Gość edziecko: guest IP: *.* 30.10.02, 13:13 Proszę doradzcie mi kiedy przygarnąć kotka????Jeszcze nie mamy żadnego zwierzaka ale bardzo chcę mieć kotka bo domek taki pusty.Mój Brzdąc ma 7 miesięcy - czy nie za wcześnie????Pozdrawiam eMamy,Nujka Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość edziecko: guest Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 13:25 Ja myślę, że to Ty musisz dojrzeć do tej decyzji. Mały kotek to trochę takie drugie dziecko, po którym trzeba sprzątnąć, nakarmić (nie może nam się nie chcieć). Posiadanie zwierzęcia to duża odpowiedzialność.A dzieci świetnie rozwijają się przy zwierzętach. Diana (20 mies.) przepada za naszymi zwierzakami, szczególnie kotami.Pozdrawiam,Ludek (posiadaczka 2 kotów i 2 psów, które mieszały z nami jeszcze przed urodzeniem Diany) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: madziorek Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 14:17 nasz misio się urodził kiedy w domu był już kot i pies. chyba nie ma problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: ewa2002 Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 13:31 Wydaje mi się, że jeżeli Twoje dziecko nie jest obciążone ryzykiem alergii, to nic nie szkodzi na przeszkodzie. Moja córka bardzo lubiła głaskać kota, kiedy miała 10 m-cy. Robi to do dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 15:30 Witajcie- jeszcze raz ja.Sprecyzuje swoje pytanie.Zawsze w moim domu było mnostwo zwierząt, sama studiuje też weterynarię ale właśnie złożyło się tak że 3 miesiące przed urodzeniem malucha zostaliśmy z mężem sami bez żadnego zwierzaka.To że chcemy mieć jakieś zwierzę to pewne, bo nie wyobrażam sobie pustego domu.Wybor narazie padł na kota.Chcę wziąść w miarę młodego kotka aby przyzwyczaił się do nas ale nie wiem kiedy byłby najodpowiedniejszy moment aby moj Gucio z tego też skorzystał.Wazne jest tez to że nie było zwierzaka w domu gdy Gucio się rodził.Na tydzień zajmowaliśmy się psem-pinczerkiem mojej mamy.Gucio aż się rwał do niego ale piesek trochę się bał jego pisków,ruchu.Stad moje pytanie.Znam zwierzaki ale nie znam się jeszcze na maluchach.Jaki czas jest najlepszy ?Dziekuje, Nujka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 15:55 Moim zdaniem, Twój synek, z obecności kota będzie korzystał przez cały czas. Tera po prostu tylko z samego patrzenia czy pogłaskania, a z czasem może się nim opiekować. Przecież koty żyją po kilkanaście lat. Pozdrawiam,Ludek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: guest Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 16:15 Myślę, że to może być odpowiedni moment. Teraz kotek będzie mały i trochę nieprzewidywalny ale za kilka miesięcy, powiedzmy za 4-5, i kotek urośnie i zmądrzeje i dziecko będzie na tyle duże, żeby mogło się z nim bawić. Ryzyko drobnych wypadków podczas zabawy dziecka z kotem są spore, na pewno zdajesz sobie sprawę. Ze śmieszniejszych wypadków: moja trzyletnia Ada, która ciągle eksperymentuje, włożyła ostatnio kotkowi palec w ... tyłek. Dobrze, że zauważyła to babcia, i szybko wyszorowaliśmy ręce, bo moje dziecko gotowe byłoby zaraz po tym eksperymencie jeść kanapki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: kasiunia Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 15:52 a czemu by nie? jeśli kotek zdrowy, zaszczepiony i odrobaczony, a dziecko nie ma na niego alergii to chyba nie ma p-wskazań. moja córcia ma 5 tygodni i od początku jest z kotkiem (on był wcześniej). jak na razie zero problemu pozdrawiamkasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Behemot Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 