Bezpieczeństwo - co to takiego?

18.04.07, 23:58
Witam wszystkie Mamy, które o tej porze nie śpią.

Co o tym myślicie?

Pracuję od rana do wieczora, więc nie ma mnie w domu. Zostawiam dwójkę małych
dzieci (jedno - 19 miesięcy, drugie 5 lat) pod opieką ojca. I właśnie przed
chwilą dowiaduję się, że mój mądry dotychczas mąż zostawił dziś tę dwójkę
dzieci bez opieki i wyszedł z domu na 20 minut do sklepu po chleb!! Dodam
jeszcze, że mieszkamy w dużym mieście w bloku, z sąsiadami nie utrzymujemy
bliższych stosunków, więc gdyby któreś z dzieci płakało to nikt by się tym
nie zaintersował. Dzieci dotychczas nigdy nie zostawały same. Czy mam słuszne
obawy przed kolejnym pozostawieniem dzieci z ich ojcem, czy jestem
nadwrażliwa? (Nie będę ukrywać, że cisną mi się na usta same złe wyrazy pod
adresem męża, ale może przesadzam...)

Monika
    • figrut Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 00:12
      No cóż, Twój mąż jest tak samo nieodpowiedzialny jak mój niemąż i dlatego też
      nie zostawiam z nim dzieciaków na dłużej.
      • monika_z5 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 00:32
        Ja też już nie zostawię dzieciaków z mężem. Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale mam
        zaufanie do pierwszej lepszej opiekunki niż do mojego męża. Jakiś czas temu
        spalił wieczorem dwa garnki, bo gotował dla małego mleko i zapomniał o tym.
        Znalazłam już sklep gdzie można kupić detektory dymu i zamierzam je zamonotwać,
        bo boję się, że jak mnie nie będzie wieczorem (wracam z pracy około 22.00)to
        coś złego się stanie. No, a ten dzisiejszy przypadek - zostawienie małych
        dzieci bez opieki, to już horror! W każdej chwili przecież starsze dziecko
        mogło wziąć nożyczki, żeby coś powycinać, a młodsze mogło te nożyczki później
        też mieć w rękach i coś sobie zrobić.

