Gość edziecko: mama IP: *.* 14.11.01, 12:33 To nie takie proste.Mam dwie córki w wieku 5 i 2,5 lat które codziennie kłócą się ze sobą a nawet biją. Wasze rady wykorzystałam już dawno .Niestety nie skutkują. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość edziecko: gosiek Re: To nie takie proste. IP: *.* 21.11.01, 11:56 to nierealneto nierealne po prostu. Mam troje dzieci. Najstarszy syn ma 4 latka średni2 a córeczka 6 m-cy. Chłopcy nie mogą żyć bez siebie, ładnie się bawią ale średnio co 15 minut się tłuką, gryza itp. Nie ma na to sposobu. Kupukemy zawsze dwie identyczne zabawki, każdy dostaje po swoim batonie itp. natomiast w stosunku do siostrzyczki zachowują się całkiem inaczej. Jest nietykalna. Chcą się nią opikować, chętnie oddaliby jej swoje zabawki, całuja ją i głskają, uwielbiają chyba. Pocieszające jest tylko to że w razie sprzeczki na podwórku bracia tworza wspólny front i bronią sie nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Małgosia Re: To nie takie proste. IP: *.* 20.02.02, 23:33 nie działaMam dwoje dzieci:7lat dziewczynka i 3-letni chłopiec.Dzieci nie mogą bez siebie wytrzymać ani chwili, chcą zawsze bawić się razem, nawet na czas odrabiania lekcji przez starsze dziecko małego trudno utrzymać w innym pokoju...Zawsze dostają takie same i tyle samo słodyczy, każde z osobna ma czytaną bajkę na dobranoc, gdy jedno ma urodziny drugie tez zawsze dostaje jakiś prezencik...Brzmi jak sielanka? Niestety sielanką nie jest. Po kilku minutach wspólnej zabawy kłócą się i biją, zawsze kończy się to płaczem. Zasze tez sprawdzają czy to na pewno taki sam batonik, soczek...Wyrywają sobie zabawki, on jej psuje, ona go bije...Najczęściej muszę w to wkroczyć obawiając się aby nie zrobili sobie krzywdy. Po wypłakaniu się znów jedno nawołuje drugie do wspólnej zabawy...a mnie się marzy by bawili się osobno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Dorota Re: To nie takie proste. IP: *.* 13.10.02, 22:33 spróbowalyście?Mam 4-latka i 2-latka. Przeczytałam wcześniejsze komentarze i chyba wiem, czemu Wam "nie działa". Kupujecie im to samo, a to jest według mnie błąd! Ja posłuchałam rady swojej mamy, która powiedziała mi, że jak nauczę swoje dzieci, że muszą mieć to samo, to do okresu dojrzewania będę mieć przekichane. Dzieci gubią się wtedy, bo nie wiedzą, czy ja to ja, czy mój brat. Myślą też, że jak mama (ciocia , czy wujek) kupi inną zabawkę dla brata, to tamta "bratowa" na pewno jest lepsza... Moi synowie sami decydują, jakiego batona (czy autko) chcą dostać i niezwykle rzadko wybierają tego samego (młodszy najczęściej wybiera pierwszy). Czasem wyrywają sobie zabawki,zdarzyła sie też parę razy bójka, ale staram się nie dopuszczać do wspólnej zabawy zmęczonych dzieci i jak zauważę konflikt- odwracam uwagę dzieciaka i wyprowadzam go z pokoju. Nagradzam też (najczęściej pochwałą) każde, ale to każde podzielenie się z bratem lub ładną, wspólną zabawę. I, najważniejsze, bawię się razem z nimi. Dom to nie muzeum, sprzątanie i gary mogą poczekać, a dzieci nigdy nie są takie same, jak dwie minuty wcześniej.Pamiętam też, że gdy dzieci są rozdrażnione,krzyczą, płaczą, mama musi być spokojna,choć zachowanie spokoju jest dla mnie najtrudniejszą rzeczą.Pozdrawiam wszystkie mamy, tatusiów i dzieciaki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Edyta Ewa Re: To nie takie proste. IP: *.* 02.11.02, 11:00 Zgadzam się z DorotąMam syna (2 lata) i córkę (1 rok). Jeszcze niedawno kupowałam im takie same rzeczy, żeby nie było że " to drugie lepsze". Faktycznie błąd. Córce co prawda na razie jeszcze wszystko jedno, który samochidzik wzięła do rączki, ale syn był zazdrosny "o swoje". Teraz kupuję rzeczy podobne, ale jednak inne, a na wcześniej kupione zabawki ponalepiałam różne nalepki. Teraz synek tylko sprawdza czy dana zabawka jest jego. Jeśli nie to oddaje ją siostrze. Kłótnie o zabawki skończyły się. Na razie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Katarzyna Re: To nie takie proste. IP: *.* 18.12.02, 21:26 niemożliweZ dyplomatycznym podejściem jest tak jak z Mikołajem, nie istnieje. Dziecko musi odczuć że ma się nad nim przewagę i tylko w ten sposób można zażegnać kłótnię.Czasem mały klaps pomaga lepiej niż jakiekolwiek przekonywanie. Odpowiedz Link Zgłoś