Jeszcze coś o karmieniu piersią.

IP: *.* 19.01.03, 20:55
Witajcie!Ostatnio nurtuje mnie pewien problem i sama nie wiem,co mam na ten temat myśleć.Mam czternastomiesięcznego synka,którego miesiac temu odstawiłam od piersi.Ale nie w tym rzecz.Jeszcze będąc w ciąży wiedzałam,że chcę go karmić piersią.chociaz po porodzie miałam trochę trudnych chwil,to jednak udało mi się wytrwać w moim zamiarze.Ostatnio tak się jednak składa,że znajome dziewczyny z mojego otoczenia dobrowolnie rezygnują z naturalnego karmienia na rzecz butelki.Dlaczego?Bo siostry tez tak karmiły,bo to wygodniejsze(?),bo człowiek nie jest taki uwiązany,itd.Ostatnio jedna chwaliła się wspaniałym osiągnieciem swoje trzytygodniowej córeczki:"Mała nauczyła się już jeśc z butelki".No i głowię się nad tym,dlaczego dziewczyny to robią.Przecież wiadomo,że pokarm matki jest tym,co można dac dziecku najlepszego.Nie zastąpi go żadna sztuczna mieszanka.Rozumiem,jeśli ktoś nie może,ale nie,że nie chce.Przecież chyba każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka.Prowadzona jest szeroko zakrojona akcja zachęcająca do karmienia naturalnego.Wiadomo na ten temat naprawdę dużo.Więc dlaczego?Może wy mi odpowiecie,bo ja jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.Wiola.
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 19.01.03, 22:47
      Wiola dziekuje za odpisanie na moj post.Ja niestety musze odstawic i mam potworne wyrzuty,bo musze odebrac dziecku to,co najlepsze,ale naprawde musze.Nie rozumie dlaczego dziewczyny same rezygnuja.Moze jest to dla nich wygodniejsze,nie uwiazujace,nie krepujace.Sama nie wiem,bo nie potrafie takich osob zrozumiec!!!!!!!!! Pozdrawiam www.
    • Gość edziecko: martynusia11092002 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 20.01.03, 11:10
      Poruszyłaś bardzo ważny temat, którt mnie też nurtuje. Jestem mamą 4 miesioęcznej Martynki i nie wyobrażam sobie, że mogłabym jej nie karmić piersią! Wydaje mi się to o wiele bardziej wygodne., przecież nie trzeba szykować butelki, gotować wody, wyparzać, podgrzewać, itp.!! Sama jednak spotkałam się z niechęcią do karmienia piersi pewnej młodej mamy, a to z powodu strachu przed zdeformowaniem się piersi!!! Na taki argument zabrakło mi słów!! I sama widzisz, to straszne!! Przecież jeżeli ma się dziecko, to chce się dla niego jak najlepiej!! Ja przynajmniej dla swojego zrobiłabym wszystko!! A karmienie piersią to takie minimum, które każdza kobieta bez zastanowienia powinna robić!! Pozdrawiam, Mari.
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 20.01.03, 11:30
      Witajcie!Pozwólcie, że się przedstawię. Jestem Iza, mam prawie 2,5 letnią córeczkę, cały czas na cycusiu (ostatni raz dziś rano przed wyjściem do pracy). Jestem stałą bywalczynią Forum Dziecko na portalu gazeta, a dziś weszłam na Forum edziecka i bardzo mi się tu podoba.Nie wiem, nie wiem i jeszcze raz nie wiem jak można dobrowolnie już na początku zrezygnować z naturalnego karmienia piersią dlatego, że "mi się nie chce". Miłość i cycuś to najlepsze, najważniejsze rzeczy jakie taki maluch może dostać od mamy. Wokół mnie wszystkie mamy karmią naturalnie (z wyjątkiem kuzynki, zalanej mlekiem, ale dzidzia była rozbestwiona w szpitalu butlą, a potem walka o naturalne karmienie nie udała się) i jest to tak naturalne, jak to, że gdy dziecko mokre trzeba je przewinąć. Sama przeszłam batalię o to by karmić piersią zakończoną sukcesem, teraz wspomagam młodą mamę, której córcia (1 miesiąc) mało przybierała i lekarka zaleciła dokarmianie butlą, po zmianie lekarza, konsultacji w poradni laktacyjnej ta mama karmi piersią, a dzidzia kwitnie (była źle karmiona, za szybko zasypiała i się nie najadała).I może dlatego, że tak wiele mam ma kłopoty z karmieniem piersią, walczy z nimi i osiaga sukces, tym trudniej jest mi zrozumieć te którym się nie chce. Dla mnie karmienie piersią to najwygodniejsza rzecz pod słońcem (choćby wakacje, bez butelek, sterylizatora, i biegunek)
    • Gość edziecko: cela Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 20.01.03, 13:15
      Zamin cos powiem chciałabym zaznaczyć, że moje dziecko jest wychowane na piersi (do nastu miesięcy) i innego mleka nie piło i nie pije. Ale mi tak było wygodnie, nie miałam z tym problemów, i tak chciałam, i tak będę chciała przy następnym dziecku, i najmniej kłopotliwa (i kompletnie nie chciałoby mi sie biegać z butelkami, wyparzaniem, miarkami, zamartwianiem się czy tyla a tyle ml wystarcza) ... i uważam, że to jest najlepsza rzecz na świecie dla dziecka.Oczywiście trochę trudno mi zrozumieć dlaczego??? matka np 2-3 miesiecznego dziecka postanawia zrezygnować z karmienia piersią (bo przeważnie wtedy już jest po "kłopotach") - bo np. 6 miesięcznego to może wraca do pracy... albo coś tam innego.Ale ludzie nie przesadzajmy!Kochane mamy - niekarmiące..zamartwiające się!!Miliony dzieci są karmione z butli (wy pewnie w większości też się jakoś uchowałyście (i to pewnie na zwykłym krowim - bo innego nie było) i nie są to ludzie sorkii "niedorozwinięci".... gorsi, lepsi czy po prostu inni. W Polsce "sie karmi" piersią a w (...???... gdzieś tam..) z butli. No i co z tego wynika? Nic takiego??Nigdzie nie znalazłam artykułu mówiącego o skutkach ubocznych karmienia mlekiem innym niz mleko matki.
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 21.01.03, 17:58
      ja dzis uslyszalam od mamy 3 miesiecznego chlopca: "ja juz nie karmie. bo mi sie juz znudzilo"bez komentarza crying
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - opinia matki butelkowej IP: *.* 21.01.03, 20:26
      No i wyjdzie na to, że jestem wyrodną matką. Po pierwsze dlatego, ze mój syn jest na butli (pierś nam nie wyszła mimo moich szczerych chęci) a po drugie dlatego, że stwierdzę że takie posty wpędzają w depresje matki którym, tak jak mi, karmienie piersią nie wyszło. OK, zgadzam się z faktem, że medycznie rzecz biorąc mleko matki jest najlepsze. Ale też zgodzę się z drugim faktem, że dla wielu kobiet karmienie piersią jest stresem, bólem i często jest okupione np. strasznym fizycznym wyczerpaniem. Albo z jakiegoś powodu jest to czynność której psychicznie nie są w stanie zaakceptować (czasami np. po trudnej ciąży czy trudnym porodzie) kobieta ma chęć na to by znowu mieć kontrolę nad swoim ciałem. I często takie kobiety decydują się na karmienie piersią i strasznie się przy tym poświęcają. I to widać i czuć. I wcale nie są z tym szczęśliwe ale to robią "dla dobra dziecka". Tylko, że dziecko czuje, że mama nie jest szęśliwa. Są też mamy, które czują się lepiej psychicznie kiedy dzieciak jest na butelce. Bo butelka ma dużo zalet. Nie ma się poczucia że człowiek nie może się ruszyć z domu, przy powrocie do pracy nie ma takiego stresu bo butelkę może dać niania czy babcia, dziecko ma lepszy kontakt z ojcem, którego można uwzględnic w karmieniach, itp. Dodatkowo panuje u nas takie przekonanie, wielokrotnie wyrażane w postach, że dobrą matką jest się tylko wtedy kiedy się w 100% poświęca dziecku. Często zapomina się że szczęśliwa mama musi być też szczęśliwa sama ze sobą. A czasami trudno być szczęśliwym jak się jest przez parę miesięcy uwiązanych do domu i dziecka, mąż wraca późnym wieczorem i nie ma ochoty na rozmowy o kupkach i tym podobnych problemach. Człowiek śpi max, 4 godziny na raz i marzy o spokojnej nocy. A jeszcze wszędzie dookoła presja, żeby karmić piersią. W takiej stuacji butelka daje możliwość ucieczki na parę godzin, tak by po powrocie znowu cieszyć się tym co się ma.Moim zdaniem, zamiast tak strasznie koncentrować się tylko na równaniu dobra matka = matka karmiąca, powinno się bardziej koncentrować na tym, że dobra matka to matka szęśliwa. A jeśli kobiecie do szczęścia i bycia dobrą matką potrzebna jest butelka to powinna mieć wsparcie otoczenia.Bycie matką nie ogranicza się do karmienia piersią.I to moje zdanie. I myślę, że najwyższa pora, żeby kobiety karmiące piersią przestały traktować mamy butelkowe jak coś gorszego, wybryki natury czy wstrętne egoistki.Biba
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - opinia matki butelkowej IP: *.* 21.01.03, 21:06
        Dziewczyny,czy aby nie popadacie w lekką paranoję?To świetnie ,że karmicie swoje pociechy piersią,ale czytając wasze posty odnoszę wrażenie,że z tego powodu uważacie się co najmniej za bohaterki narodowe.To jest zwykła rzecz,a już na pewno TO NIE JEST ŻADEN OBOWIĄZEK!Każdy ma prawo sam decydować i te wasze słowa pełne potępienia są lekko przesadzone w mojej opinii.Żyj i daj żyć innym-ładne hasło? ;)Dodam,że karmiłam synka piersią przez rok(on sam stwierdził że tyle mu wystarczy),ale nie zamierzam się tym faktem przechwalać,czy też wytykać jakiejś mamie,że wybrała inny sposób karmienia.Aha,no i słowa pełnego poparcia dla przedmówczyni :hello:Anka
      • Gość edziecko: aronka Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - opinia matki butelkowej IP: *.* 21.01.03, 22:32
        Również podpisuję się obiema rękami pod postem Biby! Nam też nie wyszło. Nie zrezygnowałam z karmienia piersią dla własnego kaprysu. Też uważam, że jak takie karmienie ma być mordęgą dla kobiety, to nie ma to najmniejszego sensu. Oczywiście, mleko matki jest najlepsze, ale niekoniecznie chroni przed całym złem tego świata ;) . Moja koleżanka karmiła swoją córeczkę 1,5 roku. Mała chorowała wiele razy, brała antybiotyki itd. Ja karmiłam moją tylko ponad miesiąc. Ma dwa lata, do tej pory 2 razy była przeziębiona (odpukać!!!), waży ponad 15 kg, jest duża i wygląda na okaz zdrowia :bounce: , czego życzę wszystkim dzieciom, bez względu na sposób karmienia... Nie róbmy z tego aż takiego problemu! :)
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 22.01.03, 17:36
      Juz mi sie poprostu nie chce czytac tych beznadziejnych wynurzen kobiet karmiacych piersia, dlaczego wy tak latwo osadzacie inne kobiety ze sa takie wyrodne a z siebie robicie wielkie matki polki, co was to obchodzi czy ktoras karmi piersia czy butelka i czy nie mogla czy jej sie nie chcialo, zainteresujcie sie soba jezeli ci to odpowiada to karm a jezeli nie to nie karm i przestancie wygadywac takie glupoty bo moze kiedys same znajdziecie sie w sytuacji ze bedziecie musialy podac butelke a wtedy znajdzie sie rzesza zagorzalych matek karmiacych piersia ktore bez wysluchania twoich powodow rezygnacji z karmienia zaraz zrobia z ciebie wyrodna matke i same w ten sposob poczuja sie od razu dowartosciowane. Oczywiscie nie wstydze sie przyznac ze karmie butelka bo nie mam czego i zycze wszystkim tym karmiacym piersia aby ich dzieci sie chowaly tak wspaniale jak moj syn butelkowy.
      • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 22.01.03, 20:06
        Napisze krotko, bo juz sie wypowiadalam na ten temat na "Karmieniu piersia" (btw, "dostalo" mi sie wtedy za moja wypowiedz. A swoja droga ciekawe, ze mamy "butelkowe" nigdy nie "najezdzaja" na mamy "piersiowe"..)W Polsce jest NAGONKA na karmienie piersia. :( Mamy nie sa zachecane, raczej maja przykazane "tylko piers!" U nas w Anglii rowniez b. duzo sie mowi i pisze na ten temat. Piers jest - rzecz jasna - najlepszym pokarmem dla niemowlecia. Mamy sa jak najbardziej zachecane do karmienia piersia. Breast is best, itd. Ale to MAMA wybiera jak bedzie karmic i nikomu z niczego sie nie tlumaczy. Zadaniem lekarzy, pielegniarek i poloznych jest udzielac informacji, pomagac i wspierac MAME, a nie oceniac czy zmuszac. Pomagac jej jakikolwiek sposob karmienia wybierze. Po prostu az sie lepiej robi na duszy po takich postach jak mamusi, aronki, wisiennej, bkoniecz, celi...Dziekuje dziewczyny..
        • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.DO VASE IP: *.* 24.01.03, 05:05
          Vase napisała/ł: > U nas w Anglii rowniez b. duzo sie mowi i pisze na ten temat. Piers jest - rzecz jasna - najlepszym pokarmem dla niemowlecia. Mamy sa jak najbardziej zachecane do karmienia piersia. Breast is best, itd. Ale to MAMA wybiera jak bedzie karmic i nikomu z niczego sie nie tlumaczy. Zadaniem lekarzy, pielegniarek i poloznych jest udzielac informacji, pomagac i wspierac MAME, a nie oceniac czy zmuszac. Pomagac jej jakikolwiek sposob karmienia wybierze.Vase, w Kanadzie jest identycznie. Standard zawodowy. Wolnosc czlowieka do samostanowienia i podjecia swiadomej decyzji.A nagabywanie przez sasiadki, znajome czy czlonkow rodziny nalezy do, coz, niezbyt dobrych manier, i ogolnie mowiac, wsadzania nosa w nieswoje sprawy.Agnieszka :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 18:17
          Vase napisała:>A swoja droga ciekawe, ze mamy "butelkowe" nigdy nie "najezdzaja" na mamy "piersiowe"..)Mam nieco inne doświadczenia: moja koleżanka, gdy miałam potężne problemy z karmieniem piersią pierwszego dziecka zniechęcała mnie jak mogła, Do dziś prowadzi kampanię przeciw karmieniu piersią. Myślę, że podświadomie ma kompleksy, że nie karmiła piersią.Zaznaczam, że mnie nic do tego jak kto karmi swoje dziecko, chociaż nie rozumiem kobiet które dla wygody rezygnują z tego. Ale to ich sprawa. Gina
    • Gość edziecko: 736582200070 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 22.01.03, 23:32
      Kochane urażone mamy butelkowe!Nie miałam wcale zamiaru was osądzać,czy też krytykować.Nie znamy się osobiście,ale wiem o was tyle,że interesuje was dobro waszego dziecka.Świadczy o tym też fakt,że zaglądacie na to forum,wymieniacie doświadczenia i prawdopodobnie czytacie "Dziecko".Macie na pewno dużo informacji na tematnaturalnego karmienia piersią i przyznacie same,że mieszanka,chociaz czasami konieczna,jest mniej korzystna dla dziecka.Ja wiem,że czasami karmienie piersią jest niemożliwe.Nie podważam tego faktu.Myślę jednak,że każda matka,która jest swiadoma swojego macierzyństwa,która dbała o siebie i dziecko jeszcze w ciązy i już po porodzie,powinna spróbować i postarać się zaakceptować sytyuację.Jesli nie wyjdzię,trudno-świat się nie zawali.Ale dlaczego nawet nie spróbować?Dlaczego nie dać szansy sobie i maleństwu?Dlaczego rezygnować,gdy wszystko idzie dobrze,albo mogło by iść dobrze przy odrobinie wysiłku?Własnie taką sytyuację miałam na myśli.Jeśli chodzi o kwestię zmęczenia,uwiązania itp,to przecież(w wyjątkowych sytyuacjach) mleko można ściągać i ktoś inny może podawać je dziecku z butelki(pod warunkiem,że umie już ssać pierś).Jeszcze raz podkreślam,że nie mam nic przeciwko butelce,jeśli akurat nie było innego wyjścia.Drogie mamy butelkowe,nie dzielcie nas na te i inne,bo przecież łączy nas to,że kochamy swoje dzieci.Pozdrawiam WSZYSTKIE mamy.Wiola.
      • Gość edziecko: kamyczek Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 10:11
        Nie chciało mi się dwa razy i wcale nie żałuję. Taki był mój wybór i nikomu nic do tego. Moje dzieci w wieku trzech tygodni przesypiały całą noc. Gdy wracałam za szpitala wstawał mąż. Gdy urodził się mój synek moja córka mnie nie "straciła".Z mieszanką dziecko otrzymuje wszystkie niezbędne witaminy bez konieczności dodatkowego ich podawania. Nie zaszkodziłam moim dzieciom niczym co zjadłam lub też nie zjadłam. Kocham je najbardziej na świecie.Asia
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 13:03
          popieram cie w 100%, jest mnustwo plusow karmienia butelka o ktorych mamy karmiace piersia nie wiedza albo i tak sobie nie dadza przegadac ze karmiac butla nie robisz swojemu dziecku zadnej krzywdy a wrecz przeciwnie swietnie sie chowaja.Moj synek jest butelkowy i jest okazem zdrowia i radosci a i tatus ma swoj wielki udzial przy wychowywaniu synka juz od pierwszych dni dziecka i to na rowni z mamusia.A i stan i psychiczny i fizyczny mamy ma tez duze znaczenie ,spotykalam duzo mam karmiacych piersia i tak naprawde to poza tym ze byly zalane pokarmem, nie wyspane i marzace o normalnym jedzeniu to nie widzialam w ich zachowaniu jakiejs strasznej eufori z tego powodu ze karmily tylko dla tego ze tak wypada. wiec nie mam nic przeciwko kobietom karmiacym piersia tylko niech nie robia z tego tak wielkiej sprawy i nie narzucaja komus swojej woli a juz co najgorsze niech nie robia tego w brew wlasnej woli tylko dla tego zeby nie zostac zakrzyczana. TO powinien byc przemyslany wybor kazdej mamy , bo czy karmiac piersia czy butla to i tak mamy na uwadze najlepsze dobro swojego dziecka
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 13:43
          No wybacz, ale naprawdę nie rozumiem stwierdzenia "nie chciało mi się". A w ciąży chciało ci się być? Szkoda, że tata też nie mógł trochę pochodzić z brzuchem, prawda? Że o porodzie nie wspomnę...Mam 2 córki. Starsza była karmiona i piersią i mieszanką, bo 10 lat temu nawet lekarze i położne mieli małe pojęcie o laktacji i opócz polecenia: karmić naturalnie, niewiele mi pomogli. Męczyłam się strasznie. Teraz druga córa ma prawie 5 mies. i jest tylko na piersi, chociaż wcześniej wcale nie byłam pewna czy tym razem się uda. Ale stwiedziłam, że skoro powiedziało się "A" i zdecydowało na kolejne dziecko, to teraz trzeba powiedzieć "B" i spróbować je wykarmić. I dzięki wsparciu męża i douczonych już położnych, udało się. W życiu wielu rzeczy można "nie chcieć". Dzieci też można nie mieć.I wcale nie uważam, że karmiące mamy są lepsze od butelkowych. Ale na pewno lepsze są mamy, które chcą jak najlepiej dla dziecka, a nie tylko dla siebie.Konfacela
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 14:36
            .Droga Konfacelu!! chcialam ci powiedziec ze w ciazy chcialo mi sie chodzic i to bardzo, moja ciaza byla przemyslana i wyczekiwana a co do meza to gdyby mogl brzuszek ponosic to na pewno chetnie by go ponosil, przy porodzie byl ze mna i byl dla mnie ogromnym wsparciem a co do karmienia to nawet sie nad tym nie zastanawialam.Po porodzie stwierdzilam ze jezeli dam rade to bede karmic piersia ale niestety po miesiacu - nie udalo sie ,z jakich przyczyn nie bede opisywac bo wy i tak z gory juz stwierdzilyscie ze tego nie rozumiecie i na pewno sie "nie chcialo", oczywiscie podalam dziecku mieszanke mleczna polecona przez lekarza i nie uwarzam zebym wyrzadzila tym dziecku krzywde. Naprawde nie rozumiem o co ci chodzi czy jak dziecko nie jest karmione piersia to znaczy ze ja je zaniedbuje , glodze i bedzie napewno niedorozwiniete.Jezeli bym mogla to pewnie bym karmila piersia ale z przyczyn ode mnie nie zaleznych karmie dziecko butelka i nie czuje sie przez to gorsza i nie uwazam ze moje dziecko jest gorsze i nie dokarmione, oboje mamy sie bardzo dobrze. Nie bede sie przechwalac ze mam w domu zywe srebro i wszyscy dookola nam takiego dziecka zazdroszcza :)
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 14:59
              Moja uwaga nie była do mam, którym się nie udało, ale do mam, które nie chcą, bo im się nie chce!!!!Ktoś też tutaj mówił, że nie zmywa i nie pierze, bo nie chce, bo robi to maszyna. No cóż porównywanie opieki nad dzieckiem do prac domowych, hmmm.... Nawiasem mówiąc też nie zmywam i nie piorę, bo robią to u mnie maszyny. A ten czas jest właśnie po to, żebym mała mogła spokojnie wisieć na cycu. Nawet godzinami, bo od tego ma mamę. A jak fajnie się wtedy dyskutuje na życiowe tematy ze starszą!A najwspanialszy tata, jakiego mają moje córki wcale nie musi się dowartościowywać przez podanie butelki. Robi całe mnóstwo innych wspaniałych rzeczy dla obu córeczek. No i młodszą też "urodził" :) bo przy starszej niestety nie miał takiej możliwości :(Konfacela
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 25.01.03, 18:11
              no to nie pisz ,ze co sie nie chcialo tylko,ze ci nie wyszlo......
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 14:54
            Konfacelu, Mnie sie w ciazy nie chcialo chodzic!Strasznie mi sie nie chcialo....Ale NIESTETY (o zly losie) nikt nie wymyslil innego sposobu na dziecko a moj maz nie jest Shwartzeneggerem (ktory jak wiadomo w ciazy byl), wiec chodzilam. Uwielbiam za to porody ;) i karmienie piersia ;)Czy w zwiazku z tym na twojej skali lepszosci mam lestem lepsza od tych co im sie nie chcialo czy gorsza?Bo roznica jest w zasadze taka ze jak im sie "nie chcialo" to i nie musialy. A mi sie "nie chcialo" ale musialam (o losie...)Uwielbiam posiadac dzieci i jak moj maz zlamie moja niechec do bycua w ciazy to bede w niej po raz piaty ;) a przyjemnosc zaczne odczuwac dopiero w momencie pierwszych skorczy ;)
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 23.01.03, 23:33
              uprzejmie proszę mamy butelkowe nie szafować argumentem, że się nie chciało karmić piersiąmi w życiu nie chciałoby się karmić butelką ;) za leniwa na to jestem :grin::hello:
              • Gość edziecko: asia_t Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.-a mnie się nie chciało IP: *.* 03.02.03, 12:42
                Aluc, popieram. :-) Ja też za leniwa byłam i jestem na to szykowanie setek butelek (bo, moje drogie, przy bliźniakach tych butelek jest MASA). Wtykam cycka w gębusię albo dwie i mam SPOKÓJ. ale: -nigdy nie uważałam, że wyrodne te, które nie karmią cycem- każdą mamę zachęcam do dokarmiania mieszanką, żeby... mogła iść spać na kilka godzin ciurkiem. Dodam: prowadzę taką propagandę tylko wśród mamuś podwójnych.- mam wystarczająco dużo mleka, żeby moje chłopaczyska się najadały. Jakbym musiała walczyć o to mleczko, ściągać, żeby było więcej... pewnie bym nie karmiła... - moje dzieci nigdy mnie nie pogryzły, brodawki mi nie krwawiły... więc tego też nie znam!i nie czepiam się tych, które karmić nie mogą/ nie chcą. To ich sprawa. Naprawdę! Tak jak moją sprawą jest to, że dokarmiałam, przepajałam (tak, tak, taka wyrodna jestem... :lol:)asiaT
      • Gość edziecko: 736582200070 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 17:27
        Kochane dziewczyny!chyba nie bardzo do was dotarł fakt,że przynajmniej ja nie mam zamiaru was oceniać.Zgadzam się w pełni,że każdy ma swoje życie i swój sposób na jego przeżycie.Mamy butelkowe,niepotrzebnie się tak oburzacie,wszak nikt wam nie zarzuca ,że jesteście wyrodne,czy złe,a wręcz przeciwnie.Proszę,przeczytajcie raz jeszcze mój ostatni post.Ja chyba muszę przyznać,że są rzeczy,których po prostu nie zrozumiem,ale nie każdy musi wszystko rozumieć.Przyjmuję do waidomości niektóre argumenty mam butelkowych,ale niektóre sa dla mnie nie do przyjęcia.Nie wiem,moze ja jestem jakaś tępa,ale uważam,że kazda powinna spróbować a jeśli się nie da,to dopiero wtedy butla.Dla mnie osobiście to ostateczność,a nie alternatywa.Ale ,jak ktoś powiedział,zyjemy w wolnym kraju i każdy robi tak,jak uważa.Ja tego nie muszę rozumieć.Raz jeszcze pozdrawiam.Wiola.
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 26.01.03, 14:15
        wiola, sorry, wsciekla jestem, bo ten watek:1. doprowadzil mnie do rozpaczy (dzieki, dzieki, niezle se poryczalam)2. uwazam za szczyt glupotySluchaj kobieto.W polskich szpitalach, jak swiat swiatem zadna nie karmi sztucznie.Jak potem nie karmi to znaczy: nie wychodzi.I wcale nie jest jej cholernym obowiazkim obwieszczac swiatu, dlaczego tego nie robi.Wiesz, jak odpowiadam na kolejne idiotyczne pytanie, dlaczego nie karmie naturalnie: bo tego nie cierpie.A dlatego tak odpowiadam, bo nie mam absolutnej ochoty ani obowiązku tlumaczyc sie nikomu z moich porazek i z moich bardzo intymnych relacji z dzieckiem. Dawno temu sie wytlumaczylam i usyszalam: no co Ty Kaska, Tobie sie nie chce, przeciez kazda kobieta moze... No comments.NIC OBCYM DO TEGO.Wrrrrr...Wiola, a nie pomyslalas, ze tak w ogole to swietnie, ze tamta matka w ogole jesc dala?Ze wstaje w nocy co 3 godziny, sterylizuje butelke, parzy palce gotowaną wodą i gorącą butelka, mając oczy na zapalki sypie te cholerna mieszanke do butli (o cholera, za gorace/za zimne), podgrzewa/studzi, czlapie do pokoju, wyciaga dziecko, siedzi 20 min i karmi (nie da sie na lezaco, bron panie bosze podsypiac, bo dzieciakowi krzywde mozna jeszcze zrobic...Calosc - pol godziny. Chwila snu i na abarot.A mozna tak prosto - wyciagnac piers, przytulic dziabąga i czesc?wiola, jestem wsciekla, gdy czytam takie glupie posty.Mam prawo.I nie pisz banialuk, ze my bultekowce jestesmy lepsze, bo czytamy, mamy net, ble ble... A jakbys my nie czytaly? nie mialy netu? to gorsze?Zycze Ci, zeby i Ciebie ktos zaszufladkowal.I zycze, zeby Ciebie to zabolalo tak, jak mnie zabolal Twoj post.Bez pozdrowienYennaMPS, nie mam zamiaru nikogo przepraszac za moj ton.I mam ochote jeszcze cos powiedziec - takie spekulacje, ze jakiejs sie nie chcialo albo co, trącą znieczulicą, brakiem empatii... No po prostu - swinstwo to i tyle.Koniec.Zamykam wątek i nawet do niego nie wracam.
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 13:47
      WioluNie zmywam naczyn bo zmywa zmywarka i nie piore recznie (chociaz polozne zalecaja) bo szkoda mi czasu i robi to pralka.Sa takie kobiety ktorym nie przeszkadza fakt zalewania pokarmem i "uwiazania" do dziecka a sa takie ktora chca miec komfort w staniku i mozliwosc wyjscia na cala noc bez obawy ze dzioecko przezyje traume gdy zamiast cyca dostanie smoka a zamiast mamy nakarmigo tata ;)Sa w koncu takie dzieci ktore najadaja sie w 10 minut a sa takie co wisza przy cycku 4 godziny.Co tu tlumaczyc ;) to ze czlowiekowi sie nie chce karmic piersia nie znaczy ze nie chcejak najlepiej dla swojego dziecka. Jak przestaje mu sie chciec karmic w ogole to ja wtedy nie rozumiem ;)Co do "terroru" karmilam piersia 11 lat temu i za kazdym razem w przychodni slyszalam ze chyba ze wsi jestem bo jak wiadomo dzieci sie karmi butelka po skonczeniu pierwszego miesiaca ;) wiec jak czasami szowinizm mi rekawem wylezie w dyskusji to przepraszam ;) generalnie nie zadaje pytania czy ktos karmi dziecko piersia czy nie a tym bardziej dlaczego ;)
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 04:54
        Gosia_wiecznie_mŁoda napisała/ł:> Co tu tlumaczyc ;) to ze czlowiekowi sie nie chce karmic piersia nie znaczy ze nie chcejak najlepiej dla swojego dziecka. Jak przestaje mu sie chciec karmic w ogole to ja wtedy nie rozumiem ;)Hehehe, Gosia, Ty jak zwykle, strzal w dziesiatke :lol: :lol: :lol:A ja proponuje przestac ludziom w garnki zagladac ;)Agnieszka :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: cd -karmienie piersią IP: *.* 23.01.03, 13:52
      Zgadzam się z opinią mam butelkowych moje dziecko 2,5 miesiąca było na piersi i strasznie się obie męczyłyśmy ona za nic w świecie nie mogła strawić mojego pokarmu (zrobienie kupy było drogą przez mękę nie mówiąc o oddaniu gazów) miała naokrągło uczulenia darła się przez większą część doby ja eliminowałam wszystko ze swojej diety co możliwe az doszłam do paru przoduktów które mogłam jeśc a jej za to nic jej lepiej nie było za to ja schudłam 12 kg od wagi sprzed ciąży przeszłam parę zapaleń piersi, przyplątało się jeszcze zapalenie rogówki miesiąc byłam na antybiotykach byłam wykończona odetchnełyśmy jak przeszłyśny na mieszankę mała się wyciszyła ja po mału wróciłam do siebie i jak słyszę opinie typu jak matka może odstawić dziecko krew się we mnie gotuję to świetnie że one mogą karmić piersią ale niech nie oceniają innych !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Poniosło mnie PozdrawiamIza
      • Gość edziecko: guest Re: cd -karmienie piersią IP: *.* 23.01.03, 14:00
        dokladnie!!! skoro im sie udalo to suuper ale niech nie oceniaja bez sensu zaraz innychkobiet karmiacych butla ze sa od nich gorsze i nie daja dziecku co najlepsze, wiesz dziwimnie tylko to ze takie glupie docinki nie ida w druga strone. Wlasciwie mnie to nie obchodzico sobie o mnie pomysla te wszystkie kobitki, ja jestem szczesliwa karmiac butla a mojedziecko rozwija sie swietnie i ma szczesliwa,wyspana i "najedzona" mamusie pelna energi nazabawy z nim przez caly dzien. POzdrawiam serdecznie
      • Gość edziecko: Vase Re: cd -karmienie piersią IP: *.* 23.01.03, 14:32
        Droga wiolu 73658220... (czy jak Ci tam :) )Chcialam zauwazyc, ze to, ze staje w "obronie" mam butelkowych nie znaczy, ze sama nia jestem!Mnie sie po prostu (jak juz gdzies pisalam) po urodzeniu synusia strasznie zmienilo! Kocham bardzo wszystkie brzdace, a i indywidualizuje z innymi mamami (oraz przyszlymi mamami). Do tego stopnia, ze chcialabym zostac polozna! Tak bardzo chcialabym pomagac mamom w ciazy, nowym mamom i ich malenstwom. I jak widze i slysze co sie wyprawia w Polsce to tym bardziej bym chciala wlasnie pomagac tam mamom.Ale jest to dyskusja o karmieniu piersia.Chcialabym uswiadomic WSZYSTKIE mamy, ze najlepszy jest Ich pokarm, i ze na prawde warto sprobowac i pokonac trudnosci. Ale rowniez, ze karmiac butelka nie wyzadzaja dziecku zadnej krzywdy. Dziecko dostaje wszelkie witaminy i skladniki odzywcze potrzebne do prawidlowego rozwoju. Karmiac butelka tak samo mozna tulic, calowac i czule przemawiac do malenstwa. I to czy ktos nie moze, czy sie komus nie chce - jest jego sprawa. Taka mama powinna zostac wyczerpujaco i rzetelnie poinformowana co i jak z ta butelka. A juz na pewno nie oceniana i "jak ona tak moze?". Tak strasznie sie chwalicie, ze zyjecie teraz w "wolnym kraju". A wiec "Live and let live!"
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 15:22
      Chciałabym wszystkim mamom potępiającym uświadomić, że przyczyny, które podają ich koleżanki na odstawianie dziecka od piersi wcale nie muszą być prawdziwe. Nie każdy ma ochotę wywnętrzać się znajomym z problemów z karmieniem - dla wielu osób są to tematy intymne. Tym bardziej że od matek udanie karmiących piersią mogą oczekiwać jedynie dalszej presji w kierunku "spróbuj dalej, na pewno ci się uda". Myślę, że matkom karmiącym trudno wyobrazić sobie jak to jest mieć problemy z karmieniem - tak jak dla mnie np. trudno jest wyobrazić sobie, że ktoś woli wracać do pracy niż zająć się dzieckiem (ale to już było w innej dyskusji). Mamy którym się nie udało i tak zmagają się z poczuciem winy i stąd powstają różne wymówki, które słyszycie. Myślę, że trochę sympatii i zrozumienia jest w tej sytuacji jak najbardziej na miejscu. Wy też na pewno kiedyś znajdziecie się w sytuacji, kiedy nie sprostacie ideałowi Matki Polki i łatwiej Wam to będzie przeżyć jeśli nie będziecie się z nim teraz tak identyfikować.Pozdr.Magda (co karmiła piersią bliźniaki do 8 m-cy)
      • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 17:58
        Znacie mnie jako wielką zwolenniczkę karmienia piersią, ale nie mam zamiaru (tym razem ;) ) nikogo do niego przekonywać. To nie jest prawda, że mamy, którym udało się karmić, nie mają z tym żadnych problemów. Oczywiście, że mają - pękające brodawki, nawał pokarmu, ból przy karmieniu, niewyspanie (chociaż np. ja byłam bardziej niewyspana przy pierwszym dziecku, którego nie karmiłam piersią, bo w nocy musiałam pogrzewać mleko i nosić córkę godzinami, zamiast położyć ją przy sobie i dać pierś) - która mama karmiąca tego nie zna? Na to wszystko są jednak sposoby i zwykle można coś zaradzić. Ważne, żeby jeszcze przed urodzeniem dziecka poczytać sobie trochę, choćby o własnej fizjologii - wtedy wiele wątpliwości rozwieje się na samym początku (m.in. czy ściągać albo czy możliwe jest, żeby pokarm w piersiach się "skończył", bo wskazuje na to "pusta" pierś).Warto poczytać również "Dziecko" - pytania, jakie mamy czasem zadają na forum dowodzą, że ta gazeta jednak nie jest czytana, a to dla mnie dziwne, bo w końcu te mamy zaglądają tu regularnie - wystarczy sprawdzić, co jest napisane na stronach "Dziecka" o karmieniu zanim się zaloguje.Mnie też na początku nie było łatwo karmić, myślałam nawet, że nie wytrzymam tych 6 miesięcy, taki to był ból. Ale wytrzymałam i po 3 miesiącach szło już "z górki". Mojego starszego dziecka nie karmiłam. Zabrakło kogoś,kto by mi doradził, wsparł mnie - naprawdę nic nie wiedziałam.Niestety, położna nie umiała mi pomóc, a w każdym razie nie zależało jej na tym. Moja mama stwierdziła, że jestem histeryczką, bo płakałam, kiedy po tygodniu podałam Oli Humanę, a przy okazji narodzin mojego synka, 6 lat później, usłyszałam, że może teraz mi się uda karmić, ale to nie wiadomo, bo przy Oli miałam przecież chudy pokarm.Wrrrr....Z Księżyca wzięte. Wiem, że mogłam karmić moją córkę, ale wiem to dopiero teraz, po prawie 11 latach, bo wtedy to, co było objawem wyrównanej laktacji ("puste" piersi) wzięłam za jej koniec.Wiem też, że Jędrusia też bym nie karmiła, gdybym miała takie"przygotowanie", a raczej jego brak, jak przy Oli. Ale tym razem już w czasie ciąży czytałam na ten temat wszystko, brałam lalkę Oli i patrząc na zdjęcia w gazecie przystawiałam ją do piersi - śmieszne? nie, bo spróbujcie zrobić to potem z wierzgającym, głodnym dzieckiem. I w ten sposób nauczyłam się "na sucho" karmić i ten ruch "przystawiania" miałam tak wyćwiczony, że w szpitalu zrobiłam to automatycznie.I nie myślałam, że może się nie udać. Po prostu wyobraziłam sobie, że jestem na bezludnej wyspie i nie mam wyjścia - jeśli moje dziecko ma przeżyć, to muszę je wykarmić (nawiasem mówiąc to dobry sposób, no bo co byście zrobiły będąc w miejscu, gdzie nie ma puszek z mlekiem ani krów? Myślę, ze wtedy nie byłoby takich problemów, bo desperacja byłaby zbyt duża).To nie jest tak, że mama mająca kłopoty z karmieniem dostanie od tych karmiących z powodzeniem tylko rady "próbuj, bo musi ci się udać". Jesteś niesprawiedliwa, Magdo. Wystarczy wejść na forum "karmienie", żeby zobaczyć, że ile razy ktoś pisze o swoich problemach, zaraz są rady i wsparcie. I często mamy karmiące wspominają, jakie miały kłopoty i w jaki sposób udało im się je rozwiązać. A czasem trzeba niewiele - zmiana pozycji przy karmieniu, wzięcie dziecka do łóżka w nocy, żeby się nie rozbudzać co godzinę....Nie trzeba się zaperzać i wyzywać od "Matek Polek". Ja byłam i matką "butelkową", i "piersiową", więc mogę zrozumieć i jedną, i drugą stronę. Ale nie umiem zrozumieć osób, którym się "nie chce". Piszą, że dzięki butli dziecko przesypia całe noce - równie dobrze mogłoby nie przesypiać, bo to całkiem normalne dla niemowlaka (bardziej nietypowe jest to, że dziecko 3-tygodniowe tę noc przesypia)i wtedy nie dałoby się tego wytłumaczyć karmieniem. Jestem namolna, to prawda, Ale kiedy czytam posty mam, którym wydaje się, że nie mogą karmić i chcą odstawić, ciągle pamiętam, jakie były moje myśli, kiedy w samotności próbowałam wykarmić moją córkę. Nikt nic mi nie poradził, a niewiele było mi trzeba.:hello: Monika
        • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 19:17
          Droga Hermiono. Mam do Ciebie pytanie. Zupelnie niewinne i prosze nie traktuj tego jako atak na Ciebie. Czy uwazasz, ze Twoja coreczka Ola jest w jakis sposob "gorsza"? Czy sie zle rozwija/rozwijala? Czy jest grubsza, a moze chudsza niz Jej rowiesnicy? Czy jest mniej lub bardziej inteligentna?... Pytam z czystej ciekawosci.Musze sie przyznac, ze ja tez jestem zwolenniczka karmienia piersia. Juz tyle razy o tym mowilam (i nie tylko ja) - i nikt tu z tym nie polemizuje - ze mleko kobiece jest najlepszym pokarmem dla niemowlecia. Bylo rowniez i o problemach i ich rozwiazywaniu. I tego tez nikt nie krytykuje. Nikt nie mowi "Dziewczyno, daj "se" spokoj. Przejdz na butelke" Problemy i watpliwosci beda zawsze i tlumaczenia i pomocy nigdy za wiele.Ale tu "rozchodzi sie" o cos innego. Dziewczyny, zaakceptujcie, ze ktos cos robi inaczej niz Wy. Zaakceptujcie rowniez to, ze ktos ma swoje, osobiste powody, z ktorych niekoniecznie musi sie Wam spowiadac. Jeszcze mi sie cos przypomnialo. Z ta lalka to wcale nie taki glupi pomysl. U nas na "lekcjach dla ciezarnych" wlasnie polozne uczyly nas - na lalkach!
          • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 20:36
            Tak, Vase, nie wdając się w tej chwili w szczegóły, widzę różnicę. Nie w grubości czy chudości, ale w innych, ważnych aspektach, widzę różnicę między moimi dziećmi i wiem, ze w dużej części jest to spowodowane sposobem karmienia.:hello: MonikaP.S. Mała dygresja. Denerwuje mnie mówienie o wygodzie matki - to takie słowo wytrych, chociaż nie jestem za poświęcaniem się. W swojej słynnej książce doktor Spock napisał, że niemowlakowi można dawać mleko prosto z lodówki, jeśli jest to wygodne dla rodziców, bo dziecko i tak się przyzwyczai. Czy gdyby ktos napisał na forum, że karmi dziecko lodowatym mlekiem, też skomentowałabyś to w ten sam sposób, że trzeba znieść fakt, ze ktoś robi coś inaczej? ;)
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 21:34
              Hermiona,W Szwecji podaje się dzieciom mleko prosto z butelki i koniec - tak się po prostu robi, wiele mam amerykańskich też tak robi. Czy uważasz, że jest to coś nienormalnego co trzeba "tolerować"?A wracając do wsparcia dla mam z problemami: oczywiście jest cały arsenał rad i sposobów, które karmiąca mama może wykorzystać (ja korzystałam i z "Dziecka" i ze stron WWW o karmieniu i z poradni laktacyjnej). Problem zaczyna się w momencie, w którym rady nie skutkują, a mama ma ochotę dać sobie spokój czy po prostu nie wyrabia. Niewiele osób, a już na pewno na tym forum, jest gotowych zaakceptować taką decyzję i pocieszyć taką matkę - raczej właśnie mowa jest o tym, żeby się nie poddawać i jeszcze spróbować - żebym nie była gołosłowna polecam lekturę niedawnego postu YennyM na emamie (moja walka o...). Jest jakieś takie podskórne przeświadczenie, że KAŻDA MATKA (PRAWDZIWA) POTRAFI, a jak nie potrafi to znaczy że nie chce. Tymczasem daleko odeszliśmy od natury i karmienie piersią nie jest już koniecznością a nie każdego bawi wyobrażanie sobie siebie na bezludnej wyspie. Nie chcę po raz kolejny zabawiać Was opisem mojej walki o karmienie piersią - niech wystarczy, że była to walka, którą teraz uważam za właściwie zbędną. Siłą przytrzymywałam dzieci przy piersi bo się wyrywały a mogłabym w tym czasie bawić się z nimi. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś Bóg obdarzy mnie jeszcze jednym potomkiem to lepiej sobie poradzę - za drugim razem wszystko jest znacznie łatwiejsze. Ale nie uważam już, że przez karmienie piersią zbawię świat i jeśli napotkam te same problemy, to poddam się znacznie szybciej. Dwie moje koleżanki zupełnie bez walki zaprzestały karmienia a są fantastycznymi matkami - ich spokój i brak ambicjonerskiego podejścia do macierzyństwa naprawdę udzielają się dzieciom, które rozwijają się doskonale.Magda
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 21:42
                Oj, coś źle ze mną - chodziło mi oczywiście o podawanie mleka prosto z LODÓWKI.
                • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 22:25
                  Ha! Magdo! Ciekawe, jak byś się czuła, gdybyś dzień w dzień żywiła się lodowatym jedzeniem. Wydaje mi się, że dziecko (i człowiek w ogóle) ma jednak w sobie potrzebę żywienia się czymś ciepłym. Wyobrażam sobie, że taki niemowlak musi czuć się paskudnie, mając w żołądku zimne mleko. Widzisz, ja rozumiem stres matki, która chce karmić, a coś się nie udaje i w końcu się poddaje. I nie potępię jej za to. Post Yenny czytałam i nigdy w życiu nie powiedziałabym jej złego słowa na ten temat.Ale jeśli pisze mama, która może karmić, robi to bez wielkiego trudu, dziecko jest szczęśliwe, a ona stwierdza, że właściwie to już dosyć, bo dziecko i tak je inne rzeczy, więc po co jeszcze ta pierś, to zaczynam się denerwować. bo skoro dziecko daje jej do zrozumienia, że nie jest jeszcze gotowe do odstawienia, jeśli całym swoim zachowaniem pokazuje, jak ważny jest dla niego ten rodzaj kontaktu z mamą, to czy naprawdę trzeba myśleć tylko o swojej wygodzie? Przecież nie trzeba karmić TYLKO piersią - po paru miesiącach dziecko może jeść tyle różnych potraw - czy te 2-3 razy w ciągu dnia, kiedy dostanie pierś, to aż tak wielkie poświęcenie? Zauważ, że mamom, które pytają o rady dotyczące karmienia i powrotu do pracy, zwykle bardzo zależy na utrzymaniu laktacji chociaż częściowej - żeby nie odbierać tego dziecku tak od razu. A pisanie w stylu, że "mam już dosyć karmienia, bo mała nie chce butli i smoka, tylko pierś", jest dla mnie dość .... hmmm.... nieważne.I powiem Ci, Magdo, że zdaję sobie sprawę z tego,że czasem rada wyczytana w książce czy usłyszana w poradni laktacyjnej może nie wystarczyć. Wiesz, co mi się marzy? Żeby do takiej mamy mogła przyjechać "pomoc", która z nią pogada spokojnie, pokaże, pomyśli na miejscu. Bo przez telefon ani jedna nie powie często dokładnie, o co jej chodzi, ani druga nie będzie umiała wymyślić, jak jej pomóc.A zdania "każda kobieta może wykarmić swoje dziecko" nie można rozumieć w ten sposób, że jak nie wykarmi to jest zła, głupia czy coś w tym rodzaju. Chodzi o to, że (prawie)każda OBIEKTYWNIE ma tę możliwość i zdolność, bo tak ją stworzył Bóg. Kłopoty bardzo często są natury technicznej albo emocjonalnej,a z tym można sobie poradzić - samemu albo z pomocą. Ale nie jest tak, że patrząc na kobietę powiesz od razu, że ta właśnie nie może karmić, albo że jak raz się nie udało, to juz przy każdym następnym dziecku też się nie uda, bo "ja akurat tak mam, że nie potrafię wykarmić dziecka piersią".Prawdę powiedziawszy nie zauważyłam jakiejś wielkiej psychozy karmienia piersią. Jak urodziłam Jędrka, to położna chyba juz przy drugiej wizycie wyciągnęła zeszyt ze słowami "no, to ja muszę tu wpisać, czym pani dokarmia" i przeżyła szok, że niczym, bo "wie pani, te wszystkie panie, do których chodzę, to dokarmiają". A po następnych paru dniach konspiracyjnym szeptem powiedziała "No, to teraz może już mu pani zacząć dawać herbatkę!".Lekarz też jakoś się specjalnie nie "pluł" o karmienie, a mojej znajomej pani pediatra wprost powiedziała po 2 tygodniach karmienia, że ma odstawić dziecko, bo "mały sobie smoczek robi z piersi" - że niby za często ssie (noworodek).Mamy, z którymi miałam kontakt też jakoś się nie licytowały, kto karmi, a kto nie. Może mam takie głupie szczęście?....;):hello:Monika
                  • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Hermiony IP: *.* 24.01.03, 04:24
                    Moniko :)A ja do dzisiaj pamietam ( z dziecinstwa ) smak cieplego mleka i co gorsza, fuj, kozuchy :crazy: Moze gdyby mi wtedy dawali zimne mleko to bym je dzisiaj bardziej lubila ;)Agnieszka :hello:
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 21:46
              Vase, jezeli moge cos dodac...mam dwoje dzieci, jedno bylo karmione butelka, drugie piersia. Roznica jest... oto przyklady: dziecko karmione butelka choruje dluzej, ma katar dluzej itp, jest chudsze bardziej mizerne, mimo iz jest sprawna fizycznie bardziej niz jej rowiesnicy to mowi slabo jak na swoj wiek. Wymaga wiecej czulosci, -kazde dziecko wymaga ale ona szczegolnie jest wrazliwa na tym punkcie. Nie wolno mi chwalic innego dziecka w jej obecnosci bo zaraz zaczyna udawac mala dzidzie i chce by ja nosic. Dziecko karmione piersia jest zdrowsze, choruja oczywiscie razem ale jej to przechodzi szybciej i lagodniej, ma apetyt na wszystkie potrawy, ma takie rozowe policzki, szybko zaczela mowic, nie jest zazdrosna o uczucia mamy i jest bardziej pewna siebie.Oczywiscie to tylko moje spostrzezenia, nie wiem ile zalezy od genow czy charakteru, ale to sa te roznice ktore tak latwo rozpoznac.Mysle ze dziecko ktore nie dostalo razem z mlekiem mamy tej porcji czulosci jaka jest miekka i ciepla piers przy policzku i w buzi, nie nasycilo sie bliskoscia, pieszczotami i ta intymna wiezia to potem ma wieksze problemy z niezaleznoscia, z poczuciem wlasnej wartosci. Moje starsze dziecko (teraz prawie 3 letnie) wciaz nasladuje dzidzie, wciaz musze zapewniac ja o swojej milosci. Sama zajmuje sie dziecmi, czesto je przytulam, czytam im, bawie sie z nimi i daje duzo czulosci ale starszej corce potrzeba czegos innego-potwierdzenia moich uczuc, poczucia ze jest lepsza i bardziej kochana niz siostra. Mlodsze ("piersiowe")dziecko jest pewne moich uczuc, pewne siebie i nie rywalizuje o uczucia, nie jest zazdrosne jak chwale czy biore na rece inne dziecko. To tyle, moze wlasnie to przekona inne mamy ze warto karmic piersia bo mimo jedzonka daje to dziecku poczucie bezpieczenstwa i milosci, czego nawet ciagle przytulanie nie zastapi.Ola
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-.do Vase IP: *.* 23.01.03, 23:45
              mama Oli i Jedrka napisała/ł:> W swojej słynnej książce doktor Spock napisał, że niemowlakowi można dawać mleko prosto z lodówki, jeśli jest to wygodne dla rodziców, bo dziecko i tak się przyzwyczai. Czy gdyby ktos napisał na forum, że karmi dziecko lodowatym mlekiem, też skomentowałabyś to w ten sam sposób, że trzeba znieść fakt, ze ktoś robi coś inaczej? ;)Hermiona :grin: ja karmię Maksia rzeczami wprost z lodówki, bo innych on do pyszczka nie weźmie, w temperaturze ciepłopokojowej toleruje tylko cycka :) Spock nie wziął tego znikąd, po prostu dla wartości odżywczej pokarmu nie ma żadnej różnicy, w jakiej podawany jest temperaturze, dopóki zachowuje inne właściwości, wszystko zależy tylko i wyłącznie od upodobania spożywającego, nie ma również żadnych dowodów na to, że człowiek (mały czy duży) musi zjeść w ciągu dnia coś ciepłegoinna sprawa argumentacja "dla wygody" ale z tą wygodą to zależy ona od punktu siedzenia (i położenia lodówki :lol:), dla mnie na przykład - jak wspomniałam wyżej - karmienie piersią jest po prostu o niebo wygodniejsze niż karmienie czymkolwiek innym, włączając wszelkie rzeczy prosto czy nieprosto z lodówki ;)
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-zimne mleko IP: *.* 24.01.03, 13:30
                U nas nawet butla (ta najwieksza czyli pon 3 litry) do lodowki nie trafia bo schodzi w ciagu paru godzin na spoko i tak czesto jest w uzyciu,ze nie ma sensu jej tam wkladac.Jesli jest zapas kilku takich butli to wtedy trafiaja ale do zamrazarki.:lol:No i dzis taka akcja:Schodzimy rano na dol.Ella pierwsza wchodzi do kuchni i w krzyk: -patrzcie!!!! Mrozone mleko!!(Matt przed wyjsciem wyjal z zamrazarki by odtajalo)Bierzcie kubki!!! Szybko!!!! Niestety nie udalo sie go jeszcze wtedy wylac,ale po 2 godzinkach czuwania juz cos wyplynelo.:lol:Ze juz nie wspomne o notorycznym wyzeraniu lodu z zamrazarki.:ouch: zanim wzielismy sie na sposob i zalozylismy zamkniecie.:lol:
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-zimne mleko IP: *.* 24.01.03, 14:55
                  Bogusia kocham cie :love:zamkniecie mowisz.....u nas lodu do drinkow notorycznie nie ma ;)
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 23.01.03, 21:25
      Ja mialam takie same problemy jak Hermiona. Pierwsze dziecko i nieudane karmienie a raczej zbyt szybko zrezygnowalam. Drugie dziecko karmilam 18 miesiecy, tak bardzo chcialam, tak bardzo zalowalam ze za pierwszym razem mi sie nie udalo. Bylo mi bardzo ciezko jak karmienie mojego pierwszego dziecka sie nie udalo. Po porodzie zaraz przystawilam coreczke do piersi i bylam szczesliwa ze ona tak dobrze ssie. Problemy zaczely sie na drugi dzien gdy mala przystawiana czesto do piersi i po 2h ssania nie najadala sie i plakala. Straciala duzo wagi, plakala, ja natomiast martwiam sie co sie dzieje, co robie nie tak. Popadlam w depresje, mimo pomocy meza i siostry bardzo sie martwlam. Nocami staralam sie karmic dziecko co 2 h ale ona spala a jak sie obudzila to strasznie plakala. W koncu w szpitalu dano mi rurke ze strzykawka i mleko modyfikowane. Przyklejalam sobie rurke do piersi, mala ssala piers i rurke z mlekiem. Tak meczylam sie przez tydzien ale i tak mala nie nabierala wagi. Karamienie zajmowalo mi dwie godziny co dwie godziny, naprawde jest to mozliwe!!! Po pieciu dniach po porodzie z piersi wyplywalo mi tylko kilka kropel mleka...bylo go tak malo... i nie wiem co bylo przyczyna, moja depresja czy zmeczenie czy sama nie wiem co. Zrezygnowalam, podalam butelke a ona tak szybko sie najadla, zasnela zadowolona. Przystawialam mala do piersi na 15 min, potem butelka, po karmieniu jeszcze sciagalam troszke mleka i w ciagu dnia nazbieralo sie na jedno cale karmienie. Zupelnie odstawilam od piersi po 6 tyg...z bolem, z poczuciem winy...zbyt mocno wierzylam ze mi sie uda, nie dalam rady...Wspomne ze podczas ciazy miewalam czesto sny ze nie moge nakarmic placzacego dziecka, ze mina dzien a moje dziecko nie jadlo. - to tylko sny ale dlaczego wlasnie takie? - bylam przekonana podczas ciazy ze bede karmila dlugo, wzielam lekcje, duzo czytalam, ale to wszystko w rzeczywistosci okazalo sie o wiele trudniejsze. Pielegniarki w szpitalu niewiele pomogly, nie mialam blisko osoby doswiadczonej ktora by mna pokierowala.(Tesknilam za mama co w tym czasie przechodzila walke z rakiem piersi, i nie mogla nas odwiedzic za granica, tam gdzie mieszkamy). Drugie dziecko urodzilam rok pozniej i wszystko przebiegalo inaczej-lepiej. Bylam juz doswiadczona mama i postanowilam ze tym razem sie uda, nie znioslabym drugiej porazki. Tez bylo ciezko, musialam dokarmiac przez pierwszy miesiac ale po woli pokarmu przybywalo, karmilam w nocy, na spacerze, w restauracji, oczywiscie robilam to dysktetnie ale czulam sie taka dumna. Tyle latwiej bylo przystawic do piersi niz myc butelki i grzac mleczko. Moje drugie dziecko bardzo przywiazalo sie do piersi i bylo to najlepsze lekarstwo na kazdy smutek, bol i oczywiscie najlepsze jedzonko. Wciaz zaluje ze moja pierwsza coreczka nie otrzymala tego co najlepsze, mleczka mamy. Nie rozumiem ze jezeli mozna karmic piersia i sie to udaje to ktos siega po butelke. Oczywiscie sa rozne sytuacje ale nie rozumiem jak mozna nie chciec karmic piersia wlasnego dziecka. Nie zawsze sie udaje, wiem, i nie nalezy osoby ktora nie karmi piersia potepiac za to. Wiem ze przy pierwszym dziecku wstydzilam sie przyznac ze nie karmie, tlumaczyc kazdemu dlaczego...a przeciez tak bardzo chcialam, tak bardzo zazdroscilam karmiacym mamom. Uwazam jednak, ze kazdy powinien zdecydowac za siebie, bez presji otoczenia czy chce karmic czy nie,kiedy przestac. Wiem ze kazde dziecko ma prawo do mleka mamy, ale jezeli sie nie udaje lub jezeli matka nie chce to lepsze mleko modyfikowane niz niezadowolona mama. Pozdrawiam wszystkie karmiace i niekarmiace mamy. Ola
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 00:12
        Olu,Myślę, że Twoje problemy ze starszą córeczką mogą być mniej związane z samym karmieniem piersią a bardziej z Twoim ogromnym poczuciem winy wobec niej. mam taki sam problem z moimi córeczkami, które karmiłam piersią równie długo (krótko) ale jedna była zdrowa a druga najpierw leżała w szpitalu po urodzeniu a potem jeszcze raz ze względu na operację serca. Myślę, że dla dobra dzieci powinnaś w ogóle zapomnieć o kwestii karmienia piersią, być może źródło problemów z córką leży zupełnie gdzie indziej - np. w porównywaniu jej do rodzeństwa.Właśnie takie sytuacje miałam na myśli pisząc o ambicjonalnym podejściu do matkowania. To nie jest zdrowe.Bardzo przeceniane jest znaczenie karmienia piersią, myślę, że nam młodym matkom bardzo brakuje autorytetów w postaci mądrych doświadczonych kobiet - może i ufamy naszym mamom w wielu kwestiach ale w kwestii karmienia piersią uważamy je za ofiary ówczesnej propagandy. Brakuje takiej dobrej rady płynącej z serca od osoby, którejbyśmy ufały. I chciałabym powtórzyć, że być może osoby, które mówią o tym, że nie chciały karmić (czy że się znudziło, czy było niewygodne) - być może osoby te pokrywają w ten sposób swoje poczucie porażki. Z psychologicznego punktu widzenia wolimy jeśli dana sytuacja jest dla nas sytuacją z wyboru a nie konieczności. Dlatego, np. jak nas na coś nie stać, to wolimy mówić, że się nie opłaca, że wcale tego nie potrzebujemy, etc. To taka racjonalizacja, mechanizm obronny. Mówię tu o ogólnych ludzkich mechanizmach a nie konkretnych osobach, żeby się nikt nie obruszył.Pozdr.Magda
    • Gość edziecko: E.T. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 05:49
      Gdy bylam w ciazy planowalam karmic piersia, czytalam na ten temat co sie dalo itp i myslalam ze to przeciez tak naturalna sprawa. Do glowy mi nie przyszlo ze moga byc z tym problemy, i ze jednak to wyzsza szkola jazdy. Niestety mnie sie z wielu powodow nie udalo. Serce mi sie krajalo na widok placzacego z glodu malenstwa. W koncu przez pierwszy miesiac podawalam na zmiane mieszanke na przemian z odciagnietym pokarmem, ale zrodelko szybko wyschlo. Mialam tyle wyrzutow sumienia z tego powodu, juz sobie wyobrazalam jakie beda skutki, no bo przeciez maluch nie otrzyma przeciwcial i bedzie mniej inteligentny. I tak mnie to meczylo dopoki nie zdalam sobie sprawy ze moja corka rozwija sie prawidlowo "wg podrecznika", i nie byla jeszcze (konczy 5 m-cy) ani razu chora (nawet najmniejszej goraczki) podczas gdy jej forumowi rowiesnicy na piersi co rusz sa na antybiotykach. I tak sobie jeszcze pomyslalam ze znam wielu idiotow wykarmionych piersia wiec nie ma gwarancji. Zreszta niedawno spotkalam sie z informacja ze wbrew wczesniejszym badaniom nie ma dowodu na to ze dzieci wykarmione piersia maja wyzsze IQ. Przyznam ze stwierdzenie "bo mnie sie nie chce" jest razace ale czy zawsze prawdziwe? Znam pare ktora zapytana odpowiada ze nie ma dzieci bo nie chce, a tak naprawde nie moze.
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 08:14
        A ja wszystkie swoje dzieci wykarmilam piersia Hermionko, zreszta dlatego ze kombinowanie w nocy z butelka mi nie pasuje ;)Wszystko tez jak Aluc daje z lodowki- takoz sobie jak i dzieciom ;)Wcale nie uwazam, ze cezura dla matek lepszych i gorszych jest to czy im sie chcialo probowac czy tez im sie nie chcialo. Bo, jak podkresle, na szczescie jest tak ze moze im sie nie chciec, i dziecko z glodu nie padnie ;)A co do chorowania- to takie mmialam zawsze przeswiadczenie, ze dzieci choruja od bakterii a nie od butelki ;) co sprawdza sie przy Oli i Uli, ktore chociaz cycuja i cycowaly ile wlezie, przy duzej dostepnosci wirusow od starych dzieci chorowaly i choruja i nigdy nie moglam pochwalic sie tym, czym czesto sie chwala butelkowe mamy- tzn "a moj to nigdy nawet kataru nie mial" ;)Co wiecej, jak czytam meczarnie Yenny to sobie mysle ze ta to matka dopiero, a ja coz... przy pierwszym dziecku brodawki popekaly troszku plus jedno czy dwa zastoje, z jedno zapalenie.... i to by bylo na tyle... a taka yenna...
        • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 24.01.03, 09:38
          OK, OK, OK !!!!!! :cry: :lol: :cry: :lol:Nic już nie będę pisała!!!!!Mówiąc o tym mleku z lodówki nie miałam na myśli podawania go dzieciom starszym, czy dorosłym!!!! Ale czy naprawdę podałybyście mleko (uprzednio przygotowane) prosto z lodówki NOWORODKOWI albo kilkumiesięcznemu dziecku???? Moje dzieci też dostawały np. jogurty czy serki prosto z lodówki i bardzo je lubiły (kto by nie lubił? ;) ), ale mleko jako główny posiłek? Fajnie byłoby Wam jeść zimny obiad? Popijać zimną herbatą czy kawą? Obiad ze słoiczka też na zimno nie jest najlepszy. Nie chodzi o kożuchy (bleeee, nienawidzę mleka!!!!), Agnieszko, tylko o karmienie malutkiego dziecka. Co do postu Yenny - nie wiem, czy zuważyłyście, jak na niego odpowiedziałam? Nie porównujcie jej z innymi. A mnie nie obarczajcie winą za stres wszystkich matek na świecie.Zwykle bardzo namawiam do karmienia i chętnie doradzam, jeśli jestem w stanie (chociaż czasem sobie myślę, że niepotrzebnie, bo może jest to brane za natręctwo - tyle jest przecież innych mam, które mogłyby coś doradzić). Ale co do jednego nie zmienię zdania - mówienie "nie chce mi się" i "wygoda matki przede wszystkim" to modne "wytrychy". Nie lubię ich i nie ukrywam tego. Taka już jestem.A poza tym :hello: Monika
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 24.01.03, 10:24
            Ale się narobiło!!Dziewczyny tak naprawdę istotą macierzyństwa nie jest pierś czy butelka. Mówienie chce mi się lub nie chce mi się.Istnieje coś takiego jak niechęć do karmienia naturalnego. Naprawdę. Może trochę na przekór propagandzie, może z wygodnictwa, ale to co przeczytałam w poście (chyba Konfaceli?), że chyba niektórzy nie powinni mieć dzieci czy coś w tym stylu. Mam nadzieję, że to jej się tak spod klawiatury trochę wymknęło nie specjalnie...Ja na przykład nigdy nie rozumiałam biochemii. Starałam się, dopytywałam, w końcu do egzaminu wykułam to na pamięć, bo wszystkiego nie trzeba rozumieć. Mnie się piersią karmić nie chce. Nie lubię tego. i już
            • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 24.01.03, 15:45
              Dorzuce jeszcze 2 slowka. Mleko z lodowki paromiesieczniakowi bym podala. Noworodkowi - nie wiem. Karmilam piersia (ooops! wygadalam sie :) !!) wiec moj synus dostawal mleczko w odpowiedniej temp ;) Musze Ci Hermiono uwierzyc na slowo :) , ze Twoje dzieci sie roznia, i ze jest to spowodowane tym, ze jedno bylo karmione piersia, a drugie mieszanka.Natomiast jeszcze raz powtorze, ze karmiac mieszanka nie wyrzadzamy dziecku zadnej krzywdy!!! Nie wierze, ze dzieci "mieszankowe" sa mniej inteligentne, slabsze, czy chudsze. Wyobrazcie sobie, ze uruchomilam "machine" :) Powypytywalam sie kolezanek jak one byly karmione przez ich mamy. Dziewczyny! Nic, absolutnie NIC nie wskazuje na to, zeby dzieci karmione butelka miely "gorzej"!Jeszcze raz powtorze: Jest to kazdego indywidualny wybor!! Mama taka NIE KRZYWDZI swojego dziecka!! Ktoras z Was napisala, ze zadne tulenie nie zastapi tulenia do piersi (czy cos w tym stylu) Absolutnie sie z tym nie zgadzam!!!! Nieraz, karmiac w nocy moje malenstwo przysypialam ze zmeczenia. A on sobie tylko jadl. Czy teraz, kiedy juz przestalam karmic piersia moje tulenia, czule slowka, posalunki, laskotki itd. znacza mniej???!!!!!!No, dziewczyno, zastanow sie.Na koniec taka malutka dygresyjka. Bedac w Polsce zauwazylam, ze ludzie pytali mnie, czy karmie. Czy KARMIE? Pierwsze pare razow, uwierzcie - zglupialam. Jak to, czy karmie. Nie, moje dziecko samo sobie bierze rzeczy z lodowki. :what: Dopiero zaskoczylam, ze KARMIC to znaczy karmic piersia :) Czy to znaczy, ze jak ktos karmi mieszanka, to NIE karmi?A moze slowo "piers" latwo nie przechodzi przez katolickie gardla?
              • Gość edziecko: Ewunia Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią czyli polska inkwizycja IP: *.* 24.01.03, 16:14
                Vase,Doskonale Cie rozumiem. Dla nas mieszkajacych na stale poza Polska, take "zagladanie w garnki" i komentowanie wyborow zyciowych, stylu zycia, wygladu, bardzo razi, bo tam gdzie mieszkamy cos takiego jest nie do pomyslenia. Kiedy niedawno czytalam tu na forum dyskusje na temat kolczykow u niemowlakow czy mama pracujaca contra mama siedzaca w domu, zastanawialam sie, czy ja przypadkiem nie zyje nie tylko w innym kraju, ale na innej planecie ;)Dla mnie jest wazne to, co robie ja sama, i co robia moje dzieci. Wybory zyciowe innych ludzi sa ich prywatna sprawa, ja nie mam prawa ich nawet komentowac, a co dopiero oceniac.
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią czyli polska inkwizycja IP: *.* 24.01.03, 16:57
                  Niezmiernie rzadko wypowiadam sie na forum, choc czesto czytam, ale tym razem chcialabym cos dorzucic.mama Stefka i Zosi napisała/ł:> Dla nas mieszkajacych na stale poza Polska, take "zagladanie w garnki" i komentowanie wyborow zyciowych, stylu zycia, wygladu, bardzo razi, bo tam gdzie mieszkamy cos takiego jest nie do pomyslenia.Generalnie sie zgadzam, ale jesli chodzi o ten akurat temat, karmienie piersia czy sztucznie, nie raz i nie dwa zdarzylo mi sie czytac rownie burzliwe dyskusje w amerykanskich magazynach. Co wiecej, tutejsze mamy, maja nawet wiecej argumentow przeciwko tym karmiacym inaczej (glownie te karmiace sztucznie, bo karmiace piersia argumentuja swoja pozycje podobnie). A niby Amerykanie to taki tolerancyjny narod.Dla uzasadnienia kilka kwiatkow, zareczam, ze tego nie wymyslilam.* Mam karmiacych piersia nie stac na mieszanke.* Karmienie piersia jest okey wylacznie dla kur domowych, nie posiadajacych "wlasnego" zycia.* Jak mozna karmic publicznie, to jest rownie obrzydliwe jak publiczne zmienianie pieluchy.* Dzieci karmione piersia wyrastaja na niesamodzielnych mamisynkow.Tutaj w ogole jest niemal odwrotna sytuacja niz w Polsce. Coraz wiecej mam karmi piersia i wszedzie mowia, ze jest to najlepsze dla dziecka (choc nikt nic nikomu nie narzuca), ale ciagle jeszcze jest ogromna ilosc mam karmiacych sztucznie. I o ile naturalne karmienie noworodka i malego niemowlaka jest juz raczej ogolnie akceptowane, to juz dluzsze karmienie spotyka sie z publiczna dezaprobata. Mamy karmiace dlugo, ponad rok i dluzej czesto ukrywaja to przed otoczeniem, bo niektorzy uwazaja to nawet za rodzaj molestowania seksualnego (mama czerpie z tego przyjemnosc).Ja dwojke swoich dzieci karmilam piersia, ale uwazam, ze kazdy powinien robic to co sam uwaza za sluszne, a nie to, co mu narzuca spoleczenstwo.P.S. Potwierdzam, ze wielu Amerykanow karmi niemowleta i noworodki mlekiem prosto z lodowki, zimnymi obiadkami ze sloiczkow tez (co ja osobiscie uwazam za przegiecie, ale na zdrowie maluchow zbytniego wplywu to chyba nie ma).
                  • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią czyli polska inkwizycja IP: *.* 24.01.03, 17:42
                    No wiecie, to ja chyba żyję w jakimś innym świecie. Bo mnie nigdy jeszcze nikt tak "prosto z mostu" i bezczelnie nie zapytał, czy karmię piersią i dlaczego tak długo! A mieszkałam przez 5 lat w małym miasteczku i byłoby to jak najbardziej "na miejscu" - te wścibskie baby itd..... A jakoś żadna na mojej drodze nie stanęła. :hello: Monika
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią czyli polska inkwizycja IP: *.* 24.01.03, 20:55
                  Ewuniu,takie "zaglądanie w garnki" ,komentowanie życiowych wyborów itd.razi nie tylko tych mieszkających stale poza Polską.Mieszkam w tym pięknym kraju od zawsze i po prostu tego nie cierpię :fou: Takie rzeczy wynosi się z domu ...
                  • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią czyli polska inkwizycja IP: *.* 24.01.03, 21:38
                    Nie rozumiem czym rozni sie dziecko karmione piersia a dziecko karmione mieszanka.Moja mama karmila mnie butelka a moja siostre piersia.Nie widze jakiejs roznicy miedzy nami.(obie jestesmy juz dorosle)Ktoras z was pisala ze jedno z jej dzieci (nie karmione piersia)dluzej choruje.Ja w dziecinstwie praktycznie nie chorowalam .Moja siostra chorowala czesciej odemnie i zawsze gorzej to znosila.Nie pamietam zebym byla kiedykolwiek tak chora(odpukac..)zebym musiala lezec w lozku.Dlatego wcale nie uwazam ze dziecko karmione butelka jest mniej odporne.W dziecinstwie moja siosrta zawsze byla wstydliwym milczkiemchowajacym sie za mama,ja bylam jej przeciwienstwem.Zawsze bylam bardziej sprawna fizycznie.(juz w zyciu plodowym dalam o tym znac lamiac mamusi zebrosmile )Fakt bylam chudsza on niej ale to za sprawa mojego trubu zycia odkad nauczylam sie chodzic -wiecznie w biegusmileja naprawde nie widze roznicy miedzy nami.No moze tylko taka ze siostra jest spokojna zrownowazona osoba a ja wiecznie zaganianym roztrzepancem(ale to juz kwestia charakteru)pozdrawiam Kaska
          • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 25.01.03, 04:47
            Moniko !Ja tez nigdy nie dawalam zimnego mleka moim dzieciom - to jest silniejsze ode mnie :lol: :lol: :lol: , tak nas wychowano, kiedys mleko musialo byc przegotowane przed podaniem. Moja ciocia, ktora w tej chwili opiekuje sie Kubusiem, wyjmuje np. serek z lodowki tak pol godziny przed podaniem, zeby "sie zagrzalo" :lol: Ale i tak nie mysle zeby niemowlakowi robilo to jakas roznice ;)I tak mysle ze moze wstret do mleka mam wlasnie przez to ze w dziecinstwie pilam je ( czy jadlam a w postaci kaszy mannej - nastepne ohydztwo ) cieple :gun: Bo zimne mleczko jest niezle :lol:Agnieszka :hello:
            • Gość edziecko: Aluc Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 25.01.03, 09:50
              Agnieszka popieram :hello:kubek ciepłego mleka to zmora mojego dzieciństwa, jakoś udało mi się przekonać siostrę, że buraczki na ciepło rosną w buzi :lol: i babcia przestała je robić, ale mleko to była zgroza :gun: do tego stopnia, że jeszcze parę lat temu zabielana kawa to było dla mnie ohydztwo :lol:dzisiaj piję, ale wyłącznie czekoladowe i wyłącznie prosto z lodówki :grin: oburzono się na mnie niedawno, jak się cieszyłam, że Maksio mleka w postaci mleko nie teges, bo nie będę musiała znosić smrodu gotowanego w domu ;) a mnie tez zapach po prostu przyprawia o mdłości
              • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 04:21
                Aluc :)no wlasnie, ten kubek mleka ...Ja do dzisiaj nawet zimnego mleka sie w kubku nie napije, od razu mnie odrzuca ( w szklance moge ;) )I do kawy z mlekiem tez sie bardzo dlugo nie moglam przekonac.To uprzedzenie to chyba glownie z przedszkola - do dzis pamietam te grube kubki stolowkowe z cieplym mlekiem na ktorym gromadzil sie kozuch. Bleeeee !!!!!!!!Agnieszka :hello:
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. AAAAAA!!!!!! IP: *.* 26.01.03, 12:41
                  Ja też pamiętam jak w przedszkolu ( miałam 3 latka) Pani kazała mi zjeść zupę mleczną z kożuchem. Pamiętam też, że potem wymiotowałam. Albo gęsta kasza manna lub budyń z grudkami. Nie cierpię gorącego mleka, sam zapach mnie odrzuca. A przedszkole też źle wspominam.Pozdrawiam Pyza
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 21:32
      Ciekawe, czy moja motywacja do zaprzestania karmienia piersią przeszłaby przez cenzurę ortodoksyjnych zwolenniczek tej opcji żywienia dziecka: ja się panicznie bałam drugiej ciąży (jestem "wpadnięta" w wieku 20 lat) i w pierwszym dniu drugiej miesiączki, w 35. dniu cyklu, radykalnie i znienacka zaprzestałam karmienia piersią, rytualnie łykając pierwszą tabletkę antykoncepcyjną.
    • Gość edziecko: agnieszka25 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 21:50
      nie rozumiem niektórych ludzi. Siedzi sobie dziewczyna w domu, jest szczęśliwa(chyba, a może nie)karmi dziecko piersią, ale cos nie daje jej spokoju...otóż biedne dziewczę się zamartwia, dlaczego są takie kobiety, które robią inaczej niż ona, dlaczego dają swoim dzieciom BUTELKĘ!! Trzeba coś z tym zrobić! Albo może nie, w końcu dzięki nim może pomyśleć o sobie jak o kimś lepszym... jestem lepszą matką, daję mojemu dziecku moją pierś, a to jest najlepszy dowód...Dlaczego kiedy na forum ktoś pyta jak odstawić dziecko od piersi, otrzymuje odpowiedz: ale dlaczego chcesz oderwać swoje maleństwo od piersi?!! Nie tak brzmiało pytanieI to jest właśnie objaw nagonki.PozdrawiamAgnieszka
      • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 24.01.03, 23:37
        Agnieszko! I o to wlasnie chodzi. Juz nie raz sie na ten temat wypowiadalam. O "nagonce" tez.Hermiono! Wiele razy sie nad tym zastanawialysmy skad tyle roznic. I to nie tylko w karmieniu niemowlat, ale i w pogladach antykoncepcyjnych, czy "zbieraniu kup naszych psow".. :) Faktycznie czasami odnosi sie wrazenie, ze to calkiem inna planeta..Ewuniu, dziekuje:hello:
        • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.- do Vase IP: *.* 25.01.03, 00:24
          Hm...Vase... Już tak późno i ja naprawdę idę już spać, ale chcę Cię zapytać, dlaczego jestem adresatką Twojej wypowiedzi, w każdym razie jej części? Moich poglądów na temat żywienia niemowląt nie znasz, oprócz tych na temat karmienia piersią, ale na tym żywienie się nie kończy. Na temat antykoncepcji również ( w każdym razie nie przypomniam sobie moich wypowiedzi na ten temat). O zbieraniu psich kup chyba nie wypowiadałam się aż tak niecywilizowanie, żebys miała mnie zaliczyć do mieszkańców innej planety.Staram się nie chować urazy do osób, z którymi się spieram na forum. Mam nadzieję, że w następnym wątku będziemy umiały ze sobą "rozmawiać" i nawet zgodzić się ze sobą, jeśli "zajdzie taka konieczność" ;) Ale nie pisz mi, proszę, o innej planecie.:hello: Monika
          • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią.- do Vase IP: *.* 25.01.03, 00:40
            Droga Hermiono!! Strasznie Cie przepraszam, ze urazilam Cie moimi wypowiedziami!! Naprawde, nie mialam takiej intencji! Po prostu wydalas mi sie bardzo interesujaca osoba do rozmowy i moze dlatego sie "przyczepilam" do Ciebie.O tej "innej planecie" chodzilo o to, ze w ogole na roznych forach wychodzi tyle roznic, ze faktycznie jakbysmy (nie Ty i ja, ale wszystkie uczestniczki forum) mieszkaly w roznych zakamarkach Wszechswiata. (Noi "udekorowalam" to usmiechnieta buzia, zeby nie bylo az tak powaznie, a troche z przymruzeniem oka :) ) Z "psimi kupami" to absolutnie nie bylo do Ciebie!! Tylko ogolnie. Znowu chodzilo mi o roznice.Naprawde Hermiono, ja niczego zlego nie mialam na mysli. Jeszcze raz Cie przepraszam jezeli Cie urazilam.Tez mam nadzieje na jeszcze wiele ciekawych i "nieurazajacych" dyskusji.Pozdrawiam serdecznieDobranoc! :hello:No hard feelings
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 25.01.03, 13:08
        Agnieszka :)pieknie to ujelas, ja juz nic sie nie odzywam bo poprostu brak mi slow. Ale skoro te przejete karmiace piersia mamusie nie maja nic lepszego do roboty tylko zastanawiaja sie dlaczego ktos nie postepuje tak jak one to juz ich problem ,dla mnie to czy ktos karmi piersia czy butla to nie jest problem ktory by mi spedzal sen z powiek, tak wiec koncze bo moje dziecko wlasnie zjadlo szybciutko porcje mleka z butli i lecimy sie bawic a dla zainteresowanych chcialam jeszcze powiedziec ze na obiad bedzie jadlo cielecine w jarzynkach, deser owoce z twarozkiem i jeszcze w miedzy czasie kaszke z morelami a co dla nas zaserwuje na obiad jeszcze sie nie zdecydowalam wiec jakos musicie to przezyc, moze pod reka jest jakas sasiadka ktorej mozecie zajrzec w garnek
        • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 25.01.03, 15:02
          I dlaczego po poście Vase nie czuję się aż tak urażona, jak po tym? Hm.... Dlatego może, że nie uważam, żeby można mnie było zaliczyć do nie mających co robić bab, które próbują stawiać się ponad innych, bo karmiły piersią. Owszem, jest to mój "konik", ale każdy takiego ma. Na jedne mamy tutaj (na forum) jak płachta na byka działała każda wypowiedź KvM, obojętnie o czym pisał, a na mnie źle działają mamy piszące "nie chce mi się" - taki już mój fioł. Nigdy nie mówię nikomu, że jest wyrodny, bo nie karmi piersią czy używa smoczka. Owszem, denerwuje mnie pisanie o "odczepianiu się od cyca", bo czekam na konkrety i nic - zauważcie, że mama, która w podobnym tonie zadała niedawno to pytanie, więcej się nie odezwała - może rzeczywiście chodziło o "odwalenie się" i głupio jej było się do tego przyznać? A może zastanowiła się trochę nad swoim stosunkiem do dziecka?... Z drugiej strony wiem, że zareagowałam zbyt emocjonalnie.Może niektórym nie podoba się mój czasem ostry ton, chociaż zwykle staram się być łagodna, ale każdy ma gorsze dni.Jednak nie zasługuję na nazwanie mnie "tą, która nie ma co robić". Jakiś czas temu na "ciąży" pisała mama z pytaniem, kiedy i jak najlepiej usunąć ciążę. Gdzie wtedy byłyście? Dlaczego zamiast słów potępienia i zwykłego obrażania nie usłyszała po prostu rady "zrób to i to", a reszta niech się odczepi i nie zagląda ludziom w garnki, bo to jej sprawa, czy chce usunąć, czy nie? W ten sposób patrząc można by zlikwidować w ogóle to forum, bo ciągle ktoś kogoś ocenia i próbuje dawać rady, nie zawsze takie, jak by się druga strona spodziewała.Pocieszam się tylko tym, że może w jakimś stopniu przez to moje szkodliwe wg Was" szaleństwo" udało mi się parę mądrych słów na temat karmienia piersią powiedzieć przy różnych okazjach i sprawić, że komuś wydało się łatwiejsze. Teraz mocno będę się zastanawiała, czy w ogóle się na ten temat wypowiadać, bo a nuż znów ktoś stwierdzi, że "zaglądam mu do garów".Monika
          • Gość edziecko: 736582200070 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 25.01.03, 16:00
            dziewczyny!Poruszając tema karmienia piersią nie spodziewałam się,że wywoła on taką dyskusję.Pojawiły się w tym wątku różne głosy,dzięki którym jednak co nieco zrozumiałam.Wydaje mi się,że racje miała któraś dziewczyna,że cały problem jest w głowie,w naszych emocjach i podejściu do tematu.tak ogólnie,to chcę powiedzieć,że mamy butelkowe są strasznie przewrażliwione na punkcie tego tematu,chociaż twierdzą,że nic ich to nie obchodzi.Dlaczego czują się atakowane i gorsze?Przynajmniej ja nie miałam takiego celu.Wcale nie uważam sie za lepszą z tego powodu,że karmiłam dziecko piersią.To faktycznie tylko moja sprawa.Dla mnie było to naturalne i oczywiste,mimo wcale nie najłatwiejszego początku.Tak wiele wiadomo na temat korzyści z naturalnego karmienia i tak wiele autorytetów je zaleca,dlatego poprostu chciałam wiedzieć,dlaczego ktoś tak łatwo z tego rezygnuje.Wcale nie chciałam przeprowadzać inkwizycji,ani zaglądać nikomu w garnki!Moim zdaniem jeśli się kogoś zrozumie,łatwiej go zaakceptować.Pozdrawiam wszystkie mamy ,a szczególnie te przewrażliwione i osądzane.Wiola.
            • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 25.01.03, 20:09
              Pewnie cos w tym jest, ze dziewczyny karmiace sztucznie czuja sie atakowane.. No nie wiem. Chcialam zauwazyc, ze mimo wszystko (no, tych malych "sprzeczek") to forum jest potrzebne. Sama dowiedzialam sie tu roznych rzeczy, o ktorych nie mialam pojecia (np. rozne aspekty wychowywania dzieci w Polsce) Poznalam swietne dziewczyny. (Btw. licze na kolejny zlot w Krakowie!!) Poza tym czasem dobrze jest wiedziec, ze nie jest sie z problemem samemu, albo, ze ktos "tez tak ma".Dziewczyny, i tak jestescie swietne. Wszystkie.P.S. Na forum "ciaza" nie wchodze - z wiadomych przyczyn. (Chociaz juz sie nie moge doczekac jak zaczne wchodzic!!)Pa! Pa! :hello:
            • Gość edziecko: Ewunia Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 25.01.03, 22:05
              wiola napisała/ł:> tak ogólnie,to chcę powiedzieć,że mamy butelkowe są strasznie przewrażliwione na punkcie tego tematu,chociaż twierdzą,że nic ich to nie obchodzi.Dlaczego czują się atakowane i gorsze?Przynajmniej ja nie miałam takiego celu.Wcale nie chciałam przeprowadzać inkwizycji,ani zaglądać nikomu w garnki!Wiola, mala poprawka. Nie jestem jak to nazywasz "mama butelkowa". Ale byc moze jestem "przewrazliwiona" na punkcie oceniania czyichs osobistych wyborow zyciowych, do ktorch maja prawo i nam nic do tego.
          • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. - Do Moniki IP: *.* 26.01.03, 05:03
            Moniko,nie mozesz przestac pisac na forum o karmieniu bo bylaby to za duza dla wszystkich strata. Mamy karmiace potrzebuja pomocy i wsparcia a Ty jestes niezastapiona :) No i sama najlepiej wiesz jak to jest kiedy brak rzetelnej informacji bo przez to przeszlas. To nie jest pierwsza dyskusja dot. karmienia na tym forum. Ja sama bralam udzial w dwoch poprzednich, i prawde mowiac, w tej juz mi sie tak nie chcialo ;) I zawsze w sumie chodzi o jedno - o to zeby kazdy wybral sobie to co mu najlepiej odpowiada. Bez potrzeby tlumaczenia sie dlaczego wybral to czy tamto. Bez porownywania. Bez oceniania jak bardzo ktos sie staral. Po prostu - jak napisala Gosia Wiecznia Mloda - karmimy swoje dzieci, a jak - to juz nasza osobista sprawa. Dlatego napisalam o tych garnkach o ktorych Ty wspomnialas teraz, a absolutnie to sie nie odnosi do Ciebie. I prosze, nie porownuj tej dyskusji do postu o aborcji na forum "Ciaza" bo naprawde tego porownac sie nie da. Agnieszka
            • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. - Do Agnieszki IP: *.* 26.01.03, 10:10
              Agnieszko kochana! To nie o Twoje "gary" mi chodziło, bo kilka osób to po Tobie powtórzyło i bynajmniej nie w tonie "lekko prześmiewczym", tylko bardzo nieprzyjemnym!Nie mam zamiaru porównywać karmienia piersią do aborcji, bo oczywiście tego się nie da porównać. Porównuję tylko sposób dyskusji. O ile pamiętam, latem toczyła się tu wielka "debata" na temat aborcji i wiele było osób przestawiających pogląd "brzuch kobiety to jej właśność" i dlatego zastanawiam się, gdzie one były, kiedy ktoś pytał o usuwanie ciąży. Bo tym razem odpowiedzi były typu "a to trzeba było uważać" i inne, mniej jeszcze budujące. Nie było takiej, która powiedziałaby "no wiecie, jak wy mozecie? Dziewczyna jest wykończona dwójką dzieci, nie ma sił na trzecie, a wy zamiast po prostu powiedzieć jej, co i jak, marudzicie tu i próbujecie jej wmówić, ze nie powinna się dziecka pozbywać. Przecież to jej brzuch i nic wam do tego. Lepsza mama szczęśliwa z dwójką niż nieszczęśliwa z trójką" - czy coś w tym stylu. Zresztą, w ten sposób można prowadzić większość dyskusji - i o karmieniu, i o aborcji, i o chodzikach - o czym chcecie.Zgadzam się, jestem często up....wa, ale nie mam zamaru nikogo zmuszac ani na siłę przekonywać do swoich pogladów. Żal mi tylko czasem dziewczyn i ich dzieci, bo jeśli mama chce skończyc z karmieniem, bo np. ma dużo pokarmu, dziecko chce jeść, a ją to denerwuje - właściwie nie wiadomo dlaczego, to trochę mnie to dziwi i próbuję ją od tego odwieść - w końcu butelką też będzie musiała karmić - to co?za parę dni stwierdzi, że tez jej się nie chce? To może lepiej jej pokazać, że warto byłoby jeszcze się z tą "piersią" pomęczyć? No dobra, dobra, ja to już taka nawiedzona jestem.... ;)Ale bądźcie pewne, że nigdy nikogo od wyrodnych czy złych matek nie wyzywam, bo najpierw sama musiałabym się tak nazwać. Nie odsądzam nikogo od czci i wiary. Ale czasem nie ukrywam swoich poglądów i to trudno mi zmienić. W końcu każda z Was (z nas) wiele razy wypowiadała się na różne tematy, mniej lub bardziej drażliwe i w każdym wypadku pisała o swoich subiektywnych odczuciach - a bywało, że można było się z nimi nie zgadzać....i posądzać o narzucanie komuś swoich poglądów, typu "odejdź od drania" albo "na drzewo z teściową czy sąsiadami, bo są głupi". Takie poglądy i przedstawianie ich w ten a nie inny sposób uważam za bardziej szkodliwe niż moja propaganda na temat karmienia. Bo a nuż ktoś jednak będzie dalej karmił - to chyba dobrze, co?wink A jak posłucha tego o teściowej, to już gorzej...:lol:A przede wszystkim, drogie czytelniczki ;), nie zachowujcie się tak, jakby każde stwierdzenie, przez kogokolwiek wypowiedziane dotyczyło Was bezpośrednio, bo potem dyskusja zamienia się w pyskówkę i wypominanie. Pytanie zadane na początku wątku było całkiem niewinne, a reakcje były ..... wiadomo....:hello: Monika
    • Gość edziecko: agnieszka25 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 26.01.03, 00:47
      To znowu ja. Droga Hermiono, naprawde bardzo szanuję Twoją wiedzę na temat karmienia piersią, powiem więcej. Podziwiam fakt, że bardzo często odpowiadasz na prośby o pomoc, matek które borykają się z problemami dotyczącymi karmienia piersią(zastoje, brak pokarmu, bolące brodawki). Naprawde to doceniam ,że po prostu chce Ci się po raz setny pisać o tych samych rzeczach (po raz setny dla Ciebie, ale po raz pierwszy dla niedoświadczonej matki). To wspaniałe co robisz,i byłoby wspaniale gdybyś robiła to dalej. Ale uwaga: proszę nie zrozum mnie źle: radź tym, którzy o to proszą, a nie narzucaj swojego sposobu na życie i wychowanie dzieci wszystkim. Uwazam, że porównanie chęci zaprzestania karmienia piersią, do chęci usunięcia ciąży to GRUBA przesada. I tyle.Agnieszka
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 26.01.03, 06:27
      Pare razy spotkalam sie w roznych poradnikach ze niemowleta wrecz preferuja zimna mieszanke, a serwowanie jedzenia na cieplo to tylko nasze gusty (w czasach prehistorycznych przeciez nie tylko nie znano ognia ale wrecz wcinano na surowo i co za tym idzie na zimno!). Zdarzylo sie nam nieraz na wychodnym podac malej lodowata mieszanke, wcinala az milo (i chyba chetniej niz ciepla). Acha, jakos nie moge sobie wyobrazic zeby obolale piersi, zstoj pokarmu, zapalenie piersi czy popekane i pogryzione brodawki byly wygodniejsze od karmienia piersia. Karmiace piersia w nocy obudzic sie musza tak samo jak i butelkowe, nieprawdaz? A przygotowanie zapasu mieszanki na dzien czy dwa zajmuje raptem 10 minut wlaczajac w to mycie i sterylizacje butelek, zagotowanie wody i wymieszanie z proszkiem. A pozniejsze podgrzewanie to raptem 3min w podgrzewaczu ktory w dodatku moze byc nastawiony na okreslony czas. A zakupy robi sie tak czy owak wiec dorzucenie do wozka puszki z formula to zaden problem. No i nie jestesmy tak uwiazane co wcale nie znaczy ze kochamy mniej lub inaczej!!!
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 26.01.03, 06:28
        E.T. napisała/ł:> > Acha, jakos nie moge sobie wyobrazic zeby obolale piersi, zstoj pokarmu, zapalenie piersi czy popekane i pogryzione brodawki byly wygodniejsze od karmienia piersia. Oczywiscie mialo byc "wygodniejsze od karmienia butelka."
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 26.01.03, 07:04
        E.T. napisała/ł:> Acha, jakos nie moge sobie wyobrazic zeby obolale piersi, zstoj pokarmu, zapalenie piersi czy popekane i pogryzione brodawki byly wygodniejsze od karmienia piersia. Karmiace piersia w nocy obudzic sie musza tak samo jak i butelkowe, nieprawdaz? A przygotowanie zapasu mieszanki na dzien czy dwa zajmuje raptem 10 minut wlaczajac w to mycie i sterylizacje butelek, zagotowanie wody i wymieszanie z proszkiem. A pozniejsze podgrzewanie to raptem 3min w podgrzewaczu ktory w dodatku moze byc nastawiony na okreslony czas. A zakupy robi sie tak czy owak wiec dorzucenie do wozka puszki z formula to zaden problem. No i nie jestesmy tak uwiazane co wcale nie znaczy ze kochamy mniej lub inaczej!!!Hihihi, E.T. ta cala ceremonia zajmowala mi wiecej niz 10 minut. Do tego trzeba dodac czas ktory zajelo mi podniesienie tylka i zabranie sie do tego :lol: Pod tym wzgledem zgadzam sie z Aluc - gdybym miala decydowac sama co jest wygodniejsze, to bez wahania wybralabym karnienie piersia. Na karmienie butelka jestem stanowczo za leniwa :lol: A na karmienia nocne jest jeden najlepszy, niezastapiony sposob - spanie z dzieciaczkiem. Wystarczy wyciagnac cyca.Ale los zadecydowal inaczej i syn mi sie od cycka odstawil. I zakupy to byl przez pewien okres czasu koszmar - owszem wrzucenie puszki do wozka to pikus, ale przy kasie trzeba bylo zaplacic 20 baksow ( kanadyjskich ) wiecej za to co w cycku bylo za darmo. Coz, taki los :lol:Agnieszka :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 27.01.03, 03:23
          AgaRN napisała/ł:Pod tym wzgledem zgadzam sie z Aluc - gdybym miala decydowac sama co jest wygodniejsze, to bez wahania wybralabym karnienie piersia. Na karmienie butelka jestem stanowczo za leniwa :lol: A na karmienia nocne jest jeden najlepszy, niezastapiony sposob - spanie z dzieciaczkiem. Wystarczy wyciagnac cyca. Ej, Agnieszko, nie obraz sie ale od razu widac, ze niezbyt dlugo karmilas piersia. I te nocne karmienia to wcale tak slodkonie wygladaja. Moj kregoslop moglby cos na ten temat powiedziec. Jak przez te moje nocne wyginanie sie w paragrafy nie skonczy sie dla mnie inwalidztwen to bede szczesliwa. Tylko mi nie mowcie, ze moglam przybrac wygodna pozycje, bo moje dziecko to bylo cwansze niz bym chciala i to on dyktowal warunki, a jak mamie sie cos niepodobalo to on wiedzial jak wymusiac "odpowiednia" pozycje. :lol:A poza tym :hello: P.S A jak mi dobrze teraz, bo wstaje tylko 3 razy w nocy zeby przygotowac mu mleko.
      • Gość edziecko: Aluc Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 26.01.03, 11:50
        E.T. napisała/ł:> > Acha, jakos nie moge sobie wyobrazic zeby obolale piersi, zstoj pokarmu, zapalenie piersi czy popekane i pogryzione brodawki byly wygodniejsze od karmienia piersia. Karmiace piersia w nocy obudzic sie musza tak samo jak i butelkowe, nieprawdaz? A przygotowanie zapasu mieszanki na dzien czy dwa zajmuje raptem 10 minut wlaczajac w to mycie i sterylizacje butelek, zagotowanie wody i wymieszanie z proszkiem. A pozniejsze podgrzewanie to raptem 3min w podgrzewaczu ktory w dodatku moze byc nastawiony na okreslony czas. A zakupy robi sie tak czy owak wiec dorzucenie do wozka puszki z formula to zaden problem. No i nie jestesmy tak uwiazane co wcale nie znaczy ze kochamy mniej lub inaczej!!!no to ja jeszcze słówko o tym słowie wytrychu "wygoda" :)tak mi się jakoś wydaje, że mało tu mam, które jedno dziecko karmiły piersią, inne butelką i mają możliwość porównania tej wygody z pierwszej ręki, najczęściej mamy butelkowe albo w ogóle nie spróbowały cyckowania albo przerzuciły się dość wcześnie na butlę z tych lub innych powodów (których nie oceniam :grin:)tak więc punkt widzenia zależy od punktu karmienia ;) jak najbardzieja z mojego (cyckowego) punktu widzenia, z tą wygodą to jest tak:"nie muszę wstawć w nocy, tata tez może podać butlę" - chilli lepsza szczęśliwa i wypoczęta mama od szczęśliwego i wypoczętego taty :grin: nie wstałam do Maksia ani razu, bo Maksio śpi z nami, a tata - niechroniony w końcu przez dobroczynne macierzyńskie hormony ;) - przez jedenaście miesięcy miał dosłownie kilka ciężkich nocy i to wtedy, kiedy Gruby gorączkował albo budził się od kaszlu, co wydatnie wpływało na chęć i pozytywne nastawienie taty do zajmowania się bobasem w ciągu dnia :) a ja się wysypiam, bo daję cycka na pół śpiąco i zapadam w sen zanim jeszcze Maksio wypuści cycka z buzi i odwróci się tyłeczkiem :Dprzez prawie osiem miesięcy życia Maksia byłam absolutnie niezależna od wody, czystych butelek i smoczków, a nawet grosza w kieszeni, mogłam pojechać na łono przyrody na cały dzień zaopatrzona li tylko w sprzet do przewijania (a to mam butelkowych też dotyczy ;) ), czy też dowolnie długo zasiedzieć się u koleżanki i było to uwarunkowane tylko i wyłącznie rzeczonej koleżanki wytrzymałością :)"uwiązanie" - ano nie byłam uwiązana, bo bobasa wszędzie gdzie się dało brałam ze sobą. A tam gdzie się nie dało? przecież to zaledwie parę miesięcy :) a przy moich planach prokreacyjnych zaledwie głupie parę lat :) podstawówka trwała dłużej, a też starzy kazali wracać o ósmej, o piciu i paleniu przez grzeczność nie wspomnę :lol:nie miałam w życiu popękanych brodawek, o tym, że to był zastój, dowiedziałam się poniewczasie :grin:, bo słabo to zauważałam, obolałe piersi miałam tuż po porodzie, co dotyczyło nas wszystkich :Di odkąd wprowadziliśmy niecyckowe żarcie, to klnę w żywy kamień na mycie łyżeczek, miseczek, kubeczków, na to, że właśnie zabrakło ulubionego deserku Maksia i Maksio zaciska twarz na w"smile" border=0 align="absmiddle"> a w życiu nie zdarzyło mu się zacisnąć twarzy na widok cyckanie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać (choć tak w głębi głębi :grin: mam poglądy chyba bardziej ortodoksyjne, niż Hermiona :jap: ale uskuteczniam je głównie na sobie), tylko jak mówicie - mamy butelkowe - o niewygodach karmienia piersią, to nie mogę powstrzymać chichotu :grin:
        • Gość edziecko: joas Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 26.01.03, 12:34
          Podpisuję się pod postem Aluc w 100%. Karmienie piersią rzeczywiście jest szalenie wygodne i daje znacznie większą swobodę nż karmienie butelką. Dopóki Ola była wyłącznie na piersi, nie było najmniejszego problemu z wyjazdami czy wyjściem gdziekolwiek. Teraz (po wprowadzeniu pokarmów stałych) niestety już muszę myśleć o przygotowaniu jedzenia, umyciu sztućców, talerzyków, podgarzaniu, itd.i z przykrością stwierdzam, że jest to znacznie bardziej upierdliwe.Dodam, że dopóki sama nie zaczęłam karmić piersią (nawet będąc w ciąży) uważałam karmienie naturalne za coś niezwykle męczącego i wymagającego strasznych poświęceń (przypuszczalne z braku wiedzy i bazując na stereotypach). Prawda jest zupełnie inna. Dlatego uważam, że posty Hermiony są niezwykle cenne, gdyż przekazują wiedzę i zapewniają wsparcie tak potrzebne przyszłym i "świeżym" mamom.J.
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 26.01.03, 12:57
          I tu jeszcze raz sie potwierdza, ze dla kazdego co innego jest wygodne. Ja prawde mowiac tez raczej nie moglam sobie wyobrazic wstawania w nocy, "wyprawy" do kuchni, spowrotem na gore - a maly pewnie by sie darl, bo glodny.Ale jak przeszlam na mieszanke (no, w nocy nie je) to wcale wiecej roboty "z tymi butelkami" nie mialam. Moze dlatego, ze nie wyparzam, a maly i tak malo co tego mleka pije. (Ledwo wyrabia te zalecane pol litra :) )P.S. Na pewno inaczej bym rozmawiala z dziewczyna, ktora nie chce karmic piersia, a inaczej kiedy chcialaby usunac ciaze..
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 26.01.03, 17:20
          Ja mogę powiedzieć, że mam osobiste porównanie. Córkę karmiłam piersią przez 2 lata - w tym 5 pierwszych miesięcy było to jej jedyne pożywienie. Syna karmiłam od początku butelką (takie było wskazanie lekarza). Stwierdzam, że oba "sposoby" są wygodne z różnych względów. Karmiąc piersią nie musiałam być limitowana czasem, bo jedzenie było dostępne wszędzie i o każdej porze. I wstawać w nocy nie trzeba, a i spać można jak dziecko je. Natomiast przy karmieniu butelką można po prostu korzystać z taty. Przygotowanie mieszanki nie zajmuje wiele czasu - choć ja nigdy nie przygotowywałam na zapas.Gdybym mogła - na pewno karmiłabym Adasia piersia przynajmniej przez jakiś czas, ale stało się inaczej. Ani nie rozdzieram szat z tego powodu ani nie zastanawiam się jak to się odbije na jego inteligencji czy charakterze - jest wiele innych momentów aby mieć kontakt z dzieckiem. Hanka była dzieckiem wiszącym u cycka i przyjmowałam to jako rzecz normalną. Po prostu w obu przypadkach traktowałam jedzenie jak jedzenie i nie dorabiałam do tego żadnej filozofii.A co do wartości odżywczo-odpornościowych mleka matki to jest jeden warunek - sama matka musi być zdrowa (nie chodzi mi tu o infekcje ale o jej ogólny stan).Myslę, że tak jak już kilka osób napisało - jest to indywidualna sprawa każdej z nas i nic nikomu do tego. Przyczyny wyboru takiego a nie innego sposobu karmienia dziecka to sprawa jego rodziców i nigdy nie wynika tylko z jednego czynnika.danka
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 27.01.03, 13:02
            A ja karmię mojego 5-miesięcznego Kubę zarówno cycem jak i butlą, i obydwoje jesteśmy szczęśliwi. Napiszę czemu tak, ponieważ chciałam od czasu do czasu wybrać się gdzieś bez dziecka (no przecież na basen go nie zabiorę, ani na aerobik), a jeśli chodzi o przytulanie do piersi, przecież przy karmieniu butelką można się rozebrać i dziecko przytulić! A tak na zakończenie, zarówno karmienie cycem jak i butlą jest OK, ponieważ dajemy dziecku to czego potrzebuje (czyli jedzenie) a czy jedno jest bardziej zdrowsze od drugiego.... cóż czas pokaże!
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 27.01.03, 13:12
              Aha jeszcze jedno. Mieszkam co prawda w małym miasteczku, ale pracuję w Łodzi. Zdarzyło się ostatnio, że musiałam pojawić się w pracy i trzy koleżanki (które mają dzieci trochę powyżej roku) bezczelnie przy szefie i kilku innych osobach pytały mnie czy KARMIĘ. Kiedy im odpowiedziałam, że to chyba jest moja prywatna sprawa, to dwie się obraziły a trzecia zrobiła mi 20-minutowy wykład na temat dobrodziejstw karmienia (piersią oczywiście!!!). Dodam jeszcze,że Kuba jest moim drugim synem a one mają po jednym dziecku. Pozdrawiam wszystkie mamy KARMIĄCE i nieKARMIĄCE Ania.
              • Gość edziecko: kasia.s Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 28.01.03, 22:45
                A wiecie co jest największym minusem sztucznego pokarmu???To,że żeby mleko stało się proszkiem trzeba je gotować bardzo długo w bardzo wysokiej temperaturze co powoduje ,że w takim mleku powstaje"zły cholesterol"(taki ,który odkłada się w naczyniach krwionośnych)-jak zapewne wiecie jest zarówno zły jak i dobry cholesterol-ten drugi nieszkodliwy.Mleko kobiece (pomijając wszystkie inne zalety)nie posiada "złego" cholesterolu-to jest pewnie największa jego przewaga nad mieszanką.I z tego choćby powodu żadna mieszanka nigdy nie będzie tak doskonała dla dziecka jak mleko matki...Kasia.
                • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią IP: *.* 29.01.03, 01:26
                  Kasiu! Powtorze (mimo poznej pory) po raz setny i tysieczny: Nikt tutaj nie mowi, ze mieszanka jest lepsza od mleka matki!!! Tyle razy byly juz podawane roznice.. W dyskusji tej chodzi o to, zeby kazdy karmil jak uwaza za najlepsze dla swojego bobaska oraz, zeby jedni nie mieli "pretensji" do drugich: "jak ona tak moze.." itd.
                  • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią IP: *.* 29.01.03, 01:56
                    Dokladnie.Mysle ze to co trzeba zrobic to oddzielic w swiadomosci mlodych matek, w ktore najmocnej wali, fakt ze mleko plynace nam z cyca jest najlepszym i najodpowiedniejszym POKARMEM, z czysto biologicznego punktu widzenia poniewaz jest to mleko ssaka z tego samego gatunku w dodatku ;) od SPOSOBU KARMIENIA. Przy karmieniu butelka mozna prztulac dziecko, mozna sluchac jak lyka ledzonko i obserwowac jak przymyka oczki z rozkoszy i przeciaga sie jak maly kotek. Karmienie to karmienie jest obowiazkiem psim w dodatku kazdej matki, ale sposob karmienia zalezy od niej. Malemu czlowiekowi trzeba i pokarmu i milosci. Fajnie jesli mozna dac ten nasz, ssaczy :lol: ale jak nie mozna dac ssaczego to sie daje taki z proszku. A kochac sie kocha i tak ;)
                  • Gość edziecko: Edyś Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią IP: *.* 29.01.03, 02:09
                    U mnie w rodzinie żadna dziewczyna nie karmiła swojego malca. Jedna z ciotek powiedziała, ze mamy genetyczny brak mleka. Wszyscy jej wierzyli do czasu aż urodziła się moja Karolina i od pierwszech chwili życia do kończa 4 miesiac była karmiona tylko piersią. Cała teoria cioci legła w gruzach ;) a moje kuzynki które karmiły swoje dzieci butlą patrzyły na mnie jak na bohaterkę narodową. ;)Ona karmi piersią jej się udało, nie dała się zakrakać...W grudniu zeszłego roku urodziła drugie dziecko po 12 latach przerwy moja siostra cioteczna. Jak jeszcze była w ciąży bardzo ją zachęcałam do karmienia piersią choć nie jestem jego fantyczką ( uważam, że jak leci za darmo to niech leci), a ona nie chciała, bo to czasochłonne i męczące i w nocy częściej trzeba wstawać i starszy synek wychował sie mieszance więc dzidziuś też będzie butlowy. Tłumaczyłam jej, że nie będzie problemu z kupką,że taniej, że póki co i tak siedzi w domu z małą więc czemu nie spróbować. Ona nie chciała karmić swojej małej i jest to jej decyzja , jej wybór i już. Nie wiem czemu nie spróbowała i pierwszą rzeczą jaką zrobiła po wyjściu ze szpitala to dała małej butelkę z mieszanką. Teraz tłumaczy, że nie miała mleka co u nas podobno rodzinne a ja pomyłka gentyczna karmie piersią juz 10 miesiąc...
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - o wygodzie :) IP: *.* 29.01.03, 11:31
                  kasia.s napisała/ł:> A wiecie co jest największym minusem sztucznego pokarmu???> To,że żeby mleko stało się proszkiem trzeba je gotować bardzo długo w bardzo wysokiej temperaturze co powoduje ,że w takim mleku powstaje"zły cholesterol"(taki ,który odkłada się w naczyniach krwionośnych)-jak zapewne wiecie jest zarówno zły jak i dobry cholesterol-ten drugi nieszkodliwy.> Mleko kobiece (pomijając wszystkie inne zalety)nie posiada "złego" cholesterolu-to jest pewnie największa jego przewaga nad mieszanką.> I z tego choćby powodu żadna mieszanka nigdy nie będzie tak doskonała dla dziecka jak mleko matki...> Kasia.A jednak czasem mieszanka jest lepsza niż mleko matki. Myśle tutaj o dzieciach alergicznych.No i teraz podniosa sie glosy, ze wcale nie, ze matka musi uwazac na diete.Ok - no to zacznijmy od diety. Wywalic najsilniejsze alergeny: mleko , jaja, gluten (zegnaj chlebku), wszelkiem smarowidla typu margaryna (barwniki, konserwanty), mieso (potencjalne konserwanty), wedliny (sama chemia)... Oczywiscie czytamy uwaznie przy ukladaniu diety matki karmiacej etykieki na zywnosci...CO co znam zostanie? Zostanie nutramigen... A po jakis 3 tygodniach do diety matki mozna ostroznie wprowadzic ekologicznego ziemniaczka (ale zawsze z tego samego zrodla) - a noz-widelec nie uczuli ;)Powiem tak - ZALUJE, ze sie bawilam w karmienie piersia, ze sie katowalam psychicznie i fizycznie. Mlody ma alergie, ma diablelnie szorstkie policzki i wysypke na buzi. Nie od tego, co on zjadl, ale od tego, co mu swiat podarowal w mleku matki.A bylam na dosc restrykcyjnej diecie...Choc fakt, bije sie w piersi - nie zylam na samym nutramigenie ;)A co do sterylizacji piersi - edytkus, teraz nie zaleca sie mycia brodawek przed karmieniem piersia:"Nie ma potrzeby odkazania lub mycia brodawek zarowno przed jak i po karmieniu. Wokol brodawek znajduja sie gruczoly Montgomery"ego, ktore wydzielaja substancje niszczaca bakterie" w: "Sztuka karmienia piesia" La Leche League International, przekład M. Krupa, Poznan 1997, s. 76.
    • Gość edziecko: E.T. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - jeszcze raz o wygodzie IP: *.* 29.01.03, 03:06
      Ktos napisal ze karmienie piersia jest wygodniejsze szczegolnie w nocy bo mozna spac z maluchem. Tak sie sklada ze sprobowalismy dwa razy i za pierwszym razem to ja o malo co nie zgniotlam malucha a za drugim maz - moze to wygodne przy karmieniu (jej, butelke tez moge podac malej w lozku!) ale na pewno nie bezpieczne (u nas bynajmniej). Przynajmniej nie bedziemy miec kiedys problemu z przeniesieniem dziecka do lozeczka. Po drugie wszedzie czytam ze piers przed i po podaniu powinna byc umyta, a wy z wygody chyba tego nie robicie. Stan czystosci waszych piersi to nie moja sprawa ale nie chcialabym jesc sniadania na talerzu z kolacyjnymi resztkami.
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - jeszcze raz o wygodzie IP: *.* 29.01.03, 08:01
        A może jeszcze mydełkiem? Żeby zmyć wszystkie bakterie i zafundować dzieciaczkowi pleśniaweczki?Brudaska
        • Gość edziecko: Vase Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - jeszcze raz o wygodzie IP: *.* 29.01.03, 17:42
          Edytkus! Nigdy nie mylam brodawek specjalnie przed karmieniem. Mylam sie mniej wiecej tak czesto jak przed porodem. Powiem wiecej, smarowalam brodawki mlekiem, zeby sie szybciej goily! O! Moj biedny synus! Jadl z brudnego "talerza" :lol: !!Natomiast rowniez nie moglabym karmic "na spiaco". Balabym sie, ze przygniote malego. Poza tym i tak nie umialam karmic na lezaco. Zawsze musialam siedziec. Wiec z ta wygoda to tez roznie.. :) Yenna. Mowiac, ze mleko matki jest najlepszym pokarmem dla niemowlecia mamy na mysli (jak caly czas podkreslamy) dzieci zdrowe.Jeszcze tylko slowko do Edys: Nie zawsze dzieci karmione piersia nie maja problemow z kupka.
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - jeszcze raz o wygodzie IP: *.* 30.01.03, 07:09
        ET zalecenie mycia piersi pochodzi z czasu gdy kolo noworodka dezynfekowalo sie wszystko i mylo rece przed jego kazdorazowym podniesieniem ;) Obecnie (na szczescie...) mycie piersi zaleca sie przy myciu calego ciala li i jedynie ;)Vase nie wiem czy cie to pocieszy ale swoja najstarsza corke umialam karmic jak ty- jedynie na siedzaco ;) liczba dzieci jednak na szczescie zweryfikowala ten nawyk i Ule nakarmilabym chyba skaczac na bungee :lol: wtedy tez zreszta pewnie mozna podac butelke :lol:Za g powtorze ze czyba nie wazne czy to co podajemy butelke plastikowwa czy gruczol mleczny- glowna roznica polega na tym co jest w srodku.... podawanie buteli i piersi wymaga jednakowo wiele zachodu. Z jednej strony- przygotowywanie mieszanki- z drugiej wywalanie biustu na widok publiczny..... a diabel tak naprawde tkwi w szczegolach :lol:
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 29.01.03, 22:44
      Przeczytałam jednym cięgiem cały ten wątek, do którego się niniejszym dopisuję. I co?? Jestem przerażona i zdołowana. Będąc w ciązy z pierwszym dzieckiem (obecnie dwulatek) solennie planowałam karmienie piersią. Wiedziałam, że będę mieć cesarkę. I tak było. Tylko nie wiedziałam, że po tej cesarce tak ciężko mi będzie wycisnąć z piersi choć kroplę pokarmu. Do tego Szymek, niesłychanie nerwowy (po mamusi) nie chciał za diabła ssać, tylko wrzeszczał. Namolne położne przynosiły mi syna do izolatki, w której leżałam. Ledwo mogłam usiąść na łóżku...Koszmar z udawaniem, że karmię piersią trwał 3 dni. Pan doktor, który robił mi c.c. przyszedł, popatrzył i zapytał: to co, blokujemy pokarm?? Przepisano mi jakiś lek, bodajże depamide, bo zdaniem położnych byłam agresywna w stosunku do dziecka. Przystałam na to z ulgą. Nie wiem dlaczego tak to przeżyłam. Niewątpliwie karmienie, bezproblemowa laktacja ma ścisły związek z brakiem stresu, samoakceptacją...U mnie tego niestety nigdy nie było i nie ma. Można więc podsumować mój post, że nie karmiłam dziecka piersią, bo mi nie wyszło. Nie wyszło mi, bo nie potrafiłam, było to ponad moje siły.A może mi się nie chciało?? Wściekam się tylko z perspektywy czasu, że byłam kompletnie nieprzygotowana na karmienie sztuczne. Chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia. Tam na karmienie mieszanką i od pediatry i od ginekologa prowadzącego zajęcia usłyszeliśmy tylko jedno zdanie: "O karmieniu butelką nie będziemy tu mówili, bo butelką karmić NIE WOLNO". Oto cała moja wiedza o karmieniu mieszanką przy wychodzeniu ze szpitala - czyli w 3.dobie życia mojego Szymka, 2 lata temu. Niestety, to spotęgowało mój stres, poczucie winy oraz niskiej wartości. Znamienne jednak, że ów pediatra ze szkoły rodzenia, wezwany przeze mnie na prywatną wizytę błyskawicznie uspokoił mnie i rozgrzeszył z niekarmienia piersią i (o zgrozo) z zażywania bromergonu w celu obniżenia poziomu prolaktyny. Nie każdy się do karmienia naturalnego nadaje. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Mimo swoich 28 lat - bardziej jestem dzieckiem dla mojego kochanego męża, niż żoną dla niego i matką dla Szymka. Smutno mi z tego powodu, ale tak właśnie jest. Mam duże problemy emocjonalne, na tyle duże, że zaliczyłam już wiele fałszywych diagnoz lekarskich, z padaczką włącznie-której nie miałam i nie mam. Będąc w szpitalu zachowuję się jak dziecko, płaczę, chcę do domu...bo w dzieciństwie miałam aż za wiele operacji nóg, za dużo czasu byłam w szpitalach. Po c.c. udało mi się leżeć w izolatce, to naprawdę było dla mnie bardzo ważne, miałam namiastkę intymności...No i dziecko nie było dzień i noc ze mną, zresztą jak można opiekować się dzieckiem, będąc po c.c., mając niesprawne nogi, gonitwę myśli i wciąż oczy na mokrym miejscu?? Nie chcę się tu tłumaczyć. Jestem jaka jestem. Być może skrzywdziłam i nadal krzywdzę swoje dziecko. Nie mam do niego cierpliwości, na jaką zasługuje. I może krzywdzę go jeszcze bardziej, bo w sierpniu urodzę mu brata albo siostrę?? A może wyjdzie mu to na dobre?? Jestem teraz w dołku i wiem, że nic nie wiem. Pewna jestem tylko dwóch rzeczy: nie chcę karmić piersią drugiego dziecka. I jeszcze tego, że...być może w ogóle nie powinnam mieć dzieci, tylko egocentrycznie zająć się sobą, usprawniać swoje ciało ile się da i walczyć z depresją-również ile wlezie.
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 30.01.03, 10:46
        Podpisuję sie rękami i nogami pod postem, że mleko matki jest najlepsze. Sama karmiłam syna ponad rok, ALE....No właśnie, ale po porodzie nie miałam bardzo długo pokarmu, mimo opieki poradni laktacyjnej miałam popękane brodawki i miesiąc karmiłam w bólu, przez 1/2 roku syn miał kolki- a skąd nie wiadomo, już byłam wyczerpana super rygorystyczną dietą. Przez 3 m-ce ssał non- stop, a spanie? - do końca karmienia nie było mowy o przespaniu nocy - BA - o przespaniu chociażby 3 pełnych godzin!!!A teraz? Ma prawie 2 lata, a mleka nie tknie. Wciskam mu serki owocowe bo tylko takie ewentualnie toleruje. I jeszcze jedna rzecz - ja nie pracowałam, ale gdybym pracowała i po 3,5 m-ca musiała wrócić do pracy - to Sorry w moim przypadku nie wyobrażam sobie dalszego karmienia.Pozdrawiam wszystkie mamy karmiące i niekarmiąceIwona
    • Gość edziecko: mamaMichałka Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-po co ta histeria:) IP: *.* 02.02.03, 16:09
      Witajcie wszystkie mamusie"lepsze i gorsze"smile)) Tak sobie czytam te wynurzenia na temat błogosławionego wpływu cycusia na rozwój psychofizyczny dziecka i krew mnie zalewa.Natomiast mój mąż uzyskuje potwierdzenie co do swojego przekonania iż zdecydowana większość kobiet musi się dowartościować podnosząc siebie do roli Matki Polki.Nadmieniam oczywiście,że jesteśmy rodzicami butelkowymi i nie czujemy się z tym źle podobnie jak nasz syn.A czy powodem nie karmienia piersią było moje wygodnictwo nie powinno nikogo interesować.Ale dla zaspokojenia waszych "psychologicznych" potrzeb powiem wam.Miałam do wyboru albo butla albo pierś i jak każdy świadomy człowiek dokonałam racjonalnego wyboru z mojego punktu widzenia.Po kilku nieudanych próbach przystawienia dziecka do piersi zrezygnowałam.I nie zauważyłam żadnych "dziwnych" skutków ubocznych w postaci futra na plecach czy błony między paluszkami naszego synasmile))Jest spokojnym,pogodnym dzieckiem ,nie ma kolek ani kataru.Nie różni się niczym od dzieci karmionych piersią.A żebyście miały jeszcze o czym gadać to dodam iż jednym z powodów przejścia na butlę była moja chęć najedzenia się porządnie podczas Świat Bożego Narodzenia(syn urodził się pod koniec listopada),zwyczajnie nie mogłam sobie odmówić karpia w galarecie i pierogów z kapustąsmile))O zgrozo jestem tylko człowiekiem i też mam swoje potrzeby.Nie przemawia do mnie stwierdzenie żebym wyobraziła sobie siebie i moje dziecko na bezludnej wyspie bo żyję w cywilizowanym świecie i nie muszę tego robić.Zastanawiam się co powiecie kiedy np. za 10 lat lekarze i naukowcy stwierdzą,że wg najnowszych badań to właśnie karmienie butelką jest najzdrowsze.Czy wtedy będziecie się doszukiwać u swoich dzieci karmionych obecnie piersią wszystkich ujemnych symptomów i defektów spowodowanych naturalnym karmieniem.Poza tym odnoszę wrażenie,że wiekszość z mamuś karmiących piersią wykazuje instynkt stadny a nie kierują się własnym kreatywnym mysleniem.Skoro na topie jest karmienie piersią to każda z Was doszukuje się w tym cudownego i zbawczego działania dyskredytujac przy tym wszystkie inne(nie gorsze)ale mniej modne metody.Poza tym wkurza mnie to ,że takie baby mają czelność wścibiać nos w nie swoje sprawy.Dla mnie świadczy to o braku Waszej kultury i nadmiarze wolnego czasu.Mnie nie obchodzi co robią inni,sama staram się żyć jak najlepiej i nie czuję się gorszą matką.Sama jestem butelkowym dzieckiem jak większość z Was(bo takie były kiedyś czasy)i nie mam niskiego poczucia własnej wartości ani nie cierpię na brak miłości czy czułości ze strony moich rodziców nie jestem też ułomna.A Wy???Skąd bierze się u Was taka mądrość i znajomość psychologii,medycyny i wiedzy wszelakiej???Czy na tym forum przesiadują tylko same ekspertki???Nie mnie oceniać innych i niech inni nie oceniają mnie.Nie obrażając niczyich uczuć,zachowujecie się drogie panie jak stare dewoty z kółka różańcowego z 200-tu letnim doświadczeniem życiowym i kompletnym brakiem tolerancji.Na koniec moich wynurzeń dodam,że jestem za karmieniem naturalnym i nie kwestionuję zaleceń i wskazówek lekarskich ale nie za wszelką cenę.I już!!!.Wyszło to trochę chaotycznie ale czytając takie brednie krew się we mnie gotuje i nie zwracam uwagi na poprawność składni i gramatykę.Jak się nudzicie to możecie za to mnie też za to ukamieniować.MAM TO GDZIEŚ.
      • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią-po co ta histeria:)-do Mamy Michałka IP: *.* 02.02.03, 17:38
        Mamo Michałka! Mimo uśmiechniętej "buźki", Twój post jest mało radosny, a nawet powiedziałabym, że nieprzyjemny.Ponieważ jestem jedną z osób biorących udział w tej dyskusji, napiszę Ci co następuje.1. Nie jestem MATKĄ POLKĄ, cokolwiek to oznacza - może przy okazji ktoś mnie oświeci, bo zdaje się, że to następne słowo - wytrych. Nie masz pojęcia, kim jestem, jakie mam poglądy na "kwestie kobiece" w naszej kulturze czy w naszym kraju, więc nie szufladkuj mnie jako zaściankowej oszołomki.2. Jestem zwolenniczką karmienia naturalnego NIE DLATEGO, że jest na to "moda", ale dlatego, że wierzę w NATURĘ, a ta, jak wiesz, dała kobiecie piersi, a w nich gruczoły mleczne po to właśnie, aby karmiła swoje dzieci. Chyba, że znasz dla nich (gruczołów) inne zastosowania. I tak, jak instynkt mówi kobiecie, że rodząc najlepiej kucnąć, klęknąć czy położyć się na boku, a nie - leżeć plackiem na plecach, tak podobny instynkt każe jej przystawić dziecko do piersi, a dziecku - każe tej piersi szukać. Niestety, nasza cywilizacja sprawiła, że czasem ten instynkt i zdolność słuchania swojego wnętrza gdzieś nam ulatuje. I to jest nasze nieszczęście. A uparcie wspominam o tej bezludnej wyspie, bo tam zdane byłybyśmy tylko na instynkt - i kto wie, czy nie lepiej na tym byśmy wyszły.Mam za sobą i niepowodzenie w karmieniu piersią, i wielkie szczęście, że mi się udało - za drugim razem. Karmiąc nie myślałam o odporności, zdrowiu, czy przeciwciałach. Myślałam jedynie, że robię to, co DO MNIE NALEŻY, co jest mi PRZYPISANE jako kobiecie. I byłam szczęśliwa. A zalecenia lekarskie co do zasadności karmienia tym czy innym mam w nosie, więc cokolwiek lekarze stwierdzą za lat 20, nie zrobi to na mnie wrażenia, bo Natura wie lepiej.3. Nie odmawiałam sobie niczego, więc i karpia w galarecie i bigos też bym zjadła.4. Czym jeszcze nie jestem? Nie jestem BABĄ, DEWOTĄ i nie życzę sobie być tak nazywana. 5. Histerii, o jakiej piszesz w tytule nie widzę w tej dyskusji.:hello: Monika
        • Gość edziecko: mamaMichałka Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią,trochę łagodniej:) IP: *.* 02.02.03, 19:02
          No i widzisz Hermiono,moja wypowiedź a i owszem miała być nieprzyjemna.Bo w takim też byłam nastroju czytając niektóre wypowiedzi.Nie jestem i nigdy nie byłam przeciwniczką karmienia naturalnego i nikogo za to nie potępiam.Ale nie życzę sobie sama być potępianą przez kogoś kto ma inne zdanie na ten czy inny temat.Natomiast mamy karmiące piersią(oczywiście nie wszystkie)właśnie tak się zachowują.Potepiają matki takie jak ja i wiele innych,tak jakby miarą dobrego macierzyństwa było karmienie takie czy inne.Chyba nie to jest najważniejsze...A popadając w skrajność można karmić swoje dziecko piersią a wcale nie być dobrą matką.Chyba zgodzisz się ze mną?Mówicie o czułości i niepowtarzalnej atmosferze podczas przystawiania dziecka do piersi.To wszystko prawda ,ale my-mamy butelkowe też jestesmy bardzo czułe i również bardzo kochamy nasze dzieci.Nie zauważyłam aby moje dziecko jakoś specjalnie na tym cierpiało,że dostaje butlę.Uważam siebie za dobrą matkę i robię wszystko żeby mój syn był najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem.A wracając do Twojej odpowiedzi,to jesli ktoś ma prawo mnie(mamę butelkową) krytykować bo "nie chciało" mi się karmić piersią i przez to na pewno jestem gorszą i nieodpowiedzialną matką,która najlepiej to w ogóle dzieci nie powinna mieć,to chyba ja również mam prawo do krytyki.Tylko,że mnie kompletnie nie obchodzi i nie spędza mi to snu z powiek jak karmisz Ty czy dziesiątki innych kobiet,czy Ci się chciało czy nie, bo mam po prostu ważniejsze sprawy na głowie.Ja osobiście wolę być mamą szczęśliwą i wyspaną bo dzięki temu mój syn również będzie spokojnym i radosnym dzieckiem i nikomu nic do tego.Mówiłam tylko o braku tolerancji i niezrozumieniu dla czyjejś decyzji,odmiennej niż większości.Nie powiedziałam,że jesteście dewotami czy babami ale,że tak się zachowujecie(zaznaczam oczywiście nie wszystkie).Możesz się poczuć urażona ale to nie była krytyka Twojego sposobu na macierzyństwo tylko kompletnego braku zrozumienia i chyba wrodzonej chęci do zajmowania się problemami innych czy tego chcą czy nie.Ja jako ta inna mogę nie mieć na to ochoty i już. A co do bigosu czy pierogów z kapustą,to jesli już karmisz dziecko piersią i chcesz dla niego jak najlepiej to jestem pewna,że raczej sobie odmówisz tych smakołyków.Pozdrawiam wszystkie mamy bez względu na sposób karmienia bo i tak wszystkie jesteśmy takie same:kochamy nasze dzieci i chcemy by były najszczęśliwsze.no,teraz chyba nie było tak nieprzyjemniesmile
          • Gość edziecko: Hermiona Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią,trochę łagodniej:) IP: *.* 02.02.03, 20:41
            Ha! A skąd Ci przyszło na myśl, że mnie to sen z powiek spędza? Biorę udział w dyskusji i mam po prostu swoje zdanie. Nie staram się zdobyć adresu "wyrodnej" matki i na siłę przystawić jej dziecka do piersi, tak jak nie wyrywam innego dziecka z chodzika czy nie daję marchewki zamiast kalarepki, bo uważam, że jest lepsza ;). Myślę, że to forum widziało gorsze pyskówki....Naprawdę, mam swoje zmartwienia i wierz mi, że one dopiero potrafią spędzać sen z powiek. Pewnie dlatego mam od jakiegoś czasu taki "pyskaty" nastrój.I nie czuję się nieszczęśliwa, bo ktoś nie może się przekonać do mojego punktu widzenia.Ale...widzisz...tak, jak to ktoś tu napisał, akurat mamy "butelkowe" potrafią być bardzo agresywne (słownie) wobec tych propagujących karmienie naturalne - pewnie wynika to z poczucia porażki czy winy, ale wydaje mi się, że lepiej zastanowić się, co zrobić, żeby tych błędów nie popełnić za drugim razem, a nie wmawiać wszem i wobec, że to karmienie piersią to żaden cud.... Wiesz, coś w rodzaju "kwaśne winogrona".;)I mówię to po raz setny - mam doświadczenie i "butelkowe", i "piersiowe", więc proszę, nie mów mi, że mam klapki na oczach. Można powiedzieć "tak, nie udało mi się, nie dość się starałam, jestem tylko człowiekiem" - i tak odpowiadałam na pytanie,czy karmiłam moją córkę. Nikt mnie nie potępiał ani nie zadawał więcej pytań. A taka zaciekłość - po co to?I jeszcze jedno - nie mam braku zrozumienia i wrodzonej chęci do zajmowania się problemami innych. Biorę udział w dyskusji i wypowiadam swoje zdanie. Ciekawe, dlaczego to głównie dyskusje na temat karmienia wywołują aż takie emocje i podejrzenia o chęć "zaglądania w gary".Poza tym, jeżeli ktoś decyduje się na "bytność" na forum i chce pisać o swoich problemach, musi być przygotowanym na różne komentarze - i pochwalające, i potępiające. Nie tylko na głaskanie po główce i uprawianie "wzajemnej adoracji".Nie mam przy tym zamiaru skrzętnie sobie notować, która wypowiadała się przeciw karmieniu piersią i potem "wieszać na niej psy" przy byle okazji. Akurat tu się nie zgadzamy; za chwilę być może będziemy po tej samej stronie.:hello: Monika
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią,trochę łagodniej:) IP: *.* 02.02.03, 21:10
              no tak... skoro wy, mamy butelkowe uwazacie za takie ktore stawiaja swoja wygode ponad dobro dziecka z gory mowiecie wszem i wobec ze nie dajemy dzieckau to co najlepsze , to ja osobiscie uwazam ze w ten sposob wszystkie mamy butelkowe "szufladkujecie" .Wiec nie mow ze nie zyczysz sobie zeby twoje zachowanie oceniac jako zachowanie starej dewoty, wkoncu sama powiedzialas ze to otwarte forum i kazdy ma prawo wypowiedziec sie jak czuje i co o tym sadzi.A ja jako matka butelkowa nie czuje sie wcale jakos niedowartosciowana tym faktem ze nie karmie piersia i wcale w sposob agresywny nie chce sie przez ta rozmowe wyzyc na tych ktore karmia piersia jak to ktoras z mam inteligentnie ... zauwazyla. I nic nie zmieni mojego zdania ze to wlasnie wy "karmiace " robicie nagonke na mamy butelkowe a nie odwrotnie. p.s chcialam zauwazyc ze znam kilku "zyciowych idiotow" ktorzy byli wykarmieni piersia :( wiec uwazam ze sposob karmienia nie wplywa raczej na charakter czlowieka Bez pozdrowien (bo nie lubie falszywej obludy)a to o "kolku rozancowym" to poprostu strzal w dziesiatke hehe.Juz teraz wystawiam sie na lincz
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 19:33
      "a świstak siedzi i zawija je w te sreberka"
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 20:44
        hmmm a łyzka na to niemozliwe...
        • Gość edziecko: 736582200070 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 21:34
          Dokładnie zgadzam się z Hermioną.Ona napisała właśnie to,co ja myślę.I uważam,że gdyby drogie poprzedniczki uważnie czytały wszystkie posty,nie rzucały by hasłami w stylu"kółko różańcowe",czy "dewoty".Ja bynajmniej się pod tym nie podpisuję.Wy chyba naprawdę macie z tym karmieniem jakiś problem,bo to właśnie wy(czyli mamy butelkowe)atakujecie.Skoro was to nie rusza i nie wzrusza,to dajcie juz spokój.Wiola.
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 21:54
            Nie rozumiem co ma dewocja i kółko różańcowe do karmienia piersią?Mamy butelkowe są chyba zwyczajnie zazdrosne i mają poczucie winy i dlatego reagują taką agresją ;)
            • Gość edziecko: mamaMichałka Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 22:28
              Hmmm...jak napisałaś Wiola"Ostatnio nurtuje mnie pewien problem i sama nie wiem,co mam na ten temat myśleć."Wynika z tego jasno,że to Ty miałaś problem do rozwiązania,ja tylko napisałam co o tym myślę.Jak zauważyła Hermiona jest to otwarte forum i każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii.Jesli tego jeszcze nie zrozumiałyście szanowne mamy,to nie ma chyba matki która nie zaczyna od karmienia piersią,bo w Polsce jest to ostatnio niemożliwe.Więc chyba logiczne,że albo się nie udało albo nie miała na to ochoty ,siły,samozaparcia czy czego tam jeszcze chcecie.Ale to ,jaką ktoś podejmuje decyzję obojętnie z jakich względów nie uprawnia was do oceniania ani do krytykowania.Nie mam zamiaru pisać tu z jakich powodów ja tego nie robię bo to nie wasza ani nikogo innego sprawa.Zarzuty wobec mam butelkowych,że są agresywne czy jak ostatnio napisałyście zazdrosne to kompletna bzdura.A czego niby mam zazdrościć???Popękanych brodawek,zastojów pokarmowych,zapalenia sutków,nieprzespanych nocy,patrzenia wygłodniałym wzrokiem na to co je mąż lub inni członkowie rodziny???Przechodziłam przez to wszystko i nie tęsknię.Nie zauważyłam też aby mamy butelkowe jakoś specjalnie zniechęcały was do karmienia piersią wręcz przeciwnie za każdym razem podkreślamy,że jest to najlepsze rozwiązanie w miarę możliwości.Nie mam też żadnego poczucia winy ani tym nie czuję się niedowartościowana.Aha,droga Hermiono,nie wszystko co tu się pisze musi być skierowane wyłącznie do Ciebie.Ja zarówno jak i Ty też uczestniczę w dyskusji i nie w głowie mi prowadzenie żadnych pyskówek a mam prawo do odmiennego zdania niż większość forumowiczek.Cieszy mnie,że znalazła się "mamusia" która ma podobne zdanie do mojego a przy okazji fantastyczne poczucie humoru być może załozymy niedługo lożę szydercówsmile))
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 22:40
                Droga Moniko zgadzam sie z toba w zupelnosci ale i tak juz zapewno zostalo stwierdzone ze ooo dobraly sie dwie wyrodne i teraz beda razem atakowac biedne mamy karmiace piersia a przeciez one nie maja nic zlego na mysli one tylko chca jak najlepiej dla swoich dzieci , oczywiscie w przeciwienstwie do nas ale przeciez takich ludzi jak my nie mozna zrozumiec wiec nasze tlumaczenie na nic sie nie zda. A co do przystapienia do lozy szydercow jestem za :) zawsze lepsze to niz kolko rozancowe. Pozdrawiam
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 23:07
              widze ze ktos tu znowu probuje "PODGRZAC" atmosfer :cry:dziewczyny nie przesadzajcie,jestem ciekawa ile jest mam karmiacych butelka z wlasnego wyboru :what:,niestety nie wszystko zalezy od nas i z niektorymi rzeczami trzeba sie po prostu pogodzic,uwazam ze nie wazne czy karmi sie butelka czy piersia wazne by robic to z milosciaa zastanawialyscie sie co czuje dziecku ktoremu mama ze zloscia daje piers,mowiac masz ty zarloku jeden,czy dasz mi kiedys spokoj???,oj takie sytuacje tez sie spotyka,niestety,i co wtedy czuje te biedne malenstwo ktore nastroje mamusi odbiera :grin:mysle ze jak ktos chce to zrobi problem z niczegoto czym karmimy to indywidualna sprawa kazdej mamy wazne,aby odpowiadalo to malcowi Hermiona jestes dumna z tego ze karmisz dziecko piersia,a piszesz ze podczas karmienia nie odmawialas sobie bigosu :cry:,i to ma byc zdrowe???,nie chce Cie atakowac,ale odpowiedz sobie sama czy Twoje dziecko nie mialo przez to wzdec brzuszka??moja kolezanka tez nie karmi piersia,bo denerwowalo ja to ze musi ciagle odciagac mleko (miala tyle ze szlo obdzielic cale miasto :lol:meczylo ze tylko ona wstaje do malej w nocy,wiec po miesiacu zrezygnowala i dla wygody przeszla na butelke,i wvcale nie oznacza to ze jest zla matka,latwiej jej bylo wrocic do pracy,kocha mala,nie obawia sie ze mala zostawiona z kims "obcym" nie zasnie "bez cyca",pozatym jej maz karmi na rowno z nia,a ona sama jest mniej nerwowa,i jest oddano matka,i za to ja podziwiam i nie mi ja sadzicja karmie swoja mala do dzisiaj ale byl kryzys ze chcialam ja odstawic (jak pogryzla mnie do krwi) i gdyby nie upartosc mojego dziecka,pewnie juz bylaby na butli bo planowalam karmienie do roczku najwyzej,dzis niunia ma 21 miesiecy i ssie czesciej niz noworodek,jak przespi bez cyca godzine to jest super(teraz korzystam bo usnela)przyznam ze odkad mala przestala mnie gryzc karmienie obu nam sprawia radosc,ale fakt faktem ze od jej urodzenia nie przespalam ciurkiem czterech godzin,(w czasie pisania tego postu przerwlam go dwa razy),tak karmie piersia,ale to jest tylko moj wybor,wiem ze daje dziecku to czego ode mnie oczekuje,byc moze sa tam jakies przeciwciala,ale nie dlatego ja karmie-karmie bo wiem ze moja mala uwielbia cyca ponad wszystko,karmiac ja odczuwam radosc,ale zdarzaja sie tez dni kiedy marze o spokojnym zmyciu naczyn lub przespaniu nocy,i wtedy rozumiem mamy karmiace butelka,te ktore robia to z wlasnej woli,ale sa tez mamy karmiace butelka "wykiwane"przez nature,i te staram sie pocieszyc bo przeciez ja tez moglam znalezc sie w tej sytuacji,ale czy czulabym sie mniej dowartosciowana??chyba nie raczej szukalabym drugiej strony medalu,chocby przespanych nocy,i.t.d.karmiac nie musze wstawac w nocy,(to jest moim zdaniem poswiecanie mam butelkowychwink,nie musze podgrzewac butelki,ale byly sytuacje ze musialam karmic wrzeszczace dziecko w przebieralni w sklepieco do natury i przeciwcial ja spotkalam sie z opinia ze dlugie karmienie szkodzi nie tyle dziecku co matce,zeby szybciej sie psuja,jak kiedys raz na trzy lata tak teraz co pol roku musze ganiac do dentysty,a wedlug lekarzy nasz pokarm chroni tylko do 6 miesiaca zycia dziecka,ja mysle ze kazda mama ma prawo wyboru,(chociaz w tym przypadku przewaznie natura tak wlasnie natura podejmuje za nas decyzje np; nie pozwalajac nam karmic,nie dajac pokarmu,wiec moze wtedy tez wie co robi????)ja sie ciesze ze karmie,ale czasami zazdroszcze mamom butelkowym,niezaleznie od tego czy zrezygnowaly z karmienia zaraz czy odstawily dziecie po jakims czasieacha,nie zauwazylam by butelkowe dzieci moich kolezanek chorowaly wiecej niz moja mala,przewaznie przechodza wszystko podobnie z tym ze ja do pewnosci daje malej witaminy,bo nie wiem ile ona wypije cyca,a oni widza ile dzieci zjedza,bo moja wlasnie z winy cyca jest niejadkiem,nawet w wieku 21 miesiecy czesto jej sie zdarza ze jje normalne jedzenie tylko raz dziennie,nic nie da sobie wcisnac poza obiadem a potem nadrabia cycemale mieszanka mi wyszla chyba jestem spiaca bo lepiej namieszac nie idziepozdrawiam karmiace i niekarmiace ,po prostu chce byscie zauwazyly ze ostatnio kazdy temat dobry jest do "klotni" :cry:ale po co psuc sobie i innym humor,czy nie bez tego swiat jest okrutny??? :what:sorki ze dlugie wyszlo:hello:
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 22:27
            Posluchaj Kobieto!!! to ty sama zaczelas ten watek i stwierdzilas ze ten problem cie bardzo nurtuje , wywiazala sie tutaj dyskusja ktora ja odebralam jako typowa nagonke na mamy butelkowe a odebrac to w ten sposob mam prawo , stwierdzenie ze zadna mieszanka nie zastapi mleka matki, podchodzi pod stwierdzenie ze podajac dziecku butle wyzadzam mu krzywde i napewno w przyszlosci to sie na nim odbije,to przepraszam do jasnej cholery bo juz mnie ponioslo, to znaczy ze jak ja nie moge karmic piersia to powinnam sie zamknac w domu i zameczac sie psychicznie i zyc w poczuciu winy ze nie daje mojemu dziecku to co najlepsze . A takie kolko rozancowe bedzie siedzialo i biadolilo dlaczego ja tego biednego dziecka nie karmie piersia. A juz stwierdzenie ze tak sie wielce obuzam bo pewnie mam wyzuty sumienia ze nie"karmie " to najwieksza glupota jaka wam mogla przyjsc do glowy.I zaznaczam ze to nie mamy butelkowe zaczela te glupia rozmowe, bo mi nigdy nie przyszlo do glowy zeby sie zastanawiac dlaczego ktoras nie karmi piersia
            • Gość edziecko: 736582200070 Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 22:47
              Posłuchajcie kobiety wszystkie!Ja wywołałam tą dyskusję i chciałam, po raz ostatni już chyba, napisać,że zostałam opacznie zrozumiana.Chciałam zrozumieć,dlaczego rezygnuje się z karmienia piersią mimo braku przeszkód.Już to pojęłam.Na pewno nie miałam zamiaru nad nikim biadolić,ubolewać,zaglądać mu w gary,oceniać,oskarżać,itp,itd.To wy same tak to odebrałyście,chociaż starałam się nikogo nie urazić.A teraz sama czuję się dość nieprzyjemnie,bo wychodzi na to,że jak człowiek chce zrozumieć motywy postępowania innego człowieka,to jest wścibski,zacofany,leniwy(nie ma co robić i się wtrąca).Piszę już po raz ostatni,bo nie mam ochoty powtarzać,że nikogo nie oceniam i nie dyskwalifikuję za to,że nie karmi piersią.Dziękuję za udział w dyskusji i postaram się w przyszłości wyrażać bardziej precyzyjnie.Wiola.
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 23:09
              Tak, może za bardzo biorę wszystko do siebie - to dlatego, że dużo w tym wątku pisałam i cytowane były również moje słowa - czułam się więc "wywołana do tablicy".Jednak wydaje mi się, że żadna z uczestniczek tej dyskusji nie napisała, że jesteście wyrodnymi matkami i same to sobie dopowiedziałyście - jakie stwierdzenie pod co "podchodzi". Równie dobrze mogłybyście oskarżać o nagonkę na mamy "butelkowe" producentów mieszanek, bo zwykle zamieszczają na opakowaniach formułkę o tym, że mleko matki jest najlepsze, ale jeśli z jakiegoś powodu nie karmi, to polecają to i to.Można się denerwować, można się nie zgadzać. Ale można to wszystko robić w sposób nie obrażający innych. A moja imienniczka i "mamusia" (ciekawe, kto się kryje pod tym nickiem?) wyraźnie starają się to zrobić. I po co? Z kogo następnym razem będzie drwić "loża szyderców"? Z tym mam Was sobie tylko kojarzyć?Mimo wszystko pozdrawiam, bo owszem, obłudy nie lubię, ale staram się nie utożsamiać poglądów mojego rozmówcy (z którymi akurat się nie zgadzam) z jego osobą. To się nazywa szacunek do "bliźniego".:hello: Monika
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 23:47
                hahaha jakas ty milosierna ...szacunek do blizniego,po tym calym watku juz mi sie w ogole odechciewa na tym forum udzielac
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 03.02.03, 10:48
                  mamusia nie rozumiem dlaczego tak reagujesz, przecież wątek właściwie Ciebie nie nie dotyczy tylko kobiet, które mogły karmić, a nie chciały, o nich pisze Wiola. Mnie nic do tego jak kto karmi i dlaczego, nie rozumiem tylko przesadnych reakcji mam butelkowych. Przecież chyba nikt nie napisał, że jesteście wyrodnymi matkami, same siebie tak nazwałyście :what: Wyzywacie mamy karmiące piersią, jesteście bardzo agresywne. Wiola przecież nikogo nie obraziła. Nie rozumiem o co Wam chodzi.
                  • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią - czyli uszczesliwianie na sile IP: *.* 03.02.03, 11:41
                    Gina napisała/ł:> Mnie nic do tego jak kto karmi i dlaczego, nie rozumiem tylko przesadnych reakcji mam butelkowych. Przecież chyba nikt nie napisał, że jesteście wyrodnymi matkami, same siebie tak nazwałyście :what: Wyzywacie mamy karmiące piersią, jesteście bardzo agresywne. > Wiola przecież nikogo nie obraziła. Nie rozumiem o co Wam chodzi.Mimo, ze nie jestem "mama butelkowa" i o dobrodzienstwach matczynego mleka nie trzeba mnie przekonywac, wcale sie nie dziwie "mamom butelkowym", ze sie wkurzyly :cry: Wy tez byscie sie wkurzyly czytajac taki oto watek:"Ostatnio nurtuje mnie pewien problem i sama nie wiem,co mam na ten temat myśleć. Dlaczego mamy "cyckowe" karmia piersia? No i głowię się nad tym,dlaczego dziewczyny to robią. Przecież wiadomo,że butelka jest tym,co można dac dziecku najlepszego. Nie zastąpi go zadne cyckanie. Przecież chyba każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Więc dlaczego?Może wy mi odpowiecie,bo ja jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić."Kochane mamy, cieszcie sie tym, ze karmicie piersia, ze nie chodzicie do pracy, ze wasze dzieci nie maja przekutych uszu. Nie zaprzatajcie sobie glowek problemami, co i dlaczego robia inni, "co sie kryje pod tym nickiem" (to akurat nurtuje Hermione ;) ), jak mozna isc do pracy jak sie ma male dziecko, dlaczego inne mamy zakladaja dzieciom kolczyki. A jesli jednak potrzeba takiego publicznego "prosze mi wyjasnic, bo ja nie rozumiem" jest tak silna, ze jednak musicie cos napisac, to nie dziwcie sie, ze inni reaguja szybko i gwaltownie.
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 02.02.03, 23:56
                A to z kim bedziesz mnie po tym watku kojarzyc naprawde malo mnie obchodzi, co do producentow mieszanek nie moge na nich robic nagonki bo cos wkoncu mojemu kochanemu dziecku musze dac zjesc skoro natura pozbawila mnie mozliwosci naturalnego wykarmienia. I powiem wiecej jak ktos mnie pyta czy "karmie" to oczywiscie odpowiadam z godnie z prawda ze karmie i juz musicie mi uwiezyc na slowo ze bardzo sie troszcze o swoje dziecko i napewno nie jest niedozywione.
              • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 03.02.03, 00:30
                Witam drogie panie i z ciekawością śledzę dyskusję. Cieszy mnie z jednej strony, że temat karmienia wywołuje tyle emocji bo to sugeruje,że jest dla nas matek ważny;dziwią niektóre wypowiedzi(no ale o to przecież chodzi na forum). Włączam się żeby poprzeć zwolenniczki natury, bo jakoś blado wychodzą na tle rozjuszonych mam butelkowych. Podziwiam zaangażowanie i opanowanie Hermiony, jako nieliczna wśród kąśliwych uwag zachowuje spokój ducha. I wybaczcie, ale czytając wasze posty mam wrażenie nagonki wcale nie na mamy butelkowe, a wręcz odwrotnie. Czuję się prawie winna, że karmię swoje dziecko bardzo długo piersią. Chyba istotnie należy takie matki ochrzcić mianem staromodnych i zacofanych, nudzących się kur domowych. Skoro jesteśmy takie cywilizowane to po co jeszcze rodzimy NATURALNIE? (a może nie rodzimy). W każdym razie popieram naturalne karmienie i myślę, że owszem wybór musi należeć do matki, ale pora skończyć z tymi bzdurami, które tkwią w świadomości kobiet, dlatego potrzeba społecznej akcji prostującej wiedzę wielu lat. Karmicielka
            • Gość edziecko: w Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. - do 736582200070 IP: *.* 03.02.03, 02:05
              wiola napisała/ł:> Posłuchajcie kobiety wszystkie!> Ja wywołałam tą dyskusję i chciałam, po raz ostatni już chyba, napisać,że zostałam opacznie zrozumiana.Chciałam zrozumieć,dlaczego rezygnuje się z karmienia piersią mimo braku przeszkód.A mi sie tak nasunela, czemu to czlowiek za wszelka cene chce zrozumiec motywy postepowania drugiego czlowieka, jezeli swojego nie zawsze potrafi wytlumaczyc. A tak sie sklada, ze zazwyczaj nie potrafi. :lol::hello:
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 03.02.03, 10:21
        "a świstak siedzi i zawija je w te sreberka"
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. IP: *.* 03.02.03, 10:36
      ...a czas sobie płynie banalnie tik tak ...
    • Gość edziecko: gemma Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią. - słówko od moderatora - proszę wszystkich o przeczytanie IP: *.* 03.02.03, 13:53
      Śledzę tę dyskusje od jakiegoś czasu i coraz mniej mi sie podoba ton, w jaki wpadacie, drogie Mamy. Z dyskusji tradycyjnie już robi sie przepychanka... Proszę o więcej kultury i dyplomacji - to jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Proszę także o oszczędzenie mi (i innym) czytania postów, które za całą treść mają zdania typu "a łyżka na to niemożliwe" czy "a świstak siedzi i zawija je w te sreberka".Ostrzegam, że wątek zostanie zamknięty, jeśli dalej będzie rozwijał się w takim kierunku. POzdrawiam i życzę więcej spokoju :grin::hello:gemma
    • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) IP: *.* 03.02.03, 16:13
      Kilkanascie postow wyzej jest o zimnym mleku... teraz bigos.... acha!!! Karmi cycem i je bigos... podla ;)Nie mam pojecia o karmieniu butelka, ale mam wrazenie ze Plska jest jedynym krajem gdzie przy karmieniu piersia naklada sie karmiacej jakies obostrzenia kulinarne i zapewniam ze z przyjemnoscia jadlam bigos moje dzieci zas ( i to niejedno z przyjemnoscia) pily mleko po tym bigosie. Bogos dobry jest na pobudzenia zoladka do pracy wtedy lzej sie robi, a strumien jadu w ostatnich postach widoczne wskazuje na niestawnosc (mamus w przeciwienstwie do dzieci).I poprawcie mnie jesli sie myle- zeby wstapic do lozy szydercow to tzeba umiec... szydzic? No to nie widze kandydatow... za to do Samoobrony kilku ;)
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) IP: *.* 03.02.03, 21:53
        Gosiu wiecznie mloda-wcale nie chcialam powiedziec ze jak je bigos to jest podla,absolutnie nie to mialam na mysli,po prostu zauwazylam ze z dyskusji robi sie przepychanka slowna i chodzilo mi o to zeby dac wolny wybor mamom karmiacym piersia i mamom butelkowym bo to sa ich dzieci,uwazam ze kazda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej,a kazdy rodzaj karmienia jak i kazda metoda wychowawcza ma swoje lepsze i gorsze strony,a to forum zostalo zalozone zeby wymieniac sie myslami-a nie jeden drugiego krytykowac,dlatego to jest moj ostatbi post na ten temat,poprzedni pisalam troche chaotycznie,ale moja intencja nie bylo atakowanie Hermiony,zreszta juz jej o tym pisalam na priva,co to bigosu po prostu slyszalam ze po nim dziecko ma wzdecia,ale to zalezy od ilosci spozycia jedzenia,jak slusznie napisala mi Hermiona :)a propos innych krajow,mieszkam wlasnie w innym kraju i zaraz po urodzeniu dziecka dostalam spis tego czego mi nie wolno jesc,podobnie bylo w ciazy,wiec moze nie tylko w Polsce przyklada sie do tego wage ;)nie tylko co kraj to obyczaj co szpital tez ;)koncze bo dalsza dyskusje uwazam za bezsensowna,chce tylko zaznaczyc ze nikogo nie chcialam atakowac po prostu zauwazylam ze dyskusja przerodzila sie w przepychanke slowna i chcialam ja troche zlagodzic,,,,no ale kto sie chce doszukac to sie doszuka ;)pozdrawiam Was wszystkiemiriam :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 03.02.03, 22:38
          Miriam,Owszem, ja tez w Anglii dostalam spis produktow, ktorych nie nalezy jesc bedac w ciazy, ze wzgledu na mozliwosc zakazenia salmonella albo listeria (np. pasztet, surowe jajka, dojrzewajace sery). Ale po porodzie kazali nam jesc wszystko. W zwiazku z tym mam do Ciebie wielka prosbe. Czy moglabys wyjawic, w jakim kraju dostalas te liste produktow, ktorych nie mozna jesc po porodzie, i co to sa za produkty.
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 04.02.03, 00:19
            Ewuniu ja mieszkam w Niemczech,nie znalazlam Twojego adresu w profilu bo chcialam zeskanowac Ci ta liste,ale mysle ze to nie mialoby wiekszego sensu bo jest ona w jezyku niemieckim,i z tego co wiem nie we wszystkich szpitalach ja daja,w naszym miescie np: w wiekszosci szpitali dostaje sie to liste,ale kolezanka rodzila w mniejszym szpitalu i ona nie dostala wiec co szpital to co innego,ale do rzeczy,poki mala spi ;)a wiec brokuly,kalafior i warzywa kapustna podobne(stad moj atak o bigos ;)mandarynki,pomarancze,owoce cytrusowe(przyznam ze teraz pozwalam sobie od czasu do czasu ale mala ma juz 21 miesiecy i ssie glownie w nocy)orzechy wloskie i wogole orzechykawaalkochol (kieliszek wina lub szampana podobno nie szkodzi od czasu do czasu)napoje gazowane typu woda mineralna,cola,fanta(podobno przez te kohlensaüre,dziecko ma bolesniejsze kolki i trwaja dluzej)fast food(bo zawieraja chemie)ostre przyprawy jak papryka i.t.dduza wage przykladali do tego by nie jesc frytek i wogole potraw z ze smazonych ziemniakow niezaleznie od tego czy to mrozonki czy swieze bo tluszcz rozgrzany tluszcz w kontakcie z ziemniakiem wytwarza substancje rakotworcze ktore moga przeniknac poprzez pokarm do organizmu dzieckaa pozniej w zaleznosci czy dziecko jest alergikiem czy nie (ale to polegalo na eliminacji poszczegolnych pokarmow),my na szczescie tego nie musielismy robic bo mala nie ma alergi dzieki Bogu :)byly tez potrawy "mniejszego ryzyka",takie jak camembert,czy pizzawszystko tez jest wytlumaczone dlaczegonp:nie wolno kawy,a zaleca sie herbatki ziolowe(nie znosze szalwii i tych wszystkich mieszanek,ale czego sie nie robi dla dziecka :pmam nadzieje ze cos pomoglampozdrawiam i niestety koncze bo mala sie zaczyna wiercic:hello:miriam i wiercaca sie Carmen:benetton:
            • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 04.02.03, 08:34
              Miriam OK- czyli zwyczaj niejedzenia wszystkich pysznych rzeczy przyszedl do nas z Niemiec ;) I po co my chcemy do Europy? :lol:Nikomu nie radze rzucenia sie na gar bigosu w godzine po porodzie, ale mam wrazenie ze przy karmieniu piersia chodzi o to by sie dograc z produktami, bo jak Yenna napisala- jak nic Nutramigen pozostaje wsuwac ;)Moje dzieci nie dostaly niczego po mandarynkach, chociaz najlepiej wchodzily mi po porodzie, bolal je brzuszek nie raz po zapewne roznych moich przestepstwach ;) ale czyzby dzieci butelkowych NIGDY nie bolal brzuszek ;)
              • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 04.02.03, 16:50
                Gosia_wiecznie_mŁoda napisała/ł:> Moje dzieci nie dostaly niczego po mandarynkach, chociaz najlepiej wchodzily mi po porodzie, bolal je brzuszek nie raz po zapewne roznych moich przestepstwach ;) ale czyzby dzieci butelkowych NIGDY nie bolal brzuszek ;)He he, no wlasnie Gosia, rzecz w tym ze kolka dotyka i dzieci karmione piersia z mamami na diecie i nie na diecie, i te karmione mlekiem modyfikowanym, i te na Nutramigenie, itp.Po prostu przyczyna kolki jest albo nieznana, a moze raczej jest tych przyczyn kilka. Z tego wzgledu na przyklad w Kanadzie takiej listy nikt by mamie nie dal w szpitalu - za bardzo ogolna, nie bioraca pod uwage indywidualnosci kazdego dziecka, i nie majaca naukowego uzasadnienia. Oczywiscie, orzechy czy owoce cytrusowe znalazly sie na niej ze wzgledu na to ze moga byc alergizujace, ale to tez nie jest prawdziwe dla kazdego dziecka. Moje dziecko ( tylko na cycku ) mialo kolke. Ja jadlam wszystko ( nie stosowalam zadnej diety ). Kolka zaczynala sie regularnie, codziennie okolo 5:30, 6 po poludniu, i trwala do okolo 8 ( pory kapieli ). I niewazne bylo co w danym dniu jadlam, bardziej czy mniej zakazanego ( bigosu nie jadlam bo nie mial mi kto go zrobic :( ). Na podstawie obserwacji stwierdzilam ze chyba aby tego uniknac to musialabym zrezygnowac ze wszystkiego - bo nie moglam ustalic zadnego powiazania pomiedzy pokarmami a kolka. Najgorsze grzechy zywieniowe ;) wsuwalam na obiad - a syn przez cala noc i wiekszosc nastepnego dnia ( do tej nieszczesnej 5-6 ) byl aniolkiem :lol: . Postepowanie z kolkowym synem bylo latwe chociaz pracochlonne - noszenie lub bujanie sie w fotelu. To pomagalo.Kolka minela samoistnie okolo 3 miesiaca ( jak z ksiazki ). Agnieszka :hello:
              • Gość edziecko: Behemot Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 04.02.03, 20:55
                A moje dzieci nigdy nie miały kolek, chociaż specjalnie nie uważałam na to co jem ;) Córeczkę nieco "zsypało" na buzi jak w miesiąc po porodzie najadłam się truskawek. Z kolei koleżanka mojej sąsiadki podobno mogła jeść tylko chleb i pić wodę. To pewnie zależy od dziecka. :hello: Gina
                • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - do Miriam IP: *.* 04.02.03, 22:44
                  Gosiu a ja myslalam ze Niemcy Polakom podkradli te przepisy,bo przeciez bigosu nie znaja :lol:Gina zgadzam sie z Toba ze to moze byc indywidualna sprawa kazdego dziecka :)pozdrawiam Was wszystkich:hello:
      • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) IP: *.* 03.02.03, 22:25
        Gosia_wiecznie_mŁoda napisała/ł:> zapewniam ze z przyjemnoscia jadlam bigos moje dzieci zas ( i to niejedno z przyjemnoscia) pily mleko po tym bigosie.moje (co prawda dopiero jedno, ale mam nadzieję, że jedno i tak więcej więcej niż żadne :lol:) również po czosnku, cebuli, żarciu indyjskim (indysze szarf jak mnie poinformowano w Berlinie :grin: w odróżnieniu od dojcze szarf :lol:), owocach morza i innych śffiństwachi po kawie :lol:i już teraz rozumiem, dlaczego karmienie cyckiem sprawia mi taką niewypowiedzianą przyjemność :lol: to przez ten czosnek :lol:
        • Gość edziecko: Adzia Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - jak to co? ;-) IP: *.* 04.02.03, 08:54
          To ja Wam tego bigosu zazdroszczę, bo moje dziecko nie wyrabiało nawet z trawieniem surowych jabłek w większej ilości - tak że nie ma co robić uogólnień :-) Ja tak o bigosie, bo wolę bigos niż flaki, szczególnie te z olejem ;-) Gosia - skojarzenie z Samoobroną jak najbardziej na miejscu :-) PS. O tym, że mleko matki jest najlepsze, to zdaje się piszą nawet producenci mieszanek na opakowaniach ;-) więc może po prostu skupmy się na tym, żeby się innym do garów nie wtrącać, i będzie okej, co? :-) :hello: Agnieszka
          • Gość edziecko: guest Re: Jeszcze coś o karmieniu piersią co wy z tym bigosem ;))))) - jak to co? ;-) IP: *.* 04.02.03, 13:10
            Ja też niestety nie mogłam nic jeść przez całe cztery miesiące. Mięso tylko gotowane, z warzyw tylko marchewka, ziemniaczki. Żadnych owoców, słodyczy. Kiedy moja Kasia miała trzy miesiące spróbowałam zjeść smażone mięsko.Niestety skończyło się to straszną kolką u mojego dziecka. Karmiłam piersią caly rok, chociaż początki były bardzo trudne ( brak mleka). Oczywiście moje dzieciątko spało tylko przy piersi tak więc czasami nawet nie mogłam wyjśc do toalety. Miałam depresję, która minęła jak tylko skończyłam karmić piersią. Było bardzo ciężko, podziwiam siebie za wytrwałość, ale nie wiem czy następnym razem znalazłabym w sobie tyle cierpliwości.Pozdrawiam mamy karmiące piersią i te, które karmią butelką.
Pełna wersja