lcu
06.04.07, 13:21
Witam!
Pokrótce opiszę dziwną chorobę mojej małej 1-rocznej Ali.
W poniedziałek pod wieczór nagle gorączka 38,8st.
I już w nocy dochodziła do 39,6. Tak temp.utrzymywała się cały czas. Nagły
chwilowy spadek nastąpił w czwartek rano - przez 4 godziny temp. 36,4 a potem
znowu 39st. Z objawów:
- gardło czyste, ok
- uszy ok
- nie miała i nie ma ani kataru ani kaszlu
- zrobiłam badanie ogólne moczu i tam wyszły podniesione leukocyty. Jednak w
następnym dniu powtórzyłam badanie i było już dobre.
- morfologia krwi też ok
Byłam już u 4 lekarzy i tak naprawdę to żaden z nich nie postawił 100%
diagnozy co było przyczyną tak wysokiej gorączki.
Ze względu na te podniesione leukocyty jeden z lekarzy postawił na to, że to
zakażenie układu moczowego, ale też nie ma pewności, bo wyniki posiewu moczu
będą dopiero we wtorek po świętach. Przepisał nam zastrzyki z biofuroksym-u po
jednym rano i wieczorem.
Pozostali lekarze twierdzili, że to jakiś zwykły wirus.
Ale prawie 40st. gorączki przez kilka dni to ja nie wiem czy to był taki
"zwykły wirus".....
Malutka wzięła dotąd 4 zastrzyki. Gorączki nie ma od godzin porannych dzisiaj
/stopniowo spadała/.
I mam OGROMNY dylemat: kłuć dziecko dalej - bo w/g zalecenia lekarza ma brać
zastrzyki do niedzieli włącznie, czy już przejść na Zinat, bo to nam przepisał
po skończeniu zastrzyków.
Ja już kompletnie "zgłupiałam" co robić............
Dziecko już wpada w panikę jak jej tylko spodnie ruszam na pupie.
Mąż ma pretensje, że dziecko zestresowałam niepotrzebnie.....
Tak, tylko tego nikt ie wie, co by było gdyby ie wzięła tych zastrzyków......
Uffff, mam dość!
Może to tak trzydniówka a ja panikowałam niepotrzebnie????
Proszę, doradźcie coś...........

((((
Pozdr. Ula