Czy ulegacie zachciankom dziecka?

IP: *.* 24.10.02, 14:41
Co robicie, jeśli dziecko domaga się w sklepie żeby coś mu kupić? Ulegacie czy jesteście twarde? Czy rodzice w ogóle powinni ulegać zachciankom dzieci? Nie chodzi mi o jakieś drogie rzeczy, bo oczywiście trudno za każdym razem gdy dziecko zechce kupować mu nową lalkę, ale co z gumami, lizakami czy innymi głupstwami?Olga z "Dziecka"
    • Gość edziecko: luna Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 24.10.02, 16:16
      dlugo ulegalam, maz tezale zabronilam, bo corka wpadla w nalog kupowania. Nie bylo wazne co, byle kupic. Czesto sama nie wiedziala czego chce, a wolala "kup mi cos". A najgorsze jest to, ze nie szanowala tego, co dostala, rzucala byle gdzie po przyjsciu do domu. Na ogol byly to drobiazgi, nie takie drogie, ale jakby miesiecznie zliczyc, to troche sie uzbieralo.Zabronilam i staralismy sie byc konsekwentni. Byl ryk, histeria, wrzaski, sceny na ulicy czy w sklepie, rzucanie na glebe, wstyd jak cholera, ale nie ugielam sie. Jesli od poczatku powiedzialam, ze jej czegos nie kupie, to tak bylo. Oczywiscie dostaje cos od czasu do czasu, ale w rozsadnej ilosci.Czesto jak cos chce, to jej tlumacze, ze na pewno to dostanie jesli bedzie grzeczna, ale nie teraz, bo np. nie mam tyle pieniedzy, albo, ze jak bedzie miala urodziny, to wtedy jej kupimy. A ze sie ludzie gapia jak mala robi sceny!!! Nie przejmuje sie tym, kazdy kto przechodzi to samo, rozumie mnie i mi wspolczuje.
    • Gość edziecko: tyska2 Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 09:45
      Staram się nie ulegać zachciankom. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Niestety moja starsza córka, kiedy miała ok. 3 lat postanowiła wymuszać zakupy płaczem i rzucaniem się na podłogę w sklepie. Najpierw starałam sie tłumaczyć, ale kiedy ta wrzeszczała ta cały sklep, moje prośby niewiele dawały :-). Po kolejnej takiej akcji po prostu powiedziałam jej, że ja idę, a jeśli Marta się zdecyduje, to może do mnie przybiec. W każdym razie dopóki nie przestanie się rzucac, to po prostu nic nie dostanie. Na początku nie wierzyła,że mama może zostawic ją w sklepie. Ale kiedy zobaczyła,że naprawdę wychodzę, o dziwo! - Pozbierała się i pobiegła za mną bez jednej łezki :-) Od tamtej pory miałam już spokojne zakupy. Haha - a teraz mamy powtórkę z rozrywki, bo młodsza 3-letnia Asia zaczyna w sklepie płacze na cały regulator. Najczęściej chodzi o drobiazgi - lizaka, jakąś gumę do żucia, czy serek ale staram się wpoić jej,że takie wymuszanie do niczego nie prowadzi, bo można zwyczajnie poprosić. Podejrzewam jednak,ze jeszcze przede mną długa droga ;-). Pozdrawiam wszystkie nieugięte mamyTyska :hello:
    • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 10:04
      gumy, lizaki, inne głupstwa .... ulegamdla świętego spokojuale ciągle sobie powtarzam, że będę twarda i to się skończybo Fasolek zaczyna mi wchodzić na głowęAnka
    • Gość edziecko: eBeata Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 11:53
      Z drobiazgami mam mniejszy problem. Dzień słodki mamy w sobotę. Wtedy ulegam :-). Często w piątek robimy zakupy i wtedy pozwalam wybrać rzeczy na sobotę. Ściąga z półek co chce, oczywiście w granicach rozsądku. Jak jest za dużo to wybieramy słodycze do odłożenia na półkę. Obiecuję, że kupimy takie same za tydzień. Nie kupujemy chipsów, słodkiego-gazowanego picia itp. Synek o tym wie i nie mam z nim problemów. Oczywiście jak zwykle od reguły są wyjątki :-). Raz na parę tygodni mała paczka chipsów /staram się aby to było na podwórku, częstuje wtedy dzieci i zje mniej ;-)/. Sama gazowanych-kolorowych nie pijam. Były 3 butelki w lecie. Zawsze poczęstowałam odrobiną synka. Przyjął do wiadomości, że nie jemy takich rzeczy, bo nie są zdrowe. Ale spróbować można, to nie trucizna.Żeby nie było tak bardzo źle w małym życiu :-) w tygodniu jest guma orbit, herbatnik, drożdżówka.Tak sobie myślę, że jeżeli chodzi o sklepy to mam idealne dziecko. Zawsze się dogadamy. Ostatnio zobaczył cytrynowe ptasie mleczko i był wniebowzięty. Kupiliśmy na sobotę. Ale jeżeli nie chcę lub nie mogę czegoś kupić nie ma problemu i dzikich awantur. Chyba, że mały jest ewidentnie zmęczony lub śpiący. Wtedy jest płaczliwy i pokazuje różki. Tak samo jest z zabawkami. Może gdybym miała więcej funduszy wszystko wyglądałoby inaczej? Większa byłaby pokusa. Lubię sprawiać Mu przyjemność i kupujemy wspólnie jakieś bubelki. Czasem drobiazg-niespodzianka. Ale jeżeli odmawiam, synek się z tym potrafi pogodzić. Może zależy to też od formy odmowy? Zawsze tłumaczę dlaczego nie kupię danej rzeczy. Czasami wystarczy przełożenie zakupu na później /czyli często wieczne nigdy, bo mały zapomina/ Nie wiem, cieszę się w każdym razie, że na razie tak jest jak jest ;-) i oby jak najdłużej.
    • Gość edziecko: guest Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 12:37
      Czem tak, czasem nie...to zależy jaka to zachcianka. Np. kiedyś Zuzia (2 latka) domagała się o godzinie 20 wieczorem jajka "kinder - niespodzianki", bo zobaczyłą reklamę w tv. Rk i łzy były ogromne, na nic były tłumaczenia, że już za późno, że sklepy pozamykane: Zuzia chciała teraz! A nagdorliwa babcia już chciała biec do sklepu nocnego, he he. Ja i mąż stanęliśmy twardo na swoim i po 15 minutach lamentu płacz ucichł...Natomiast gdy kiedyś - mniej więcej o tej samej porze - mała dopominała się o udko z kurczaka, natychmiast wsiadłam w samochód i pojechałam kupić. Bo to był ewenement, że moje dziecko w ogóle upomina się o jedzenie!! Czasem, ale naprawdę rzadko - ulegnę i kupię setną zabawkę...bo to jednak cieszy, gdy widzi się wielki uśmiech u naszego dziecka...KIKA
    • Gość edziecko: guest Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 12:52
      Olgo,to zależy co się nazywa zachciankami i jak to ująć, u nas jest tak: po pierwsze Ola nigdy w sklepie i poza sklepem niczego się nie domaga, jeśli coś przebąkuje na temat kupna czegoś to jeśli nie chcę lub nie mogę kupić mówię: mamy podobne, mamy takie samo lub mamy inne w domu, i to wystarcza, jeśli w domu chce np. soku (a może pić litrami) na ogół daję, jeżeli uważam że soku za dużo... proponuje herbatkę lub kompocik, i kwita. trzeba odwrócic uwagę lub zaproponowac coś innego; inna rzecz jak sama chcę jej coś kupić, np. zabawki w "ciucholandzie", wtedy wybiera sama, ale też tylko 1 lub dwie, a nie dziesięć.... po drugie Ola nie jada cukierków, gum, lizaków i temu podobnych, nie ma więc mowy o kupowaniu czegoś takiego, coca-cola to napój taty, a chipsów się po prostu nie jada, to taka atrapa sklepowa.... pozdrawiam serdecznie - maria
    • Gość edziecko: luna Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 12:53
      dzisiaj rano, ide z corkami do lekarza, Anka (4 lata) mowi, zebym jej kupila cos do jedzenia bo jest glodna (w domu zjadla sniadanie), mowie jej, ze za chwile bedziemy w domu, to dostanie. Przychodzimy do domu, pytam co jej zrobic do jedzenia, a ona, ze juz nie jest glodna.
    • Gość edziecko: iwo1 Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 13:07
      Jeśli dziecko domaga się czegoś głosno krzycząc lub próbując wymuszać nie ulegam .Nawet jeśli chodzi o pozornie małą rzecz,taka próba siłJeśli ulegnę w małych rzeczach nie dam sobie rady w dużych.Jasio oczywiscie protestuje i krzyczy ale to już inna para kaloszy...Iwo
    • Gość edziecko: agnes Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 25.10.02, 19:53
      Cześć.U nas panuje taka zasada, że słodycze moja córka może jeść tylko w jednym dniu tygodnia. W tym dniu czasem ulegam zachciankom mojej córki i kupuję jej lizaka (czy coś innego słodkiego), o którego prosi, ale zazwyczaj umawiamy się przed zakupami ile sztuk słodyczy może sobie zażyczyć a ja jej to kupię. Słowa dotrzymuję, ona mówi co chce, a ja jej to kupuję, ale w druga stronę umowa też jest dotrzymana i nie marudzi, aby coś jeszcze jej dokupić. W inne dni nie ma mowy o tym, abym jej uległa.Inna sprawa to drobne zabaweczki (np. gumowa piłeczka, balon itp). W takich przypadkach zanim jej odmówię zastanawiam się, czy po długich błaganiach byłabym skłonna ustąpić. Jeśli odpowiem sobie, że tak - nie daję jej długo marudzić i od razu kupuję. Jeśli stwierdzę, że nie to ją informuję, że lepiej, żeby nie barudziła, bo jedyne co uzyska to mój zły humor. Skutkuje.Oczywiście nie zawsze było tak różowo, ale gdy jest się konsekwentnym to w końcu zaczyna taka metoda skutkować.Pozdrawiam.jaga
    • Gość edziecko: guest Re: Czy ulegacie zachciankom dziecka? IP: *.* 29.10.02, 17:07
      Tak, jak najbardziej ulegam :)Ale mamy jasno określone reguły: nie można się awanturować, głośno domagać, krzyczeć itp. Można zaproponować, a ja tę propozycję rozważam. I ja podejmuję ostateczną decyzję. Moje dzieci wiedzą, że mnie nie naciąga się mnie na słodycze, ale za to można spróbować w dziale z nabiałem ;) Wypracowanie reguł ze starszą Emilką trochę trwało (w razie "niestosownego" zachowania dziecka wychdziłam ze sklepu - bez zakupów). Młodszy Piotruś jest instruowany przez Emilkę ("mamę możesz naciągnąć na soczek"). Czasem odbywają się istne targi. Ale sztuki przekonywania do swoich racji też się nasze dzieci powinny nauczyć, prawda? ;) (dzieci mają 3 i 7 lat)Jola
Pełna wersja