5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić??

13.05.03, 12:11
Witajcie?
Zanim urodziłam naczytałam się mądrych, psychologicznych książek o dzieciach
i myślałam,że jestem strasznie mądra a teraz wychodzi na to,że chyba już
zdążyłam popełnić wszystkie błędy wychowawcze...Kubuś ma pięć miesięcy, jest
karmiony piersią a ja jeszcze nie wróciłam do pracy.Mieszkamy z mężem sami -
on pracuje ale ma wolny zawód więc jest w domu więcej niż przeciętny
pracujący tata i spędza z Małym sporo czasu, jest kochany i ma dla niego
mnóstwo cierpliwości i łagodności!A jednak chłopczyk kiedy tylko traci mnie
z oczu wpada w histerię, płacze rozpaczliwie kiedy nie ma mnie w pobliżu-
jeśli gdzieś jestem niedaleko, to się ładnie bawi sam albo z tatusiem.No i
jeszcze nauczył się zasypiać tylko kiedy leżę obok, z piersią albo smoczkiem
ale muszę być.I co ja mam zrobić, nie chcę by przeżywał dramaty kiedy tylko
mnie nie będzie- to chyba minus mieszkania daleko od rodziny, kiedy jest się
praktycznie cały czas z dzieckiem.Za dwa tygodnie jedziemy na mój wymarzony
koncert Gabriela i mały zostanie z babcią,którą widuje raz, dwa razy w
miesiącu od 15 do 3 w nocy i co to będzie?Mleko już zamrożone, mały potrafi
pić z butelki, ale obawiam się o zdrowie psychiczne jego i babci.\poradźcie
mi coś, błagam
Ewa i maleńki maminsynek
    • izamamakrzysia_edziecko Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 12:20
      Oj, oj, oj,
      przeciez Twoje dziecko ma dopiero 5 miesiecy. Nie wie, e Ty to Ty a on to on,
      stanowicie dla niego jeden organizm: mama i on to jedno. Ma prawo do cyca, do
      przyklejania sie do Ciebie, do mamy przy boku. Ma prawo plakac. I nie pisz o
      bledach wychowawczych, bo "wychowywanie" 5 miesiecznego dziecka to jakas
      pomylka.
      Moj syn ma 16 miesiecy. Ma dobry kontakt z tata ale to ja na razie jestem
      najwzaniejsza. Na doroslosc jeszcze przyjdzie czas, a teraz uczy sie pewnosci
      siebie i tego, ze mama go nigdy nie zawiedzie.
      Tak to jest z dziecmi.
      Na temat koncertu nie bede sie wypowiadac.
      Iza
      P>S> Przepraszam za brak polskich liter ale po prostu ich nie mam, gdzies mi
      uciekly.
      • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 12:37
        Tu się z Tobą nie zgodzę, dzieci nawet takie małe mają swoje ewidentne
        przyzwyczajenia- obserwuję dwójkę pięciomiesięczniaków- Kubę i córeczkę mojej
        przyjaciólki Zosię, która jest z konieczności karmiona sztucznie i często
        opiekują się nią dziadkowie.Dzieci są zupełnie inne i wyrażnie widać jak
        warunki zewnętrzne wpłynęły na ich rozwój i zachowanie.Zosia tak samo dobrze
        czuje się z obojgiem rodziców i z dziadkami.A wyrabianie w dziecku
        przyzwyczajeń to nic innego jak właśnie wychowywanie, a te przyzwyczajenia
        Jakub już z całą pewnością ma.Pewnie można powiedzieć że to super ze jestem
        dla malucha najwazniejsza na świecie, bo to mi przecież pochlebia, ale Kubuś
        autentycznie cierpi kiedy mnie nie ma a czasem tak bywa, niedługo będę musiała
        zająć się pracą i znależć nianię i nie chcę by przypłacił to dramatem.Ewa
        • fiola1 Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 17:57
          Zgadzam sie w 100% z wypowiedzial kamyczka.Nic dodac nic ujac, chcialam sie
          tylko spytac co mialo znaczyc "na temat koncertu sie nie wypowiadam"?
    • ehhermiona Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 14:10
      Awetom,nie mam teraz czasu pisać, ale to że kilkumiesięczne dziecko czuje się
      tak samo dobrze z dziadkami, jak z rodzicami, TO BARDZO ŹLE. Bo tak być nie
      powinno na dobrą sprawę w żadnym wieku. A skutki tego będą widoczne pewnie za
      parę lat, kiedy rodzice będą chcieli wielkich dowodów przywiązania i czułości
      ze strony dziecka. Najbardziej naturalną i normalną rzeczą na świecie jest
      przez pierwsze lata pierwszeństwo rodziców, a mamy przede wszystkim, przed
      innymi osobami i żadne wychowanie nie ma tu nic do tego. "Wychowując" dziecko,
      które z każdym czuje się tak samo dobrze tylko tłumisz jego potrzebę bycia z
      mamą, poczucia stabilizacji; ono wcale nie czuje się szczęśliwe, że wszędzie mu
      dobrze; jedynie obojętnieje - taki mechanizm obronny.
      A poza tym, czy nie (między innymi) dlatego urodziłaś dziecko, żeby czuć się
      potrzebną? Żeby czuć, że jesteś mu niezbędna? Zmęczenie obowiązkami domowymi
      czy rutyną macierzyństwa to jedno, ale próby "wychowywania" niemowlaka to chyba
      jakaś pomyłka.
      • kamyczek_edziecko Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 16:52
        pozwólcie, że dorzucę tutaj kilka swoich przemyśleń. możecie mnie za to
        ukamienować. ale... no właśnie. dlaczego młode matki uważają w większości swoje
        racje za jedynie słuszne i niepodważalne, obrzucają błotem te, które
        pozostawiają dzieci w żłobkach, wracają do pracy po macierzyńskim, no i
        odważyły się karmić butelką. a już nie daj boże pozwalają niemowlęciu się
        wypłakać. wychodzą do kina, wyjeżdżają na narty bez dzieci, czy też w podróż
        służbową. są gorsze. taka tendencja, wszechobecny trend do bycia na wyłączność
        dziecka, na każde jego zawołanie, bo przecież tego potrzebuje. tak musi być.
        pralnia mózgów. gdy babcia coś doradzi, oburzają się mówiąc, że teraz tak się
        nie postępuje. nie daje się klapsów, nie zostawia dziecka samego, nie karmi w
        wyznaczonych porach. są perfekcjonistkami i ekspertami od spraw psychiki i
        jedynymi kochającymi w pełni.
        tylko, że... dlaczego moje dzieci nie przeżyły traumy, gdy wracałam do pracy?
        dlaczego nie muszę drżeć co się będzie działo nocą, gdy wyfruniemy z mężem na
        imprezkę? dlaczego moje dzieci bardzo szybko nauczyły się przesypiać noce?
        dlaczego nie jestem męczennicą?
        myślicie, że mnie nie kochają? bzdura
        pozdr. kamyczek