30.10.02, 21:33 Dobrze się zastanów. Może moje doświadczenia pomogą Ci podjąć odpowiedzialną decyzję. Jestem kociarą, ale niestety nie mam już żadnego kota. W przeciągu 3 lat wszystkie wyginęły. Najpierw mieliśmy Behemota to był przecudny i bardzo mądry kot, płaczę po nim do dziś. Gdy był mały drapał nas w pięty, gdy trzeba było wstawać do pracy i przy zabawie Spał z nami w łóżku (gdy się ma kota trzeba się z tym liczyć). Potem wzięliśmy mu do towarzystwa małą kociczkę, która była bardzo łagodna - nigdy nas nie podrapała. Behemot niestety przepadł bez śladu ale akurat urodził się jego brat, który był przemiły i wprost uroczy - straszna przylepa. Niedługo cieszyliśmy się nim, bo wpadł pod samochód choć nie mieszkamy przy samej drodze, a on wychodził tylko na parę minut. Ja wtedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem. Jego koleżanka Milka żyła ponad 2 lata - ostatnio przejechał ją jakiś sadysta na poboczu A ona była bardzo ostrożna, przechodzila przez jezdnię jak człowiek niemalże. Milka poznała jeszcze nasze dzieci, ale już jako dorosły kot. Nie było problemu. 17 miesięczna córeczka bawiła się z nią bardzo ładnie i nawet teraz jak usłyszy jej imię miauczy. Stratę naszych kotów przeżyliśmy bardzo Ja stara baba za każdym razem płakałam jak bóbr. Powiedziałam, że nigdy nie wezmę kota, ale niedawno sąsiadka przyniosła 2 kociaki, które ktoś wyrzucił i prosiła, by wziąć jednego. Wzięliśmy, ale okazał się to zły pomysł. Kotek nie chował pazurków wskakiwał na małego (4miesiące), łasił się namolnie do córki, która omal go nie udusiła. Nie dawałam rady i z ulgą przyjęłam wiadomość, że sąsiadka znalazła innego opiekuna dla tego kota. Reasumując ten przydługi post: musisz wybadać jaki charakter ma ewentualny kandydat na domownika, bo koty mają różńe charaktery. Np. Behemot przecudowny kotek jako mały kot nie nadawałby się do dzieci, a pozostale nasze kicie jak najbardziej. Pamiętaj, że koty giną i że dziecko będzie bardzo przeżywać takie nieszczęście. A może poczekasz nieco aż dziecko podrośnie? Pozdrawiam i życzę dobrej decyzji. Gina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: atunia Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 31.10.02, 00:46 Ja jeszcze też dorzucę trzy grosze w dziedzinie mi bliskiej. Otóż w momencie urodzenia Agatki miałam trzy koty domowe, niewychodzące i pięć do sześciu przydomowych, dokarmianych. Z tego co obserwuję, to mało prawdopodobne jest, aby kot mieszkający w domu i ufający ludziom, mający możliwość wyjścia, dożył późnego wieku . Na początku mieliśmy dwa koty, jeden zaginął bez wieści, drugi dostał areszt po tym, jak zobaczyłam moją kicię tarzającą się na środku drogi. Potem trafiły do nas dwa koty, jak się urodziła Agatka to prawie w wianie wniosła kolejne dwa kociaki - te domowe mają zakratowany balkon i szlaban na wyjście. Natomiast przydomowe są półdzikie, nie ufają ludziom, są tylko dokarmiane (i w miarę możliwości sterylizowane). Moja nadwrażliwa psychika jest cały czas nastawiana na niezaprzyjaźnianie się z nimi. Domowe natomiast miauczą czasem tęsknie w kierunku okna, ale tak się składa, że są to dziwne kocie przypadki i żaden nie miałby szansy przeżyć na zewnątrz paru dni. A jeśli idzie o małe dziecko - jedna ze starszych kotek od początku przywykła do układania się w łóżeczku w nóżkach Agatki, mały Gagatek, nieobliczalny jak to zwykle młodziutkie kociaki, jest zawsze z łóżeczka wyrzucany, ale gdy Agatka leży poza łóżeczkiem i pod kontrolą, to zawsze się do niej przytula i mruczy, a ona traktuje go jak pluszaka, tarmosi niemiłosiernie (Agatka i Gagatek są rówieśnikami, mają po 5 miesięcy). Pozostałe koty Agatkę omijają na razie szerokim łukiem. Kooperacja Agatki z Gagatkiem do wglądu na przykład tu:http://top-it.pl/~atunia/AgiGag.jpgTak więc ja na razie mogę polecić kota do małego dziecka (mam nadzieję, że później wspólnie z kotami wyjaśnimy Agatce, że żywe stworzenia nie lubią wydłubywania oczek...). Pozdrawiam Atunia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Behemot Re: Kotek-kiedy? Do Atuni IP: *.* 31.10.02, 18:37 Ciekawa jestem jak Twoje koty reagują na niewolę? Ja usiłowałam więzić mego ukochanego kotka, bo zawsze bardzo się o niego bałam, niestety Behemotek nawiewał mi wszelkim możliwymi sposobami np. wyskakując przez małe okienko w pralni na poddaszu. Tylko patrzył jak zwiać i był nieszczęśliwy. Jeśli możesz napisz mi czy Twoje kociaczki nie uciekają? Jak znoszą uwięzienie? Nie nabawiły się nerwicy? Jak reagują na siebie?Nie biją się? Nasze się kochały niesamowicie, ale były wtedy małe. Tak sobie myślę, że może jak dzieci dorosną zaopiekujemy się jakimś kociakiem lub dwoma, ale nie wypuścimy za próg. Chyba, że na smyczy. Pozdrawiam serdecznie. Gina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: atunia Re: Kotek-kiedy? Do Giny :-) IP: *.* 31.10.02, 22:44 Hej Pierwsze dwa koty przekonały nas do tego, że chcą wychodzić. Jak z tej dwójki została jedna kotka (a nam paskudne uczucie, że nie wiemy co się stało z kotem), przekonaliśmy tę kotkę, że wolimy mieć kota trójwymiarowego, a nie płaskiego. Fakt, nie jest to łatwe w domku jednorodzinnym - w oknach są moskitiery (nie tylko ze względu na koty, głównie z uwagi na komary), balkon został zakratowany. Kolejne przybywające koty (w tej chwili mamy każdego kota o innym pochodzeniu), po początkowym okresie nieufności, zaprzyjaźniały się, najdłużej poszło z najnowszymi dwoma maluchami, ale je prawie od pierwszego kopa zaakceptowała najstarsza kotka i nadal nie ufa im druga kotka . W każdym razie nieufność przejawiała się syczeniem, futro nie latało w powietrzu. Dwa maluchy, jak to maluchy, gryzą się i drapią, ale to w ramach zabawy i bez strat własnych. Wszystkie nauczyły się korzystać z kocich drzwiczek w drzwiach i kuwety (mam nadzieję, że Agatka raczej będzie korzystała z nocniczka .Myślę, że zaopiekowanie się kotem to dobry pomysł, dwoma - jeszcze lepszy (bawiące się razem koty wzajemnie uczą się, że nie należy nadużywać pazurów i zębów). Natomiast wyprowadzanie na smyczy - chyba szkoda dawać taki mizerny posmak wolności, mało które koty to tolerują (aczkolwiek znane są przypadki kotów wychodzących na smyczy, kotów, które nienawidziły wychodzić z domu itp. itd.). A! Ważna sprawa - sterylizacja! Z kocurkami łatwiej, z kotkami jest to bardziej skomplikowana operacja. Ale to chyba jako kociara wiesz Pozdrawiam cieplutkoAtunia zakocona (ciekawe ile z tego przejdzie na Agaciaka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Miśk@ Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 03.11.02, 02:01 Nie za wcześnie im wcześniej tym lepiej,i dziecko i kociak przyzwyczają się do swojej obecności.Ja miałam już kociaka kiedy na świat przyszedł Jasiek i jak do tej pory się nie pogryźli chociaż Jaś usilnie próbuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 03.11.02, 10:40 Nujka, nie za wcześnie. To właśnie czas taki akurat na przyzwyczajenie się kotka do Was - kiedy nikt go nie będzie zamęczał swoją miłością Jak synek urośnie i zacznie chodzić, kociak będzie na tyle duży, przyzwyczajony do Was, że objawy miłości nie będę mu już tak przeszkadzać i przerażać. I jeszcze jedno. Przeczytałam "tragiczny" post Behemota. Kurcze, Behemot, chyba bym zwariowała, gdyby coś się stało mojemu Klemensowi...Ostatnio kilka dni rzygał (jak kot...). Wezwałam weterynarza, przyjechał i okazało się, że moje miłości kocie ma zapalenie gardła, wręcz anginę. Dostał antybiotyk. Weterynarz zastanawiał się, co zrobić aby kocie bydle zjadło tabletkę. Muszę dodać na marginesie, że mój Klemens, to charakterny kot... Wyobraźcie sobie, że to cudowne kocię, ten mój mister i cud koci powąchał rozbitą tabletkę, rozpuszczoną w łyżeczce mleka, popatrzył mi tak głęboko w oczy, po czym...zjadł ją. Nawet lekarz osłupiał. I stwierdził, że nie widział tak mądrego kocurka. Behemot, ja wykastrowałam Klemensa. I pilnuję jak oka w głowie, żeby nie wychodził. Na początku było bardzo trudno. Bo co otworzyliśmy balkon w upały, to kotek hyc i już go nie było. No to nie otwieraliśmy balkonu, ani okien na ościerz - były zawsze blokowane tak, aby Klemens się przez nie nie przecisnął. Trudno, coś za coś - chcieliśmy zachować kota żywego i po prostu czasem dusiliśmy się w domu... Ale warto było. Klemens to teraz dorosły, 5-letni kot z klasą. Nie ucieka już, choćby było wszystko otwarte. Wyleguje się na balkonie na słoneczku i jest najcudowniejszym kochaniem swojej pani na świecie! Ktoś, kto kocha zwierzęta, zrozumie moją miłość, czułość, moje szaleństwo. Uwielbiam tego zwierza! Pozdrawiam cieplutko GosiaP.S. Behemot, ja wiedziałam, wiedziałam, dlaczego masz taki nick... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Behemot Re: Kotek-kiedy? Do Gosi IP: *.* 03.11.02, 17:34 Gosiu myśmy też wykastrowali Behemotka, aby był spokojniejszy i siedział w domu. I co z tego? Skończyło się dla niego to tylko wielkim cierpieniem, bo coś źle zrobił niedouczony weterynarz Ledwo się dobudził z narkozy, a potem wdało mu się jakieś zakażenie i kocisko cierpiało a my z nim Wtedy musieliśmy go przymusowo trzymać w domu, to wariował i nawiewał jak się dało. Mamy chyba strasznego pecha. Mieszkamy w domu na obrzeżach Warszawy, mój mąż uważa, że kot trzymany w domu jest nieszczęśliwy, ale Behemota też chciał więzić. Zastawiliśmy mu wszelkie możliwe przejścia, chcieliśmy by siedział w ogrodzie, to o mały włos nie powiesił się na metalowym ogrodzeniu. To był kot, który kochał wolność ponad wszystko, ale nie włóczył się, wystarczyło zawołać przychodził zwykle, bo kręcił się w pobliżu. Może go ktoś ukradł? Ale nie jest to pociechą dla nas, bo on był niezmiernie do nas przywiązany. Maleństwo, które wpadło pod samochód prawie nie wychodziło z domu i też biegło na zawołanie, a Milunia była bardzo sprytna i wszyscy sąsiedzi mówili, że ta to dożyje późnej starości, więc niechętnie, ale ją wypuszczaliśmy, to ją zabił sadysta jakiś To chyba jest tak jak powiedziała nasza weterynarz, że my bardzo dbamy o te koty, ale mamy strasznego pecha Powiedziałam do męża, że jak weźmiemy kiedyś kota, to nie wypuszczę za próg. Mąż mowi, że to bez sensu, bo nasze ulubione dachowce nie będą szczęśliwe. Mam nadzieję, że go przekonam. Teraz zbyt na świeżo pomiętam kocie tragedie. Jedno wiem na pewno, że nigdy nie będziemy mieć takiego Behemota Pozdrawiam serdecznie. Gina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia1 Re: Kotek-kiedy? Do Giny IP: *.