ala129
07.03.07, 13:11
Już mi ręce opadają. Odkąd miesiąc temu pojawił się braciszek córka strasznie
się zmieniła. Co chwila dostaje napadów szału (wcześniej bywały raz na kilka
tygodni)z byle powodu. Płacze i przeraźliwie krzyczy do tego stopnia, że
momentami nie może złapać oddechu, gryzie swoje rączki, bije się. Nic w
takich momentach nie pomaga ani spokojne przemawianie, ani ignorowanie.
Widzę, że strasznie cierpi, ale jestem zupełnie bezradna. Zastanawiam się czy
nie wysłać jej na tydzień do babci. Boję się jednak, że babcia dodatkowo ją
rozpuści i po powrocie będzie jeszcze gorzej. Obawiam się też, że zupełnie
stracę kontakt z córeczką. Babcia była u nas przez miesiąc przed porodem i
tydzień po, czyli dość długo. Byłyście może w podobnej sytuacji? Jak radzić
sobie z napadami szału?