        Pozdrawiam
        Monika
    • alpepe Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 08:15
      ja moją zostawiałam samą, jak miała trzy lata, oczywiście nie na dłużej niż 15
      minut, ale mam spokojnie dziecko, niedopalone, więc jej żadne zabawy z
      elektrycznością i skakanie po meblach nie w głowie. Włączałam jej kanał
      dziecięcy, tłumaczyłam, ze przyjdę jak skończy się bajka i... czasem niestety
      dziecko płakało. Teraz córka ma 4,5 roku, już mi nie płacze nigdy, wie, że
      przyjdę niedługo, sama mnie czasem wysyła do sklepu.
      • majan2 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 10:15
        Nie chce mis wierzyc,z e zostaiwlas 3 letnei dziecko samo. ja bym wolala zabrac
        dziecko ze soba w czasie gardobciia niz sotawic je samo w domu bez opieki.
        • renis66 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 11:39
          Mi też sie to nie mieści w głowie. Mam trzyletnią córkę i czasem gdy jestem w
          kuchni i coś robię to co chwilę sprawdzam co u niej bo ma różne dziwne pomysły.
          Nie wyobrażam sobie zostawić ją samą w domu.
          • alpepe Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 13:04
            a ja właśnie moją córkę czasem zostawiałam. Mam wyjątkowo rozsądne dziecko,gdyby
            była dopalona, nieumiejąca usiedzieć na miejscu, z setkami głupich pomysłów, to
            bym jej w zyciu nie zostawiła. Każdy sądzi według własnego dziecka.
            • anialenka Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 15:48
              To brutalne co napiszę, ale zostawianie dziecka samego to jest właśnie jeden z
              setki głupich pomysłów - dorosłych. Pisanie o rozsądku trzylatka też jest
              głupie. Dziecko doświadcza, poznaje, dotyka, sprawdza efekt tego co zrobi, i to
              się nazywa poznawanie życia a nie "setka głupich pomysłów".
        • iskierka40 3letnie dziecko samo w domu , katastrofa 19.04.07, 15:59
          a pozniej płacz ....
    • olamazur Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 11:50
      A czemu rozmawiasz z obcymi na forum zamiast z mężem? On jest najbardziej
      właściwą osobą do przedyskutowania tematu. Wybacz, ale jeśli przy każdym
      nieporozumieniu rodzinnym czy kłótni będziesz się radziła komputera zamiast
      porozmawiać z najbliższymi to nie wróżę dobrze Twoim relacjom z rodziną.
      Jeszcze raz wybacz smile
      A co do meritum. Moja koleżanka odwozi dzieci do szkoły samochodem i je stamtąd
      odbiera. Na moją uwagę, że jak byłam w wieku szkolnym, to sama chodziłam,
      odpowiedziała mi, że ona też. Że chodziła sama do szkoły, a wracając odbierała
      po drodze o 5 lat młodszą siostrę z przedszkola. Ale - jak stwierdziła, czasy
      się zmieniły, teraz się o bezpieczeństwo dzieci bardziej dba.
      Może Twój mąż nie zauważył różnicy między swoimi dziecięcymi czasami, a czasami
      obecnymi. Może nie zauważył, że teraz się o bezpieczeństwo dzieci bardziej dba.
      Jego pewnie mama zostawiała na 20 minut i on nie widzi w tym nic zdrożnego.
      Moja mama też mnie zostawiała, i moją siostrę w łóżeczku też. Mówiła nam o tym.
      Zosatawiała na czas krótkich zakupów.
      • agnes0101 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 14:35
        Myślę że autorka wątku również porozmawia lub rozmawiała już z mężem, choć z
        tego co pisze, raczej jest niereformowalny i nic do nie da. Fakt że pisze o tej
        sprawie tu na forum, to i słusznie, bo w końcu bo to ono jest. Ja np nie
        traktuję wszystkich forumowiczek jako "obcych" jak piszesz, bo wiele z nich to
        stałe bywalczynie tutaj i niejeden ich życiowy problem tu był rozstrzygany.
        Jesteśmy tu po to by pocieszać, pomóc rozwiązać jakiś problem, czy chociażby
