z dzieckiem w samolocie

04.04.07, 15:40
Wybieram się z moją córeczka, która ma 18 miesięcy, w podróż. W samolocie
spędzimy w sumie ponad 10 godzin (najpierw 2,5 i po przesiadce jeszcze 9).
Ola nigdy jeszcze nie leciała samolotem i trochę się boję jak zareaguje.
Proszę o pomoc mamy, które mają doświadczenia z podróż z dzieckiem w
samolocie jak sobie radziłyście z robieniem mleka, przewijaniem, przetykaniem
uszu (chodzi mi o wyrównywanie ciśnienia w uszach); pewnie jest jeszcze
tysiąc problemó, których nie jestem w stanie w tej chwili wymyśleć więc
wszelkie rady mile widziane. Jak spały wasze dzieci (w jedną stronę lecimy w
nocy) - na kolanach czy w specjalnych gondolkach. I jak w ogóle przetrwały
lot. Mam nadzieję, że będzie dobrze ale nie ukrywam, że trochę jestem
spanikowana. Lecimy na początku maja a ja już nie śpię po nocach. Z góry
dziękuję za pomoc.
    • alicez Re: z dzieckiem w samolocie 04.04.07, 16:03
      Nie ma co panikować. Lecieliśmy krócej ale bez żadnych problemów. Synek spał
      prawie cały lot. Najważniejsze to mieć wszystko pod ręką. Chociaż nie wiem jak
      teraz z wnoszeniem na pokład wody i innych płynów, najlepiej zadzwonić do linii
      lotniczych i sie dowiedzieć. Wodę i tak dostaliśmy na pokładzie. W trakcie
      startu, lądowania maluch przypięty jest do rodzica specjalnym pasem. Na czas
      startu i lądowania dobrze mieć przygotowane coś do picia - uszy - różnica
      ciśnień. Synek nawet nie zakwilił, więc nie wiem jak to jest z tym bólem w
      uszach (boały za to męża wink Polecam nie nadawanie wózka na bagaż tylko oddanie
      obsłudze na płyicie lotniska i odebranie po wyjściu z samolotu. Czasem z tymi
      przesiadkami różnie bywa i wózek bywa przydatny. Jeśli jeszcze jakieś pytania,
      to służę doświadczeniem wink
      • myelegans Re: z dzieckiem w samolocie 04.04.07, 18:19
        Lecialam a taka podroz w dodatku sama:
        - kupilam duzo rzeczy do zabawy, spakowalam w maly, dzieciecy plecaczek,
        ksiazeczki, kredki, maly znikopis, autka, naklejki, ksiazeczki do czytania i
        kolorowania, maly samolocik (moj ma hopla na punkcie samolotow),
        - zmiana odziezy, ubralam go w miekkie, bawelniane spodnie od dresu i 2 warstwy
        -po reka w plecaku mialam picie i przegryzki, nie bawilam sie w podgrzewanie
        mlelka moj i tak pije zimne. Nie wolno mi bylo wniesc wody na poklad, wiec
        poprosilam stewarda o cala butelke wody
        - mialam owoce, krakersy, kanapki, nic brudzacego typu jogurty, 12 godzin
        przezyje, zreszta lecielismy w nocy to i tak mi niewiele jadl
        - kupilam mu bilet chociaz nie musialam, mial swoje miejsce, poprosilam o
        posadzenie nas na podwojnym siedzeniu, nie mielismy sasiedztwa, maly mogl sie
        rozlozyc, troche na mnie troche na swoim siedzeniu

        Niestety przed ladowaniem musialam go obudzic, na jego czas biologiczny byla 4
        nad ranem, posadzilam do ladowania i urzadzil koncert bo byl rozespany, wyl
        przez 20 min ile mial pary w plucach, dzieki temu nie musialam martwic sie o
        uszy ;0) bo sobie sam cisnienie wyrownywal.
        W drodze powrotnej bylo latwiej bo bylam juz z mezem, mielismy 3 siedzenia kolo
        siebie. Zabralam to samo, zabawial sie samochodzikami, kredkami, ksiazeczkami,
        swiatelkami, stolikiem, pare razy wstalismy i przeslismy sie po samolocie, ale
        nawet sie nie wyrywal. Tez nam urzadzil koncert wrzasku, bo sie obudzil za
        wczesnie, tak ze az stewardesa przyszla zapytac w czym moze pomoc. Poprosilam o
        spadochron.
        No coz nie nastawiaj sie na najgorzsze, ale nie ukrywam, byl to stres, chociaz
        nie pierwszy raz z nim lecialam. Po raz pierwszy zabralam go tez sama, za ocean
        jak mial 7 miesiecy i to byla bulka z maslem w porownaniu z prawie dwulatkiem.
        powodzenia, przezyjecie, to tylko 12 godzin, nie wiecznosc
    • dominika0808 Re: z dzieckiem w samolocie 05.04.07, 05:54
      nie bede powtarzala tego co juz dziewczyny napisaly o karmieniu podczas startu
      i ladowania, o mleku itp dodam tylko,ze bardzo dobrze zrobilas kupujac bilet na
      lot nocny...ja lecialam z moim 18 msc. synkiem juz kilka razy (9 i 10 godz.lot)
      i faktycznie im malec starszy tym jest trudniej, ale w moim przypadku i tak
      bylo cudownie...ostatnio lecielismy jak synek mial 16 msc.i lot byl sporo
      opozniony wiec jak tylko zapielam go w pasy to juz smacznie usnal...ja zawsze
      kupowalam tylko jedno miejsce dodatkowo z dzieckiem na kolanach ale jeszcze mi
      sie nie zdazylo, zebym tak leciala...zawsze stewardesa tak kombinowala ze
      mialam dwa a raz nawet trzy miajsca do swojej dyspozycji...co do przewijania to
      na dlugich trasach zawsze jest jedna toaleta dostosowana do przebierania dzieci
      (jest specjalny blat) tylko taka moja mala rada, uwazaj przy spuszczaniu wody w
      kiblu,bo jest przy tym straszny huk i dziecko moze sie przestraszyc... zaopatrz
      sie w kilka pampersow i duzo husteczek nawilzajacych...
      na poklad nie mozesz wniesc wody wiec jak tylko zajmiesz swoje miejsce popros o
      nia stewardese, tylko zaznacz ze to do zrobienia mleka (bo moze Ci dac albo
      wrzatek albo zimna)...najlepiej mleko zrobic odrazu bo przyda sie przy
      starcie ,no chyba ze maluszek bedzie spal smile
      co do snu, to moj synek zazwyczaj pierwsze 6 godzin przesypial lezac na wolnym
      miejscu obok mnie a nogi opierajac na moich nogach...w pomieszczeniu na bagaz
      podreczny bedziesz miala kocyk i poduszeczke wiec powinno byc corci w miare
      wygodnie...na gondolke juz jest niestety za duza...
      na pocieszenie dodam ,ze tylko przez okolo 15 minut przy starcie i ladowaniu
      musicie siedziec w fotelach z zapietymi pasami , pozniej juz przez reszte lotu
      mozna spacerowac po pokladzie...gdy synek mial roczek potrafil przez trzy
      godziny chodzic po calym samolocie tam i spowrotem i mial z tego wielka frajde
      bo go wszyscy zaczepiali (a on z tych co uwielbia towarzystwo smile...

      zycze Ci szczesliwego lotu i spokojnych przespanych nocy, bo choc wiem jak to
      jest jak sie leci pierwszy raz to naprawde nie ma co sie martwic na
      zapas...napewno bedzie dobrze...pozdrawiam serdecznie...

      w razie jakichkolwiek pytan dodatkowych sluze uprzejmie.smile
    • gosiap_01 Re: z dzieckiem w samolocie 05.04.07, 11:26
      Dzięki za wszystkie rady; Wasze wypowiedzi napawają mnie optymizmem smile
      Najgorsze jest to że sama nienawiędzę latać i zawsze jak latałam bez dziecka to
      na lekkim rauszu dla kurażu smile No ale przeciez lecąc z dzieckiem nie będę
      pić ! smile Mam jeszcze jedno pytanie - te tolatey w samolocie są strasznie małe
      a moja córa już taka maleńka nie jest. Do tej pory nie4 zwracałam uwagi na
      miejsca do przewijania ale jak sięgam pamięcią to ciężko samemu się wyrobić w
      tej toalecie a co dopiero z dzieckiem (pewnie łatwiej z maluchem jak jest mały
      i grzecznie leży ale Ola już dość duża i ruchliwa). Jak z tym sobie radziłyście?
      • oda100 Re: z dzieckiem w samolocie 05.04.07, 13:10
        czesto latam, ale krotko, na dluzsze podroze poczekam jeszcze jak maly
        podrosnie, bo dla mnie sa uciazliwe.
        Przewijak w toalecie jest moim zdaniem za maly dla 18 miesieczniaka. Moj syn
        bardzo nie lubi zmiany pieluchy nawet w domu, doszlam do wprawy zmiany na
        stojaco. W samolocie stawiam malego na toalete, sprawnie zmieniam pieluche -
        tylko i wylacznie pieluchomajtki. Poza tym poltorarocznemu dziecku nie tak
        czesto juz trzeba zmieniac pieluchesmile
        Moj maly biega po samolocie i to jest najbardziej meczace. Gdy musi siedziec
        biore ulubione zabawki, choc najleopsze sa zawsze nowe zabawki - kubeczki i
        inne gadzety od stewardessy.
        Jesli samolot nie bedzie pelny, proscie zawsze o jedno siedzenie ekstra,
        bedziesz mogla dziecko polozyc na siedzeniu a nie trzymac na kolanach.
        Moj maly jeszcze ssie, wiec radzimy sobie z cisnieniem, ale zawsze warto wziasc
        duzo picia (choc teraz sa obostrzone przepisy) i przekaski.
        Maluchy podroz znosza zazwyczaj dobrze, gorzej z rodzicami, bo to jest jednak
        wyczerpujace ( albo chodzenie po korytarzu albo skakanie na kolanach). Chyba ze
        masz dziecko spiocha, na niektorych samolot dziala usypiajaco.
        • dominika0808 Re: z dzieckiem w samolocie 06.04.07, 06:15
          ja problem przebierania rozwiazalam w ten sposob, ze synka (wtedy 16 msc)
          postawilam na specjalnym do tego blacie i przebralam mu pampersa na stojaco...
          na szczescie tak duze dzieci nie potrzebuja juz tak czesto miec zmienianych
          pieluszek...
Pełna wersja