Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia

IP: *.* 14.10.02, 13:35
W zeszłym tygodniu byłam z Olusiem na pierwszej lekcji HD. Jeszcze nie bardzo wiem co sądzić o tej metodzie, przekonać się mogę jedynie poprzez uczęszczanie na zajęcia. Nie ukrywam, że jest to dla mnie trochę uciążliwe. Mieszkam w Zgorzelcu, a najbliższa szkoła jest w Jeleniej Górze :-(. Zaryzykowałam, doszliśmy z mężem do wniosku,że gra jest warta świeczki. Na pierwszych zajęciach Olek ( 18 m-cy) trafił do grupy 2,5 - 3,5 latków, jutro jedziemy na kolejne zajęcia, ale tym razem będziemy z rówieśnikami - troje dzieci po 1,5 roku i najmłodszy rodzynek 1 rok i 2 m-ce. Sama jestem niezmiernie ciekawa, jak uda się Pani lektorce choć na chwilę skupić uwagę maluchów :-) ? Moje dziecko nawet przez chwilę nie wykazało zainteresowania panią i jej próbami zainteresowania go. Natomiast Olkowi bardzo mocno przypadła do gustu starsza koleżanka. Robił wszystko, aby choć na chwilę zainteresować ją swoją skromną osobą - a to poprzez ściąganie jej kapci z nóg, to przez ciągnięcie za bujne warkocze, potem w końcu zwyczajnie zwalił ją z poduszki :-). Dziewczynka była niesamowicie tolerancyjna, aczkolwiek nic sobie nie zrobiła z jego zalotów. Patrząc na to zastanawiałam się czy będzie on w stanie chociaż przez chwilę skoncentrować swoją uwagę na pani , tym bardziej,że będą to dużo mniejsze dzieci - sama jestem ciekawa jutrzejszych zajęć. Natomiast byłam zaskoczona zachowaniem tych dwu i trzy- latków. Z dużą uwagą i zaciekawieniem słuchały pani, bardzo czynnie brały udział w śpiewaniu piosenek, zabawach - powtarzały samodzielnie pojedyncze słowa i frazy i śpiewaly dwie pierwsze piosenki z Unit 1. Muszę przyznać,że byłam pod wrażeniem. Jestem ciekawa, czy u mojego synka przyniesie to jakiś efekt, tym bardziej,że póki co jeszcze niezbyt wiele mówi. Wszystkie mamy, które mają to za sobą, albo są w trakcie , proszę o wrażenia i rady. Pozdrawiam Kasia
    • Gość edziecko: Lilly Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 14.10.02, 14:09
      Ja bylam na lekcji pokazowej ze swoim synkiem w Poznaniu. I zrezygnowałam. Piotruś miał wtedy niecałe 20 miesięcy i jak zauważylam interesowało go wszystko, tylko nie Pani, która wychodziła z siebie, żeby dzieci zwróciły na nią choć przez chwilkę uwagę. Zresztą podobnie zachowywali się jego rówieśnicy.Moim zdaniem uczenie tak małego dziecka języka to nieporozumienie. Co innego, kiedy dziecko wychowuje się w dwujęzycznym środowisku, a co innego gdy słyszy dany język raz dziennie z kasety. Dlatego, pomimo tego, że sama jestem po anglistyce, z pełną premedytacją nie poślę Piotrusia na angielski przed przedszkolem. A i w przedszkolu podejdę do zajęć z przymrużeniem oka, traktując je raczej niż zabawę i ćwiczenie dla szarych koórek, niż naukę przez duże N. Ale to moje osobiste zdanie i moja decyzja. Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: AniaSK Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 14.10.02, 14:29
        Kasiu, ja myślę, że w wieku, w jakim jest Twój mały bardziej skorzysta on z codziennego słuchania kaset niż samej lekcji (pamięć mechaniczna). Pierwszy raz byłam z moim synkiem na lekcji pokazowej, gdy miał około roku i uznałam, że to za wcześnie. Mały kompletnie nie kumał, co pani od niego chce (wyjąć klocki? włożyc z powrotem?). Teraz, gdy mały już ma ponad 2 lata zdecydowałam się, bardziej ze względu na to, by miał kontakt z dziećmi, niż żeby nauczył się angielskiego. Faktem jest, że mały "mechanicznie" powtarza słówka zasłyszane z kasety (ja też już znam ją na pamięć), ale co z tego tak naprawdę zapamięta nie wiem, i przyznam - nie stawiam na superangielski.Co do samej metody, uważam, że ma, jak zresztą każda inna, kilka wad. np. dziecku pokazuje się jakieś zadanie do wykonania (włóż klocki do pojemnika i wyjmij), przy czym, po wykonaniu zadania zabiera się "zabawkę", choć wiele dzieci chciałoby jeszcze raz spróbować. Dużo też zależy od "dyscypliny" rodziców - akurat w naszej grupie jest dziewczynka wchodząca (dosłownie) nauczycielce na głowę: zabiera jej z pudła rekwizyty, zasłania dzieciom, generalnie: czuje się najważniejsza, a jej mama niewiele robi, by to zmienić, nauczyciela często prosi, by wróciła na miejsce itp. Wiem, że to grupa małych dzieci, ale ma to być "zabawa" dla wszystkich, nie dla jednostki.I myślę, że warto jednak znaleźć grupę z dziećmi w jednakowym wieku (choć nauczycielka twierdzi, że dzieciom nie przeszkadza różnica wieku)- po prostu lekcja jest ciekawsza, bo "tempo" dla wszystkich jest takie samo.To oczywiście tylko moje prywatne spostrzeżenia.Pozdrawiam :hello: Ania
        • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 14.10.02, 14:42
          Zgadzam się z Lilly.Romawiałam z różnymi osobami ( różnych profesji związanych z kształceniem) o tej metodzie i w ogóle o nauce tak małego dziecka języka obcego i wszyscy doszli do wniosku, że to strata kasy. Jeśli by to miało być w kraju obcojęzycznym to tak, ale te kilka chwil po prostu niewiele da. Tyle co kaseta czy czytanie w domu.Najlepsze efekty daje motywacja, ale własna nie rodziców. Myślę też, że na codzień i tak obcujemy z angielskim w takim zakresie jakim może dać ten kurs.Nie można przedobrzyć z tym kształceniem, bo można skutecznie zniechęcić do nauki w ogóle.Ale pytałaś tych co uczęszczają ,a nie tych co są sceptyczni.pozdr :)
          • Gość edziecko: monaliza Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 15.10.02, 16:58
            czescmy uczeszczamy w gdyni i jestesmy zadowoleni. nie wiem na ile skuteczna i sensowna jest ta nauka ale dziecku sie podoba, przebywa wsrod rowiesnikow, uczy sie ze sa inne dzieci i inni ludzie, kazdy inny i z innym temperamentem, no i na koncu uczy sie jezyka :) babcia placi wiec nie mam dylematu bo bardzo nalegala. Na pewno nie nalezy sie spodziewac, ze nasze dziecko rownolegle z polskim nauczy sie angielskiego, to jest zabawa, inna sprawa ze dosc kosztowna. pozdrawiamy monika i nanatol
    • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 15.10.02, 22:30
      My też byliśmy na takiej lekcji pokazowej i muszę powiedzieć że nie zrobiła ona na mnie wielkiego wrażenia.Owszem pani starała się bardzo zainteresować dzieci, one słuchały i bardzo się starały(bo to już sześciolatki) ale w końcu zapisaliśmy się na inny kurs,dlaczego?Otóż szkoła Helen Doron w Szczecinie mieści się w małym mieszkaniu,nie wiem gdzie bym miała czekać na dziecko.I chyba najważniejsze to ceny tych lekcji(25zł za 45 minut,co daje 200zł miesięcznie jeśli dziecko chodzi dwa razy w tygodniu).Do tego trzeba jeszcze zakupić tornisterek wielkości większego piórnika z dwima kasetami i czterema książeczkami w cenie 180zł. :gun: Godzina którą nam zaproponowano to 18.15(wdaje mi się że to trochę za późno dla sześciletniego dziecka).Teraz chodzimy dwa razy w tygodniu,na godzinę 16.15.Kubusiowi bardzo się podoba(lekcje też są prowadzone w formie zabawy).Książki z kasetą kosztowały 45zł.Za miesiąc nauki płacimy 65zł.Pozdrowiena:Ania :hello:
      • Gość edziecko: olaz Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 16.10.02, 13:49
        A nam się spodobało, dzieci chodzą chętnie dobrze się bawią na lekcjach a włączenia kasety wręcz się same domagają. I jak dla mnie to wystarczy. Nie oczekuję jakichś rewelacji jeśli chodzi o znajomość języka ale maluchy trochę się z nim osłuchają może coś zapamiętają a jeżeli uda się by skojarzyły naukę języka z przyjemnością to już bardzo dużo.Zdecydowaliśmy się zapisać ich na pierwszy semestr i zobaczymy co dalej. Jeśli tylko zobaczę, że to dla nich zbyt obciążające, nudne itd to zrezygnuję ale uważam że spróbować warto ...Acha maluchy mają prawie 2 i troche ponad 3 latka.Pozdrawiam Ola
    • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 16.10.02, 15:20
      Czesc,Moje coreczki chodza juz drugi rok i bardzo lubia uczeszczac na zajecia.Ole zapisalam gdy miala 3 lata, a poniewaz nie mialam co zrobic w tym czasie z mlodsza Basia ona tez uczestniczyla w zajeciach (miala wtedy 1,5 roku). Basia przez pierwsze 2-3 miesiace nie wykazywala wiekszego zainteresowania, az nagle okazalo sie, ze zna prawie wszystkie piosenki i rozumie proste polecenia. Codziennie sluchalmy kaset, czasem powtazamy slowka np. bawiac sie zwierzatkami - nazwy zwierzat itp.PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: 20001222 Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 17.10.02, 09:48
      no dobrze, niezależnie od tego czy jesteście czy nie jesteście z tych zajęć zadowolone to zrozumiałam z Waszych wypowiedzi, że Wasze dzieci nawet te 1,5 roczne już dobrze mówią. A jak myślicie co z dzieciaczkami które co prawda budują już proste zdania ale używają mało słów a większość zastępują mową dźwiękonaśladowczą. Oczywiscie wszystkie polecenia rozumieją (jak chcą).Z tego co słyszałam w Tej szkole "przechwalają się", że uczą dzieci od 1 roku a przecież większość dzieci w tym wieku jeszcze nie mówi.Kasia
      • Gość edziecko: AniaSK Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 17.10.02, 11:02
        Kasiu, w tej szkole sa nawet dzieci 8 miesięczne ! - nie oceniam, czy to dobrze, czy źle.Natomiast niewątpliwie dzieci na tych zajęciach uczą się dość "pasywnie" tzn. zapamiętują coś tam przez powtarzanie jednego i tego samego (kasetę puszczasz 2x dziennie po 15 min). I chyba coś w tym jest, bo np mój mały długo nic nie mówił, natomiast często słuchaliśmy piosenek na CD i... teraz (już się "rozgadał" ;-) ), gdy długo nie słuchamy jakiejś CD i nagle ją włączę, to on powtarza fragmenty piosenek, choć nie słyszał ich 2-3 miesiace! Nie piszę tego, żeby się pochwalić, ale żeby wyjaśnić na czym (moim zdaniem) ta metoda się opiera, zwłaszcza w przypadku dzieci jeszcze dobrze nie mówiących.:hello: Ania
        • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 17.10.02, 21:05
          Aniu, czy dobrze zrozumiałam? Dostałaś na kursie płyty CD?Pytam, bo my mamy tylko kasety, a zdecydowanie wolałabym CD.M.
          • Gość edziecko: AniaSK Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 18.10.02, 10:07
            Nie, nie, podałam przykład piosenek na CD, ale zupełnie nie związanych z kursem H.Doron.z H.Doron mam też tylko kasety, ale przegrałam je sobie, bo przy takim częstym słuchaniu po prostu się "zajeżdżają":hello:Ania
      • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 18.10.02, 13:05
        Gdy po raz pierwszy usłyszałam o szkole HD pomyślałam: "SWIETNIE, tego szukam dla mojej 2-letniej córeczki", ale niestety odległość od najbliższej placówki to 100 km. i w sumie koszty przerosłyby moje możliwości. Żałuję bardzo, bo dużo czytałam na temat tego sposobu nauczania języka, dla znających angielski polecam stronę internetową w j. angielskim,(www.helendoron.com) można poczytać na czym to polega, skąd się wzięło.W sumie chodzi o wyrobienie odpowiedniej intonacji u dziecka, ogólnie mówiac podświadomie, świadoma nauka słówek rozpoczyna się dopiero później. W jednym z artykułów o HD napisano ładnie,że uczy ona melodii języka. O to tu chodzi, a nie o jakieś wkuwanie słówek. Zazdroszczę tym z Was które mogą prowadzać swoje maluchy do HelenDoron Early English. Pozdrawiam! B.
    • Gość edziecko: guest Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 20.10.02, 13:40
      Ja zapisałam na lekcje HD mojego Michasia gdy miał 2,5 roku, chodziliśmy przez cały rok szkolny. Byłam zachwycona jego postępami, umiał liczyć do 10, zna ok 30 słówek ale o budowaniu zdań po angielsku nie ma zielonego pojęcia. Od września tego roku Michał poszedł do przedszkola i trochę ze względów finansowych zrezygnowaliśmy z angielskiego, trochę dlatego że teraz Michał ma kontakt z rówieśnikami a na tym też bardzo mi zależało, a przede wszystkim dlatego że koleżanka, która uczy angielskiego w szkole uświadomiła mi, że to czego Michał uczył się przez cały rok i ja wydałam na to kilkaset złotych w szkole opanuje w ciągu kilku tygodni. ja akurat nie mam ambicji żeby mój trzylatek mówił po angielsku więc zrezygnowałam bez wyrzutów sumienia, ale metoda na pewno jest skuteczna więc jak tylko macie ochotę...
      • Gość edziecko: milosz Re: Helen Doron - pierwsza lekcja i pierwsze wrażenia IP: *.* 20.10.02, 20:56
        Przeczytalam wszystkie Wasze posty z zaciekawieniem. Sama jestem nauczycielem angielskiego - nie po anglistyce ale po specjalistycznych studiach metodycznych i uzupelniajacych w Stanach (nie, zebym sie chwalila, po prostu chce Wam napisac, ze ten watek to moja "dzialka" choc takich maluchow nie ucze, moi najmlodsi uczniowie mieli 7 lat). Uwazam, ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy metoda HD jest strzalem w 10 czy niewypalem - jak zwykle prawda tkwi gdzies w srodku, w dodatku zalezy od wielu czynnikow. Nie bede sie rozpisywala na temat zalozen ten metody i sposobu dzialanie (zreszta podalyscie strone www gdzie mozna o tym poczytac). Na pewno nie jest mozliwe nauczenie tak malych dzieci angielskiego tak, jak sie uczy starszych, ale nie o to przeciez chodzi. Dziecko ma niezwykle mozliwosci zapamietywania i robi to w sposob podswiadomy co jest czyms niesamowitym (dlatego Wasze pociechy "lapia" teksty piosenek czy slowka jakby od niechcenia, zupelnie nie sprawiajac wrazenia, ze obchodzi je to co slysza i pamietaja je nawet po kilku m-cach!). Zeby maluch MOWIL i po polsku i po angielsku rzeczywiscie potrzeba sytuacji gdy oba jezyki uzywane sa w domu, a najlepiej takze w srodowisku gdzie przebywa dziecko w JEDNAKOWYM stopniu. Sadze, ze nie trzeba oczekiwac od naszych babelkow tego, aby w wieku 2-3 lat nauczyly sie jezyka obcego, no bo po co? Edukacja - zabawa - jak najbardziej!!! Nie dosc, ze rozwija w stopniu ogromnym to jeszcze pozostawia widoczne slady w postaci kilku zapamietanych slowek, piosenek, czy po prostu rozwinietej checi do nauki, a to juz b. duzo. Mam 5-miesiecznego synka i na pewno nie bede robic z niego poligloty w wieku przedszkolnym. Dzieciaki w I klasie podstawowki ucza sie w zatrwazajaco ekspresowym tempie, co sama widzialam uczac je. Jest taka teoria o "krytycznym okresie" w rozwoju dziecka, kiedy dochodzi do lateralizacji obu polkul mozgowych (czyli wreszcie ustala sie, co nalezy do zadan lewej a co prawej) a nastepuje to w czasie wczesnego okresu dojrzewania (okolo 12-13 roku zycia) - po tym czasie o wiele trudniej nauczyc sie np jezyka obcego. Prawda, czy nie - cos w tym jest. Nie wariujmy wiec posylajac dzieci na zajecia z mastawieniem, ze posiada one wielka wiedze, ale cieszmy sie, ze spotkaja inne dzieciaki, pobawia sie i PRZY OKAZJI wchlona cosik. Pozdrawiam! Bye Ewcia
Pełna wersja