        się doradzić czy np nie przesadzamy przy upieraniu się w jakiej sprawie.
        Czasami łatwiej jest spojrzeć na dany problem z punktu widzenia osób
        postronnych. Zresztą skoro ty tutaj zaglądasz olamazur to w takim razie po co?
        Nie piszę tego aboslutnie złośliwe, bo zresztą w jakimś wątku również mi
        doradzałam, ale bardziej ku przypomnieniu także innym że do czegoś to forum
        służy.
        Do autorki wątku. Jak dla mnie zostawianie dziecka samego choćby na 10 min
        jest niedopuszczalne. To tragedii naprawde wiele nie trzeba. Zrozumialabym
        jeszcze gdyby dzieci spaly i na 5 min wyszedlby do sklepu, choc przyznam ze ja
        nawet na te 5 min nie zostawiam bo sie boje, choc mam kolezanki ktore tak robia
        i w zasadzie nawet ich nie ganie bo to ich sprawa. Tu jednak mamy sytuacje gdy
        twoj mąż zostawia dzieci w dzień. Jak dla mnie należy mu się nagana. Jako
        ciekawostkę dodam że moja mama zostawiła mnie i mego brata właśnie na 15-20
        min. Teoretycznie nie miała wyjścia bo nie miała nas kim zostawić, a ubieranie
        dwójki dzieci i zorganizowanie całej wyprawy to jak zapewne wychodziła z
        założenia nie było tego warte. Wkońcu to blisko, a brat taki rozsądny i napewno
        zajmnie się ewentualnie siostrą czyli mną. Byliśmy w bardzo podobnym wieku (no
        ciut byłała starsza bo miałam 2 lata a brat 5) jak twoje dzieci. Wymyśliłam
        sobie że pójdę do kuchni ukoić sobie ciasta. Wiadomo dzieci w takim wieku
        lubią "bawić" się nożem, mój brat widząc nóż w mojej ręce, jako rozsądny
        starszy brat, próbował mi go zabrać, ja uparta nie chciałam oczywiście oddać.
        Efekt taki że rozciął mi palca i skończyło się szyciem. Także nie wolno
        lekceważyć takiej nieodpowiedzialności.
        • luna333 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 14:49
          mąż chyba sobie nie zdawał sprawy z tego co takie dzieci potrafią nawyczyniać a nawet gdy są nieziemsko grzeczne o czym nie mam pojęcia bo mój 20 miesięczniak to istna demolka - to i tak bym nie zostawiła - kiedyś czytałam post jak drzwi do domu się zatrzasnęły - w środku dziecko a drzwi nijak otworzyć. Zawsze może się winda zaciąć, drzwi zatrzasnąć, dziecko sobie okno otworzy i wyskoczy, zadławi się czymś jest tysiąc rzeczy które może się przytrafić - i naprawdę nie jestem panikarą ale dziecko nawet jak śpi to nie zostawiam samego - kiedyś przy mnie wypadł z łóżeczka - nawet jak dziecko śpi to zawsze może zadzwonić do drzwi listonosz, sąsiadka, sąsiad może zacząć wiercić i co? nie jestem panikarą ale pewne rzeczy nie mieszczą mi się w głowie np. zostawianie dziecięcia i wyjście gdzieś nawet na chwilę - uważam że mama założycielka wątku miała pełne prawo wkurzyć się na beztroskę faceta
        • olamazur Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 15:38
          > Fakt że pisze o tej
          > sprawie tu na forum, to i słusznie, bo w końcu bo to ono jest. Ja np nie
          > traktuję wszystkich forumowiczek jako "obcych" jak piszesz, bo wiele z nich
          to
          > stałe bywalczynie tutaj i niejeden ich życiowy problem tu był rozstrzygany.
          > Jesteśmy tu po to by pocieszać, pomóc rozwiązać jakiś problem, czy chociażby
          > się doradzić czy np nie przesadzamy przy upieraniu się w jakiej sprawie.
          > Czasami łatwiej jest spojrzeć na dany problem z punktu widzenia osób
          > postronnych. Zresztą skoro ty tutaj zaglądasz olamazur to w takim razie po
          co?
          > Nie piszę tego aboslutnie złośliwe, bo zresztą w jakimś wątku również mi
          > doradzałam, ale bardziej ku przypomnieniu także innym że do czegoś to forum
          > służy.

