Rok wcześniej do szkoły???

IP: *.* 14.02.03, 14:33
Interesują mnie opinie doświadczonych mam w tym temacie - tych, których dziecko poszło rok wcześniej do szkoły, a może same tak kończyłyście?Otóż postanowiliśmy zapisać dziecko do przedszkola - od września - do najmłodzszej grupy (z założenia jest to grupa 3 latków-rocznikowo, ale z mozliwościa dla dzieci troche młodszych). Mój mały urodził się w styczniu (więc nie odbiega rozwojowo od dzieciaków z listopada i grudnia), ale jakby juz w następnym roku w stosunku do grupy.I teraz mam wątpliwości: - bo jeśli bedzie kontynuował naukę w tym przedszkolu do końca to "Zerówkę" skończy rok wcześniej,I co w tej sytuacji, jak to jest z takimi dzieciakami??Czy sobie dają radę z nauką?Oczywiście zasięgniemy opini psychologa - ale jak wiadomo teoria teorią, a w praktyce róznie bywa.- raczej nie chcemy go jeszcze do następnego roku przetrzymać w domu;- no i powtórka roku w przedszkolu też mija się z celem;
    • Gość edziecko: szkut Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 14:51
      Witaj!Moja córka też jest styczniowym dzieciaczkiem roku 1999.Poszła do przedszkola we wrześniu 2001 wraz z rocznikiem 98 i późne dzieci roku 97.W wielu sytuacjach odbiegała do innych maluchów, co wcale nie przeszkadzało jej w dobrej zabawie. Myślałam sobie pójdzie rok wcześniej do szkoły. Ale po długich rozmowach z personelem przedszkola i rodzicami tzw. wczesno rocznych dzieciaczków doszłam do wniosku, że zostanie jeszcze raz w maluchach. I powiem Ci że teraz dopiero jest to typowy mały przedszolaczek ma w grupie dzieci w swoim wieku, parę dzieci młodszych i to jej odpowiada. Szybciej łapie piosenki, tańce, wiersze i opowie co się działo w przedszkolu. A tak gdyby była w starszej grupie, która zaczyna mieć już zajęcia bardziej poważne byłaby zawsze na szarym końcu bo w grupie miałaby już pełne 5-cio latki i przez to że byłaby np. mniej rozwinięta manualnie czułaby się źle, niepewnie.A pozatym po co skracać dziecku dzieciństwo i tak zrobiło już to Ministerstwo Edukcaji.A tak na przeszłośc lepiej żeby została w maluchach 2 razy niż zostawić swoich kolegów w starszakach bo też tak moze się zdarzyc.Ja podjęłam taką decyzję i jestem bardzo z niej zadowolona.Ale się rozpisałam ale mnie też długo dreczyła ta sytuacja.Walentynkowe pozdrowieniaJola
    • Gość edziecko: nietykalna Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 15:00
      Wiesz może powinnaś poszukać przedszkola które przyjmuje młodsze dzieci, dają oni dodatkową opiekunkę do takich grup i dziecko jest wśród równieśników.
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 15:30
      Witaj,mamą takiego dziecka nie jestem, ale sama urodziłam się 25.12. Chodziłam do żłobka, przedszkola, a potem do szkoły ze swoim rocznikiem, choć mogłam pójść rok później. Posłanie mnie do szkoły rodzice konsultowali z psychologiem. Nie pamiętam, żebym miała jakieś kłopoty z nauką, przyjanajmniej w podstawówce. Potem to sobie odbiłam, ale to już inna historia.To takie spojrzenie długodystansowe.Życzę podjęcia właściwej decyzji.Lidka
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 16:11
      Skończyłam szkołę rok wczesniej i bardzo się z tego cieszę tylko..... wcześniej dorosłam i nie będę tego powtarzać na swoim dziecku. Najlepiej jezeli wszystko idzie normalnym trybem. Moze mniej wtedy jest głupich uwag i docinek. A patrząc na moich znajomych widzę, że tak się łatwiej żyje.
    • Gość edziecko: Ewunia Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 16:37
      Urodzilam sie 24 grudnia, sam koniec roku. Mama poslala mnie do zerowki z moim rocznikiem, gdzie bylam najmlodsza, ale po kilku miesiacach nauczycielka poradzila mamie, zeby mnie przeniesc od razu do 1 klasy, gdzie byl moj o rok starszy brat. Bog wie dlaczego kobieta tak radzila, i dlaczego moja mama zgodzila sie na taki uklad :what: W rezultacie znalazlam sie w 1 klasie w wieku 5 lat. Bylam o glowe nizsza od 7-letnich. Z nauka radzilam sobie dobrze, ale nie wspominam okresu szkoly podstawowej najlepiej. Zawsze bylam "ta malutka" :( Potem poszlam na studia jako 17-latka, i mialam stracha, ze mnie "nakryja", kiedy caly rocznik szedl razem na piwo po zajeciach :craz:Jednym slowem, nie polecam. O wiele latwiej jest wszystko robic w swoim czasie :)
    • Gość edziecko: Agnieszka.Z Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 17:00
      moje dziecko tez jest ze stycznia i tak jak ty posłałam do przedzkola wcześniej ale do szkoły nie puściłam tylko 2 razy powtarzała w przedszkolu zerówkę.Uważam ,że nie ma sensu dawać wcześniej do szkoły bo niby po co???......
      • Gość edziecko: Edyś Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 17:38
        Ja spojrzę na problem troszkę inaczej. Moj mąż był tzw. genijalny dzieckiem czytał gazety w wieku 5 lat, znał cyfry do tysiąca i co poszdł do szkoly ze swoimi rówieśnikami. Podstawówkę wspomina jako koszmar. Strasznie mu się tam nudziło, choć był najlepszy w klasie.:O Nie ma żadnej znajomości zpodstawówki w przeciwieństwie do mnie średniaka i w klasie nikt go nielubił, bo odstawał sporo od reszty. :(Sam twierdzi, że jego dziecko pójdzie rok wcześniej do szkoły, bo nie zafunduje maluchowi tego co on przeszedł, nudy i monotonii.Ja jestem za określaniem dojrzałości szkolnej u dzieci rok przed obowiązkiem szkolnym i posłania do szkoły tych które są do szkoły dojrzałe, powtórzenia badania za rok u tych które zostały w pzredszkolu i kolejnego badania rok póżniej. Tak, że w mojej klasie byłby dzieci 5 i 7 letnie, ale do tego potrzeba dobrych przedszkoli, poza tym nie wiem czy u nas nad wisłą by się udało, bo dzieci 5 letnie byłyby odrazu te lepsze a 7 letnie gorsze. I pewnie byłoby traktowane jako egzamin do szkoły. Dojrzałość szkolna nie ma nic wspólnego z ilorazem inteligencji, bo dotyczy też kontaktów społecznych, skupienia uwagi ( wszystkie nadpobudliwe dzieci miałyby szanse się wyciszyć zanim by usiadły w szkolne ławce), motoryki i somatyki ( czasem bez sensu jest posłać cherlawego, chorowitego 7 latka z rówieśnikami, bo juz na wstępie kiepsko kopie piłkę, mało biega i dużo choruje a jak opuści miesiąc to zaległości będzie tyle, że odstanie od klasy na kilometr więć spadnie jego samoocena i poczucie własnej wartości. Może lepiej, aby taki maluch pobył jeszcze rok w przedszkolu, poruszał się po placu zabaw, pokopał piłkę , porzucał do celu i usprawnił motorykę i poszedł do szkoły z młodszymi, aby być z nimi na równi? ) Zostawiam to pytanie otwarte odpwiedzcie sobie same. Wszystkie chcemy, aby nasze dzieci były mądre, zaradne i dobrze radziły sobie w świecie, ale czy wiek rozpoczęcia przedszkola ma jakieś znaczenie? Ja mam 26 lat maturę zdałam 6 lat temu ( czyli póżno) ale jakoś skończyłam 2 kierunki studiów , urodziłam dzidzię a teraz marnuję czas siedząć w domu ;)POzdrowionka :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły???do Edyś IP: *.* 14.02.03, 22:45
          Jakoś nie mogę wyobrazić sobie tego pomysłu-wysyłania dziecka do szkoły według oceny jego dojrzałości.Kto miałby to robić? Jakaś komisja.Toż to od razu pole do nadużyć.Nie wierzę,że dałoby radę w całym kraju tak wyrównać poziom w egzaminowaniu.Nie wiem dlaczego,ale skojarzyło mi się,że to taka produkcja klonów.Wszyscy muszą być tacy sami?A niech bedzie sobie cherlaczek.Piłki nie umie kopać,ale może jest zapalonym biologiem?Każdy ma swoje indywidualne zdolności.ZAWSZE będą różne dzieci.I od nas zależy jak będą odnosić się do innych dzieci,które się od nich w czymś różnią.Nie wątpię,że są na pewno przypadki dzieci,które po prostu nie dojrzały do rozpoczęcia edukacji w szkole.Ale to chyba powinno się indywidualnie oceniać.Być może nie zrozumiałam Twojego zamysłu,ale strasznie boję się wszelkich komisji,kwalifikowania, bo nie wierzę,że jest to obiektywne i wyrównane w skali kraju.I jak patrzę wokół to ...sporo z nas się ponownie kwalifikuje do egzaminu w dorosłość. ;)No i tacy różni jesteśmy.:)Co zaś do inteligencji-to przecież obecnie wyróżnia się różne jej rodzaje.Także int.emocjonalna,społeczna.Więc zgodnie z tym,co piszesz, byłoby to piętno.A przecież taką wagę przywiązuje się do inteligencji-jakby nic poza nią nei było. ;)Ja też miałam iść wcześniej do szkoły,ale jakoś nie poszłam.Ale też nie jestem za zbyt wczesnym posyłaniem dzieci w machinę edukacji.:)
    • Gość edziecko: olaz Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 21:07
      Między moimi dziecmi jest tylko rok różnicy i aż kusi by posłać je do szkoły razem. Ale już wiem ze tego nie zrobię i nie chodzi tu o to czy dziecko, które poszło wcześniej do szkoły da sobie radę z nauką, bo pewnie da.Mój mąż poszedł do szkoły wcześniej i był dobrym uczniem ale do dzisiaj z goryczą wspomina, że zawsze był jakby na uboczu klasy, szczególnie w podstawówce. Tworzyły się jekieś koleżeńskie paczki a on najmłodszy był zawsze inaczej traktowany. Na lekcjach wf chłopcy "rywalizowali" ze sobą a szanse młodszego są od razu mniejsze, itd.Ja również miałam w szkole koleżankę o rok młodszą od reszty klasy i naprawdę było widać, że "odstaje" od grupy pomimo, że była jedną z najlepszych uczennic.Swojego syna nie będę na to narażać, na wszystko jest właściwy czas.Pewnie są też osoby, które poszły do szkoły wcześniej i mają bardzo dobre wspomnienia ale w imię czego ryzykować i zabierać dziecku rok z dzieciństwa. Bo jakie korzyści daje dziecku wcześniejsze rozpoczęcie edukacji szkolnej, to chyba głównie dla wygody rodziców ? Życzę udanej decyzji,pozdrawiam Ola
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 14.02.03, 22:11
      Co złego jest w powtarzaniu roku w przedszkolu ? Można posłać dziecko wcześniej i po roku zacząć właściwy cykl. No chyba że dziecko okaże się wyjątkowo utalentowane i rozwinięte, ale przecież tak być nie musi.Ja posłałam do przedszkola dziecko niespełna dwuipółletnie, teraz jest w przedszkolu już trzeci rok, ale dopiero w grugiej grupie - swojej właściwej wiekowo. Powiem więc tak: teraz na pewno nie zrobisz dziecku krzywdy, posyłając je do przedszkola, bedzie się po prostu dobrze bawić, problem może pojawić się później, gdyby okazało się że jest mniejsze, słabsze lub tp.
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 16.02.03, 01:02
      Nie polecam takiego rozwiązania! Autopsja. Za namową pedagogów i psychologa rodzice przenieśli mnie w połowie roku szkolnego z zerówki do pierwszej klasy. Niby luks... ale tylko niby. Odstawałam od klasy i wiecznie byłam ta najmłodsza. Nawet w snach mnie gnębiła ta sytuacja... wchodzę do drewnianego domu po bardzo stromych schodach do koleżanki (z klasy), jest ciemno, na schodach spotykam faceta który pyta mnie z którego jestem rocznika, "77 odpowiadam, on spycha mnie z tych schodów i ląduję w pomieszczeniu zapełnionym zdjęciami dzieci z tego rocznika - horror! Wydaje mi się że jeżeli dziecko jest nadwyraz uzdolnione to niech będzie asem w grupie rówieśników niż "młodszym" o klasę wyżej.
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 09:34
      Też miałam ten problem z Zuzią w zeszłym roku, jako 2-latek poszła do przedszkola do grupy 3-latków, ale od września powtarza grupę w maluszkach i z tej decyzji jestem bardzo zadowolona. A jeśli dziecko jest rozwinięte nad...proponuje zapisać na dodatkowe zajęcia np. angielski, rytmika.
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 09:57
      Urodziłam się w styczniu; sytuacja życiowa zmusiła moich rodziców do posłania mnie o rok wczesniej do szkoły - do zerówki poszłam jako 5-latka. Poprzedzone to było wizytą u psychologa; rok później gdy szłam do I kl. też zawitałam w poradni.Nigdy nie spotkały mnie żadne przykrości ze strony koleżanek i kolegów z powodu młodszego wieku. Moje przyjaciółki szkolne mi teraz wręcz zazdroszczą, że jestem "taka młoda" :). Pod względem nauki też nie ostawałam od towarzystwa. Kiedyś podsumowałam fakt wcześniejszgo pójscia do szkoły stwierdzeniem, że rodzice skrócili mi dzieciństwo, ale przedłużyli młodość.Uważam, że w Twoim przypadku jeszcze nie ma dużego problemu - poślij dziecko do przedszkola jeśli uważasz, że już się nadaje, a do czasu zerówki okaże się czy już "dorosło", aby pójść dalej, czy też powinno zostać jeszcze w przedszkolu.Dorota
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 10:08
      No kurcze, nadal mam wątpliwości.Moje watpliwości budzi fakt, ze jest to przedszkole o profilu edukacyjnym. Grupy są wiekowo wyodrębnione i mają określony program, a kolejne lata to kontynuacja.Najbardziej obawiam się o jego dojrzałość emocjonalną, bo jeśli chodzi o umiejętności to nie musi być przecież we wszystkim najlepszy.No i jest to naprawdę chyba najlepsze przedszkole jakie znam - grupy małe 10-12 dzieciaków, 2 panie. I może mój "małolat" nie będzie osamotniony wiekowo. Chyba jednak puszczę go do przedszkola teraz, a za rok zobaczymy jak to będzie. Rzeczywiście chyba lepiej powtarzać rok z maluchami niż "zerówkę".
      • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 12:33
        Niech się dziecko bawi jak najdłużej. Po co skracać mu dzieciństwo. Dorosłe życie jest fajne ale też dużo bardziej odpowiedzialne. Niech dziecko zostanie dzieckiem jak najdłużej. Niech się bawi, niech ma wakacje ( najpierw w szkole potem na studiach). Na pracę i odpowiedzialność jeszcze przyjdzie czas.Sama pracuję dopiero od trzech lat i jeszcze dobrze pamietam wakacje, a teraz mam tylko kilka dni urlopu (tak mało, że właściwie nie widomo na co je wykorzystać). Tęsknię za czasami szkoły średniej i studiów. Co z tego, że więcej mi wolno skoro obowiązków też przybyło. Dorosłość jest dobra , ale wszystko w swoim czasie, to nie ucieknie.Zrobisz jak uważasz, ja tylko wyraziłam swoją opinię. Moje dziecko chodźby najzdolniejsze niech ma dzieciństwo jak najdłużej, na dorosłość przyjdzie czas.
    • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 12:37
      jestem ze stycznia, poszłam do zerówki i szkoły z wcześniejszym rocznikiem. nigdy nie miałam z tego powodu problemów. właściwie nawet miałam fory na WF-ie bo normy na stopnie pani ustalała według roczników. na czwartym roku studiów zaczęłam pracować, wtedy mogłam przebierać w ofertach a moi rówieśnicy którzy skończyli studia 2-3 lata później mieli już ogromne problemy ze znalezieniem pracy no ale to jest może raczej przypadek że akurat mi się udało przed załamaniem rynku pracy. teraz mam 27 lat, 5 lat stażu pracy i pewną pozycję, jestem w ciąży i spokojnie planuję przerwe w karierze. w moim przypadku przyśpieszenie życia wyszło mi na dobre.jestem z tych genialnych dzieci, ponoć czytałam w wieku 2 lat. w domu mi się nudziło (nie chodziłam do przedszkola bo moja mama nie pracowała więc nie przysługiwało) i pójscie do szkoły było dla mnie wybawieniem, po prostu sama tego chciałam. myślę że należy w największym stopniu brać pod uwagę właśnie gotowość dziecka, nie tylko tę ocenianą przez psychologa ale i według własnej znajomości dziecka.mój mąż też z tych genialnych, historia b. podobna do opisanej przez Edyś. z tym że on jest z grudnia więc raczej nie mógł iść do szkoły z wcześniejszym rocznikiem. był przemądrzały, obrażał nauczycieli (wytykając im nieścisłości - mowa o podstawówce...) i okropnie rozrabiał. dzisiaj są możliwości dla takich dzieci, wtedy chyba nie było. za to dziś w jego szkole wspominają z dumą jak skonstruował laser a wybryków już nikt nie pamięta ;-)dodam że w liceum społecznym do którego później chodził akcentowanie swojej wybitnej indywidualności było nawet mile widziane, więc całkowicie się uspokoił.
      • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 13:59
        Mam pytanie.Jakie są późniejsze losy takich genialnych dzieci?Czy oboje z mężem macie spektakularne sukcesy (np. wczesne habilitacje,odkrycia naukowe,super kariera zawodowa)Przepraszam za zbyt osobiste pytanie,ale jestem ciekawa czy faktycznie ta genialność musi zaowocować potem drogą naukową.:)
        • Gość edziecko: Edyś Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 14:24
          Aneczko jakoś przegapilam twój post po mojej "wizji szkoły". muszę Ci powiedzieć, ze takie zamysły już były kilka a nawet kilkaście razy w hisorii edukacji i nigdy , absolutnie nigdy się nie udały. Xawsze coś nawalał, albo ocenianie, albopowstawały szkoły bez klasyfikowania i wtedy wszystko brało w łeb. Marzenia są niekaralne. Mi wydaję się, że tak byłoby dobrze, ale wiem, że jest to sytuacja niemożliwa z wielu względów. Może troszke zawikłałam, ale chciałam powiedzieć, że rodzice posyłająć rok wcześniej do szkoły nie powinni brać tylko pod uwagę tego, że dziecko czyta i pisze, ale też to jakie ma kontakty z rówieśnikami, co robi w wolnej chwili, czy da sobie radę na wf i czy jego małe palce ( jeśli jest z drobnych dzieci) dadzą radę dziurkom w flecie.To bardzo złożony problem i nie da się jednoznacznie powiedzieć, że posłanie rok wcześniej do szkoły to żle lub dobrze. Czasem dobrze a czasem żle, tak jak w życiu.Co do mojego genijalnego mężą wiek 28 lat skończona matematyka na UW i dwa języki ( angielski + niemiecki) potwierdzone certyfikatami. Doktoratu nie robi, bo mu się nie chce i nie ma czasu. Pracuje dużo, ale kocha swoją pracę, i co podkreśla z dumą nikt mu nie pomógł a on kupił juz mieszkanie i samochód ( spłacamy jeszcze kredyty), więc chyba nieżle sobie radzi.Pozdrawiam wszystkie genielne i normalne mamy i ich dzieciaczki :) :hello:
          • Gość edziecko: Edyś Re: Rok wcześniej do szkoły??? post specjalny do guest Agnieszki IP: *.* 17.02.03, 14:27
            Przeczytaj mój poprzedni post. Pozdrawiam mama Karolinki :)
            • Gość edziecko: guest Re: Rok wcześniej do szkoły??? IP: *.* 17.02.03, 14:56
              ja jestem z końca kwietnia- poszłam wcześniej do szkoły z 2 powodów- po pierwsze wyrzucili mnie z przedszkola ( ;) ), a po drugie byłam tzw dzieckiem genialnym- czytającym w wieku 3,5 roku, rozwiązującym zadania matematyczne z drugiej klasy w wieku 5 lat itd. Zanim mnie wysłano do szkoły przeszłam dokladne badania psychologiczno-pedagogiczne, które miały stwierdzić, czy się nadaję.W szkole sobie radziłam świetnie, ale tzw. dojrzałością emocjonalną wydaje mi się, że odstawałam od tzw classmates, kontakt z nimi mialam gorszy niż z dziećmi z tego samego rocznika. Co do dalszej "genialności" to powiedziałabym, że przeciętnie- dobre liceum z dobrymi wynikami, dobre i trudne studia. Działalnością naukową się nie zajmuję, bo mnie w tym kierunku nie ciągnie, żadnych genialnych osiągnięć typu stypendium prezydenta nie miałam. Ale z własnego doświadczenia nie polecam takiego rozwiązania dla dziecka- to ma więcej minusów niż plusow, niestety. Przynajmniej ja się zdecydowanie lepiej czuam ze swoimi rówieśnikami, zwłaszcza w tzw okresach przejściowychpozdrawiam :hello:
        • Gość edziecko: guest dalsze losy IP: *.* 17.02.03, 16:48
          o proszę Edyś, mój mąż też skończył matematykę. teraz skończył doktorat (jeszcze nie obronił), czy tam są jakieś wielkie odkrycia nie wiem :D okaże się jak dostanie medal Fieldsa ;-)co do mnie to skupiłam się na zarabianiu pieniędzy, zarabiam sporo więcej niż średnia krajowa, czy to objaw genialności nie wiem ;-) (chyba niekoniecznie patrząc na listę najbogatszych ludzi w kraju ale mnie akurat płacą - w uproszczeniu - za szybkość kojarzenia i uczenia się) dodatkowo kończę zaocznie drugie studia (to tak raczej hobbystycznie). nauka nic ze mnie nie ma. cóż, szara rzeczywistość nas zjada po trochu ;-)znam trochę ludzi którzy jako dzieci byli stypendystami Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci (czy jakoś tak) - to tacy prawdziwi geniusze jak z filmu o Tate, i oni raczej kontynuują karierę naukową. ale to były biedne dzieci, całkowicie oderwane od normalnego dzieciństwa, wyalienowane ze środowiska rówieśników. co prawda na własną prośbę ale jednak to była przesada. nie skazałabym swojego dziecka na taki los nawet gdyby bardzo chciało, dzieciństwo to też czas żeby rozwijać umiejętności społeczne. zresztą wyrabianie w dziecku poczucia genialności to też przesada i skutkuje problemami w późniejszym życiu. ja tam swoją "genialność" traktuję z przymrużeniem oka. a pójście do szkoły z miesiąc starszymi dzieciakami nie uważam za krzywdę wyrządzoną dziecku, co już napisałam w pierwszym poście. oczywiście o ile ono do tego dorosło itp.
          • Gość edziecko: guest Re: dalsze losy IP: *.* 28.02.03, 23:33
            nazywac geniuszem 5 letnie czytajace dziecko to chyba lekka przesada a liczenie do 1000 dla dziecka, ktore opanowalo liczenie do 100 jest trywialnie proste. czeszto rodzice wzracajac do czasow swojej mlodosci widza siebie geniuszami- to samo ich rozkochane matki, rownie czesto przenoszone sa niespelnione ambicje rodzicow na biedne dzieciaki... tylko w imie czego? w imie wlasnego widzimisie? bedzie lepsze jak pojdzie rok wczesniej do szkoly?
            • Gość edziecko: monaj Re: dalsze losy IP: *.* 28.02.03, 23:55
              cześć,czytając wasze posty mam wrażenie że dla wiekszości mam ta szkoła czy przedszkole o rok wcześniej to ogromna trauma, problem, niewiadomopoco?oboje z bratem jesteśmy ze stycznia (3lata różnicy) i oboje poszliśmy o rok wcześniej do szkoły. moja historia tak się zaczęła, że byłam pierwszym rocznikiem w nowym przedszkolu. pewnego dnia przyszła pani i powiedziała: kto ma 6lat idzie ze mną (bo akurat zakładała zerówkę). a mi,pięciolatce, wcale nie chciało się już leżakować. nic a nic. poszłam więc, potem były testy etc.etc.nigdy nie miałam zadnych problemów w związku z podjęciem tej decyzji (mój brat również nie), a nawet traktowani byliśmy oboje jak dzieci wyjątkowo zdolne, bo młodsze a mądre. nigdy nie miałam problemów ze starszymi o rok "rowieśnikami", zawsze byłam w centrum klasy. moim zdaniem to kwestia inteligencji emocjonalnej, umiejętności współdziałania z grupą, która rzeczywiście decyduje o dojrzałości dziecka. poza tym pozwólmy jednak decydować dziecku (przynajmniej w pewnym zakresie), jeśli mu się spodoba - ok, jeśli przeżywa dramat - cofnijmy go. zaczęcie edukacji o rok wcześniej wcale nie jest straszne, a dla niektórych dzieci jest wrost jednynym rozwiązaniem. patrząc teraz wstecz nie wyobrażam sobie jeszcze jednego roku przedszkola, a wszystkie lata edukacji były dla mnie przyjemną, łatwą przygodą a nie ciężkim znojem.(jednak wyszedł chaos, troszkę zmęczona jestem dziesiejszym dniem).pozdrawiam mamy, mona
Pełna wersja