och te opiekunki...

04.04.07, 18:03
Musze sie wyzalic. Mialam naprawde dobre nastawienie. Opiekunka pracowala u
naszej dalszej znajomej 1,5 roku, ktora bardzo ja chwalila. Dziewczyna jest
po zawodowce i ma 22 lata.
W ciagu 4 miesiecy pracy u nas:
- zostawila odkrecony kurek z gazem
- nie zauwazyla, ze synek zwymiotowal (odkrylam to dopiero wieczorem)
- nakrylismy ja, ze zamiast do parku chodzi do centrum handlowego
- wyjadala nam wszystkie frykasy zakopane zajglebiej w szafie
- przylapana na zjedzeniu calej bombonierki na ekstra okazje, klamala, ze to
nie ona
- w ogole klamala w zywe oczy, co wiem dopiero teraz
- podkradala nam drobiazgi - balsamy, ostatnio - nowe perfumy hugo bossa

w koncu nie wytrzymalismy i mimo wewnetrznych oporow nagralismy godzine
spedzona z naszym dzieckiem. W tym czasie okazalo sie ze:
- nasz synek bawi sie sam,
- zneca sie nad nim, trabiac mu do ucha, mimo jego placzow i prosb, zeby tego
nie robila
- ogania sie od niego jak mucha od miodu
- lamie wszystkie nasze zakazy, m.in. dotyczace jedzenie w pokoju, mowiac
dziecku, ze ma byc jej wdzieczna, ze mu na to pozwala, bo rodzice by na nia
za to krzyczeli
- gdy synek rozlal w koncu ta zupe w pokoju powiedziala do niego k. mac, ty
p... gowniarzu

to byla jedna godzina w jej 4 miesiecznej opiece nad moim dzieckiem.
powiem szczerze, ze w mojej 2,5 letniej karierze matczynej to najwiekszy
horror, jaki przezylam.

Popelnilam szereg bledow:
- zaufalam refencjom, trzeba bylo na dzien dobry przeslugac co najmniej 5
kandydatek, zeby miec porownanie
- nie inwigilowalam od poczatku, trzeba bylo to zrobic
- zaufalam jej slodziutkiemu glosikowi i mydleniem oczu, jaka to z niej
katoliczka pobozna (Boze, a mnie sie wydawala nawet flegmatyczna)
- nie wywalilam jej po pierwszej lub drugiej wpadce. Liczylam, ze sie dogramy.

To jest naprawde moja porazka i placze, ze narazilam mojego synka na takie
klopoty przez naiwnosc.

Szukam opiekunki w trybie pilnym w Warszawie. Gdyby ktos chcil oddac swoja -
bardzo prosze! Pozdrawiam i strzezcie sie Mamy.




    • alpepe Re: och te opiekunki... 04.04.07, 18:10
      dobre dobre, a były dyskusje, że należy opiekunkom ufać...
    • de_la_hoya Re: och te opiekunki... 04.04.07, 20:27
      Podaj dzielnicę w jakiej mieszkasz, dni i godziny pracy i mniej więcej ile
      płacisz a może będę mogła Ci kogoś polecić... Mozesz mi to napisać na mail:
      de_la_hoya@gazeta.pl
    • agular Re: och te opiekunki... 04.04.07, 20:55
      Koleżanka moja miała podobną sytuację i też jedynie nagranie opiekunki w
      trakcie opieki nad dzieckiem pozwoliło jej dostrzec co działo się pod jej
      nieobecność...
    • a.g.n.e.s1 [...] 04.04.07, 21:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • llora Re: och te opiekunki... 04.04.07, 22:19
      Sama jestem opiekunką i nie wyobrazam sobie takiego zachowania wobec dziecka.

      Poniewaz jednak wiem,ze takie(a newet gorsze)opiekunki sie zdarzają,moge Ci
      doradzic pare rzeczy.

      1.dziewczyna po zawodówce...hmmm...zle mi sie kojarzy,ja bym takiej do swojego
      dziecka nie zatrudniła,z róznych powodów(nie wiadomo jaki ma krag
      znajomych,bałabym sie,ze to jakas patologia,z drugiej strony brak
      ambicji,niechec do nauki a pewnie i czytania,najwyrazniej niezbyt wysoki poziom
      intelektualny-nie chciałabym,zeby to wpłyneło na moje dziecko.Nie jestem zadna
      intelektualistka ale takiej opiekunki bym po prostu nie chciała)

      2.przeważnie właśnie ludzie o słodkim głosiku,deklarujacy pobożnosc są
      fałszywi,raczej nie należy im ufac.Nie wszystko złoto,co sie swieci.
      Ja np.sprawiam wrazenie raczej srednio sympatycznej i jestem ateistką,pewnie
      bys mnie nie przyjeła a mysle,ze dobrze zajmuje sie dziecmi,tak przynajmniej
      one same twierdząsmile

      3.sprawdzac,sprawdzac i jeszcze raz sprawdzac!Wracac wczesniej z pracy,kamera
      to gruba przesada ale dyktafon jak najbardziej na poczatku pracy,wysyłac
      kolezanki na plac zabaw,na którym przebywac ma niania a przede wszystkim
      obserwowac reakcje dziecka na opiekunke(Twoje ma 2,5 roku wiec pewnie
      odpowiadało jakos na pytania czy ja lubi,czy jest fajna,czy sie razem
      bawią,pewnie nie było zadowolone gdy przychodziła-trzeba na to zwracac uwage)

      4.nie zawsze opiekunka,która pracowała u znajomej spodoba sie Tobie.
      Ja pracowałam w zeszłym roku w penej rodzinie,współpraca układała sie
      swietnie,lubiłam matke dziecka i ona też darzyła mnie sympatia,o czym czesto
      mowiła.Teraz pracuje u jej koleżanki i kompletnie nie moge sie z nia
      dogadac,nie przepadam za nia-z wzajemnoscią,gdyby nie to,ze dziecko mnie bardzo
      lubi,pewnie by sie mnie pozbyła-przeszkadza jej,ze jestem szczera do bólu.

      5.na pewne rzeczy trzeba przymykac oko-nigdy nie znajdziesz idealu-
      spóznienie,odkrecony gaz,zgubione zabawki,czy zostawienie klucza w drzwiach(to
      moj wyczyn:/)moze sie zdarzyc.
      Ale za kłamstwo,kradziez,przeklenstwa,znecanie sie nad dzieckim zwolniłabym od
      razu.

      Pozdrawiam,swojej kandydatury nie zaproponuje bo zapracowana jestemwink


      • bri Re: och te opiekunki... 04.04.07, 23:47
        Odkręcony gaz może się zdarzyć??? Całe życie mi się nie zdarzyło.
        • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 01:16

          Mnie też nie,mimo,ze raczej roztrzepana jestem.
          Ale jestesmy ludzmi,nie maszynami.
          Napisałam tylko,ze idealu nie da sie znalezc.


      • aurinko Re: och te opiekunki... 05.04.07, 00:54
        llora napisała:

        > 1.dziewczyna po zawodówce...hmmm...zle mi sie kojarzy,ja bym takiej do
        swojego
        > dziecka nie zatrudniła,z róznych powodów(nie wiadomo jaki ma krag
        > znajomych,bałabym sie,ze to jakas patologia,z drugiej strony brak
        > ambicji,niechec do nauki a pewnie i czytania,najwyrazniej niezbyt wysoki
        poziom
        >
        > intelektualny-nie chciałabym,zeby to wpłyneło na moje dziecko.Nie jestem
        zadna
        > intelektualistka ale takiej opiekunki bym po prostu nie chciała)

        Bzdura.
        Przez ponad 5 lat miałam do syna w sumie 4 opiekunki. Tylko jedna z nich była
        po pedagogice specjalnej i okazało się, że to ona przyprowadzała do mojego domu
        swojego chłopaka i karmiła go obiadem, który wcześniej ja przygotowywałam dla
        nas (wiedziała doskonale, że zero gości w domu i własne wyżywienie poza kawą i
        herbatą). Ponadto ukradła kilka drobnych kosmetyków i nowych ciuszków dla
        dziecka. Natomiast pozostałe opiekunki były po zawodówce i jedna po
        podstawówce. Byłam z nich bardzo zadowolona, potrafiły bawić się z dzieckiem,
        były uczciwe, pracowite (poza swoimi obowiązkami potrafiły same od siebie coś
        uprasować, pozmywać, odkurzyć bo się nudziły jak mały spał, a przecież mogły
        np. oglądać TV w tym czasie). Szkoda, że jedna z nich poważnie zachorowała a
        dwie wcześn8ie wyszły za mąż i zmieniły zawodowe plany.

        > 5.na pewne rzeczy trzeba przymykac oko-nigdy nie znajdziesz idealu-
        > spóznienie,odkrecony gaz,zgubione zabawki,czy zostawienie klucza w drzwiach
        (to
        > moj wyczyn:/)moze sie zdarzyc.
        > Ale za kłamstwo,kradziez,przeklenstwa,znecanie sie nad dzieckim zwolniłabym
        od
        > razu.

        Żaden z tych wyczynów nie powinien się zdarzyć. Gdyby w mieszkaniu nastąpił
        wybuch albo złodziej skorzystałby z okazji i "pożyczył" sobie klucz, to też byś
        twierdziła, że takie "wyczyny" mogą się zdarzyć???? Nawet takie "drobiazgi"
        świadczą o nieodpowiedzialności opiekunki.
        • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 01:13
          > Bzdura

          Twoim zdaniem.Ja słyszałam cos przeciwnego,również od jednej z matek, u której
          pracowałam.
          Nie chciałabym opiekunki po zawodówce lub podstawówce(to juz zupełny koszmar
          rzadko chyba spotykany w dzisiejszych czasach),wiecej-nie chce miec z takiemi
          osobami w ogóle nic wspólnego.Tzn.nie mam nic przeciwko-niech sobie zyja,jak im
          wygodnie ale moimi znajomymi czy opiekunkami moich dzieci nie zostaną.

          > twierdziła, że takie "wyczyny" mogą się zdarzyć???? Nawet takie "drobiazgi"
          > świadczą o nieodpowiedzialności opiekunki.

          Takie wyczyny swiadcza o tym,ze opiekunka,jak każdy jest człowiekiem a człowiek
          idealny nie jest i popełnia błedy.
          Jak napisałam zdarzyło mi sie zostawić w drzwiach klucz i wyobraz sobie-nadal
          pracuje w tej rodzinie.Co innego gdyby cos takiego zdarzało sie ciagle...

          Wniosek:Nie dogadałybysmy sie w relacji matka-opiekunka






          • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 01:23
            I jeszcze cos.
            Jestem pewna,ze Ty rownież nie zwolniłabys dobrej(dla dziecka),lojalnej i
            uczciwej opiekunki za zostawienie klucza w drzwiach.
            Tak tylko sie czepiasz,nie wiem za bardzo dlaczego ale coz...rózni sa ludzie
            • bri Re: och te opiekunki... 05.04.07, 08:56
              Zostawienie klucza w drzwiach to błąd z gatunku naprawialnych. Zostawić
              odkręcony gaz - niekoniecznie.
              • agnieszka_gk Re: och te opiekunki... 05.04.07, 09:35
                bri, a jeśli tobie zdarzyłoby się zostawić odkręcony gaz, to co ? Popełniłabyś
                z tego powodu "sepuku" ?
                Też uważam, że jest to poważne niedopatrzenie, ale wypadki i przypadki zdarzają
                się każdemu, z tym, że rodzice z reguły sa zdecydowanie bardziej wymagający
                wobec innych niż wobec siebie samych.
                I jeszcze a propos poprzednich uwag; dla mnie wykształcenie zawodowe czy
                podstawowe, zwłaszcza w przypadku młodej dziewczyny, byłoby też raczej
                dyskwalifikujące do całodziennej opieki nad dzieckiem; piszę "raczej", bo
                oczywiście nie poziom wykształcenia przesądza o kulturze osobistej człowieka
                (wśród "elity intelektualnej" jest przecież też mnóstwo buraków i flustratów),
                ale... gdy ja szukałam opiekunki spotkałam się z dwoma dziewczynami po
                zawodówce; jedna przyszła wyfiołkowana, obwieszona biżuterią z tipsami na 3 cm,
                druga była potwornie zastraszona i zdeterminowana, żeby podjąć pracę nawet za
                bardzo małe pieniądze; żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania, bo
                wiedziałam, że nie są one w stanie wnieść do rozwoju mojego dziecka nic
                wartościowego.
                • bri Re: och te opiekunki... 05.04.07, 10:23
                  Gdyby mi się zdarzyło zostawic odkręcony gaz przez co można wysadzić w
                  powietrze całą kamienicę ew. otruć kogoś to poważnie bym się nad sobą
                  zastanowiła. I na wszelkich wypadek chyba przestała zbliżać do kuchenki.

                  A opiekunkę, która tak zrobiła zwolniłabym natychmiast.
                  • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 12:38

                    A Twojego faceta/meza wyrzuciłabys za to z domu?
                    • bri Re: och te opiekunki... 05.04.07, 15:24
                      Kazałbym mu kupić płytę elektryczną.
                • dorota.alex Re: och te opiekunki... 05.04.07, 13:05
                  Wyfiokowanej opiekunki z tipsami tez bym do pracy nie przyjela. Ale co do wyksztalcenia, to uwazam, ze
                  dziecko w wieku przed-przedszkolnym ma sie przede wszystkim dobrze i bezpiecznie bawic w
                  towarzystwie opiekunki. Oczywiscie ta nie moze byc analfabetka - ale nawet po podstawowace mozna
                  bajke dziecko przeczytac. A co do wartosciowego wkladu w rozwoj TWOJEGO dziecka, to jednak glownie
                  TWOJ obowiazek.
                  Moze dosyc lagodnie ocenialam swoje opiekunki, bo to ja z natury jestem roztrzepana, zapominalska i
                  balaganiara i zawsze mialam poczucie, ze opiekunka wnosi w nasze domowe zycie pewna stabilizacje...
                  I zgubienie kluczy przez opiekunke na spacerze tez jakos przelknelam...
                  • agnieszka_gk Re: och te opiekunki... 05.04.07, 13:29
                    dorota.alex napisała:

                    > uwazam, ze dziecko w wieku przed-przedszkolnym ma sie przede wszystkim dobrze
                    i bezpiecznie bawic w towarzystwie opiekunki.

                    Zupełnie się z tym nie zgadzam. To co zostanie wpakowane do głowy mojego
                    dziecka przez 9 godzin każdego dnia przez opiekunkę ma bardzo duże znaczenie
                    jak będzie ono postrzegało świat. Opiekunka może zaszczepić dziecku wiele
                    ograniczeń ("chłopcy nie bawią się lalkami", "dziewczynki nie mogą się tak
                    niegrzecznie zachowywać"), zwracać się w sposób dla mnie nieaceptowalny a jakże
                    niestety powszechnie stoswany ("chodź tu zaraz, bo jak nie, to cię tu
                    zostawię"), obniżać poczucie wartości u dziecka ("Jaś tak pieknie się bawi, a
                    Ty nie umiesz") itp. itd. Niestety, wiele opiekunek zajmuje się dziećmi tak jak
                    umie, instynktowanie, tak jak były wychowywane lub wychowały swoje dzieci, bez
                    refleksji nad potrzebami rowojowymi małych dzieci ("przecież ono jeszcze nic
                    nie rozumie"), ich wrażliwością i emocjami. Małe dziecko, zwłaszcza takie do 3
                    lat, jest jak gąbka - chłonie wszystko. Takie małe dziecko przechodzi tez
                    pierwsze fazy buntu, kształtowania własnej tożsamości - ktoś kto jest przy nim,
                    musi je wspierać i umiejętnie radzić sobie z atakami histerii, wybuchami
                    emocjonalnymi, a nie tylko strofować ("nie płacz, przecież nic się nie stało"
                    czy "uspokój się wreszcie").
                    Rola rodzica jest oczywiście ogromna, ale rolą rodzica jest również to aby
                    zadbać, by osoba opiekująca się dzieckiem większą część dnia nie wprowadzała do
                    jego życia zbyt dużego dysonansu wartości.
                    • dorota.alex Re: och te opiekunki... 05.04.07, 13:51
                      no tak, ale to wszystko o czym napisalas miesci sie wlasnie w pojeciu "dobra i bezpieczna zabawa", i
                      nie wydaje mi sie zeby wyksztalcenie mialo akurat wplyw na odzywki, ktore cytujesz. Najwazniejsze,
                      zeby opiekunka podchodzila do dziecka z miloscia. Chociaz takie teksty slyszalam tez od swoich
                      tesciow, ktorzy bardzo kochaja moje dzieciaki i na pewna chca dla nich jak najlepiej.
                      A instynktownie dziecmi zajmuja sie nie tylko opiekunki, a i wiekszosc rodzicow. Ja koncze wlasnie
                      psychologie kliniczna (mam juz absolutorium) i musze powiedziec, ze studia przez dlugi czas
                      paralizowaly mnie jako matke. Wciaz mialam przed oczami krzywde, jaka moge zrobic swoim dzieciom
                      wlasnym postepowaniem, albo nieodpowiednia reakcja. teraz po woli ucze sie, ze dzieci musza
                      przebywac w roznym srodowisku i miedzy roznymi ludzmi. Moj starszy synek ma juz 5 lat i czesto
                      odbywamy powazne rozmowy kiedy tlumacze mu czemu inni roznie reaguja i czemu on czuje rozne
                      emocje. No i musi se nauczyc, ze inaczej zachowuje sie tata, inaczej dziadek, babcia, mama, pani w
                      przedszkolu itd. A i dzieci same z siebie bardzo szybko ucza sie, za przy oznych osobach moga sobie
                      na rozne wybryki pozwolic, wiec wg mnie nie ma co przesadzac z tym, ze opiekunce tak latwo w
                      dziecku zaszczepic rozne kompleksy. Co innego mama - osoba najwazniejsza i wyrocznia na jeszcze
                      wiele, wiele lat...
                      a to czy opiekunka po skonczonej pedagogice, ew. psychologii z wiedza teoretyczna i praktyczna o
                      psychologii rozwoju rzeczywiscie chce sie zajmowac dziecmi, czy robi to z koniecznosci i braku innej
                      pracy i jest z tego powodu gleboko sfrustrowana... to juz inna sprawa.
            • magdaaa73 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 10:46
              Ja nie zatrudniłabym opiekunki, która ocenia ludzi po wykształceniu.Dla mnie
              każdy jest człowiekiem,różnie się życie układa,nie każdy ma możliwośći,ale
              każdy ma serce.Bardzo często osobom z wyższym wykształceniem wydaje się ,że są
              lepsi.Uważam,że badziej życzliwe,szczere są właśnie opiekunki ze średnim lub
              zawodowym wykształceniem.Poza tym po co opiekunce studia skoro robi to samo co
              dziewczyna po zawodówce?
              • isa1001 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 11:44
                Zgadzam się. Żyję już na świecie 37 lat i spotkałam kilka "kanalii" z wyższym
                wykształceniem i wiele osób z podstawowym i zawodowym, które były uczciwe i
                szczere. Moja matka ma wykszałcenie tylko podstawowe i jest wspaniałym
                człowiekiem. Nie miała szans na więcej, bo wychowała się w potwornej biedzie.
                Od 8 roku życia pracowała u obcych ludzi. Ojciec był wychowywany przez dziadków
                i skończył zawodówkę. Też był (niestety - był) cudownym człowiekim. Charakteru,
                uczciwoście nie można kupić - w przeciwieństwie do dyplomu.
                • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 12:43

                  Co innego dawniej,co innego teraz.

                  • isa1001 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 14:01
                    I uważasz, że dzisiaj nie ma już ubóstwa w naszym kraju, wielodzietnych rodzin
                    i sierot? Nadal wielu ludzi nie może zdobyć wyższego wykształcenia z powodów
                    niezależnych od siebie.
                    • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 14:28
                      > I uważasz, że dzisiaj nie ma już ubóstwa w naszym kraju

                      Jest,jednak znam wiele osób ubogich,kore jednak na te studia sie wybrały-sa
                      stypendia socjalne,zywieniowe-czesto okazuje sie,ze nawet za platne studia nie
                      trzeba wtedy placic.Kiedys wygladało to inaczej...

                      Rodzice,nawet ubodzy,ktorzy wiedza jak bardzo w dzisiejszych czasach wazne jest
                      wyksztalcenie,beda zachecac dziecko do dalszej nauki(niekoniecznie na
                      studiach,sa rozne szkoły policealne,kursy itp.),jezeli tego nie robia a i
                      "dziecku"nie chce sie robic nic w celu wzrostu swoich kwalifikacji to MSZ nie
                      jest to dobra osoba do zajmowania sie dzieckiem,jeszcze wszczepi w nie
                      (szczegolnie starsze) niechec do nauki.

                      Natomiast jezeli chodzi o rodziny wielodzietne(rozumiem,ze chodzi ci takze o
                      ubogie,czest patologiczne)to chyba nie wymaga to komentarza.Przed ciaza mozna
                      sie zabezpieczac,szczegolnie kiedy nie ma pieniedzy nawet na jedno dziecko a co
                      powidziec na gromadke.Dzieci takich rodzicow pewnie powiela ten schemat,zyjac w
                      biedzie i ciemnocie i ja na to nic nie poradze,nie mam na to wplywu.Wiem
                      jedynie,ze nie chciałabym opiekunki z takiego srodowiska do mojego dziecka.

                      Sorry za literówki ale spieszyłam sie,bo zaraz wychodze.









              • llora Re: och te opiekunki... 05.04.07, 12:31
                Ale ja juz nawet nie mysle o samej opiekunce(wiadomo,ze moze tez byc
                wartosciowa,choc nie chciałabym eksperymentowac na własnym dziecku,zeby to
                sprawdzic...),raczej o kregach w jakich sie obraca.
                Wieksze prawdopodobienstwo,że złodziej dresiarz,czy członek mafii to chłopak
                dziewczyny z zawodówki,nie zas studentki a z dwojga złego wolałabym zeby
                opiekunka spraszała do domu normalnego chłopaka a nie łysego drecha ze złotymi
                łancuchami,ktorego strach sie bac...

                >Bardzo często osobom z wyższym wykształceniem wydaje się ,że są
                >lepsi.

                Nie powiedziałabym,ze sa lepsi ale na pewno znajduja sie wyzej w drabinie
                społecznej od osób po podstawówce,RACZEJ maja szersze choryzonty i wiekszą
                inteligencje i porzadną rodzine.Zyczliwosc i szczerosc(cechy ,które wymieniłas)
                akurat zupełnie nie zaleza od poz.wyksztalcenia.

                > Ja nie zatrudniłabym opiekunki, która ocenia ludzi po wykształceniu

                Swietnie,to teraz kiedy jakas
                matka bedzie pytała jak przeprowadzac "casting"na nianie musisz koniecznie
                doradzic,zeby zapytała o stosunek niani do ludzi bez wyksztalcenia.Bez tego
                kryterium rozmowa bedzie niewiele warta.


                >Pozatym po co opiekunce studia skoro robi to samo co
                > dziewczyna po zawodówce?

                Teraz robia to samo,pozniej(po studiach)ich drogi sie rozejda.
                Poza tym ja lubie dzieci i mało mnie interesuje,czy to samo lubi(czy musi?)
                dziewczyna z zawodówki.

              • mika1024 Re: och te opiekunki... 19.04.07, 13:40
                Opiekunka nie musi miec skonczonych studiow ale dla mnie wazne jest by potrafila
                sie poprawnie wyslawiac. Nie chce aby moj syn mowil "przyszlem, poszlem".
                Niestety wiekszosc osob po zawodowce ma bardzo ubogie slownictwo dlatego nigdy
                nie zatrudnilabym takiej niani do mojego dziecka.
                Kiedy szukalam opiekunki do synka mialam rozmowe z bardzo mila pania, ktora
                najprawdopodobnie dobrze zajalaby sie dzieckiem ale niestety jej slownictwo bylo
                bardzo ubogie dlatego nie ztrudnilam jej. W taki sam prosty sposob wypowiadaja
                sie panie ze sklepu miesnego na moim osiedlu, zupelnie inny swiat.
                Mialam wielkie szczescie i udalo mi sie znalesc nianie z prawdziwego zdarzenia,
                ktora wyslawia sie w podobny sposob jak my i wcale nie ma skonczonych wyzszych
                studiow (skonczyla liceum dla opiekunek)i jest po prostu cudowna.
    • gosiakd1 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 12:12
      Witam

      Ja także wynajmuję opiekunkę dla mojej córy.
      Drogie Panie! Uważam, ze decydując się na nianię czy to z ogłoszenia czy z
      polecenia tak czy siak - osoby nie znamy. Nie pozostaje nam nic innego jak
      obdarzyć taką osobę kedytem zaufania, mieć nadzieję, że będzie dobrze i
      najważniejsze: obserwować, obserwowac i jeszcze raz wnikliwie obserwować! Np.
      jak dziecko reaguje, kiedy niania wchodzi do domu? czy po pewnym czasie pracy
      do niej lgnie? czy się uśmiecha? Czy na pytanie niani czy jutro przyjść
      mówi "tak" czy "nie" (i ile już mówi). Patrząc na reakcje dziecka można wiele
      się dowiedzieć.
      • agnieszka_gk Re: och te opiekunki... 05.04.07, 13:10
        Ja jeszcze doradzałabym, aby nie wybierać opiekunki w ostatniej chwili, tylko
        trochę z nią pobyć, poobserwować, porozmawiać z nią "o życiu", dać się poznać i
        pozwolić się jej otworzyć. Opiekunkę, która spędza z naszym dzieckiem 8-10
        godz. dziennie po prostu trzeba polubić i mieć przekonanie, że jest to osoba,
        która nadaje na podobnych falach jak wy rodzice - inaczej to się sprawdzi, bo
        dziecko będzie miało duży dysonans między sposobem spędzania czasu i
        poznawaianie świata w waszym i opiekunki towarzystwie.
        Ja zatrudniłam opiekunkę na 3 mce na pół etatu przed moim powrotem do pracy
        (wracałam do pracy, gdy córka miała 20 mcy); oczywiście ten czas nie musi być
        aż tak długi, zwłaszcza przy mniejszym dziecku, ale znam sytuacje, gdzie
        opiekunki zajmowały się zaledwie dzień lub dwa przed powrotem matek do pracy.
        Gdy moja córka spała, ja sobie urządzałam pogawędki z opiekunką i tak
        przegadałyśmy co najmniej 10 godzin; nie sposób przez tak długi czas odgrywać
        kogos innego niz się jest na prawdę.
        • tymiankowo Re: och te opiekunki... 05.04.07, 14:44
          kwestia wyksztalcenia byla dla mnie drugorzedna przy zatrudnianiu opiekunki,
          ale teraz na pewno zwroce na to uwage.
          A druga sprawa to, ze pozno mi dokapalo, ze moj synek jej po prostu nie
          lubi....
    • grubaska20 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 14:00
      ajajaj.. no licho..uncertain ja też czasem schizuję, żeby podsłuchać naszą panią na
      niani elektronicznej, mamy zasięg jakies 2kilometry, więc wystarczy, że
      wyszłabym z domu za róg.. tylko ja zastrzeżeń nie mam żadnych, więc..
    • gosiap_01 Re: och te opiekunki... 05.04.07, 14:24
      A ja mam pytanie techniczne. W jaki sposób nagrałaś tą godzinę? Zrobiłaś to
      sama, czy kogoś wynajęłaś do zainstalowania sprzętu? Chciałam też podejrzeć
      nianię ale pan który miał zainstalować sprzęt nawalił i teraz szukam jakiegoś
      dobrego kontaktu do "nagraniowca". Jak ktoś ma taki to bardzo poproszę.
      • tymiankowo kwestie techniczne inwigilacji 06.04.07, 08:22
        Gosiu, a po co Ci nagraniowiec? Wystarczy odtwarzacz mp3 z funkcja nagrywania
        (jaki ja mam) lub dyktafon cyfrowy. Nagrywaja kilkadziesiat godzin ciurkiem.
        Wydaje mi sie, ze kamera to rzecz drugorzedna, poniewaz ja slyszac co sie
        dzieje, w zasadzie cieszylam sie, ze nie musze tego ogladac, bo wtedy zapewne
        szlag trafilby mnie calkowity.
        Pozdrawiam
        • gosiap_01 Re: kwestie techniczne inwigilacji 10.04.07, 10:14
          A to nie najgorszy pomysł z mp3, chyba spróbuję. Dzięki smile
    • zolza78 Re: och te opiekunki... 06.04.07, 09:36
      już ja bym suce zatrąbiła do ucha...
    • steffan Re: och te opiekunki... 06.04.07, 14:49
      oj wiem, z opiekunkami jest ciężko. ja tez miałam młodą (21) lat dziewczynę ze
      wsi poleconą przez znajomą. przez pół roku było super. dopóki nie poznała
      chłopaka, który był właścicielem sklepu z uzywanymi telefonami komórkowymi.
      niby nic, ale gdy dudniącym muzyką bmw podjechał pod nasze okna... zdębiałam.
      dziewczyna bardzo się zmieniła, zaczeła się stroić - szpilki (była zima, śnieg,
      mróz, a ona na spacer do parku w szpilkach), wielkie kolczyki, makijaz. z jej
      opowiesci odniosłam wrazenie, że ten sklep z komórkami to chyba jakiś przekręt.
      zaczęła olewać pracę, bo chłopak zarabiał wielkie pieniądze, przy których jej
      pensja niani wystarczała na jeden wyjazd na narty. tak tak! "bylismy w takim to
      a takim hotelu w zakopanem", "jedziemy do wiednia na weekend". odkryłam, że z
      moim dzieckiem wędruje po mieście, zeby się z nim spotkać. bałam się, ze facet
      przychodzi do domu. wreszcie zostawiła nas na lodzie i odeszła w ciagu paru
      dni. odetchnęłam z ulgą. teraz mam 50-letnia panią. smile) jest spokojniej.smile)
      postaraj się wziąć urlop i spędzić tydzień z opiekunką. rozmawiaj z nią o
      wszytskim, a szczególnie o jej rodzinie i znajomych.
      • tymiankowo Re: och te opiekunki... 11.04.07, 09:44
        Steffan, to chyba o naszej opiekunce. W czerwcu wychodzi za maz, za faceta
        starszego od siebie na moje oko ok. 10 lat. Biorac pod uwage, ze nasza znajoma
        tak zawziecie ja chwalila, sadze, ze niania musiala sie dramatycznie zmienic w
        ciagu ostatniego pol roku. Taka 21. latka to osoba jeszcze nie w pelni
        uksztalowana.
        Tez przychodzila wystrojona, z pepkiem na wierzchu na szpilkach i w kolczykach
        do pasa.
        W czwartek mam spotkanie z dwoma opiekunkami - trzymajcie kciuki.
        Pozdrawiam serdecznie
        • bietka22 Re: och te opiekunki... 11.04.07, 18:44
          o jesu!!
          Ja w życiu nie zatrudniłabym opiekunki do swojego dziecka, zresztą dyskusja nad
          tym jakie powinny byc opiekunki, co robic, być mądre wykształcone itp. jest bez
          sensu, do opiekunka też CZŁOWIEK czy po studiach czy po podstawówce, czy 20-
          letnia czy 50-letnia, może popełniać błędy jak my wszyscy. Po prosu nie ma
          ideałów. Ja kocham swoje dziecko nad życie, ale też mam czasami dosyć, czasami
          mi się nie chce z nim bawić, czasami jestem zła i tracę cierpliwość, żadna ze
          mnie matka idealna tylko zupełnie normalna z dozą zdrowego egoizmusmileI mając tą
          wiedzę o sobie nigdy nie zatrudniłabym obcej osoby do mojego dziecka, pomijam
          że nie zcierpiałabym obcej osoby w moim domu, skręcałoby mnie co ona sama tam
          robi z moim dzieckiem, ze zaglada do moich szaf, półek, lodówki. Dlatego moja
          córcia chodzi do żłobka (dla niektórych sprawa dyskusyjna, ale to temat na
          inny wątek)
          • mala242 Re: och te opiekunki... 18.04.07, 15:59
            moja Jolusia ma 21 miesiecy i 2ga opiekunke.Pierwsza to byl istny koszmar.Jeden
            z jej popisowych numerow to odgrzewanie zupki dla malej na blacie kuchennym(tzn
            rano wyciagala z lodowki,stawiala na blat i uwazala,ze taka zupe moze podac
            dziecku),drugigdy przyprowadzila mi mala bez obiadu do pracy,a wiedziala,ze do
            domu wrocimy pozno,dziecko przez caly dzien nie mialo zmienionej przez nianie
            pieluchy. W ramach spacerow lazila do swojej tesciowej,gdzie siedziala po
            koilka godzin
            A teraz mamy cudowna,kochana nianiusie.Mala za nia przepada,a ja nie wyobrazam
            sobie innej osoby opiekujacej sie moim skarbem.Nasza Pani Marysia to
            najcudowniejsza niania pod sloncem,kazdemu takiej zycze.
            • topcia27 Re: och te opiekunki... 19.04.07, 07:05
              Korzystając z wątku chciałabym was podpytać: jak uważacie czy lepsza opiekunka
              w średnim wieku, która odchowała już swoje dzieci, czy też młoda dziewczyna,
              bezdzietna? Jakie są wasze doświadczenia, kto się u was lepiej sprawdził? Pytam
              bo mam już drugą studentkę, bezdzietną i mam poważne zastrzeżenia i zastanawiam
              sie czy by nie zatrudnić pani w wieku ok 50lat (2 dorosłych synów)???
              • zaba133 Re: och te opiekunki... 19.04.07, 08:58
                chyba nie ma reguły, sama nie zatrudniam opiekunki, małą zajmuje sie babcia,
                ale moja siostra zatrudnia studentkę, jest z niej bardzo zadowolona, dziewczyna
                jest zaradna, umie bawic się z dzieckiem, itd.
                mam tez przykład mamy mojej kolezanki ( lat ok 55), już kilka lat zajmuje sie
                dzieckiem, rodzice tego dziecka są zachwyceni, jest ciepłą, mądrą osobą....
                • margarettka Re: och te opiekunki... 19.04.07, 10:08
                  Ja zdecydowanie stawiam na panie ok 50tki. Miałam do czynienia z 3ma i
                  wszystkie były bez większych zastrzeżeń. Teraz mój synek ma panią po 50tce i
                  jest super. Młody ma ponad 3 lata, nianię uwielbia, a pani sama ma swoje
                  dorosłe dzieci, wnuki, jest bardzo spokojna, ciepła, uwielbia wycieczki, więc
                  organizują sobie dzień bardzo atrakcyjnie.

                  Nie twierdzę, że żadna młoda opiekunka nie może być dobra, po prostu ja mam
                  więcej zaufania do takich właśnie pań, które mają sporo doświadczenia, często
                  więcej cierpliwości do dzieci niż młode dziewczyny. Jest większe ryzyko, że
                  młoda dziewczyna nie do końca wie, czym jest opieka nad dzieckiem przez 9h
                  dziennie albo, że przesiedzi czas przy kompie, a dziecko się pobawi samo smile

                  Jednym słowem ja wolę opcję niani - babci, oczywiście aktywnej, pomysłowej i
                  chętnej do zabawy.
                  • mika1024 Re: och te opiekunki... 19.04.07, 13:55
                    Popieram w 100%. Na poczatku tez sie zastanawialam nad mloda niania, ale moja
                    pani (po 50stce)porzebila wszystkie kandydatki. Jest cudowna. Referencje miala
                    wysmienite i wszystko sie potwierdzilo.
                    Poza tym widze jak wspaniale odnosi sie do niej jej 25-letni syn, jaki ma do
                    niej szacunek, to jak wychowala wlasne dzieci wiele dobrego o niej swiadczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja