wypina pupcię w górę i już śpi.Gdy urodziła się córeczka, synek też stał się samodzielny i bardziej wyrozumiały.Ja wreszcie mam chwile dla siebie- znacznie ich więcej niż gdy miałam jedno dziecko. Wreszcie nie jestem na nikogo zła, że nie mam czasu dla siebie. Dzieci są uśmiechnięte, ufne i ogólnie zadowolone. Wszystkim wyszło na dobre to "rozłączenie łoża" -polecam z całego serca, ale nie za wszelką cenę. Oceń predyspozycje zwłaszcza swoje, a następnie swojego dziecka i do dzieła.PozdrawiamAga
    • Gość edziecko: Bożena Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 13:11
      No to i ja Cię rówież nie przekonam :)Nigdy nie próbowałam uczyć Marysi samodzielnego zasypiania. Poszłam do pracy nim dziecina skończyła pół roczku. Więc wieczorne usypianie, czytanie w łóżku jest naszą wspólną, intymną rozmową. Marysia ma prawie trzy latka i aby zasnąć wieczorem potrzebuje kogoś bliskiego przy sobie (ja lub baba). A wiem, że zasypiać sama potrafi bo jeżeli tak już się wydarzy i cudem zechce jej się spać w południe to zasypia samiusieńka w swoim łożeczku.Podczas wieczornych przytulanek moje dwuletnie dziecko zadaje bardzo trudne, a ważne dla niej pytania :- o swojego tatę, czy przyjdzie, dlaczenie go nie ma- o tym, że kocha ... i chce mu mówić "tato" (kto mnie zna to wie)- z wczoraj "w którym pokoju mieszka ..." czyli dlaczego go tu nie ma Wieczorem jestem skonana, ale nie wyobrażam sobie zasypiania bez tego rytuału - ten kontakt przynosi już wymierne rezultaty nam obu. Całuje :) Skrzynia
      • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 14:10
        Ja myśle, że nauczenie dziecka zasypiac samemu, nie oznacza rozłąki. Równie dobrze mozna rozmawiac, przytulać się z dzidzia przed zaśnięciem.Życze wytrwałości, mama, która zastosowała metodę.Ania
    • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 14.10.02, 19:21
      ja też mogę się podzielić doświadczeniami;błażej ma 21 miesięcy i zasypiał przy cycusiu, potem po butli kołysany na kolanach; generalnie bardzo dużo spał i był raczej niekłopotliwym dzieckiem, więc te wieczorne kołysania mnie nie męczyły; próbowałam jednak nauczyć go samodzielnego zasypiania, bo byłam w ciąży i nie wiedziałam jak sobie dam radę;jednak nie wypaliło, miał 12 miesięcy i był już zbyt świadomy, moim zdaniem, żeby go zostawić stojącego i zanoszącego się płaczem w łóżeczku, więc zaniechałam stwierdzając, że jakoś się ułoży;nadal więc leżał w łóżeczku a ja siedziałam przy nim i go głaskałam aż zasnął;w pewnym momencie mąż zaczął wracać późno z pracy (takie czasy) i ja z konieczności zredukowałam małemu popołudniową drzemkę, żeby mieć więcej czasu i odpoczynku wieczorkiem dla siebie;mały o 19 był już tak padnięty,że po wypiciu butli czekał aż dam mu smoka do buzi odwracał się na boczek i już chrapał, potem smoczek dawałam mu do ręki i sam już zasypiał i tak jest do dzisiaj;jeśli nie jest aż tak bardzo zmęczony trochę sobie pogada, zawoła mnie,żebym go pogłaskała, czasmi jest zły że nie jestem cały czas, ale zasypia;teraz historia młodszego - zupełnie inny typ dziecka - wymagający absorbujący i....niepotrzebujący snubardzo chętnie nosiłabym go na rękach czy bujała - poważnie, ale nie...... nie jegomaluch był śpiący, ale gdzie mu tam do spania;wyczułam go, że musi się wypłakać, żeby bardziej się zmęczyć, bo inaczej nie zaśnie;moja mama nazwała mnie wyrodną, ale naprawdę innej metody nie było;kiedy go nosiłam na rękach to się oglądał na wszystkie strony bo przeciez szkoda czasu na sen, kiedy tyle rzeczy dokoła interesujących etc.; głaskanie nie pomagało, kołysanie nie pomagało........pomagało wypłakanie siępopłakał chwilkę (czasem 10-15-20 min) wchodziłam potem do pokoju, dawałam smoczek, przytulałam do kocyka i .....spałteraz też tak zasypia - ma 7,5 miesiącaśpią razem w pokoju, ale łóżeczka mają osobno postawione i każdy przyzwyczaił się do dźwięków drugiegoufffffffff długie czytaniemyślę,że twoja dzidzia jest już za duża na wypłaknie się,spróbuj może czegoś innego ( łatwo mi mówić no nie? :lol: )pozdrawiam i życzę wytrwałościmgda
    • Gość edziecko: monaliza Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 15.10.02, 17:18
      czesc tu autorka postu"Udalo mi sie..." , nie chodzi o to zeby kogos na sile do czegos przekonywac, ja doroslam do potrzeby nauczenia synka samodzielnego zasypiania po 14stu miesiacach, nie zostawiamy dziecka po ciemku, co 4 min. przychodzimy i przypominamy mu ze nie jest sam, nawiasem mowiac jak czesto nosimy placzace dziecko na rekach i nie mozemy go uspokoic. Poza tym sa rozne placze, moje dziecko wyraznie plakalo pt. "wracaj tu natychmiast" a nie np. "boje sie, ratunku!!!", zreszta przekonac sie trzeba samemu empirycznie,kocham dziecko i okazuje mu to 24h na dobe i on o tym wie, nie wierze, ze te 4 min.gdy jest sam podwaza jego wiare w to serdecznie pozdrawiam wszystkich a zwlaszcza te niedospane mamywink
      • Gość edziecko: guest Re: przekonajcie mnie do "samodzielnego zasypiania" IP: *.* 15.10.02, 22:01
        > Poza tym sa rozne placze, moje dziecko wyraznie plakalo pt. "wracaj tu natychmiast" a nie np. "boje sie, ratunku!!!",A może: "wracaj tu natychmiast", bo "boję się"? Tak mi się tylko nasunęło. Nie sądzę jednak, aby 4 minuty podważyły to, co się dzieje przez 24 godziny. Ja jednak osobiście uznałam metodę "5-10" za lepszą dla starszych dzieci: takie, które zrozumieją i uwierzą, gdy im powiem, iż przyjdę na minutkę. Ostatnio zaskoczył mnie Piotruś. Zawsze po położeniu dzieci spać zaglądam do nich co parę minut. Ale tym razem ledwo wyszłam z pokoju Piotruś zaczął się domagać, żądać tego i owego... Rozpoczęłam dochodzenie ;) i co się okazało: biedactwo nie wierzył, że za chwilę do nich (śpi z siostrą w pokoju) zajrzę. Naprawdę mnie zaskoczył: przecież jest tak duży (3 l), tyle razy ich usypiałam w ten sposób, a on nagle poczuł się samotny i opuszczony... Wycałowałam, przytuliłam i zapewniłam, że za chwilkę przyjdę. Jest duży, więc zrozumiał. Kiedy za minutkę zajrzałam do dzieci, on już słodko spał :))Pozdrawiam Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja