Gość edziecko: guest
IP: *.*
05.02.03, 00:25
Pozwoliłam sobie rozpocząć nowy wątek o karmieniu piersią,bo tamten jest już stanowczo za długi i rozgorączkowany.Jestem mamą Kubusia,którego karmię już ponad 2 lata-właśnie jest "na odwyku" i zasysa już tylko przed snem,a zasypia sam.Wcześniej karmiłam tak samo długo córeczkę.Oboje są zdrowi,do tej pory bezantybiotykowi,ale nie o tym chcę pisać.Gdy jeszcze w okresie pierwszej ciąży chłonęłam wszystkie książki o maluchach,wpadła mi w ręce "Sztuka karmienia piersią"La Leche Ligue".To dość opasłe tomisko ,(jak na tę tematykę),było dla mnie objawieniem.Nie przyjęłam bezkrytycznie każdego słowa,ale rzuciła ona światło na cały mój "styl bycia mamą". Karmienie piersią determinuje wg autorek cały sposób wychowania małego dziecka-co nie znaczy,że pewne aspekty nie mogą być wdrażane przez mamy karmiące butelką.Piszą o aspektach zdrowia mamy i dziecka,o technicznych problemach,ale najistotniejsze jest dla nich chyba całkowite otwarcie na potrzeby maleństwa, ich akceptacja i zrozumienie.Do niczego nie zmuszają ,nawet nie nakłaniają,ale wskazują na ogromą potrzebę "ładowania akumulatora" maluszka ciepełkiem na całe jego póżniejsze życie.Zrozumiałam jak ważne jest dla malucha przytulenie do gołej skóry mamy-chyba jednak nie chciałoby mi się leżeć z nim w ten sposób po kilka godzin na dobę w pierwszych tygodniach jego życia,gdyby nie konieczność karmienia.Nie usiłowałam uczyć go w wieku kilku miesięcy samodzielnego zasypiania ,czy przesypiania nocy,wiedząc,że najbardziej pragnie spać teraz w moich ramionach,a ten czas szybko minie i nieraz do niego zatęsknię.Dawałam moim dzieciom czas na powolne dorastannie do rozstań,nie zostawiałam wieczorami z opiekunką,maleńkie zabierałam ze sobą wszędzie,gdzie szłam.Zastępowałam im smoczek,przytulankę.Dawało mi to dużo satysfakcji,ale nie ukrywam,że byłam nieraz bardzo zmęczona.Na szczęście udało mi się włączyć w grupę wsparcia mam karmiących i wiedziałam,że nie ja jedyna jestem takim "ortodoksem".Byłam utwierdzona w tym,że moja droga jest słuszna,że są osoby,które pojmują macierzyństwo tak jak ja,że nie rozpieszczam moich dzieci spaniem z nimi w jednym łóżku,cycaniem w nocy,czy karmieniem dwulatka,że nie uzależniam ich od siebie.Nie twierdzę ,że nie karmiąc piersią nie mogłabym realizować takiego modelu bycia mamą.Twierdzę jedynie,że karmienie bardzo mi w tym pomogło.Dlatego cieszę się ,że mi się jednak chciało...