          Jasne, masz dużo racji smile Ja nie neguję sensu istnienia forum, sama jestem tu
          stałą bywalczynią, radziłam się w sprawie spania, butelki i czegoś tam jeszcze.
          Ale nigdy, przenigdy nie nadawałabym na męża, ani na forum ani nikomu innemu.
          Stąd moje oburzenie pt. "czemu Ty z mężem nie porozmawiasz" i wynikająca z tego
          rada, że od nadawania na męża jest czas i miejsce tylko podczas rozmowy z
          mężem. Na zewnątrz - małżonkowie murem, jak monolit. Takie jest moje
          życiowe/małżeńskie credo.

          > Myślę że autorka wątku również porozmawia lub rozmawiała już z mężem

          A mnie się wydawało, że nie. Post z północy, a pracuje do wieczora. Wydawało mi
          się, że nie zdążyła pobyć z mężem, pogadać, tylko od razu do kompa. A chłop
          cały dzień był z dziećmi, żona przyszła i tylko ten błąd z wyjściem
          zakonotowała, a potem od razu do kompa. To się zmartwiłam, czarnowidztwo
          pouprawiałam i doradziłam co powyższe, może niepotrzebnie.

          I o to tylko mi chodziło smile Za te "obce" - przepraszam smile
    • beatazet Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 14:56
      Witam.
      Moim zdaniem słuszne masz obawy. Z drugiej strony smutna dla mnie sprawa, że nie
      mozesz mieć zaufania do ojca dzici, no bo do kogo innegosad
      U nas M żadko ale zostaje z małą. Różne to bywa z karmieniem, ubraniem ( no
      trzeba naszykowac poprostu, zreszta dla Niego też), ale nie martię się
      absolutnie o jej bezpieczeństwo.
    • anialenka 20 minut a potem reszta życia po tragedii... 19.04.07, 14:58
      pytanie, jak żyć z własnym sumieniem, gdyby przez te 20 minut wyskoku po
      papierosy lub ziemniaki, doszło do tragedii i dziecko by zmarło lub zostało na
      całe życie kaleką. (Jak można pisać jak tu, wyżej, o -rozsądku- u dziecka
      trzyletniego?). I drugie pytanie- a gdyby temu ojcu coś się stało po wyjściu z
      domu i z tych 20stu minut zrobiłoby się kilka godzin, zanim matka wróciłaby do
      domu... Ciarki mi po plecach chodzą jak czytam takie historie. Nie ma rozsądku
      u małych dzieci, nawet tych najspokojniejszych. "Czasem płakała jak ją
      zostawiałam" - !!! Dziecko czuje się samotne i porzucone,nie rozumie sytuacji,
      boi się - matka to wie, a i tak robi swoje. Bez komentarza. Wracam do pytania
      pierwszego - czy te ziemniaki są warte życia zdrowia odczucia porzucenia
      dziecka?...
      • iskierka40 anialenka brawoooo 19.04.07, 16:01
        anialenka napisała:

        > pytanie, jak żyć z własnym sumieniem, gdyby przez te 20 minut wyskoku po
        > papierosy lub ziemniaki, doszło do tragedii i dziecko by zmarło lub zostało
        na
        > całe życie kaleką. (Jak można pisać jak tu, wyżej, o -rozsądku- u dziecka
        > trzyletniego?). I drugie pytanie- a gdyby temu ojcu coś się stało po wyjściu
        z
        > domu i z tych 20stu minut zrobiłoby się kilka godzin, zanim matka wróciłaby
        do
        > domu... Ciarki mi po plecach chodzą jak czytam takie historie. Nie ma
        rozsądku
        > u małych dzieci, nawet tych najspokojniejszych. "Czasem płakała jak ją
        > zostawiałam" - !!! Dziecko czuje się samotne i porzucone,nie rozumie
        sytuacji,
        > boi się - matka to wie, a i tak robi swoje. Bez komentarza. Wracam do pytania
        > pierwszego - czy te ziemniaki są warte życia zdrowia odczucia porzucenia
        > dziecka?...
        • dyzurna Re: anialenka brawoooo 19.04.07, 21:41
          alpepe jest do wszystkiego zdolna, takze jej wierze ze takie debilne pomysly
          przychodza jej do glowy.
          siostra pracujac w prokuraturze opowiada w jaki nieraz glupi i tragiczny sposob
          gina dzieci, bezmyslnosc ludzka nie zna granic!
      • lisabette Zgadzam się z anialenka w 100% !!! 21.04.07, 00:11
        b/t
        • hanna26 Re: Zgadzam się z anialenka w 100% !!! 21.04.07, 14:27
          O Kurcze.
          Sa po prostu ludzie ograniczeni umysłowo, z tak ciasną wyobraźnią, że tylko
          dziekować Bogu, że jeszcze żyją na świcie. Rozsądna pięciolatka z niemowlakiem
          pod opieką... No, sorry, tylko siąść i płakać.
    • kololowanka Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 15:31
      Wydaje mi się, że mężczyźni to wogóle są "zadaniowi", skupiają się na jednym
      zadaniu i nie ogarniają wyobraźnią reszty, tak jak wszechstronnie myślące
      kobiety. Mój mąż jest naprawdę fajnym ojcem, czytającym bajki, chodzącym na
      plac zabaw,cierpliwym, zabiera małą nad jezioro i oboje z małą się uwielbiają.
      Ale: zdarzyło mu się sprzątać odkurzaczem, postawił jej małe krzesełko na
      kanapie tuż przy krawędzi i dalej odkurzał, a ona (dwulatka) w trzy sekundy
      była do góry i kiedy wchodziłam do pokoju (chyba jakiś Anioł..) właśnie na nim
      siadała. Nogi krzesełka zjechały błyskawicznie na dół i zdażyłam tylko
      krzyknąć...Na szczęście tuż przy podłodze mąż złapał ją w locie. Mogła skręcić
      kark, mogła huknąć głową...Koszmar. cały wieczór nie mógł sobie darować
      głupoty. Tak jak kiedyś, gdy otworzył na całą szerokość okno w sypialni i nie
      zauważył, gdy mała tam weszła. Ja ją tam znalazłam chwilę później, co prawda
      przy łóżku, ale pot mnie oblał. Jest bardzo dobrym ojcem, tylko czasem nie
      połączy jednego z drugim...Jak wychodzę z domu, to mówię : Patrz mi na usta smile
      WIESZ, CZEGO NIE ROBIĆ? "no wiem, pamiętam, nie bój się", i rzeczywiście, ufam
      mu, że uważa. Jedno sobie przyrzekliśmy oboje jeszcze przed jej urodzeniem - że
      NIGDY,w ŻADNEJ nawet chwilowej sytuacji nie zostawimy jej samej w samochodzie.
      Oszalałabym, gdyby mi ktoś ukradł samochód razem z nią, a różne historie
      słyszałam. Dlatego zamykam od wewnątrz zamki gdy jadę. Przesadzam? Niestety
      nie, wyrzucają kierowcę z samochodu i odjeżdżają. Nie tylko w Ameryce, u nas
      też, niestety. Ale to juz inny wątek. Ja odradzam krzyki na męża, raczej warto
      mocno przegadać każdą niebezpieczna sytuację.
    • pati775 Re: moja historia- pozostawionego dziecka 19.04.07, 21:59
      w czasach glebokiej komuny
      ja bylam chora
      a moja mama miala dylemat siedziec ze mna w domu czy isc po mieso na obiad
      ktore wlasnie rzucili u rzeźnika chec nakarmienia rodziny wygrala i moja mama
      zapakowala mlodsza siostre do wozka a mnie spiaca zostawila w domu na doslownie
      20 minut
      mialam 5 lat
      jak sie obudzilam i zobaczylam ze jestem sama dostalam niezlej histerii
      w szale i amoku szukalam po calym domu kluczy zeby tylko z niego wyjsc chocby
      na klatke schodowa nie znalazlam
      przypomnialo mi sie jak w jednej bajce bohaterowie wyskakiwali przez okno i
      zrobilam to samo
      wyskoczylam z drugiego pietra na chodnik dokladnie w tym samym momencie w
      ktorym moja mama skrecila zza rogu bloku zobaczyla mnie lezaca - osiwiala w 5
      sec.

      Bog mial mnie w swej opiece bo jestem cala i zdrowa

      tez bylam rozsadnym dzieckiem i na dodatek stosunkowo duzym
      jedynym moze minusem mojej mamy bylo to ze zostawila mnie spiaca sama i nie
      powiedziala ze wychodzi

      do dzis nie moze sobie tego darowac

      od razu pisze ze nie zycze sobie jakiejkolwiek krytyki pod adresem mojej mamy,
      bo wszyscy bardzo dobrze wiemy ze postapial nadwyraz zle i lekkomyslnie

      chce tylko zebyscie uswiadomily sobie co przychodzi do glowy malemu dziecku

      ps. ja w zyciu nigdy nie zostawie malego samego w domu !!!!!!!!!!!!!!!!!!

      pozdro
      • dyzurna historia nr 2 19.04.07, 22:34
        bardzo ci wspolczuje, ale wlasnie sobie przypomniala swoj identyczna historie.
        wczesnie rano rodzice odwozili kogos znajomego na dworzec co przenocowal co
        spedzil u nas noc.
        obudzilam sie i bylam sama, pamietam jak strasznie plakalam i ten strach co
        sie stalo? pobieglam na balkon , jeszcze pakowali bagarze. Bog wie co by sie
        stalo gdyby juz ruszyli na dworzec.
        nie pamietam ile mialam lat ale chyba bylam starsza moze 7, nie wiem.
      • figrut Re: moja historia- pozostawionego dziecka 19.04.07, 22:49
        Pati, słowa krytyki wobec Twojej mamy byłyby tu absolutnie nie na miejscu. Być
        może skrytykowałby ją ktoś, kto tamtych czasów nie pamięta, ale ja jestem
        rocznik 71 więc wiem jakie były dylematy tamtego okresu. Ja też czasem
        zostawałam na kilkanaście - kilkadziesiąt minut z moim starszym o trzy lata
        bratem - ja 2 latka, brat 5. Na szczęście skończyło się tylko na dwóch
        głupotach. Raz brat wsadził mnie do lodówki bo bawiliśmy się w chowanego przed
        moją Mamą. Gdyby nie powyciągane z pustej w tamtych czasach lodówki półki które
        mojej Mamie rzuciły się w oczy, to pewnie bym zamarzła zanim by mnie Mama
        znalazła, bo brat kazał mi siedzieć cicho. cicho mimo okropnego chłodu. Drugi
        raz sama wlazłąm głową w dół do pustej pralki [wtedy miałam trzy lata i do dziś
        pamiętam, jak brat usiłował mnie z tamtąd wyciągnąć] bo bawiłam się z bratem w
        chowanego. Takie czasy były, że jak ktoś sobie kolejki po mięso czy papier
        toaletowy nie zaklepał, to przez cały miesiąc mógł mięsa na obiad nie zobaczyć smile
    • alexa-75 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 19.04.07, 22:37
      Wiesz, ja jak miałam 5 lat - moja jedna siostra miała 3 lata a druga parę
      miesięcy. Moja mama pracowała (prowadziła sklep na parterze naszego domu), a
      ja "opiekowałam się" siostrami. W razie jakichkolwiek problemów bieglam na dół
      do mamy z informacją. Ostatnio jak mi mama o tym powiedziała to byłam w szoku,
      ale podobno byłam bardzo odpowiedzialną dziewczynką. Zresztą zostało mi to do
      dziś wink Druga historia jaką znam - mój kolega miał niecałe 6 lat jak mama
      zostawiła go na chwilę z rocznym bratem (też chyba poszła po chleb). Jak
      wróciła to mały stał rozebrany w wannie, a starszy brat mył mu pupę, bo zrobił
      kupę. Kolejny przykład - moja kuzynka ma 6-letnią córkę, którą bez problemu
      zostawia nawet na godzinę z rocznym synkiem. Nie wiem czy ja zostawiłabym
      dzieci w tym wieku same w domu, ale wszystko chyba zależy od tego starszego
      dziecka...
    • grubaska20 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 11:19
      hmm.. kiedy miałam 5lat, moja młodsza siostra miała 4miesiące. spokojnie
      zostawałam z nią kiedy spała. kiedyś inaczej wychowywało się dzieci. dzieci
      były nieporównywalnie bardziej zdyscypllinowane, rozsądne i karne. zostawałam z
      małą samą i nigdy nic się nie wydarzyło. nie bardzo też rozumiem co miałoby się
      stać?
      • pati775 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 11:25
        no moze sie na przyklad stac to co napisano w poprzednich postach
        wystarczy przeczytac ze zrozumieniem

        chodzi o to ze dzieciaki wpadaja na rozne spontaniczne pomysly i maja wybujala
        wyobraznie, nie potrafia przewidziec konsekwencji swojego dzialania ot co i to
        trzeba miec zawsze na uwadze
        • luna333 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 11:48
          zdyscyplinowane? mój brat miał 10 lat ja 7 - rodzice wyszli do piwnicy w tym czasie mój brat podpalił mieszkanie topiąc na gazie parafinę smile Ale rodzicowi też może się coś stać i do domu nie wróci - zatnie się w windzie, złamie klucz w zamku, drzwi się zatną i zatrzasną itp itd możliwości obustronnie mo że być wiele
        • grubaska20 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 13:02
          nie czytałam całego wątku i nie bardzo mi się szczerze mówiąc chce heh. wiesz
          no ja nadal twierdzę, że jest to możliwe i nie musi skończyć sie tragicznie,
          ponieważ sama byłam dzieckiem zostawianym z młodszą siostrą. uważam jednak, ze
          jest to kwestia bardzo indywidualna, bardzo zależy od dziecka i jego
          wychowania. spoglądam wstecz i wydaje mi się to aż nieprawdopodobne! my
          naprawde byłyśmy dziećmi aniołami! nieprawdopodobnie ułożonymi, karnymi,
          rozsądnymi i posłusznymi. któraś z dziewczyn opisuje ekscesy 10 i 7 latka.. no
          cóż, ja mając już niespełna 9 lat, po szkole odbierałam z pszedszkola młodszą
          siostrę. tak jak mówię, wszystko zależy od dziecka i tego jak zostało
          wychowane.
          • martucha90 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 13:25
            > tak jak mówię, wszystko zależy od dziecka i tego jak zostało
            > wychowane.

            Nie, nie wszystko. Zdarzają się też wypadki. Nawet dorosłym się zdarzają, a co
            dopiero dzieciom.
            Do mnie bardzo przemawiają opisy wypadków, na jakie natrafia się czasem w
            prasie. Czytałam, że matka zostawiła 2,5 letnie dziecko w wannie i poszła
            odebrać telefon. Parę minut nieobecności wystarczyło, zachłyśnięcie, śpiączka.
            A wydawałoby się, nie zrobiła "nic takiego". Jak patrzę na mojego 2-latka w
            wannie to mi się to przypomina. Wygląda tak rozsądnie, siedzi sobie, chlapie,
            wodę w foremkach przelewa. Przynieść mu ten sok z kuchni czy nie przynieść?...
            Strach zwycięża, niech se nawet wychłepce wodę z wanny, nie idę.
            • mapi9 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 13:28
              Co on pijany był czy co?
            • grubaska20 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 13:37
              dobrze, nie mówimy tu jednak o zostawianiu dziecka w wannie, dwu i pół
              rocznego, litości! jeśli dziecko jest zdyscyplinowane, wie dokładnie, że nie
              wolno mu otwierać drzwi, nie wolno bawić się gazem, ogniem, ostrymi
              narzędziami, wyglądać przez okno, łazić po meblach itd, wówczas zostawienie go
              w bezpiecznym miejscu, jakim niewątpliwie jest dom, nie powinno być tragiczne
              czy katastrofalne w skutkach (no opcji, ze żyrandol się urwie i spadnie mu na
              głowę, nie uwazględniam, bo to byłaby paranoja).
              • anialenka Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 15:27
                jak można pisać o dziecku "zdyscyplinowanym co wie, że mu nie wolno" albo
                o "rozsądnym dziecku" ?? Naprawdę wierzycie że w tych małych głowach
                pozostawionych samym sobie jest rozsądek i dyscyplina?! U dorosłych tego nie
                bywa a co dopiero w małej głowie, która poznaje świat przez "zrobię coś i
                zobaczę co się stanie" albo "zrobię coś" - po prostu, bez namysłu. Dajcie
                spokój, jeśli ktoś posądza dziecko o rozsądek i dyscyplinę, w czasie gdy
                zostaje samiuteńkie w pustym domu i naprawdę jest wiele opcji na tragedie, to
                ja polecam strony rodziców, którzy stracili dzieci w idiotycznej stworzonej
                przez nich sytuacji. Patrzą na siebie w lustro ukradkiem, byle sobie w oczy nie
                spojrzeć. Ale taka mama co światu ogłasza wszem i wobec jaka jest cool olewa te
                zdarzenia, jej się to nie przytrafi, bo jej dziecko jest przecież takie mądre a
                my tacy przewrażliwieni... grubaska20 chyba nie ma dzieci, skoro pisze
                o "bezpiecznym miejscu jakim jest dom", absurd goni absurd smile
                • grubaska20 Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 18:14
                  no to widać byłam jakims ograniczonym dzieckiem, które jednak potrafiło nie
                  sprowadzić na siebie nieszczęścia w wieku 5lat.. jak już mówiłam, dzieci sa
                  różne, a wychowanie sprzed lat, było zupełnie inne. wbrew pozorom 5letnie
                  dziecko, to już całkiem rozsądna istota, potrafiąca przetrwać samodzielnie
                  nawet te pół godziny. mając te 5lat potrafiłam czytać, dodawać, odejmować.
                  matka zostawiała mnie samą z niemowlakiem i nigdy nie wydarzyło sie żadne
                  nieszczęście, co dowodzi, że istnieją istnienia 5latków, które nie podpalą
                  domu, nie wyskoczą oknem, czy nie rozbiją sobie głowy o kafle. i nawet jeśli
                  miałby to byc wyjatek potwierdzający regłułę, to to się jednak zdarzyło.
              • olamazur Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 15:40
                > jeśli dziecko jest zdyscyplinowane, wie dokładnie, że nie wolno mu...

                ...tego i owego. Jasne, że wie. A że nie wolno mu się potknąć - też wie? A że
                nie wolno mu się przewrócić i uderzyć głową w kafle na podłodze - też wie?

                > litości!

                Dokładnie. Litości dziewczyno!
              • wielkanocnababa Re: Bezpieczeństwo - co to takiego? 20.04.07, 15:47
                Raz zostawiłam swoje śpiące malutkie dziecko w łóżeczku na dosłownie kilka
                minut, żeby właśnie wylecieć po coś do sklepu. On na szczęście nie obudził się,
                ale wtedy w ogóle nie pomyślałam o tym że mi mogło się coś stać (chociażby
                mogłam zaciąć się w windzie, albo co...) - człowiek jest jednak bardzo
                krótkowzroczny....
                Dziękuję Bogu że wtedy mi się udało. Więcej tego nie zrobię!!!

                A koleżanka opowiadala mi jak jej mąż (bardzo nieodpowiedzialny człowiek)
                zostawił 4 letnią córeczkę śpiącą i pojechał z kolegami na grzyby. Stwierdził,
                że jak wyjedzie ok. 3 nad ranem to wróci do 9 - a ona tak się budzi. Jednak w
                lesie zabłądził i koledzy wrócili bez niego. A on nadciągnął do domu ok. 13.
                Całe szczęście że córeczka jest bardzo "rozsądna" i nei przyszło jej do głowy
                nic strasznego. Była tylko głodna i zjadła chleb z czymś co udało jej się
                dosiągnąć z lodówki, gorzej byłoby gdyby chciała np. napic się herbatki...
                Niech to da wszystkim do myślenia. - Mi już dało i nigdy synka nie zostawię.
Pełna wersja