sprawa przedszkolna - pomocy

IP: *.* 06.11.02, 13:59
A raczej rady proszę.Moje dziecko lat 2 i 4 miesiące poszło od poniedziałku do przedszkola. Ponieważ mąż zaczął a właściwie kończy studia, nie dałby rady pracować, uczyć się i cały dzień spędzać z dzieckiem.I oto po 3 dniach zaczyna się łamać, czy nie jesteśmy okrutni, na razie odbieramy ją po 4 godzinach, przed leżakowaniem. Panie mówią, że płacze tylko przy rostaniu, w domu bawi się normalnie, śpi dobrze, moim zdaniem można by ją zostawić ewentulanie jeszcze tydzień, natomiast z rozmowy tel. z małżonkiem przed chwilą wnoszę, że jest przerażony stanem swojej córeczki i faktem, że gdy on po nią przychodzi, ona jest zdenerwowana.NApiszcie mi jakieś dobre rady - niekoniecznie, żeby ją zostawić, może żeby zabrać z tego przedszkola. Mnie się wydaje, że po 3 dniach w nowym miejscu dziecko nie będzie zbyt radosne i to należy przeczekać, boję się ewentualnie, czy ona nie jest zbyt mała (ale to chyba bez różnicy: żłobek czy przedszkole, gdzieś musiała iść). Ale panie mówią, że jest komunikatywna, jak na swój wiek i nie ma znią problemu.Oczekuję jakiegoś pomysłu na dziecko lub męża (który zresztą ze stresu do przedszkola nie chodził, siedział z opiekunką)kasia
    • Gość edziecko: guest Re: sprawa przedszkolna - pomocy IP: *.* 06.11.02, 14:27
      Hej Kasiu!Moja córeczka poszła do przedszkola po skończeniu 3 lat, ale też przeżyła to wydarzenie. Pierwszy tydzień biegła w podskokach, drugi przyszedł kryzys, płakała codziennie, sceny wyrywania dziecka od matki były powszechnie znane, ale uwaga TRWAŁO TO TYLKO TYDZIEŃ. Panie twierdziły, że płacze 5 minut przy rozstaniu, gdy zamykam za nią drzwi staje się radosnym dzieckiem, wkracza w inny świat PRZEDSZKOLANDIĘ, jak sama mówi( zwrot zapożyczony z serialu).Sprawdziłam to przychodząc kiedyś pod drzwi gnana rozterkami i usłyszałam śmiech mojego dziecka pomyśl jak byłam szczęśliwa. Kolejne dni szła bez marudzenia, chociaż widać było, że to przeżywa trochę, dziś mija drugi miesięc w przedszkolu, były juz choroby, a Julia przy rozstaniu nie płacze, ale wraca sie raz żeby dać mi jeszcze jednego buziaka i uścisk.Myślę Kasiu, że każde normalnie wychowywane dziecko, dziecko z kochajacej się rodziny, gdzie uczucia mają znaczenie przeżywa pójście do przedszkola i Twoja mała też. Znam wiele dzieci, które poszły do przedszkola jako 2-latki, 2,5-latki i po niedługim czasie dawały sobie doskonale radę z nową sytuacja. Mąż przeżywa? - pewnie mają na to wpływ jego przeżycia z dzieciństwa, choć to normalne, że przeżywamy wszyscy, źle byłoby gdybyśmy byli nieczuli, ale odrobina zdrowego rozsadku i zimnej krwi przyda się. Piszesz, że Panie oceniają córeczkę bardzo pozytywnie, moja rada, nie zabierajcie jej z przedszkola, najtrudniej będzie namówić ją jeszcze raz, a często jest to wręcz niemożliwe. Wierzę, że te poranne smutki miną wkrótce, uzbrójcie się w cierpliwość. BĘDZIE DOBRZE! Pozdrowienia od mamy która też przeżywa początki w PRZEDSZKOLANDII. B.
      • Gość edziecko: guest Re: sprawa przedszkolna - pomocy IP: *.* 07.11.02, 21:55
        dobry wieczórja też chciałam zeby mój kuba (2lata5m)chodził do przedszkola. pierwszy ranek był fantastyczny- chętnie wszedł do sali zaraz zaczął się bawić i na rodziców nie zwrócił najmniejszej uwagi.kiedy przyszłam po niego- był spłakany, nie pozwolił się pani wyprowadzić z sali.cały dzię płakał leżał na dywanie, nie jadł. drugiego dnia na siłę wyciągaliśmy go z samochodu. trzeciego mąż przywiózł mi go do pracy.czwartego nasze dziecko chwyciło się bramy przedszkolnej i nie było mowy o odciągnięciu go. te kilka dni były dla nas ciężkim przeżyciem. ja płakałam, kuba zmarkotniał, tata był do niczego.No coż nikt z nas nie był przekonany ze przedszkole to najlepsze rozwiązanie.ale twoja coreczka ,kiedy popłacze za mamą zaczyna bawić sie z innymi dziećmi, w domu nie przejawia zadnych niepokojących objawów więc może wam się uda? ja myślę że najwięcej zależy od przekonania i nastawienia rodziców. to wy musicie wiedzieć czy to dobry moment, musicie być przekonani, że to co robicie jest dobre dla małej.ja takiego przekonania nie miałam, uważałam że kuba był i jest jeszce za mały na przedszkole i myślę że on czuł nasz niepokój i niepewność. nic na siłę jeśli i dla dziecka i dla was jest to trudne...ale ty chyba masz mniej wątpliwości niż ja miałam a dziecko ponoć potrzebuje od dwóch tygodni do miesiąca zeby się przyzwyczaićpowodzenia i cierpliwości...kasia
    • Gość edziecko: luna Re: sprawa przedszkolna - pomocy IP: *.* 06.11.02, 14:53
      czesc,napisze Ci jak bylo u nas rok temu. Od wrzesnia corka poszla do przedszkola. Codziennie rano afera, histeria, obled! Odprowadzal ja maz, bo ja wczesniej zaczynalam prace. Jak maz znikal za sciana w przedszkolu placz sie urywal momentalnie. Po poludniu odbieralismy ja zadowolona, wesola, cale popoludnie obserwowalam ja, rozmawialam na temat przedszkola, wyrazala sie w samych superlatywach, byla zadowolona, ze dzieci, zabawki, itd. Na spacerach specjalnie szlam z nia kolo przedszkola, zeby obserwowac reakcje, byla pozytywna, corka opowiadala jak swietnie sie bawi w ogrodku, pokazywala przez plot, w ktorej piaskownicy, itd. Na pytanie, czy jutro pojdzie do przedszkola, odpowiadala, ze "tak". No a rano to samo!!! Maz wysiadl psychicznie, kazal mi szukac opiekunki, ale uparlam sie, ze nie, bo przeciez jej bylo dobrze w przedszkolu- sama mowila. Tylko te ranne afery na cale osiedle... Zaczelam chodzic pozniej do pracy i ja ją odprowadzalam. W koncu cos tam chciala w zabawkowym, powiedzialam, ze jak nastepnego dnia nie bedzie rano ryczec, to jedziemy po te zabawke. I tak tez sie stalo. Trwalo to 2,5 miesiaca. Teraz jak nie idzie do przedszkola (choroba, wakacje), to pyta mnie kiedy wreszcie tam pojdzie. Ciesze sie, ze nie ustapilam corce i jej chimerom. No ale musisz byc czujna, czy rzeczywiscie malej nie dzieje sie krzywda w przedszkolu, czy panie nie krzycza, nie bija itd. itp. Tydzien to moze byc jednak zbyt krotko. serdecznie pozdrawiam i zycze wytrwalosci
      • Gość edziecko: ruda Re: sprawa przedszkolna - pomocy IP: *.* 06.11.02, 15:31
        Dzięki za odpowiedzi, podniosłyście mnie na duchu. W sumie jedyne, co niepokoi mojego męża, to jej zdenerwowanie, gdy ją odbiera. NAtomiast ona też opowiada, że bawiła się, mówi, że pójdzie, rano bardzo nie ryczy, co nawyżej popłakuje...Może mam męża histeryka, trchę się boję takiej sytuacji jak u Gosi1 - i liczę, że może się odezwie - że dziecko właśnie gdzieś w sobie się zamknęło od stresu... Uff. A wszystko przez to, że w grucie rzeczy moglibyśmy ten styl życia, że mąż pracuje nocami, kontynuować - teoretycznie oczywiście, bo w końcu nie po to wrócił na studia, by znów wylecieć - i zabrać dziecko z przedszkola, ale właśnie tego się boję, żę już jej wtedy nie przekonamy nigdykasia
        • Gość edziecko: guest Re: sprawa przedszkolna - pomocy IP: *.* 06.11.02, 22:55
          Hej, hejRozumiem twój niepokój i twojego męża też. Swoją drogą dlaczego ci nasi panowie są tacy neurotyczni jeśli chodzi o dzieci? Myślę podobnie jak inne mamy które do ciebie pisały, że 3 dni to zakrótko aby móc coś powiedzieć. To że mała jest poddenerwowana po przedszkolu to normalne. A czy ty jak wracasz z pracy czy nawet z przyjęcia jesteś całkiem luzik? Ona spotyka tam całkiem nowe dzieci, nowe osoby, nowe zabawki, nowe zwyczaje i obowiązki to muc\\\\si być poruszona. Jeśli jest dzieckiem wrażliwym to bardziej to u niej widać. A ty jako mama, ty, nie twój mąż napewno zauważysz jeśli to poruszenie będzie zbyt silne i niepokojąco dziwne. Trzeba zaufać swojej intuicji i zdrowemu rozsądkowi. Mój synek bardzo cięko przechodził wejście do przedszkola (różne były przyczyny) chciałam go wycofać ale psycholog poradziła aby poczekać. Dużo synka przytulać, zapewniać mu bardzo dużo kontaktu fizycznego ze mną i z tatą, może troszkę poluzować dyscyplinę w domu. A swojemu mężowi daj coś na uspokojenie i dużego buziaka. Bo przecież wasza córeczka ma tak dzielnego tatę sama też jest napewno bardzo dzielna. Powodzenia i daj znać jak potoczyły się sprawy. Irma
Pełna wersja