Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze????

18.01.07, 20:09
No własnie mojej córce (3lata 4 m) wiecznie coś przeszkadza, uwiera, spada,
jest zamałe, za duze etc, w ubraniu. Do tej pory uważałam to za objaw
fanaberii ale ktoś ostatnio zwócił mi uwagę że może byc inna przyczyna i to
wcale nie zwiazana z owym ubraniem.
Może któraś z was ma podobne doswiadczenia w tym zakrasie a ja niepotrzebnie
sie denerwuję i irytuję bo Amelka chcemi cos w ten sposób przekazać.
    • iwpal Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 08:39
      Ja mam pewne doświadczenia w tym zakresie, bo jestem terapeutą, a to co chce
      cie powiedzieć Twoej dziecko nazywa sie nadwrażliwoscią dotykową (inaczej
      obronnosc dotykowa).
      Poszukaj wnecie haseł Integracja sensoryczna
      albo poczytaj na stronach
      www.pstis.org
      www.integracjasensoryczna.org.pl
      moze coś Ci sie wyjasni.
      DOdam, ze terapia nadwrazliwości dotykwoej jest dośc prosta, gdy sie ją
      rozpocznie u malucha, a nie czeka az problemy sie utrwalą i zaczna sie wtórne
      zaburzenia emocjonalne
    • osmag Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 08:41
      Może to jest nadwrażliwość dotykowa. Warto udać się do terapeuty Integracji
      Sensorycznej aby ten zbadał dziecko i podpowiedział co ewentualnie zrobić z tym
      problemem.
    • katarzynka25 Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 10:24
      Dzięki za info, zostałam totalnie zaskoczona, ale czy możecie pokrótce nazwać
      to pojecie zanim na dobre sie zagłębię.
      Dodam że Amelka nie stroni od przytulanek itp.
      • magda270519761 Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 15:01
        Nie wiem czy to nadwrażliwość czy nie , ale większość dzieci właśnie w tym wieku
        przechodzi takie cyrki z ubraniami , moją córkę upijały sweterki i rajstopy od 3
        do 5 lat , później minęło , syna mojej siostry (ma prawie 5 lat)od roku upijają
        wszystkie rajstopy , a dla syna ciotecznej siostry nie wyprodukowano jeszcze
        majtek które byłyby wygodne i nieupijające.
        Oj pamiętam te sceny przed wyjściem do przedszkola , wzięłam się na sposób i
        wszystko co kupowałam kazałam jej przymierzać w sklepie i od razu pytałam się
        czy upija czy nie i to trochę pomagało.
    • kasinka75 Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 19:53
      moja córcia 9za 2 miesiące skończy 5 lat) od kiedy umie mówić ma takie problemy
      z ubieraniem.Nie daj Boże jak coś jest po praniu albo jak trzeba się przerzucić
      z rajstop na skarpetki pod spodnie.Golfu nie da razy założyć (chociaż w zwszłym
      roku chodziła)Czasami wyjście z domu to po prostu horror.Jak ubiorę na siłę to
      za chwilę rozbiera w wielkiej histerii.Najlepiej chodziłaby cały czas w tym
      samym albo w zimie w letnich spódniczkach.TO samo dotyczy czesania-jak się
      przekona np. do kucyka to tylko tak i tylko jedna gunka jest dobra chociaż ma z
      20 -okstatnio kazałam wybrać kilka,które chciałaby jeszcze używać i chętnie
      wybrała,wsadziła do torebeczki,że będzie używać ale ciągle odsuwa ten moment na
      następne dni-to samo ze zmianą uczesania-"jutro już uczeszę 2 kucyki" a jak
      przychodzi jutro to jak sądny dzień-i znów może jutro.Tak jak by to był jakiś
      straszny stres.
      Ja pamiętam też nie lubiłam w dzieciństwie np. bawełnianych majtek tylko takie
      śliskie smile albo nie znosiłam jak woda kapnęła mi pod rękaw ale skrzywiłam się
      trochę i już a ona dostaje ataku histerii.
      Najgorsze,że młodsza córka to podpatruje i zaczyna naśladować,ale póki co daje
      sobie spokojnie wytłumaczyć i ubrać-mówię,że jest dobre i po prostu ignoruję
      dalsze narzekania i jest OK.
      Nie wiem czy to trzeba przeczekać czy faktycznie udać się do jakiegoś terapeuty-
      przyznam się -nie przyszło mi do głowy,że jest takie "schorzenie"
      • iwpal Re: Wiecznie coś przeszkadza w ubiorze???? 19.01.07, 21:19
        >kasinka75 napisała:
        Nie wiem czy to trzeba przeczekać czy faktycznie udać się do jakiegoś terapeuty
        -przyznam się -nie przyszło mi do głowy,że jest takie "schorzenie"<
        Nie jest to "schorzenie", tylko zaburzenie w rozwoju zmysłu dotyku. Pewnie, ze
        mozna przeczekać, z czasem człowiek nauczy sobie z tym radzić - wybierajac
        tylko określone ubrania i udając ze ma taki styl, czasem moga dołączyć sie
        problemy emocjonalne i problem z kontaktenm dotykowym w ogóle.
        W terapii to dośc proste, pod warunkiem, ze nie czeka sie zbyt długo aż samo
        przejdzie.

        >Ja pamiętam też nie lubiłam w dzieciństwie np. bawełnianych majtek tylko takie
        > śliskie smile albo nie znosiłam jak woda kapnęła mi pod rękaw ale skrzywiłam
        się trochę i już a ona dostaje ataku histerii.<
        Czasem to występuje rodzinnie, ale często z każdym kolejnym pokoleniem jest
        większe nasilenie.
        Rodzice moich pacjentów czesto mówią "ja w dzieciństwie tez taka byłam/byłem i
        to było straszne, nie chce zeby moje dziecko pzreżywało to samo"
Pełna wersja