        wszędzie trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek
        • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 18:47
          No właśnie, ukamienujcie mnie, bo chciałabym się wysikać bez płaczu Kubusia!!!
          Myślałam ,że mi doradzicie a wy jesteście nawiedzone!! Przecież dziecko nie
          powinno zasypiać z piersią ani butelką bo mu się popsują zęby - od 6 miesiąca
          może je mieć- więc muszę go nauczyć zasypiania bez tego - a co to do cholery
          jest innego niż wychowywanie??A Zosia czuje się dobrze z dziadkami nie
          dlatego ,że ma wyrodną Matkę tylko dlatego ,że oprócz kochajacych rodziców ma
          kochających dziadków .Jestem najlepszą mamą jaką Kuba mógłby mieć, a to,że
          chcę by potrafił spędzać czas z tatą - to co? źle??A może jestem nienormalna
          bo po leżącej ciąży i 5 miesiącach opieki nad małym chcę pojechać na koncert??
          A zdanie popełniłam błędy wychowawcze to był ironiczny żart, ale zdaje się
          macierzyństwo przytępia dowcip- mnie albo Wam.Ewa
    • ehhermiona Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 17:54
      Wiesz, to chyba nie o to chodzi. Wydaje mi się, że oburzenie czy zaskoczenie
      wywołuje raczej nazywanie niemowlaka "maminsynkiem" i dziwienie się, że chce
      być ciągle z mamą. Awetom pisze, że czytała różne mądre książki - czy nie
      czytała w nich o psychologii rozwojowej? Jakich błędów wychowawczych (a
      twierdzi, że musiała ich popełnić całe mnóstwo, skoro jej dziecko TAK się
      zachowuje) dopatruje się w swoim zachowaniu, albo raczej jakie konsekwencje
      tych błędów widzi o swojego dziecka? Bo to, że maluch płacze za mamą to
      normalny etap rozwoju, a nie błąd wychowawczy.
      • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 18:57
        Jestem w szoku!!!!!To miał być żartobliwy list o tym jak to moje wyobrażenia z
        ksiązek legły w gruzach w konfrontacji z rzeczywistością, autoironiczny list i
        prośba o doradzenie jak oswoić dziecko z innymi osobami. Co się z Wami
        porobiło, dlaczego jesteście takie kłótliwe i cholernie serio????A akurat
        okreslenie "maminsynek" jest strasznie ładne tylko wypaczone przez takich jak
        Wy, bo on jest mój czyli mamin synek zwany też w rodzinie mamincycusiem-od
        kiedy to jest brzydkie???Jakoś trudno mi uwierzyć ,że takie z Was święte
        mamuśki skoro macie w sobie tyle bezinteresownego jadu?Jak to się nie
        wychowuje niemowlaka? to co się z nim robi??Ewa
        • lizbetka Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 19:20
          Witam ! Jestem mamą prawie rocznej dziewczynki , która od 2 miesiąca życia nie
          akceptuje prawie nikogo oprócz mnie . Piszę prawie , bo ostatnio jest trochę
          lepiej - pójdzie na chwilkę do babci ale do mojej siostry już nie itd. Przez
          prawie 10 miesięcy reagowała histercznym krzykiem na to by na ręce wziął ją
          ktoś inny niż ja.Jedynie mój mąż mógł ją chwileczkę ponosić . Nie wiem jakie
          błędy mogłam popełnić bo od po0czątku się starałam by miała kontakt z babciami
          i dziadkami ale gdy skończyła 2 miesiące współpraca z moją córką skończyła się
          definitywnie - po prostu odmówiła jej kategorycznie. Pytałam lekarzy - każdy
          mi mówił że to normalna choć skrajna reakcja - i żeby czekać , do niczego nie
          zmuszać , nie stresować dziecka i chronić przed wścibską i niecierpliwą
          rodziną spragnioną za wszelką cenę kontaktu z małą . Nawet gdy chwile noszenia
          i przytulenia były okupione rozpaczliwym płaczem małej. Moja rada dla Ciebie -
          czekaj cierpliwie . Tu się nie da nic na siłę zrobić . Kochaj synka a gdy
          przyjdzie czas on sam zadecyduje kto i kiedy ma się nim zaopiekować . Takie
          masz uzależnione od siebie dziecko smile . Pogódź się z tym lub walcz - wybór
          należy do Ciebie. Pozdrawiam . LIzbetka
          • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić??do Li 13.05.03, 19:27
            Ratujesz moją wiarę w to forum Lizbetko-dziękuję! Ewa
            • kamyczek_edziecko Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 21:44
              nie wiem czy czytałaś mój post czy ci umknął. próbowałam ci pomóc w formie
              nieco zawoalowanej, bo sama wiesz jak czasem bywa tutaj na forum. często mam
              ochotę napisać dziewczynie, która pada na pysk po np. ośmiomiesięcznym
              karmieniu, ma tego serdecznie dość i jej organizm tego już nie wytrzymuje, żeby
              dała sobie spokój, ale tego nie piszę, gdyż zostałabym zjedzona żywcem. tobie
              chciałam napisać poprostu niech się dziecko wypłacze. raz drugi, trzeci i
              sytuacja powinna się zmienić. ale nie napisałam tego wprost, bo też bym została
              zjedzona żywcem. moim zdaniem dziecko uczy się życia od kołyski, ja nigdy nie
              mówiłam sobie, że będę wychowywać później, bo przyjdzie odpowiedni na to czas.
              tak mówiła moja kuzynka i teraz ma w domu dwa rozpuszczone, niesamodzielne i
              nieujarzmione bachory. ja nie mam zamiaru i myślę, że do tego nie dopuszczę. a
              jak zrobisz ty? twoja decyzja
              a teraz możecie mnie zjeść
              pozdr. kamyczek
              • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 22:02
                Kamyczku,może najedzą się mną i Tobię ujdzie na suchosmile) Twój post mi nie
                umknął, wybacz,że nie podziękowałam za dobre słowo tylko pozwoliłam by
                najpierw zawładnęła mną krwawa furia.Przepraszam, ale po niektórych postach
                adrenalina mi się "nieco" podniosła.A co do dania się wypłakać- to ja bym
                spróbowała ale mój syn wrzeszczy w tak obłedny sposób ,że ja się autentycznie
                boję,że sąsiedzi wezwą policje, bo pomyślą ,że go maltretuję i to nie jest
                żartsadAle będziemy powolutku-małymi kroczkami .Ewa
        • dewcia Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 22:05
          Cześć Ewo. Twój post bardzo mnie zainteresował, gdyż mam podobną sytuację do
          Twojej. Mam 8-mio miesięczną córeczkę, która również ma bardzo silną potrzebę
          bycia jak najbliżej mnie. Ostatnio jeszcze się to nasiliło, bo przecież
          przechodzi "kryzys ósmego miesiąca". Miałam nie odpowiadać, gdyż sama nie
          znalazłam skutecznej recepty, ale opinie niektórych mam sprowokowały mnie do
          wyrażenia swojego zdania. Otóż ja, mimo że kocham swoje dziecko tak, że trudno
          to wyrazić słowami, a może właśnie i dlatego, uważam,że wielką rolą matki jest
          pomóc dziecku nauczyć się żyć wśród innych. Oczywiście potrzebne jest tu
          ogromne wyczucie, bo dzieci sa różne i różne mają potrzeby, znam takie, które
          nawet w wieku 3, 4, a nawet 7 lat nie potrafią rozstać się z matką. Spotkałam
          się z opinią (wyrażoną przez psychologa), że bardzo często fobie szkolne mają
          podłoże w rodzinie, a w szczególności w chorobliwej więzi z matką (są różne
          typy przywiązania, ale nie będę robić tu wykładów psychologicznych -
          zainteresowanych odsyłam do literatury). Prawdą jest, że maleńkie dziecko
          traktuje matkę jako część siebie, ale to do matki właśnie należy pomoc w
          uświadomieniu mu,że jest inaczej. Oczywiście musi rosnąć w przekonaniu, że
          może na nią liczyć, ale to przecież nie wyklucza udziału innych osób w jego
          świecie. Uważam, że mądre "odsuwanie się od dziecka" lub inaczej mówiąc
          tworzenie dwóch odrębnych przestrzeni już od momentu odcięcia pępowiny może
          zaowocować w przyszłości poczuciem bezpieczeństwa nie tylko przy matce, ale
          również wśród innych ludzi. Ma to również inny aspekt - matka też musi
          pamiętać o swoich potrzebach, i nie mówię tu o prowdzeniu hulaszczego życia i
          zostawianiu dziecka na długie godziny z coraz to inną opiekunką, ale o
          prostych przyziemnych sprawach typu: spokojna kąpiel bez dziecka, za to np. z
          mężem, trochę snu, jakaś literatura, no i czasem jakaś przyjemność ekstra. Ja
          raz na jakiś czas wychodzę sama z domu i okazuje się, że moja córcia, która
          zostaje wtedy z własnym tatusiem znosi takie sytuacje o wiele lepiej niż te,
          kiedy jestem gdzieś obok. Nasze rodziny mieszkają w innych miastach i chwilami
          nad tym boleję, bo bardzo chętnie korzystałabym z ich pomocy. Raz zostawiliśmy
          Zuzankę (śpiącą) z opiekunką i wyszliśmy na kolację (nie było nas 3 godziny),
          Zuzia nawet nie zauważyła, że nas nie ma, a ja wróciłam zregenerowana i
          zrelaksowana. Na własnej skórze doświadczyłam, że taka mama lepsza niż
          zmęczona i poirytowana. A propos wychowania, to nie wiem dlaczego niektóre
          matki tak wzbraniają się przed użyciem tego słowa, bo przecież nie ma
          wątpliwości, że wychowują wszystkie, czy chcą tego, czy nie, ale lepiej robić
          to świadomie. A już zupełnie nie wiem jakim prawem dzielą matki na te,
          które "kochają" i na te, które "wychowują". I jeszcze jedna rzecz, już kiedyś
          miałam takie refleksje obserwując bliską mi osobę, że często to matkom jest
          potrzebna tak bliska więź z własnym dzieckiem, bo może nie dostały takich
          uczuć od innych i wręcz nie pozwalają dziecku ruszyć w świat uzależniając je
          coraz bardziej od siebie.
          Mogłabym tak pisać i pisać. Potencjalnych "obrzucaczy błotem" informuję, że
          wiedzę teoretyczną z zakresu psychologii rozwojowej posiadam i to nawet
          rzetelną, co oczywiście nie jest gwarancją, że nie popełniam lub nie będę
          popełniać błędów wychowawczych.Gratuluję natomiast innym mamom poczucia, że są
          alfą i omegą w dziedzinie wychowania.
          Tobie Ewo życzę wytrwałości i przekonania, że działasz w słusznej sprawie i
          myślę, że nie będzie tak źle, jak zostawisz małego z dziadkami, którzy też
          przecież chcą dla niego jak najlepiej. Pozdrawiam. Ewa - mama Zuzi
          • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 22:17
            To jedna z najmądrzejszych rzeczy jaką przeczytałam odnośnie dzieci,bardzo mi
            zaimponowałaś rozwagą i spokojem.Musisz być bardzo interesującą
            osobą.Dziękujesmile)Ewa
    • concha Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 21:35
      I ja CiE doskonale rozumiem,bo mam to samo z moja pieciomiesieczną Zosia.Idac
      do wc musze ja zabierać ze soba w wózku,żeby nie sluchac jej darcia sie.Zosia
      jest straszna beksa,musi mieć mnie ciągle obok,ciagle na rączkach ,na
      kolankach,przy cycu,a i tak przewaznie jej nie dogodzę i jest ryk.Dlatego flaki
      mi sie przewracaja jak czytam,że to naturalna potrzeba itp,bo moja pierwsza
      córka w wieku 5 miesięcy miala też naturalna potrzebe samodzielnej
      zabawy,poznawania świata i cieszyla sie ,gdy zostawała z babcią.Jest w tej
      chwili radosną 5 letnią ,inteligentną dziewczynka.A co zrobic z ZOsią nie
      wiem .Myślalam,ze ta jej nadwrażliwosc minie,ale sie nie zanosi.Narazie
      czekam,moje usillowania wepchnięcia smoczka,dania butelki,zostawienia w
      łożeczku spełzły na niczym.Wiec czekam,wychowanie nie ma tu żadnego
      znaczenia.,taki typ i juaz.Zyczę Ci i sobie wytrwalości.Dorota
      • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 21:53
        Dorotko! Wreszcie mnie ktoś rozumie, choć ja i tak mam lepiej bo Kuba przy
        mnie jest zupełnie grzeczny,nawet sam się bawi bylebym była w pokoju.O to
        chodzi,że ja nie mam z nim problemów no ale jak musze iść do dentysty, albo
        wyskoczyć na chwilę do pracy -oj to biedny mój mąż no i Kubuś biedny. On źle
        reaguje na pozostanie choć chwilę z mężem (o innych nie wiem bo jesteśmy
        samiuteńcy, daleko od rodzin)a mój mąż przysięga,że go nie szczypie żeby
        płakał i żebym go zabrałasmile)I ja mu wierzęwinkTylko mi go żal, bo widze,że mu
        przykro i babci mi żal,bo przecie by mu gwiazdkę z nieba a on w ryk-a ryk ma
        taki że szyby w oknach drżą!!Ewa
        • ehhermiona Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 13.05.03, 22:06
          A ja myślę, że skoro tyle jest osób mających podobne problemy z niemowlakami,
          to jest to po prostu coś całkiem normalnego. Ot, jeden z aspektów posiadania
          dziecka, tak jak niewyspanie czy karmienie piersią wink Ja też tak miałam z moimi
          dziećmi. Są dwie szkoły - walczyć albo przeczekać. Zwykle wybieram to drugie i
          wierzcie mi, że moja psychika na tym zyskuje - jeśli uświadomię sobie, że tak
          musi być. Walcząc czy nie, w końcu i tak Wasze dzieci zaczną stawac się
          bardziej samodzielne i to bez względu na to, jak podchodziłyście do ich
          upierdliwości (przepraszam!) w niemowlęctwie. Pewna mama czwórki dzieci
          powiedziała mi kiedyś "Dziecko do czwartego roku życia jest upierdliwe i już, i
          trzeba to przeżyć". Czego i Wam życzę.
          Monika
        • katarzynad29 Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 09:19
          Hej, Ewuniu, ja też jestem z Tobą i doskonale Cię rozumiem. Jestem mamą prawie
          już sześciomiesięcznego Kubusia, który jest dzieckiem pogodnym i wesołym, lubi
          ludzi, chętnie z nimi zostaje, ale jak się po około pół godzinie zorientuje że
          mnie nie ma wpada w taką histerię, że potem nawet ja nie mogę go uspokoić. Też
          jestem po przeleżanej ciąży, pełnej stresów i lęków o jej utrzymanie, myślę,
          że mój stres przeszedł na to małe serduszko rozwijające się w moim brzuszku. A
          potem od pierwszego dnia życia Kubusia reagowałam na każde jego zakwilenie
          biegnąc co tchu, cały czas śpimy razem, bo jestem spokojniejsza gdy jest obok
          mnie. I uważam, że popełniłam i popełniam błąd i sama na własne życzenie
          wychowuję sobie w domu terrorystę. Wiem, że przy drugim dziecku będę starała
          sie być mądrzejszą matką i kochać mądrzej, teraz niestety tego nie potrafię. I
          mam problem, za tydzień wracam do pracy, od kilku dni przychodzi do dziecka
          niania i co dzień jest sajgon. Mały ją akceptuje, uśmiecha się do niej, daje
          jej się nakarmić, byle nie za długo to wszystko trwało i byle mamusia była w
          zasiegu wzroku. Bo inaczej wyje,łka i szlocha i dopiero u mnie na rękach sie
          uspokaja. Reaguje tak niestety na wszystkich z wyjątkiem mnie i męża,choć męża
          też nie do końca, bo na przykład usypiać mogę go tylko ja i muszę z nim leżeć
          aż zaśnie głęboko, co trwa z reguły około 45 minut i efekt jest taki, że sama
          zasypiam. Co ma tę zaletę, że jestem wyspana i nie mam sińców pod oczami, bo
          śpię po 10 godzin z przerwami na podanie cyca. Nie wiem jak to będzie gdy
          pójdę do pracy, serce mnie boli, wiem ze będzie lament i płacz, ale do pracy
          iść muszę i chcę. I naprawdę uważam, że popełniłam błąd wychowawczy, bo moje
          koleżanki nie miały takich problemów, trochę mniej swoim dzieciom ulegały co
          wcale nie oznacza że je mniej kochają. A tak w ogóle to okropnie denerwuje
          mnie dość często spotykana na tym forum presja, że tylko karmienie piersią, że
          najlepiej siedzieć z dzieckiem w domu, nie wracać do pracy, spać razem itd. i
          że wszystko co inne jest złe. A zwłaszcza ataki na nie-karmicielki. Sama
          karmię i chcę przynajmniej do roku, ale moja mama mnie nie karmiła piersią -
          taka wtedy była moda, wróciła do pracy jak miałam ze 4 miesiące, spałam zawsze
          oddzielnie, mama-lekarka często miewała nocne dyżury, więc nie zawsze była w
          domu. A życzyłabym wszyskim córkom takiej matki jak moja i takiej
          przyjaciółki, z nikim nie mam takiej więźi jak z nią i wiem, że dla niej też
          nie jestem tylko córką ale i przyjaciółką. A mam koleżankę, której mama
          karmiła piersią, siedziała z nia w domu całe dzieciństwo, a teraz nie
          interesuje się za bardzo. Gdy razem leżałyśmy w szpitalu miesiąc na
          podtrzymaniu ciąży była u niej RAZ z odwiedzinami - moja była codziennie.
          Myślę, że dobrą matką jest się przez całe życie i ważniejsze jest to, że się
          wspiera swoje dziecko pod każdym względem, rozumie i mądrze kocha nie
          poświęcając koniecznie siebie, swoich potrzeb. I to czy się karmi piersią czy
          nie, nie wyrokuje o byciu dobrą matką. Pokaże to całe nasze życie. Co mam
          nadzieję i mnie się uda. Kasia
          • aluc Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 11:03
            tak czytam i czytam i sobie myślę, że zrobiło się z tego jakieś nieludzkie
            nieporozumienie.

            tu nie chodzi o to, czyja matka lepsza, i czy jak karmi i nie wychodzi to
            lepsza, a jak nie karmi i lata po imprezach to gorsza, tu chodzi raczej o to,
            żeby zaakceptować potrzeby swojego dziecka - a każde dziecko te potrzeby ma
            inne, jedno nakarmione przez byle kogo i przewinięte będzie spało, drugie
            toleruje tylko maminego cycka albo tatowe ramiona - a więc zaakceptować i nie
            traktować ich w kategoriach ograniczenia, uwiązania i tak dalej. Wiem, że to
            trudne, im młodsza matka i młodsze dziecko, tym trudniejsze.

            awetom - pomyśl sobie, że twój syn za pół roku będzie się wyrywał, kiedy
            bedziesz chciała go przytulić, a za półtora zacznie ostentacyjnie się wycierać,
            jak go pocałujesz smile może warto docenić to, że teraz potrzebuje twojej
            bliskości, że nie jest mu wszystko jedno, i zrezygnować na trochę z innych
            przyjemności.

            a tak na marginesie - Maksio ma 15 miesięcy i nadal nie mogę się spokojnie
            wysikać smile ciesz się, że twój syn jeszcze nie opanował moczenia rączek w
            kibelku albo trzaskania sedesową klapą o plecy własnej matki smile płacz jednak
            jest łatwiejszy do opanowania smile

            polecam przy okazji www.askdrsears.com, zwłaszcza informacje poświęcone
            tzw "high need babies". Już samo myślenie o Maksiu, że nie jest płaczkiem i
            maminsynkiem, tylko dzieckiem o dużych potrzebach emocjonalnych, pomogło, oj
            jak pomogło smile
            • grazbed Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 11:32
              Brawo Aluc,

              Święte słowa, święte... Myślałam, że wątek pozostanie nadal taki ckliwo-
              płaczliwy a tu nareszcie jakieś szersze spojrzenie, z dystansem na sprawę.

              Dzieci rosną tak szybko, tak szybko się zmienia ich poziom intelektualny,
              emocjonalny, że naprawdę warto przeczekać te trudne momemty, na jakiś czas
              rezygnując lub ograniczając własne potrzeby.

              To se ne vrati..
              • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 13:52
                Najwyraźniej nie możemy się porozumieć.Nie próbuję szukać sposobu na
                uniezależnienie mojego dziecka, bo jestem znudzona ani by prowadzić imprezowy
                tryb źycia- koncert na który się wybieram jest tylko przykładową sytuacją na
                którą mam wpływ, ale powrót do pracy, ewentualna choroba czy wizyta u dentysty
                to sprawy wyższej konieczności a nie moje widzimisię i wtedy będę bezradnie
                patrzeć jak moje dziecko płacze, bo nie czuje się bezpiecznie bez mojej osoby??
                Czy nie lepiej już teraz po trochu oswajać je z innymi, nie obcymi ale
                najbliższymi-nie sądzę aby poczucie bycia kochanym nie tylko przez matkę mogło
                wywołać traumę, raczej przeciwnie.Co do sugestii odnośnie mojego wieku, to
                jestem koło trzydziestki i raczej moje wątpliwości nie wynikają z
                niedojrzałości, przeciwnie z próby bycia mądrą i dojrzałą matką.I mam pytanie
                do oburzonych czy rzeczywiście żadna z Was nie zostawiła nigdy swego dziecka z
                tatą lub dziadkami, by iść do toalety, zrobić obiad lub pójść do dentysty-
                zazdroszcze...pęcherza ...i zębów
                Ewa
                • aluc Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 14:36
                  uwaga o wieku była uwagą generalną smile

                  poza tym twoje obawy dotyczyły wyjazdu na koncert, a to ani dentysta, ani siku,
                  ani obiad dla głodującej rodziny wink

                  a moja odpowiedź dotyczyła pewnego podejścia do mienia dzieci i do siebie te
                  dzieci mającej, bo już się w watku mój ulubiony motyw martyrologiczny zaczął
                  rysować wink

                  ale skoro o przyzwyczajaniu - to jak najbardziej przyzwyczajać, ale z
                  uwzględnieniem indywidualnych cech dziecka, i bez oczekiwań, że przyzwyczai się
                  tak szybko, jak córka koleżanki albo syn sąsiadów. I im trudniej idzie, tym
                  wolniej i łagodniej przyzwyczajać. Terapia szokowa może chyba tylko zaszkodzić.

                  inna sprawa, że dzieci często marudzą nieludzko, dopóki matka jest w pobliżu, a
                  kiedy matka już sobie pójdzie, to jest świety spokój smile pewnie wychodzą z
                  założenia, że jak jej nie ma, to nie ma po co marudzić wink

                  przyjemnego koncertu smile ja tam bym nie poszła, ale jak ma ci to zrobić
                  dobrze ....
                  • awetom Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 17:37
                    Oczywiście,że mi dobrze zrobi.Oprócz kochającej matki jestem kobietą i
                    człowiekiem, a dla Kuby jestem mamą i opiekunką a nie niewolnikiem.Chodziło mi
                    o takie właśnie rady jak stopniowe przyzwyczajanie a nie o te wszystkie wasze
                    oburzone mądrości i odsądzanie mnie od czci i wiary i raz jeszcze wyrażam
                    swoje zdanie,że niektóre z Was mają silne zadatki na bycie Matkami Polkami w
                    złym tego słowa znaczeniu.A skoro moje dziecko aż tak jest do mnie przywiązane
                    to widocznie całkiem niezła ze mnie mama, wbrew waszym opiniom. Tym samym
                    kończę wątek, bo poza paroma postami nie miałyście mi nic mądrego do
                    powiedzenia-prosiłam o radę a nie osądy mojej osoby.Z poważaniem Ewa
                • katarzynad29 Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 14.05.03, 15:53
                  Hej, włąśnie minął trzeci dzień przyzwyczajania dziecka do niani i było dużo
                  lepiej. Kubuś po prostu mnie nie widział i popłakiwał, ale przechodziło mu
                  szybciej niż wczoraj, gdy byłam w zasięgu wzroku. Ja jestem za stopniowym
                  przyzwyczajaniem, wydaje mi się, że terapia szokowa byłaby zbyt okrutna i dla
                  dziecka i dla matki. Na koncert też bym nie pojechała, do pracy iść muszę. A
                  poza tym parę razy wychodziłąm do miasta by kupic sobie jakiś ciuch i
                  zostawiałam wtedy Małego z babciami, zawsze był lament i płacz, ale robiłam
                  to, by dziecko uczyło się, że czasem mamusi nie ma ale to wcale nie znaczy, że
                  nie wróći. Ciężkie to są chwile, chyba nawet bardziej dla matki, ale co
                  począć, mam nadzieję, że i Twój i mój Mały się przyzwyczają. Jutro idę na
                  badania okresowe, niania przyjdzie jak Kuba będzie jeszcze spał, ciekawe co to
                  będzie... Kasia
    • adzia_a Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 15.05.03, 09:40
      Awe - niepotrzebnie się wkurzasz i zadręczasz błędami wychowawczymi, które
      rzekomo popełniłaś.
      Nie wiem ,skąd wzięło się przeświadczenie, że dziecko trzeba do czegoś
      tam "wychowywać" , "przyzwyczajać", "odzwyczajać" już od kołyski. Nie trzeba,
      nawet dla własnej higieny psychicznej - widzisz, do czego Cię doprowadziło to
      przekonanie? Do wytykania sobie błędów w wychowaniu pięćiomiesięcznego dziecka -
      a to naprawdę absurd.

      Powtórzę to, co pisała Hermiona, a co potraktowałaś jako objaw nieżyczliwości -
      dziecko Cię potrzebuje i wszelkie porównania z Zuzią, Julką czy Marcinkiem są
      mało warte. Widzisz - ja urodziłam moją córcię tydzień przed tym, jak moja
      koleżanka urodziła synka. Gdybym zaczęła dzieciaki porównywać, to bym chyba
      zwariowała - tamten mały godzinami potrafił leżeć w leżaczku i nic nie chciał -
      kwękał tylko na jedzenie. Podczas, gdy moja córa zachowywała się podobnie, jak
      Twój Kubuś - nie pozwalała mi się nawet spokojnie wysikać. I co? I przeszło smile

      Czemu dzieci są tak różne? Bo i dorośli są różni i różne mają potrzeby
      emocjonalne. Warto to zaakceptować i nie próbować wszystkiego robić na siłę.
      Wyluzować się i słuchać dziecka - ono wie, czego potrzebuje. Nawet wrzeszczący
      dwulatek wie podświadomie, że chce być przywrócony do pionu przez kogoś
      starszego (co wiem od mojej córci smile )

      Co do koncertu - ja bym próbowała się wybrać, jak najbardziej (chociaż
      niekoniecznie na Gabriela wink ) - robiąc przedtem kilka próbnych podejść przy
      pomocy babci. Może się rzeczywiście okazać, że Twój synek nie jest gotowy
      zostać z kim innym - myślę, że wtedy serce Ci podpowie, co robić smile A może się
      okazać, że spokojnie zaśnie.

      Życzę bezstresowego rozwiązania problemu, zwłaszcza, że to naprawdę nie jest
      wielki problem smile
    • dru.ga Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 16.05.03, 14:23
      A ja mam taki pomysł: spróbuj codziennie o jakiejś godzinie/ale zawsze o tej
      samej/ zostawiać małego z kimś innym/np. z tata/ a ty idź na spacer albo
      zakupy.Bo wydaje mi się ,że dzieci szybciej akceptuja sytuację,która się
      konsekwentnie powtarza.Ja w ten sposób odzwyczaiłam moją córcię - za jednym
      zamachem od spania ze mna i od "cycusia" na noc- metodą "uśnij wreszcie" /była
      omawiana na forum/ Konsekwencja i powtarzalność,mam wrażenie dają dziecku
      poczucie bezpieczeństwa - bo swiat staje się przewidywalny.

      Nie daj się zwariować - jedź na koncert jeśli tego potrzebujesz!! mały pewnie
      będzie płakał ale jestem pewna,że nie będzie później
      nieszczęsliwym ,okaleczonym emeocjonalnie człowiekiemsmile))
      Jeśli chcesz pogadać to pisz na privasmile
      Pozdrófka
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: 5 miesięczny maminsynek-co ja mam robić?? 17.05.03, 22:55
      Chciałabym poruszyć kilka spraw, które pojawiły się w tym wątku.

      1. Każde dziecko jest inne i oglądanie się na dzieci koleżanki jest
      NIEPOROZUMIENIEM. Mam dwie dziewczynki i starsza miała ponad 20 miesięcy jak
      pierwszy raz poszła na spacer beze mnie, młodsza natomiast grubo poniżej roku
      zostawała z babciami. Trzeba uszanować charakter dziecka. Nie można
      przyzwyczajać dziecka do czegoś tylko dlatego, że inne dziecko w tym wieku...
      Nic na siłę.

      2. Moim zdaniem nie ma sensu przyzwyczajanie dziecka do niektórych rzeczy, np.
      muszę go przyzwyczajać do bycia z innymi, bo jeśli kiedyś będę musiała wyjść z
      domu to jak to będzie. Jeśli będziesz musiała to wyjdziesz i kropka. Po co
      dziecku dodatkowy stres w postaci przyzwyczajania? A co będzie, jeśli go
      zestresujesz przyzwyczajaniem i nawet się przyzwyczai, a Ty nigdy nigdzie nie
      będziesz musiała/chciała wyjść?
      Dzieci się zmieniają bardzo szybko. I zanim się obejrzysz, przyzwyczai się do
      wielu rzeczy (np. zostawania z babcią).

      3. A teraz sprawa błędów wychowawczych i traumy na całe życie.
      Pojawiło się w tym wątku kilka wypowiedzi w stylu "A ja cośtam zrobiłam i nie
      widzę, żeby to było jakąś traumą dla mojego dziecka". U mnie takie stwierdzenia
      wywołują gęsią skórkę. Traumy nie widać "od razu". To będzie widać za 20-30
      lat, kiedy dziecko będzie dorosłe i będzie układać smo swoje życie. Czy będzie
      szczęśliwe i spokojne?

      Wychowywać to według mnie przede wszystkim słuchać i obserwować. A zmieniać
      przede wzystkim siebie smile. Nie urabiać dziecka tylko po to, żeby nam było
      wygodniej.

      Jestem mamą już prawie 5 lat (a od 2 i pół podwójną wink) i coraz bardziej do
      mnie dociera i mnie przekonuje że bardzo wiele spraw mija. Może podam przykład,
      tak będzie mi łatwiej. Kasia trzymałą się mnie kurczowo przez prawie 2 lata
      (potem się trzymała, tyle że nie kurczowo wink). Słyszałam wiele uwag, że robię
      źle, bo uzależniam dziecko od siebie itd. Powinnam ją przyzwyczajać, uczyć
      (popłacze i przestanie), zapisać do przedszkola. Martwiłam się, czy dobrze
      robię, a jednak nie robiłam nic na siłę. Widziałam, że ona tego nie chce i jej
      słuchałam. I trwało to 4 lata. A potem się zmieniało i to nie stopniowo, tylko
      nagle z dnia na dzień - bez żadnych zabiegów z mojej strony, bez żadnego
      przymusu.
      Trudno jest o tym pisać. Bo z jednej strony nie można się poświęcić dziecku,
      ale z drugiej strony nie można też wydzielać dziecku siebie. Jest taka granica:
      po jednej stronie jest współpraca z dzieckiem i ustalanie norm, a po drugiej
      jest walka (Już ja ci pokażę, Musisz cośtam bo ja-matka mam prawo). Według mnie
      łatwo ją przekroczyć nie zauważając tego.

      To chyba tyle moich refleksji smile.

      Pozdrawiam serdecznie smile
Pełna wersja