berecik7
14.12.06, 19:25
Sytuacja jest złożona. Licze na waszą dobrą radę i trzeźwą ocenę sytuacji.
Otóż: mój synek w styczniu kończy dwa lata. Nie mówi praktycznie nic (oprócz
słówka "nie", które oznacza wszystko. Czasem ględzi sobie coś zupełnie po
swojemu, natomiast nie powtórzy niczego za mną. Nie zadaje pytań w stylu "co
to". Nie lubi, jak mu czytam. Kiedy zaczynam, złości się i wyrywa mi
książeczki.
Druga sprawa: nie lubi za bardzo bawić się zabawkami. Woli bieganie,
tańczenie, zabawę w chowanego. Nic edukacyjnego, każda próba nauczenia go
czegokolwiek, chocby w formie zabawy, kończy się atakiem wściekłości.
Poza tym: nie lubi swojej niani, ani tej, ani poprzedniej. Co rano jest po
prostu załamany, że musi z nią zostać.
Nie wiem, jak dalej postępować. Boję się, bo nie widzę u niego takich
postępów "intelektualnych", natomiast fizycznie jest bardzo sprawny. Załamuje
mnie to, że większość dzieci znajomych, o wiele młodszych od niego, mówi już
dużo i ze zrozumieniem. Nie wiem, czy dobrym roziwązaniem byloby posłanie go
już do przedszkola. Może zacząłby mówić pod wpływem kontaktu z rówieśnikami
no i rozwiązałby się problem nielubianej niani.
Poradźcie coś...