* 03.11.02, 18:29 Gina, możesz nie wierzyć, ale mam łzy w oczach. Przykro mi strasznie, bo ja naprawdę nie wyobrażam sobie, jak by to było stracić naszego Klemusia. Też jest zwykłym dachowcem (hmmm, niezwykłym...), ale dla nas jest najpiękniejszym kotkiem na świecie. Dzięki temu, że nie wychodzi na dwór jest czyściutki i ma wręcz "nasz" zapach. Też dosyć kiepsko zniósł kastrację (ja miałam potworne dylematy natury moralnej, ale jednak mój egoizm zwyciężył, chciałam mieć kotka zdrowego, żywego i w domu), ale całe szczęście wszystko skończyło się dobrze. Szkoda mi Behemotka, bardzo. Widać kocisko miało jednak silną potrzebę wolności. No cóż. Chyba tak bywa... My mieliśmy szczęście - trafiliśmy na kochanego kotka, który owszem, chciał sobie iść w pierony, ale tylko na początku. Teraz widać po nim,, że ceni sobie życie jakie wiedzie. Jest rozpieszczany, rozpuszczany jak dziadowski bicz. Kocham go całym sercem. To mój pocieszyciel, mój koci przyjaciel - to on przychodzi do mnie i przytula się, kiedy płaczę, po czym zlizuje moje łzy i ociera się łebkiem o moją twarz. To najsłodsza pociecha, jaką sobie można wyobrazić. Cieszę się, że go mam. Gino nie rezygnuj, jeśli kochasz koty, znajdź jeszcze jednego. I faktycznie trzymaj go w domu - dla jego własnego dobra Gino, dla jego dobra...Pozdrawiam Cię gorąco - GosiaP.S. A w ogóle to zapraszam do siebie, pozachwycamy się Klemusiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Behemot Re: Kotek-kiedy? Do Gosi IP: *.* 03.11.02, 22:45 Dzięki Gosiu za zrozumienie, niestety rzadkie w naszym społeczeństwie. Tak myślę, że jak dzieci nieco podrosną to chyba przygarnę brata albo siostrę Behusia Jego matka żyje sobie na wsi u mojej ciotki już ładnych parę lat. No, ale dość daleko od ruchliwej drogi, nie ma tam groźnych psów no i ludziska chyba inne, więc się uchowała Na razie uważam, że dzieci są trochę za małe i jest ich dwójka, nie dałabym rady. Co innego dorosły kot. Milka była dorosła jak pojawiły się dzieci i nie było problemu wręcz odwrotnie nawet Chętnie zobaczyłaby Twego Klemusia. Niestety ze względów obiektywnych to niemożliwe, bo chyba nie jesteś z Warszawy? Ciekawa jestem jak wygląda Twój pieszczoch. Ja mam zwłaszcza szmergla na tle czarnych i czarno-białych kotków przymusowo dachowców Może jest gdzieś dostępne zdjęcie Twego kotka w internecie? Chętnie zobaczę. Gorące pozdrowienia. Gina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: atunia Re: Kotek-kiedy? Do Kociarzy i Kotolubnych IP: *.* 03.11.02, 23:20 Witam ponownie,Pojawił się wątek kotów zamkniętych w domu, a co za tym idzie, wątek kotów sterylizowanych. Od razu chciałabym polecić tekst, który za zgodą Autorki umieściłam pod adresem a href=http://top-it.pl/~atunia/koty/Kastracja.htm rel="nofollow">http://top-it.pl/~atunia/koty/Kastracja.htmPrzeczytajcie, proszę, bo to bardzo ważne.I wtrącę się do dyskusji Gosii i Giny - ja też poproszę o urla do zdjęć kotów, chętnie dla odmiany zobaczyłabym jakiegoś tygrysowatego albo rudego (w domu mam dwa czarne, dwa biało-czarne, jedną trikolorkę, na zewnątrz dokarmiam dwie czarne, cztery biało-czarne) Od siebie polecam jeszcze dwie strony kocie:a href=http://www.zwierzeta.cisza.pl/ rel="nofollow">http://www.zwierzeta.cisza.pl/ia href=http://www.doradca.com.pl/po_godzinach/kocia_strona.htm rel="nofollow">http://www.doradca.com.pl/po_godzinach/kocia_strona.htm(a tam jest PRZEŚLICZNA galeria kotów).Pozdrawiam Atunia zakocona, jednodzietnaP.S. Kot w domu, to naprawdę niewiele więcej obowiązków, czyszczenie kuwety raz na dobę, żarcie puszkowe, głaskanie zaś to przecież relaks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: EDYTA_1 Re: Kotek-kiedy? IP: *.* 04.11.02, 13:40 Witam,My kupiliśy koteczka gdy Mateuszek miałpółtora roku,do tej pory razem rewelacyjnie się bawią i o dziwo koteczek nie drapie Mateuszka.A jak my się z nim bawimy to nas okropnie podrapie.Podrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś