kropka
07.04.03, 18:18
Był dzień ogólnego zrozumienia i wzajemnej pomocy w rodzinie. Mamy takie dni,
kiedy każdy ma prawo zgłosić problem - reszta ma obowiązek problem rozwiązać.
I już.
Marysia zgłosiła wypracowanie z religii "Dlaczego kochamy św.Józefa".
"Ze wszystkich wielkich świętych
najbardziej lubię świętego Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec...
zawsze z tą siekerą w dłoni...
wychowywał dzieciaka Boga
albo kogoś innego...
a gdy uciekali przed
wojskami faraona...
niósł dziecko i najcięższy koszyk"
automatycznie, ale nieodpowiedzialnie wyrecytowałam wiersz Bursy.
- co to marsochista? - cicho zapytało zasłuchane dziecko.
- ja się tym zajmę - powiedział najdroższy mężczyzna doceniając, że wzięłam
na siebie "Pieska lub inne zwierzątko z użyciem kasztanów i materiałów
różnych" i "Dylematy moralne europejczyka w obliczu rosnącego terroryzmu na
świecie".
Zamknęli się w pracowni. Zajęłam się szukaniem cytatów do "dylematów
moralnych" i materiałów różnych do "zwierzątka".
Po godzinie zaniepokoiłam się lekko. W pracowni panowała złowroga cisza.
- Powinien sobie poradzić, pomyslałam.
Maryśka ma niewątpliwie zalążki talentu literackiego, przy tym z lubością dba
o formę: początek - rozwinięcie - zakończenie, te sprawy...
- tak, powinien sobie poradzić - przekonywałam sama siebie.
Zrobiło się ciemno. Marysia pojawiła się usmiechnięta.
- Umiem wiersz na blachę i "Sierotkę Marysię" skończyłam! Tata powiedział, że
chce sam! zawołała i poszła spać.
Przerażona weszłam do pracowni i zerknęłam Miłości mego życia przez ramię.
Zaczynało się mottem - cytatem z Bursy.
Potem krótko o św.Józefie - opiekunie, cieśli, historycznie potwierdzonym
istnieniu. To był wstęp.
Następnie autor dał krótką charakterystykę czasów początku chrześcijaństwa,
z wdziękiem przesmyknął się do tworzenia się przemysłu i klasy robotniczej
w Anglii, strajków dokerów, z bezspornym talentem wrócił do Polski, do
Solidarności, uzasadniając różnice w podłożu strajków tam i tu, nie
zapominając przy tym o znaczeniu postaci św.Józefa jako patrona robotników i
podkreślając rolę kościoła w walce o demokrację. Zatrzymał się właśnie przy
kopalni Wujek szukając stosownej paraleli.
Sprawdziłam licznik - był na 11 stronie.
- kochanie, to tylko szkolne wypracowanie z religii - jęknęłam nieśmiało.
- tak, tak, już kończę - zobaczyłam nieprzytomne, ale zawsze kochające oczy.
- Powiedziałem jej, że rano będzie gotowe na stole.
Pełna najgorszych przeczuć poszłam spać.
Śnił mi się św.Józef jadący na koniu z kasztanów, włócznią św.Jerzego
walczący z Talibami.
Obudził mnie przerażony, dziecięcy głosik.
- co to jest restytucja i dlaczego przegraliśmy w wybory?
Gdy udało mi się otworzyć oczy, stałam już przy stole z kartką i długopisem.
"Uprzejmie proszę o usprawiedliwienie Marysi. Nie napisała wypracowania z
przyczyn od siebie niezależych. Łączę wyrazy...."
Bo cóż biedne dziecko winne, że ma ojca geniusza?
Świetny artykuł, pomyślałam wkładając do teczki "do wykorzystania -
koniecznie".