"nie wolno jeść zwierzątek!!!"

07.01.07, 16:38
Moja 5letnia przeżyła wczoraj prawdziwy szok - uswiadomiła sobie, ze to co
zjada to noga kury - takiej jak, ta co biega u dziadka na podwórku. Nigdy nie
ukrywałam przed nią faktu, ze na obiad jest kurczak czy że schabowy jest ze
świni, ale myślę, ze dopiero teraz zrozumiała, ze oznacza to zabicie jakiegoś
zwierzaka po to, aby go zjeść.
Przy obiedzie była prawdziwa rozpacz, aż sie sama prawie popłakałam jak
chwytała w rączki kurzą nogę i próbowała przykleić mięso do kości, wypluwała
to, co było jeszcze w buzi i płakała, że jest głodna,ale nie może tego zjeść.
Jakoś ją uspokoiliśmy, ale wieczorem przed snem znowu jej sie przypomniało i
znowu ta sama rozpacz. Nie pomogły żadne tłumaczenia. Płakała i wyliczała
swoje ulubione potrawy i pytała, co jest ze zwierzątek i dlaczego jej nie
powiedziałam jak się urodziła, ze to jest ze zwierzątek, to by nigdy nie
jadła itp. Aż w końcu doszła do wniosku, ze roślinki też chcą żyć i w takim
razie ona nie ma co jeść, o jak nie zwierzątko to roślinka ...

Dzisiaj jest spokój i jakby zapomniała o całej sprawie, ale boje się, co
będzie jutro w przedszkolu.
    • dlania Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 07.01.07, 17:33
      Dziecko ma obiekce jak najbardziej zasadne - mówie to jaka osoba, ktora 15 lat
      miesa nie jadła.
      jesli nie chce, niech nie je. Tzn. pytaj ja bez ściemy:" chcesz noge z
      kurczaczkja", "chcesz kotlecik z indyka"? Dopóki mówi nie - nie zmuszaj jej.
      Myslę, że szybko jej przejdzie ten szok,. a jak przez tydzień - dwa nie bedzie
      jadła miesa to jej sie nic takiego nie stanie.
      A może Ciebie skloni to do eksperymentów z kuchnia wegeratiańska?
      • alpepe Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 07.01.07, 20:05
        dlania, a ty zrozumiałaś, że dziecko wątkodawczyni i roślinek nie chce jeść, bo
        to żywe organizmy?
    • moninia2000 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 17:05
      Hej!
      Ja bym rzeczywiscie zostawila na razie mieso, poza tym porozmawialabym z
      coreczka.. Jest na tyle dojrzala, jak widze, ze zdala sobie sprawe z tego co
      robimy, jednak mozesz jej powiedziec, ze jecie zwierzatka w ilosci minimalnej,
      wystarczajacej zdrowiu jej malego, rozsnacego organizmu...czy cos. Poza tym jak
      bylam na oddychaniu pranajama to mistrz powiedzial nam cos, co moze Wam sie
      przyda?
      Ze rosliny oczywiscie zyja, maja wlasne zycie, ale jesli pieknie podejdziesz do
      roslinki i przeprosisz ja,ze ja zrywasz mowiac, ze pomoze ona Tobie, to nie
      sprawisz jej bolu, jak gdybys zerwala ja po to, by np zdeptac..
      Moze powiedz malenkiej, ze wlasnie rozmawiasz z roslinkami, ona sama moze to
      robic, ze sa bardzo zdrowe i chca nam ludziom pomoc w rosnieciu i bycoiu
      zdrowym..
      Ja glownie nastawilabym sie na rozmowe z corka, bo jest madra dziewczynka,
      przeprosilabym ja, ze nie powiedzialam jej, ze jemy zwierzatka i roslinki, ale
      ze jest nam to potrzebne (rosliny mowie)..i ze bardzo ja kochasz i rozumiesz
      jej obawy..
      Moni
    • bj32 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 17:08
      Albo daruj sobie szczerość, zanim dziecko z głodu umrze. Po prostu nie mów, że
      to ze zwierzątek, tylko, no nie wiem: ze sklepu, ze słoika. Cokolwiek. Bo może
      być poważny problem, jak całkiem przestanie jeść.
      • verdana Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 18:11
        Oklamywanie dziecka w sprawach oczywistych, takich ktore moze szybciutko
        zweryfikować, to najlepsza droga do tego, by przestało wierzyć rodzicom -
        dziecko najwyraźniej nie jest ani głupie, ani naiwne.
        Ja bym nie zmuszała do jedzenia mięsa, może po prostu jej minie, a jak nie -
        wegetarian na świecie jest mnóstwo. Co do roślinek powiedziałabym, ze wszyscy
        ludzie na świecie jedzą rosliny, nawet tacy, co nie jedza zwierzat, bo rośliny
        wprawdzie żyją, ale nie myślą i nie czują.
        • dlania Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 18:33
          Faktycznie, o tych roslinkach nie pamietałam; skupiłam sie na zwierzatkach, bo
          problem mi jest blizszy.
          Podoba mi sie to, co napisała Monisia - mnie by to troche przekonalo.
          A co powiesz na zapoznaniu dziecka z z procesem krążenia energii w świecie (czy
          inaczej materii materii w łańcuchu pokarmowym)? Wytłumaczeniu dziecku, że
          owszem, sałate zjadamy, podobnie jak królik czy krowa (mam nadzieje, że nie
          czyta tego żaden rolnikwink), ale potem ona wychodzi z krówki jako kupka -
          nawóz, ktora użyźnia sie ziemię, a z tej ziemii znowu wyrasta pyszna sałatka. A
          wczesniej świeci na te sałatke słońce i podlewa sie ja wodą.
          Chociaz w tej metodzie tez jest pułapka: ten nawóz może chwycic, ale może tez
          zadziałac wprost przeciwnie...
          Anegdota na temat: Wybieralismy sie kiedyś na wies do kuzyna, który własnie
          zakupil świnie na świniobicie (prowadza agroturystyke i to na mięsko dla
          gości). Maja bardzo chciała zobaczyc świnie, ale troche za długo sie
          wybieraliśmy, i kiedy wreszcoie zajechalismy na podwórko, przywitał nas widok
          wiszacego cielska świni, juz z ucięta głową leżącą obok na pieńku... Całe
          szczeście juz krew z niej nie leciała, ale i tak było to straszne.
        • bj32 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 18:59
          Nie no. Mi nie chodzi o okłamywanie, tylko, żeby dziecku się nic nie stało.
          Może jakoś to źle napisałam, ale jeśli jeszcze mała czegoś nie wie, że ze
          zwierzątek, to żeby jej nie opowiadać. Albo faktycznie wegetarianizm. Sama
          jestem straszliwie mięsożerna i Anka już drugi rok była przy biciu karpii. Nie
          miała traumy i w przyszłości też miec nie będzie, bo już wie.
          • lycynka342 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 19:43
            przynoszenie karpii zywych do domu jest nieludzkie, one sa dreczone wiele dni
            takie mieso zawiera wiele toksyn, ten ochydny zwyczaj pojawil sie stosunkowo
            niedawno i nie jest dogmatem wiary, zeby dreczyc w chlorowanej wodzie i na
            syucho biedna rybe ktorej skora ma czucie jak oko czlowieka
            • alicja30 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 09.01.07, 23:56
              dzieki za podpowiedzi i pomysły, ale niestety zaden nie zadziałał. To
              oczywiste, że trzeba z dzieckiem rozmawiać i nie okłamywać, bo o to czego nie
              wie dopyta się np w przedszkolu . Agrumenty typu łańcuch pokarmowy, Bóg, który
              dał nam rośliny i zwierzęta jako pokarm czy rozmowa z roślinkami na
              temat "Sorry, ale muszę cię zjeść" były odrzucane już przy pierwszych zdaniach.
              Oczywiście, ze nie zmuszałam jej do jedzenia mięsa, co więcej zadeklarowałam,
              ze cała rodzina nie będzie go jeść (to było ryzykowne, ale już nie mialam
              pomysłów). Niestety to jej nie pocieszyło - bo przecież inni ludzie będą jeść,
              a nikt nie może. To samo z roślinkami.
              I już myślałam, że będę siedzieć i płakać razem z nią nad losem biednych
              stworzeń, gdy nagle córka uspokoiła się i powiedziała "no dobra, no to bedziemy
              jeść". Myślę, ze zwyczajnie ochłonęła, przespała się z tym i koniec.
              Od dwóch dni nie mówi już o zabijaniu i zjadaniu czegokolwiek, ale dla pewności
              pytam czasem czy chce ziemniaczki, bo to roślinki albo czy chce kotlet (no tu
              już nie dodaję, że to ze świnki, bo wiem, ze ona już o tym wie więc nie chcę
              przeginać)
              Obawiam się jednak, ze dla niej sprawa zabijania to jeszcze zupełna abstrakcja
              (coś raczej jak znikanie - była kurka, nie ma kurki) Na pewno jeszcze nie raz
              dozna szoku widząc np w tv jakąś scenę z faktycznym zabijaniem. Widzać dziecko
              jest bardzo wrażliwe i możemy cały problem przerabiać jeszcze raz. Tylko będzie
              chyba coraz trudniej, bo jak wytłumaczyć kilkulatkowi, dlaczego zabijanie
              polega np na odcinaniu głowy i jak usprawiedliwć cierpienie. Tu się pewnie
              rzucą z argumentami wegetarianie, że dziecko ma rację itd. Nie chcę jednak,
              żeby cierpiało za wszystkie zjedzone kury i opłakiwało każdego ugotowanego
              ziemniaka. Bo dla niej największym problemem było to, ze inni ludzie zabijają i
              jedzą, a tego nie da się powstrzymać.
              Może powiecie, ze mam się cieszyć, że moje dziecko jest takie wrażliwe na
              cierpienie innych, ale tak mi jej żal, bo jest jeszcze taka malutka i nie dla
              niej dźwiganie takich problemów. A może to tylko taki etap w rozwoju i wyrośnie
              z tego?
              • alpepe Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 10.01.07, 12:38
                jakby się to jednak odnowiło, to powiedz jej, że wszyscy musimy coś jeść, ale
                pobawcie się w indianki i odmawiajcie coś w rodzaju przeprosin skierowanych do
                zwierzęcia/rośliny: przepraszam, że muszę cię zjeść, potrzebuję twojej energii,
                by mógł żyć, dziękuję ci za to, że mnie żywisz itp.
    • megan26 Re: "nie wolno jeść zwierzątek!!!" 10.01.07, 10:00
      witam moja 6 letnia córcia też ostatnio odmawia jedzienia miesa bo zwierzata
      cierpia jak je sie zabija to są jej słowa. Sama przez 4 lata jakos unikałam
      mięsa własnie z tego powodu ale gdy tylko zaszłam w ciaże znów wróciłam do
      jedzenia mięsa i tak jest do tej pory ale doszłam do wniosku ze nie bede jej
      zmuszac ma swoje przekonanai których nie bede potepiać mogę jej jedynie
      tłumaczyc i staneło na tym że od czasu do czasu jemy białe mięso na obiad i to
      wszystko, mała jest zdrowa i napewno jej to nie zaszkodzi i jak stwierdził
      lekarz wyjdzie tylko na droie jeżeli bedziemy madrze do tego podchodziły.
      Pozdrawiam
    • bj32 Re:lycynka342 10.01.07, 12:50
      Jesteś wegetarianką? Nie wiem, czy przynoszenie żywych karpii, to zwyczaj
      niedawny. W mojej rodzinie panuje od conajmniej 50 lat. W skali epoki to
      faktycznie niewiele. Co do toksyn, to akrpie na czas pewien przed Świętami są
      umieszczane w bieżącej, ale nie chlorowanej wodzie, żeby sie oczyściły.
      Przyznaję, że karmienie siłą gęsi na wątroby dla Francuzów jest barbarzyństwem,
      ale litować się nad biednymi hodowlanymi karpiami nie zamierzam. Nie musisz ich
      jeść, jeśli nie chcesz. Ja lubię i nie widzę powodów do rezygnacji. Pozdrawiam
      i życzę smacznej marchewkismile))
    • 0golone_jajka Ja mojemu tłumaczę co je ku zgorszeniu rodzinki 10.01.07, 13:13
      Mój mały wie że dziś je kawałek świnki albo krówki albo nóżke kurczaka i tłumaczę mu to mniej więcej od 3. roku życia. Pokazuję też np. kawałek kręgosłupa, żeberka i mówię gdzie to w śwince było i gdzie on ma bardzo podobne. Cała rodzina jest zgorszona. Ale teraz widzę że mam rację.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja