nie wiem jak reagować na to co robi moje dziecko

07.04.07, 21:29
czuje się taka bezradna, że wstyd mi nawet samej przed sobą.
moje dziecko skończyło 13 miesięcy a ja zaczynam rozumieć ze nie umiem się
nim zajmować, że jednak nie rozumiem go tak dobrze jak powinnam.
... bo przecież wiedziałabym co robić gdyby było inaczej.
Zacznijmy od tego że wyprowadza mnie z równowagi dokąłdnie wszystkim:
ni epozwala się ubrać, przeważnie przy tym płacze - ucieka mi, mówi "nia" i
już go ie ma
wszystko go interesuje - nawet nie moge go czasami nakarmić bo coś go
rozproszy i już po jedzeniu
namiętnie wyrywa mi włosy garściami i z cebulkami - i mówię mu nnie wolno,
ale on nic sobie z tego nie robi
... i tak gonię za nim cały dzień
wszystko chce do stać a jak nie dostaje to ryczy w niebogłosy...
Potrafi boczyc się na mnie, a do spotkanych na ulicy ludzi uśiechac się.
Dziaj przy święceniu - inne dzieci przytulone do mam, spokojne... a mój musi
być wszędzie - wszystko widzieć, połowę zawartości koszyka rozdał ludziom
(dobrze że oddawali)
Czasami myślę że jestem mu niepotrzebna.. pewnie isę mylę - MUSZĘ SIĘ MYLIĆ
Jak ja mam reagować na te jego bunty? bo chyba źle reaguję skoro się
utrzymują. Napiszcie co sądzicie
... no i jeszcze mnie bije
    • ik_ecc Re: nie wiem jak reagować na to co robi moje dzie 07.04.07, 22:33
      Brzmi na dziecko z silna potrzeba poznawania swiata i integrowania sie z
      ludzmi... i na dziecko ktore sie nudzi...

      W domu dostosowalabym otoczenie do niego jak najbardziej sie da, tak zeby
      rzeczy, ktorymi nie powinien sie bawic byly poza zasiegiem wzroku i lapek - po
      prosut staraj sie aby potencjalnych sytuacji konkfliktowych bylo jak najmniej.
      U nas kilka rzeczy powedrowalo wyzej, kilka zniknelo, pojawily sie zamki na
      niektorych szufladach i szafkach - ale nie na wszystkich, kilka jest z rzeczami
      dla dziecka ok. Kiedy chce rzecz "nielegalna", mam 3 opcje - pozwolic dotknac
      czy pobawic sie przy mnie, dac substytut, badz zabrac sprzed nosa. Opcje 3
      trzeba czasami zastosowac, ale wtedy mowie do dziecka "chcesz sie bardzo bawic
      tym nozem, chcesz sie bawic nozem, daj mama noz, chcesz sie bawic nozem" - u
      mojego (i nietylko mojego) dziecka w 90% przypadkow histeria moze nie tyle
      znika calkowicie, co jest duzo mniejsza. Dziala to tez na ubieranie sie "nie
      chcesz sie ubierac, nie chcesz sie ubierac, nie chcesz sie ubierac, nie, nie
      nie" - proste zdania, kilka razy powtorzone, powiedziane z pretensje w glosie z
      jaka dziecko by powiedzialo gdyby umialo sie wyslowic. Moje dziecko wtedy
      mowie "nie, nie" i przychodzi do mnie, a ja to powtarzam scigajac pizame i
      zakladajac sweter "lubisz swoja pizamke, tak, lubisz pizamke, nie chcesz
      zakladac sweterka, nie". itd. Ta technika nieraz mnie uratowala. A, moze przy
      ubieraniu dzicka masz za zimne rece? Mojej corce sie poprawilo jak sobie
      najpierw ogrzalam rece.

      Druga rzecz - nie mow mu co ma NIE robic, tylko co ma robic. Zamiast "nie
      dotykaj" mow mu "raczki do kieszeni, patrz oczkami", czy, kompromis, "dotknij
      jednym paluszkiem" (trzeba pomoc, ale z czasem zalapie). Zamiast "nie uciekaj",
      powiedz "usiadz tutaj". Zamiast "nie wlaz tam" powiedz "wejdz tutaj". itd. Daj
      mu wyrazne instrukcje co ma zrobic.

      Moje dziecko nigdy nie tolerowalo wozka, zawsze bylo z tych samodzielnych,
      wlasnie najgorzej ok 13-15 mies, kiedy cwiczylo chodzenie. No, ciezko bylo.
      Jako tako dzialao nosidlo - lepiej niz wozek, ale tez nienajlepiej. Ale bralam
      dziecia czesto w miejsca bezpieczne, niezanieczyszczone, bez ruchu drogowego -
      las, pola, itd. i dawalam robic co chcialo. Nie gonilam, nie besztalam, nie
      pomagalam wstac kiedy sie przewrocilo i staralam sie nie dostac ataku serca gdy
      sie np tarzalo w blocie. wink

      ZAWSZE dziecko bralam (i dalej biore) na rece gdy sie tego domaga. Wg mnie to
      bardzo silna potrzeba bycia blisko, "scentralizowania sie" mama. Wlasnie w tym
      wieu dzicko zaczyna sie od nas odrywac, ale nie jest na to gotowe i czesto usi
      do nas wracac. Teraz moje dziecie (2 lata) jest zbyt ciezkie na noszenie, ale
      gdy chce na rece, schodze do jej poziomu, kucam, sadzam ja sobie na kolanach,
      przytlam, kiwam sie troce - po minucie czy 2 mam juz usmiecheniete dziecko,
      ktore dalej samo maszeruje.

      Czytalam teorie ze bicie mamy czy rzucanie w nia przedmiotami, to wlasnie chec
      nawiazania bliskosci. Dziecko jest zle, wiec sie nie przytuli (latwiej jest
      mamom ktore karmia jeszcze piersia, bo nawet rozzloszczone dziecko przyjdzie
      sie pocieszyc piersia), ale chce byc blisko i nie wie co zrobic - bicie jest
      chwilowym kontaktem i jednoczesnie rozladowuje zlosc. Moze daj mu zamiast
      siebie poduszke do boksowania, boksuj ja razem z nim, a potem sie przytulajcie,
      bierz go wiecej na kolana, itd.

      Dla mojego dziecka zawsze bardzo wazni byli ludzie, wiec w szybkim tempie
      zmusilo mnie do odnowienia badz nawiazania roznych znajomosci. Najlepsi byli
      ludzie ktorzy przychodzili do nas.

      Staram sie nigdy nie gonic za corka - stad bralam ja w miejsca b ezpieczne,
      gdzie po prostu za nia nie bieglam. Kiedy gdzies chcialam isc, odchodzilam, ona
      z reguly ciagnela sie z tylu, ale szla. Teraz do glowy jej nie przychodzi mi
      uciec (a mezowi ucieka, bo ja goni).

      Zaangazuj go (o ile tego jeszcze nie robisz) do swoich prac domowych -
      gotowanie (moze cos sypac, mieszac), pranie, sprzatanie - to rozladowuje
      energie, daje mu cos do robienia i przy okazji jest interakcja z Toba,
      nasladowaniem tego co robia dorosli. U mojej kolezanki, ktora tez miala
      straszne problemy z synem, sama tylko ta zamiana zrobila ogromna roznice.

      Jesli tego nie robisz - podziel jego zabawki na kilka zestawow, tak zeby
      dostepnych bylo tylko kilka na raz (4-6). Wymieniaj te zestawy co tydzien - w
      ten sposob zabawki dluzej beda "swieze" i sa szanse ze sie nimi zajmie sam.

      Chodz z nim w miejsca gdzie moze dotykac i doswiadczac nowych rzeczy, ale
      obserwuj go czy nowych wrazen nie jest zbyt wiele. Ja w zimie bralam corke do
      sklepow - nie z zamiarem kupowania - ale zeby sobie mogla podotykac, poruszac
      pewne rzeczy. Teraz kiedy jest cieplej jestesmy bardzo duzo na dworze, rozne
      place zabaw, lasy, sciezki, itd. Potem chetniej sie bawi zabawkami a mi daje
      chwile spokoju.
      • oda100 Re: nie wiem jak reagować na to co robi moje dzie 08.04.07, 17:17
        a nie wyolbrzymiasz troche problemu? Naprawde twoj maly jest zawsze taki
        histeryczny i niegrzeczny? Szczerze mowiac dzieci dajace sie ubrac, siedzace
        godzine na mszy w kosciele i zadowolone z zabawy maskatka to wyjatki.
        Przewaznie kazda matka gania, do upadlego zabawia, mowi 1000 razy
        dziennie "nie"; to taki wiek, trzeba znalezc jakies rozwiazania, moja
        poprzedniczka duzo na ten temat napisala. Szkoda ze wszystko co robi twoje
        dziecko wyprowadza cie z rownowagi - to nie laleczka niestety, trzeba sie
        czasem niezle nameczyc, poglowkowac, podenerwowac i wyluzowac przede wszystkim.
        Sprobuj moze przeczekac ciezszy okres z odrobina poczucia humoru. Kiedy moj
        maly ucieka mi po calym domu z golym tylkiem, chce mi sie po prostu smiac,
        wczesniej czy pozniej dorwe go jakos, zabawie i zmienie ta pieluche.
      • miloiwo Re: nie wiem jak reagować na to co robi moje dzie 08.04.07, 20:47
        Dziękuję ci ik_ecc za to że napisałaś tyle ważnych zdań.
        Mam ostatnio dość ciężkie dni, może to depresja i przesstałam klarownie widzieć
        potrzeby mojego dziecka, chyba razem z mlekiem zamówię w aptece coś na
        poprawienie nastroju.
        Dzięuję Wam za lekki wstrząs.
        Dziś już było między nami o wiele lepiej...
        chyba po prostu powinnam patrzeć w danej chwili na potrzeby dziecka a nie na to
        jak ja sama się w danej chwili czuję z powodu jego zachowania.
        do wielu rzeczy się stosuję - o których pisałaś.
        A wiesz co - musiałam przeczytać twoje słowa by zrozumieć ze filip wytargał
        mnie za włosy najdotkliwie - właśnie wtedy gdy nie widzieliśmy się 12h+noc...
        dziękuję ci za mądre słowa, chciałabym mieć tyle pewności siebie co ty.
        pozdrawiam
        • guruburu Re: nie wiem jak reagować na to co robi moje dzie 08.04.07, 22:01
          ik_ecc w sumie napisała chyba wszystko, co można było smile
          Ja bym dodała - spróbuj zwolnić.
          Ja też nie mam dziecka, które by siedziało w jednym miejscu, ale za to gdzie nie
          pójdziemy (a wszędzie próbuje wejść) to wszyscy się do niej uśmiechają, nawet
          jak próbuje rozebrać wystawę sklepową, bo podobają jej się wystawione buty tongue_out.
          Jak się patrzy z boku, to takie dziecko, które rozdaje święconkę ludziom dookoła
          jest rozbrajające i trudno się oprzeć jego urokowi wink
    • pati775 Re: nie wiem jak reagować na to co robi moje dzie 08.04.07, 19:13
      moze przeczytaj jakas lekture o rozwoju dziecka
      plecam Jezyk dwulatka lub Drugi i Trzeci rok zycia dziecka - moze wtedy lepiej
      zrozumiesz swoje dziecko, to co czuje i co sie z nim dzieje .
      powodzenia
Pełna wersja